!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
Sulfur, Adirael, Aurora

Wydarzenia
Walentynki
Zadania kwartalne
Obrazek -15°C | Śnieg

Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy.
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.

Fiołkowy Płaskowyż

To pulsujące życiem serce lasów, pełne bogatych gęstwin i dzikiej przyrody. Drzewa obficie obwieszone owocami oraz dzika fauna stwarzają raj dla myśliwych i zbieraczy. Ta zielona oaza, otoczona mitami i legendami, jest skarbem w samym centrum krainy.
Awatar użytkownika
Melvine
Samica Alfa
Klan Natury
<b>Samica Alfa</b><br>Klan Natury
Posty: 811
Płeć: Samica
Ciąża: Nie
Siła: 68 (8+60)
Zręczność: 85 (15 + 60)
Czujność: 82 (12 + 60)
Wiedza: 40
Życie: 62 (18.02)
Energia: 70 (luty)
Punkty Doświadczenia: 55
Profesje: Uzdrowiciel [3], Znachor [1]

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Melvine »

Odruchem poprawiła koronę, kiedy Ophelia wspomniała o wianku. Widocznie niemal automatycznie uznała, do czego odnosiły się słowa rudej wilczycy.
Och — wyrwało się najpierw z jej gardzieli. Uśmiechnęła się zaraz lekko. — To nie taki całkiem zwyczajny wianek. Ale o tym może opowiem ci więcej przy następnym spotkaniu — powiedziała wesoło, mrugnęła do Ifrytki okiem. Jakoś nie chciała się chwalić swoim statusem, bo chociaż ABSOLUTNIE nie czuła wstydu skąd się wywodzi oraz jaką pełni funkcję (ba, była z tego dumna), o tyle krępowało ją mówienie o tym. Zwłaszcza przed nowo poznanymi wilkami — całkiem, jakby czuła, że się przechwala, próbując podbijać swoją rangę. Cóż, chciała, by inni lubili ją nie za to, kim była, ale JAKA była.
Cóż, będę się powoli zbierać do domu. Obowiązki wzywają — rzekła, skinąwszy nisko głową.
PRZY SOBIE:
na głowie nosi koronę KN

♠ kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
♠ Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
♣ Leśna landrynka — po zasmakowaniu smaku lasu możesz stać się jego częścią. Cukierek pozwala jedzącemu porozumieć się z leśną florą — rozpoznać sygnały chemiczne, jakie przekazują sobie rośliny, wyczuć ich stan i potrzeby.
♣ Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie.
♣ Opaska z rogami (drobne różki młodego jelonka, zamszowe, brązowe)


Użycia znachora:
<1> <2>


Awatar użytkownika
Ophelia
Ifryt
<b>Ifryt</b>
Posty: 497
Rodzice: Katana x Lysander De Vill
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 45 (15+30)
Czujność: 38 (8+30)
Wiedza: 25
Życie: 91 (11.02)
Energia: 40 (11.02)
Punkty Doświadczenia: 19
Profesje: Myśliwy [3]

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Ophelia »

W takim razie będę czekać — odpowiedziała cicho ze spokojną akceptacją. Uśmiechnęła się delikatnie. Skinęła głową na pożegnanie
Dziękuję raz jeszcze, do zobaczenia — jej ogon poruszył się lekko. Wzdrygneła się, jakby właśnie przypomniała sobie o śniegu i o tym że jest zimno. Rozejrzała się, wybrała kierunek i ruszyła przed siebie. Poruszała się cicho i miekko, w taki dość lisi sposób. Wkrótce znikneła gdzieś za horyzontem.

