!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Piaszczysta Plaża
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
— Taki już żywot włóczęgi. — przyznał strzygąc lekko uchem. — Ale chyba z tym skończyłaś? — zapytał jeszcze chcąc potwierdzić swoje wcześniejsze przypuszczenia. Wydawało mu się, że czuł od niej magię klanu ognia ale był to tak niewielki pierwiastek, że równie dobrze mógł się pomylić.
— Wartość mają przede wszystkim te surowce, które można wykorzystać przy produkcji różnego rodzaju magicznych amuletów. Większość kamieni szlachetnych, niektóre materiały pochodzenia zwierzęcego, część roślin oraz chyba najwięcej warte ze względu na bardzo ograniczony dostęp dla wilków spoza danego klanu — surowce klanowe. Kwestia estetyki jest dopiero na drugim miejscu. — ostatnie z jej słów przypieczętował nierównym grymasem, który być może (ale tylko być może) pierwotnie miał być uśmiechem.
Ophelia Chill, ja też ostatnio mam zmułę.
— Wartość mają przede wszystkim te surowce, które można wykorzystać przy produkcji różnego rodzaju magicznych amuletów. Większość kamieni szlachetnych, niektóre materiały pochodzenia zwierzęcego, część roślin oraz chyba najwięcej warte ze względu na bardzo ograniczony dostęp dla wilków spoza danego klanu — surowce klanowe. Kwestia estetyki jest dopiero na drugim miejscu. — ostatnie z jej słów przypieczętował nierównym grymasem, który być może (ale tylko być może) pierwotnie miał być uśmiechem.
Ophelia Chill, ja też ostatnio mam zmułę.
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Przekrzywiła lekko głowę, pozwalając, by spojrzenie na moment uciekło ku linii wody. Piasek był chłodny pod łapami, a szum fal działał zaskakująco uspokajająco.
— Włóczęga uczy wielu rzeczy, ale na dłuższą metę jest męcząca — Zerknęła z powrotem na Jalviego, mrużąc nieznacznie oczy, jakby wyczuła to jego krótkie zawahanie — Niedawno dołączyłam do klanu Ognia — przyznała
— A Ty, też należysz do klanu? — zapytała. Gdy mówił dalej o surowcach, słuchała uważnie. Skubała zebami mięso kraba, a ogonem rysowała nieczytelne linie na piasku.
— Estetyka bywa złudna. Ładny kamień bez właściwości to tylko ciężar. Surowiec, który działa potrafi zmienić losy, nawet jeśli wygląda niepozornie. — lekko się usmiechnęła w odpowiediz na jego krzywy grymas. Miała nadzieję, że to był jego uśmiech a nie grymas spowodowany zapachem kraba.
— Plaża to dobre miejsce na takie rozmowy. Tu wszystko wydaje się prostsze, niż jest naprawdę.
Jalví
— Włóczęga uczy wielu rzeczy, ale na dłuższą metę jest męcząca — Zerknęła z powrotem na Jalviego, mrużąc nieznacznie oczy, jakby wyczuła to jego krótkie zawahanie — Niedawno dołączyłam do klanu Ognia — przyznała
— A Ty, też należysz do klanu? — zapytała. Gdy mówił dalej o surowcach, słuchała uważnie. Skubała zebami mięso kraba, a ogonem rysowała nieczytelne linie na piasku.
— Estetyka bywa złudna. Ładny kamień bez właściwości to tylko ciężar. Surowiec, który działa potrafi zmienić losy, nawet jeśli wygląda niepozornie. — lekko się usmiechnęła w odpowiediz na jego krzywy grymas. Miała nadzieję, że to był jego uśmiech a nie grymas spowodowany zapachem kraba.
— Plaża to dobre miejsce na takie rozmowy. Tu wszystko wydaje się prostsze, niż jest naprawdę.
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
— Czego nauczyła ciebie? — zapytał niemal od razu, lekko przekręcając głowę. Nie był to wbrew pozorom żaden przytyk, naprawdę go to interesowało. Jalvi akurat nigdy włóczęgą nie był. Urodził się i wychował w Klanie Księżyca i tam też zresztą umrze. Świat włóczęgi znał jedynie z opowieści i suchej teorii. Nie do końca do końca go rozumiał, pośród wielu wad bardzo ciężko było doszukać się jakichkolwiek zalet.
— Har Ithil. — odparł, nie do końca świadomie wplatając w wypowiedź księżycowy dialekt. — Od urodzenia. — dodał, całą resztę już puszczając mimo uszu. Prawdopodobnie nie miał w zanadrzu żadnego, sensownego komentarza.
Ophelia
— Har Ithil. — odparł, nie do końca świadomie wplatając w wypowiedź księżycowy dialekt. — Od urodzenia. — dodał, całą resztę już puszczając mimo uszu. Prawdopodobnie nie miał w zanadrzu żadnego, sensownego komentarza.
Ophelia
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Jej wzrok znów uciekł ku wodzie, gdzie fale łagodnie łamały się o brzeg, a słony zapach morza mieszał się z ciepłem piasku. Zbierała myśli.