/zt

Melvine
KARTA POSTACI
Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki

Obrazek
I swore my loyalty to me, myself, and I
moc rangowa
Awatar użytkownika
Melvine
Samica Alfa
Klan Natury
<b>Samica Alfa</b><br>Klan Natury
Posty: 811
Płeć: Samica
Ciąża: Nie
Siła: 68 (8+60)
Zręczność: 85 (15 + 60)
Czujność: 82 (12 + 60)
Wiedza: 40
Życie: 62 (18.02)
Energia: 70 (luty)
Punkty Doświadczenia: 55
Profesje: Uzdrowiciel [3], Znachor [1]

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Melvine »

Odprowadziła ją spojrzeneim, po czym sama ruszyła w drogę.

/zt.
PRZY SOBIE:
na głowie nosi koronę KN

♠ kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
♠ Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
♣ Leśna landrynka — po zasmakowaniu smaku lasu możesz stać się jego częścią. Cukierek pozwala jedzącemu porozumieć się z leśną florą — rozpoznać sygnały chemiczne, jakie przekazują sobie rośliny, wyczuć ich stan i potrzeby.
♣ Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie.
♣ Opaska z rogami (drobne różki młodego jelonka, zamszowe, brązowe)


Użycia znachora:
<1> <2>


Awatar użytkownika
Anemone
Sługa
<b>Sługa</b>
Posty: 22
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 10
Zręczność: 30
Czujność: 10
Życie: 100
Energia: 100

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Anemone »

Przywędrował tutaj razem z Esqea, cały czas dotrzymując jej towarzystwa i zrównując z nią krok, miał od niej zdecydowanie dłuższe łapy i gdyby szedł swoim tempem, najpewniej zostawiłby ją daleko w tyle. Poza tym, nigdzie im się nie spieszyło, mieli dla siebie cały ogrom czasu. Żeby też nie iść przez cały czas w milczeniu, Anemone zabawiał ją rozmową, opowiadając różne anegdoty ze swojego życia, często nieistotne i ze sobą niepowiązane, nie mniej jednak w jego mniemaniu całkiem ciekawe, nie usypiające i warte uwagi. Nie wiedział, gdzie dokładnie idą, w końcu jeszcze niezbyt dobrze poznał tereny ościenne — stwierdził, że zajdą tam, gdzie akurat poprowadzą ich łapy. Poznawanie ich mając u boku błękitnooką było najlepszą formą spędzania wolnego czasu, co też jej powiedział.
Dotarli do płaskowyżu na wschodzie, kawałek za lasami za Doliną Noctharis. I to nie byle jakiego płaskowyżu, wyglądał tak, jakby był idealnie skrojony pod romantyczne spacery dla par. I choć w większej części pokrywał go śnieg i szron, to i tak gdzieniegdzie dało się zauważyć przebijające się spod białego puchu fiołki, dzięki którym płaskowyż zawdzięczał swą nazwę. I był zdecydowanie lepszy niż spopielona ziemia dookoła fontanny z czarnego marmuru. Gdy się tu znaleźli, akurat zmierzchało — na nieboskłonie mogli dostrzec całą paletę barw, zaczynając od fioletów, przez pastelowy niebieski, granaty, grafity, a na czarnym kończąc. Całość wieńczyły pojedyncze chmury, białe, leniwie przesuwające się po niebie i przypominające watę cukrową.
Możemy tutaj chwilkę odsapnąć. — zaproponował, po czym wyjął z torby i rozłożył niebieski koc, który miał wyhaftowane na wierzchu maleńkie rybki. Bez problemu pomieściłby dwa dorosłe wilki. Usiadł na skraju koca i poklepał miejsce obok siebie, zachęcając wilczycę, by spoczęła.
Ekwipunek: Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie kwiatu lotosu, Dzwonek Szczęścia, ciastko z żurawiną, świąteczna czapka, Woda Miłości, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Vittorio, szalik w kolorze KP, herbatka "Koncentracja", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", niebieski kocyk ze wzorem rybek, pierniczek w kształcie surykatki
Awatar użytkownika
Esqea
Adept
Klan Potępienia
<b>Adept</b><br>Klan Potępienia
Posty: 172
Rodzice: Przybrani.
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 8
Czujność: 6
Wiedza: 9
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 53

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Esqea »

Zatrzymała się tuż obok niego, pozwalając, by chłodne powietrze musnęło jej futro, a widok płaskowyżu na moment odebrał jej głos. Fiołki przebijające się spod śniegu wyglądały jak drobne klejnoty, a niebo nad nimi malowało się barwami, które aż prosiły się o zapamiętanie.
— Jest tu… pięknie.  Idealnie. — powiedziała w końcu, ale jej spojrzenie nie zatrzymało się na krajobrazie. Zsunęło się na niego, na jego spokojny profil, na miękkie światło odbijające się w złotym futrze. Kiedy rozłożył koc i zaprosił ją gestem, jej serce zabiło szybciej, nie z powodu zmęczenia, lecz z tej dziwnej, ciepłej ekscytacji, która towarzyszyła jej od chwili, gdy dotknął jej łapy przy fontannie. Zbliżyła się do niego powoli, z gracją, której sama po sobie nie znała, i usiadła obok, tak blisko, że ich boki niemal się stykały. Bransoletka z granatową różą połyskiwała na jej nadgarstku, jakby przypominała o tym, co już między nimi zaszło.
— Dobrze, że mnie tu przyprowadziłeś.  To miejsce… i twoje towarzystwo… są dokładnie tym, czego chciałam. — mruknęła miękko, przesuwając ogon tak, by delikatnie musnął jego łapę. Położyła łapę na kocu, tuż obok jego, nie dotykając, ale zostawiając między nimi odległość tak małą, że aż znaczącą. A potem odchyliła głowę, patrząc na niebo, jakby chciała zapamiętać tę chwilę.
— Zostańmy tu chwilę — dodała cicho, zadowolona z siebie i z tego, że to ona poprowadziła ich dalej.
❝𝐄𝐒𝐐𝐄𝐀❞
━━━━━━
The wind howled through the endless white,
whipping up swirls of snow that danced in
the air before settling into the frozen silence.
━━━━━━

◈ rodzina; Avena & Arraziel (przybrani rodzice)
Wszyscy czasami dokonują złych wyborów.

☷☷☷☷☷☷☷

◈ zapach nutka morskiej piany, zmieszaną
z metalicznym posmakiem wilgotnych ruin.
◈ wygląd Ma duże, ciekawskie oczy, które
jarzą się intensywnym, błękitnym kolorem.
Niebieski język, niebieskie opuszki i pazury.

KARTA POSTACI
Obrazek She shivered, ears flicking at the distant sound
of cracking ice. Was it just the wind, or something
more? Hope flickered— just for a moment — before
fading like a dying ember. Alone. Always alone.
Awatar użytkownika
Anemone
Sługa
<b>Sługa</b>
Posty: 22
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 10
Zręczność: 30
Czujność: 10
Życie: 100
Energia: 100

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Anemone »

Czekał cierpliwie, kiedy Esqea zajmie miejsce obok niego, by móc znów napawać się jej obecnością i mocnym orzeźwiającym zapachem, który rozbudzał każdą komórkę w jego ciele, a kiedy to zrobiła, w dodatku muskając końcówką ogona jego łapę, czuł się wprost utopijnie, a wzdłuż kręgosłupa przeszedł mu przyjemny dreszcz ekscytacji. W dodatku był rad, że wilczycy spodobało się miejsce, które postanowił wybrać na krótki odpoczynek. Nie wybrałby w końcu jakiejś zapadłej dziury, w której poczułaby się niekomfortowo, albo co gorsza zagrożona. Następnie postanowił iść o krok dalej, zakładając wspaniałomyślnie, że Potępiona nie będzie miała nic przeciwko i nie odmówi jeszcze większej bliskości z brązowookim. Podniósł jedną z przednich łap, tę, która znajdowała się przy arystokratce i taktownie, z wyczuciem, objął nią ramię adeptki, przysuwając delikatnie w swoją stronę. Teraz nie było między nimi już żadnej granicy, żadnego dystansu, nawet milimetrowego. Zaczął napawać się ciepłem jej ciała i gładkim jak aksamit białym futrem, po którym zaczął jeździć leniwie opuszkami. Było na tyle eteryczne, że wprost przesypywało mu się między palcami, prawie jak świeże włókna jedwabiu. Ciekawe, czy jej szata była taka od zawsze, czy zawdzięczała to drogim kosmetykom? Esqea zaś mogła poczuć, oprócz ciepłoty szczupłego ciała, strukturę tafty, z której wykonana była jego kamizela ze wzorami w orientalną łezkę. Trwali tak chwilę w milczeniu, złączeni w subtelnym uścisku, aż ciszę przerwał niski głos ogrodnika.
Opowiedz mi coś o sobie, proszę. — nachylił się nad jej radarem ze zwieszonym łbem i zatrzymał się w takiej pozie. Oprócz jej imienia nie wiedział jeszcze o niej absolutnie nic, a chciał wiedzieć wszystko, każdą nawet najmniej istotną rzecz, bowiem teraz była dla niego oczkiem w głowie, powodem, dla którego chciał żyć i oddychać. Jeśli jednak zdecyduje się nie mówić o swojej przeszłości, nie będzie miał jej tego za złe. Nie mógłby się przecież na nią gniewać. Nie każdy w końcu miał życie usłane różami i liczył się z tym. Najwyżej zmieni temat na przyjemniejszy.
Ekwipunek: Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie kwiatu lotosu, Dzwonek Szczęścia, ciastko z żurawiną, świąteczna czapka, Woda Miłości, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Vittorio, szalik w kolorze KP, herbatka "Koncentracja", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", niebieski kocyk ze wzorem rybek, pierniczek w kształcie surykatki
Awatar użytkownika
Esqea
Adept
Klan Potępienia
<b>Adept</b><br>Klan Potępienia
Posty: 172
Rodzice: Przybrani.
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 8
Czujność: 6
Wiedza: 9
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 53

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Esqea »

Poruszyła się lekko pod jego łapą, nie uciekając od bliskości, a wręcz wtulając się w nią odrobinę bardziej, jakby jego dotyk był czymś naturalnym, oczywistym. Ciepło jego futra i delikatne przesuwanie opuszek po jej ramieniu sprawiały, że trudno było jej zebrać myśli, a pytanie, które zadał, tylko to utrudniło.
— O mnie…? — powtórzyła cicho, a jej uszy drgnęły w lekkim zakłopotaniu. Przez chwilę patrzyła przed siebie, na fiołki przebijające się spod śniegu, jakby szukała w nich odpowiedzi.
W końcu westchnęła miękko.
— Nie wiem, czy jest coś, co byłoby warte opowiadania. Jestem tylko adeptką. Uczę się, trenuję… i próbuję nie popełniać głupich błędów. — przyznała, spuszczając wzrok. Jej ogon poruszył się powoli, jakby zdradzał, że mówi szczerze.
— Gwiazdy mają ciekawsze historie niż ja. One przynajmniej świecą. — dodała z lekkim, nieśmiałym uśmiechem, unosząc na niego spojrzenie. Zawahała się, po czym przesunęła łapę tak, by delikatnie dotknąć jego klatki piersiowej, tuż przy miejscu, gdzie wcześniej czuła bicie jego serca. Jakby to właśnie bicie jego serca, miałoby dodać je odwagi, którą przez chwilę straciła. Niby taka arystokratka, a dotknął czułego punktu, który zbił ją z pantałyku.
❝𝐄𝐒𝐐𝐄𝐀❞
━━━━━━
The wind howled through the endless white,
whipping up swirls of snow that danced in
the air before settling into the frozen silence.
━━━━━━

◈ rodzina; Avena & Arraziel (przybrani rodzice)
Wszyscy czasami dokonują złych wyborów.

☷☷☷☷☷☷☷

◈ zapach nutka morskiej piany, zmieszaną
z metalicznym posmakiem wilgotnych ruin.
◈ wygląd Ma duże, ciekawskie oczy, które
jarzą się intensywnym, błękitnym kolorem.
Niebieski język, niebieskie opuszki i pazury.

KARTA POSTACI
Obrazek She shivered, ears flicking at the distant sound
of cracking ice. Was it just the wind, or something
more? Hope flickered— just for a moment — before
fading like a dying ember. Alone. Always alone.
Awatar użytkownika
Anemone
Sługa
<b>Sługa</b>
Posty: 22
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 10
Zręczność: 30
Czujność: 10
Życie: 100
Energia: 100

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Anemone »

Kiedy dopytała, czy na pewno o nią mu chodziło, odruchowo skinął łbem, uśmiechając się do niej zachęcająco. Nazajutrz na pewno będą mu mocno dokuczać mięśnie twarzy, albo dostanie jakiegoś szczękościsku. Ale w obecności adeptki było to nieuniknione i do przewidzenia. Wysłuchał jej, kiwając powoli głową i zatrzymał łapę, która przez cały czas jeździła niespiesznie po jej ramieniu.
Wszystko, co ciebie dotyczy, jest warte opowiadania. — westchnął głęboko, bo chyba od dłuższego czasu zaparło mu dech w piersi. — Jakie głupie błędy masz na myśli? — zapytał, przechylając głowę. Nie sądził, by Esqea takowe kiedykolwiek popełniła, wyglądała na rozsądną i mądrą wilczycę, która dwa razy pomyśli, zanim coś zrobi.
Cóż za nonsens, twój blask przyćmiewa wszystkie gwiazdy, które dzisiaj na nas patrzą. — odrzekł z całkowitym przekonaniem w głosie, patrząc głęboko w błękitne ślepia towarzyszki, by uwierzyła w jego słowa. — Mam pomysł. Wybierz tę, która najbardziej Ci się podoba. — powiedział i zrobił okrąg palcem, wskazując na nocne niebo.
Ekwipunek: Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie kwiatu lotosu, Dzwonek Szczęścia, ciastko z żurawiną, świąteczna czapka, Woda Miłości, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Vittorio, szalik w kolorze KP, herbatka "Koncentracja", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", niebieski kocyk ze wzorem rybek, pierniczek w kształcie surykatki
Awatar użytkownika
Esqea
Adept
Klan Potępienia
<b>Adept</b><br>Klan Potępienia
Posty: 172
Rodzice: Przybrani.
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 8
Czujność: 6
Wiedza: 9
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 53

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Esqea »

Uniosła na niego spojrzenie, a jej uszy poruszyły się lekko, jakby jego słowa były dla niej zbyt intensywne, by przyjąć je bez reakcji. Komplement o jej blasku sprawił, że futro na policzkach jakby się rozgrzało, a ona sama odwróciła wzrok na krótką chwilę, próbując złapać oddech.
— Mówisz tak, jakbyś naprawdę w to wierzył… — mruknęła cicho, ale w jej głosie było coś miękkiego, jakby te słowa trafiły głębiej, niż powinna była pozwolić. Kiedy poprosił, by wybrała gwiazdę, spojrzała w górę. Przez moment milczała, jakby naprawdę szukała tej jednej, wyjątkowej. A potem jej ogon poruszył się powoli, spokojnie, jakby znalazła odpowiedź.
— Tamta! Nie największa. Nie najjaśniejsza. Ale… taka, która wygląda, jakby bardzo się starała. — powiedziała, unosząc łapę i wskazując delikatnie jedną z jaśniejszych, lekko migoczącą na granicy fioletu i błękitu. Jej głos był miękki, prawie szeptany, a potem opuściła łapę i wtuliła się odrobinę mocniej w jego bok, jakby szukała w nim ciepła i pewności. A dlaczego akurat ta gwiazda? Utożsamiała się z nią, ot cała filozofia.
❝𝐄𝐒𝐐𝐄𝐀❞
━━━━━━
The wind howled through the endless white,
whipping up swirls of snow that danced in
the air before settling into the frozen silence.
━━━━━━

◈ rodzina; Avena & Arraziel (przybrani rodzice)
Wszyscy czasami dokonują złych wyborów.

☷☷☷☷☷☷☷

◈ zapach nutka morskiej piany, zmieszaną
z metalicznym posmakiem wilgotnych ruin.
◈ wygląd Ma duże, ciekawskie oczy, które
jarzą się intensywnym, błękitnym kolorem.
Niebieski język, niebieskie opuszki i pazury.

KARTA POSTACI
Obrazek She shivered, ears flicking at the distant sound
of cracking ice. Was it just the wind, or something
more? Hope flickered— just for a moment — before
fading like a dying ember. Alone. Always alone.
Awatar użytkownika
Anemone
Sługa
<b>Sługa</b>
Posty: 22
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 10
Zręczność: 30
Czujność: 10
Życie: 100
Energia: 100

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Anemone »

Wierzę. — nie było co do tego najmniejszych wątpliwości, nigdy nie rzucał słów na wiatr, nie tylko pod wpływem magicznej strzały z łuku Kupidyna. Nie odpowiedziała na jedno z jego pytań, ale postanowił nie drążyć tematu, nie naciskać. Poza tym to nie było aż tak ważne.
Idealny wybór, moja droga. — wyrzekł z pełnym przekonaniem, obserwując gwiazdę, którą wskazała mu Esqea. Spodziewał się, że nie wybierze ani najjaśniejszej, ani największej gwiazdy, to by do niej nie pasowało. A ta, którą wybrała, była w sam raz, w dodatku kolory, które emitowała, były jego ulubionymi. Fiolet i błękit zawsze głębiej do niego przemawiały, co zresztą było widać, gdy tylko ujrzał ślepia arystokratki. — Co ty na to, by ta gwiazda była tylko naszą? Nazwalibyśmy ją Stella Amantum — w moim rodzimym języku oznacza to Gwiazdę Kochanków. — może i nie był to szczyt jego kreatywności i możliwości poetyckich, nie mniej jednak sądził, że brzmi całkiem nieźle i łatwo było zapamiętać tę dwuczłonową nazwę. Potem zdecydował się na kolejny krok, nie mógł już dłużej czekać, wprost go to zjadało od środka. Zdjął łapę z ramienia wilczycy i flegmatycznym ruchem złapał jej żuchwę jedną łapą, po czym dołączył drugą łapę po drugiej stronie. Nachylił się nad nią i zatrzymał dosłownie kilka milimetrów od jej czarnego jak węgielek nosa. Przedłużał specjalnie ten moment, racząc jej wargi swoim ciepłym oddechem.
Czy mogę? — zapytał szeptem.
Ekwipunek: Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie kwiatu lotosu, Dzwonek Szczęścia, ciastko z żurawiną, świąteczna czapka, Woda Miłości, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Vittorio, szalik w kolorze KP, herbatka "Koncentracja", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", niebieski kocyk ze wzorem rybek, pierniczek w kształcie surykatki
Awatar użytkownika
Esqea
Adept
Klan Potępienia
<b>Adept</b><br>Klan Potępienia
Posty: 172
Rodzice: Przybrani.
Płeć: Samica
Siła: 7
Zręczność: 8
Czujność: 6
Wiedza: 9
Życie: 100
Energia: 100
Punkty Doświadczenia: 53

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Esqea »

Esia aż wstrzymała oddech, kiedy wypowiedział tę nazwę. Stella Amantum. Gwiazdę Kochanków. Jej oczy rozszerzyły się lekko, a w ich błękicie pojawił się blask, którego nie potrafiła ukryć, ten zachwyt, to wzruszenie, coś miękkiego i młodzieńczego, czego nigdy wcześniej nie czuła tak intensywnie.
— To… to brzmi jak z opowieści. Jak z tych książek, które czytałam nocami, kiedy nikt nie patrzył. — wyszeptała, a jej głos drżał od emocji. Uśmiechnęła się nieśmiało, ale szczerze, jakby ta nazwa trafiła prosto w jej serce.
— Nasza gwiazda… — powtórzyła cicho, jakby próbowała oswoić się z tym, że coś takiego naprawdę istnieje. A potem jego łapy objęły jej żuchwę. Jej serce biło tak szybko, że aż ją bolało, ale nie odsunęła się. Nie mogła. Nie chciała.
— Tak… Możesz. — odpowiedziała szeptem, miękkim jak jedwab. Zamknęła oczy powoli, ufnie, unosząc lekko pyszczek, jakby oddawała mu całą siebie w tym jednym, pierwszym, najważniejszym momencie. Czekała na jego ruch, na ten milimetr, który miał zmienić wszystko. Jej ogon drgnął, a futro na karku uniosło się lekko od dreszczu, który przeszedł przez całe jej ciało.
❝𝐄𝐒𝐐𝐄𝐀❞
━━━━━━
The wind howled through the endless white,
whipping up swirls of snow that danced in
the air before settling into the frozen silence.
━━━━━━

◈ rodzina; Avena & Arraziel (przybrani rodzice)
Wszyscy czasami dokonują złych wyborów.

☷☷☷☷☷☷☷

◈ zapach nutka morskiej piany, zmieszaną
z metalicznym posmakiem wilgotnych ruin.
◈ wygląd Ma duże, ciekawskie oczy, które
jarzą się intensywnym, błękitnym kolorem.
Niebieski język, niebieskie opuszki i pazury.

KARTA POSTACI
Obrazek She shivered, ears flicking at the distant sound
of cracking ice. Was it just the wind, or something
more? Hope flickered— just for a moment — before
fading like a dying ember. Alone. Always alone.
Awatar użytkownika
Anemone
Sługa
<b>Sługa</b>
Posty: 22
Płeć: Samiec
Ciąża: Nie dotyczy
Siła: 10
Zręczność: 30
Czujność: 10
Życie: 100
Energia: 100

Fiołkowy Płaskowyż

Post autor: Anemone »

Nachylony nad nią nadal obejmował jej żuchwę obiema łapami. Jego palce zanurzały się lekko w miękkim, białym futrze, kontrastując z jego własnym złotym umaszczeniem. Trzymał ją tak, jakby była czymś kruchym, czymś, co można łatwo spłoszyć jednym nieostrożnym ruchem. Jego orzechowe oczy nie odrywały się od jej spojrzenia. Było w nich coś więcej niż tylko pragnienie — mieszanina napięcia, skupienia i niemal chłopięcej niepewności. Jakby to pytanie, które przed chwilą wypowiedział, wciąż wisiało między nimi, choć ona już dała mu odpowiedź. Kiedy dostrzegł zgodę w błękicie jej oczu, jego oddech stał się cięższy. Nie dlatego, że się spieszył — wręcz przeciwnie. To była ta szczególna chwila, w której czas zwalnia, a każdy ruch nabiera znaczenia. Jedna z jego łap powoli przesunęła się wyżej, sunąc wzdłuż linii jej policzka. Pazury, zwykle ostre i pewne, teraz ledwie muskały skórę pod futrem. Druga łapa wciąż podtrzymywała jej pysk, delikatnie unosząc go ku sobie. Nie zmuszał, zapraszał ją. Ich czoła niemal się zetknęły. Ciepło jego oddechu osiadało na jej wargach, mieszając się z jej własnym. Przez krótką chwilę po prostu tam trwał — wpatrzony w nią z bardzo bliska, tak, że mógł dostrzec najmniejsze drżenie jej powiek. Świat wokół zdawał się wyciszyć, nie było już szumu wiatru, zapachu fiołków ani ciężaru ziemi pod łapami. Była tylko ona. Jego wargi dotknęły jej najpierw dość niepewnie — ledwie muśnięciem, jak pytanie zadane po raz drugi, tym razem bez słów. To nie był gwałtowny gest. Był ostrożny, uważny, jakby chciał zapamiętać strukturę tej chwili, smak jej bliskości, delikatność jej reakcji. Zatrzymał się na moment, pozwalając jej odpowiedzieć. A gdy poczuł, że nie cofa się, że przyjmuje ten gest, wówczas pogłębił pocałunek, wciąż powoli, z namysłem. Jego łapy przesunęły się subtelnie, jedna wzdłuż jej szyi, druga opadła niżej, na wysokości klatki piersiowej, obejmując ją i przyciągając tak, by między nimi nie było już żadnej przestrzeni. Nie było w tym zachłanności, było za to ciepło, napięcie i pełna świadomość, że to pierwszy raz, gdy przekraczają niewidzialną granicę.
Początkowo powolny, niemal badawczy pocałunek zmienił się w jednej chwili. Coś w nim pękło — może napięcie, które zbyt długo trzymał na wodzy, może świadomość, że naprawdę go nie odepchnęła. Jego łapy, dotąd ostrożne i wyważone, zacisnęły się mocniej. Nie boleśnie, lecz z wyraźną potrzebą utrzymania jej przy sobie. Pogłębił pocałunek bez dalszego wahania. Ciepło, które wcześniej tliło się między nimi spokojnie, teraz zapłonęło żywym ogniem. Jego oddech wyraźnie przyspieszył, stał się cięższy, urywany. Palce zanurzyły się w białym futrze, przyciągając ją jeszcze bliżej, o ile było to jeszcze możliwe, aż ich ciała zetknęły się niemal całkowicie. Złote futro przylgnęło do jasnego, gdy nachylił się bardziej, niemal osłaniając ją sobą. W jego ruchach pojawiła się drapieżna pewność — instynkt, którego już nie próbował tłumić. Pocałunki stały się szybsze, głębsze, bardziej zachłanne, jakby chciał nadrobić każdą sekundę wstrzymanego wcześniej pragnienia. Oderwał się tylko na moment, by zaczerpnąć powietrza — jego spojrzenie było teraz ciemniejsze, intensywniejsze. Źrenice rozszerzone, orzechowe oczy lśniły czymś dzikim. Nie dał jej jednak czasu na długie zastanowienie. Jego wargi znów odnalazły jej — tym razem z jeszcze większą śmiałością. W tym pocałunku nie było już ostrożności, była potrzeba. Potrzeba jej ciepła, jej bliskości, jej odpowiedzi. Jedna łapa zsunęła się niżej, sunąc po linii jej barku i dalej, przyciągając ją jeszcze bliżej, jakby bał się, że jeśli choć na chwilę poluzuje uścisk, straci ją bezpowrotnie. Dlatego żeby zapobiec ewentualnej ucieczce, złapał waderę pod boki i razem z nią legł na niebieski koc, trzymając ją na swoim ciele i nie przestając jej całować.
Ekwipunek: Jagoda Brawury, Marchewka™, cukierek w kształcie kwiatu lotosu, Dzwonek Szczęścia, ciastko z żurawiną, świąteczna czapka, Woda Miłości, śnieg w słoiku, babeczka z czekoladą, pluszak przedstawiający Vittorio, szalik w kolorze KP, herbatka "Koncentracja", jemioła, świeczka zapachowa "Remedium", niebieski kocyk ze wzorem rybek, pierniczek w kształcie surykatki
ODPOWIEDZ

Wróć do „Knieje Urodzaju”