— Nauczyłam się, że nic nie jest stałe, ani miejsca, ani inni, że łatwiej przetrwać kiedy nie przywiązujesz się do rzeczy i miejsc. Słyszałam też wiele różnych opowieści i widziałam różne miejsca, najcześciej zwykłe. To miejsce jest najdziwniejsze ze wszystkich jakie znam — mówiła cicho, łagodnie. Przerwała na chwilę by dojeść resztę kraba. Na słowa, których nie zrozumiała, uniosła uszy. Dialekt nie umknął jej uwadze, choć nie skomentowała go od razu.
— Skoro nie musiałeś wędrować, to czym zajmowałeś się dotąd? — Zerknęła na niego z boku, z autentyczną ciekawością. Zastanawiała się też, czemu utykał, ale uznała że zapytanie o to mogłoby być zwyczajnie niegrzeczne. Fale dalej szeptały swoje wodne pieśni, uderzając rytmicznie o brzegi i nadając rozmowie przyjemny rytm.
Jalví
— Nauczyłam się, że nic nie jest stałe, ani miejsca, ani inni, że łatwiej przetrwać kiedy nie przywiązujesz się do rzeczy i miejsc. Słyszałam też wiele różnych opowieści i widziałam różne miejsca, najcześciej zwykłe. To miejsce jest najdziwniejsze ze wszystkich jakie znam — mówiła cicho, łagodnie. Przerwała na chwilę by dojeść resztę kraba. Na słowa, których nie zrozumiała, uniosła uszy. Dialekt nie umknął jej uwadze, choć nie skomentowała go od razu.
— Skoro nie musiałeś wędrować, to czym zajmowałeś się dotąd? — Zerknęła na niego z boku, z autentyczną ciekawością. Zastanawiała się też, czemu utykał, ale uznała że zapytanie o to mogłoby być zwyczajnie niegrzeczne. Fale dalej szeptały swoje wodne pieśni, uderzając rytmicznie o brzegi i nadając rozmowie przyjemny rytm.
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
Słuchał jej uważnie, ani razu jej nie przerywając. Każde jej słowa zdawał się poddawać wnikliwej analizie choć nie zawsze dzielił się wnioskami. Poruszył uchem, dźwigając pysk nieco wyżej.
— Łatwiej nie zawsze znaczy lepiej. — ocenił tylko, lekko przetaczając piaskowy pysk na bok. Każdy kij miał dwa końce, a medal swe dwie strony. Ophelia wydawała mu się być całkiem bystrą wilczycą toteż uważał, że wiedziała do czego pił. Zresztą... Pewnie nie bez powodu zdecydowała się mimo wszystko dołączyć do jakiegoś ugrupowania, prawda?
— To miejsce jest dziwne, a potrafi być jeszcze dziwniejsze. Czasami przypadkiem wdepniesz w jakiś portal i wylądujesz w innej, zakrzywionej rzeczywistości, innym razem coś z obcego wymiaru przypałęta się tutaj. Wilcza Kraina jest jak magnes. Na magię, na dziwy, zjawiska paranormalne… i na wszystko, co w teorii nie powinno istnieć. — nie żył wcale jakoś bardzo długo, a mimo to doświadczył już całkiem sporo podobnych historii i zdarzało mu się nawet czasami znaleźć w centrum niektórych z tych wydarzeń.
— Jestem klanowym uzdrowicielem, większość czasu spędzam więc w uzdrowisku. Jeśli jednak mnie tam nie ma — prawdopodobnie siedzę w bibliotece, porządkując książki albo je czytając. Właściwie bardzo rzadko wychylam się poza tereny klanowe. — głównie w sumie na czas polowania, podczas pełni albo gdy w Wilczej Krainie znowu zaczynało dziać się coś dziwnego lub niepokojącego, co wymagało poznania i podjęcia jakichś kroków. No i jeszcze gdy szukał Nifret, oczywiście.
/ sorry za zmułę :c
— Łatwiej nie zawsze znaczy lepiej. — ocenił tylko, lekko przetaczając piaskowy pysk na bok. Każdy kij miał dwa końce, a medal swe dwie strony. Ophelia wydawała mu się być całkiem bystrą wilczycą toteż uważał, że wiedziała do czego pił. Zresztą... Pewnie nie bez powodu zdecydowała się mimo wszystko dołączyć do jakiegoś ugrupowania, prawda?
— To miejsce jest dziwne, a potrafi być jeszcze dziwniejsze. Czasami przypadkiem wdepniesz w jakiś portal i wylądujesz w innej, zakrzywionej rzeczywistości, innym razem coś z obcego wymiaru przypałęta się tutaj. Wilcza Kraina jest jak magnes. Na magię, na dziwy, zjawiska paranormalne… i na wszystko, co w teorii nie powinno istnieć. — nie żył wcale jakoś bardzo długo, a mimo to doświadczył już całkiem sporo podobnych historii i zdarzało mu się nawet czasami znaleźć w centrum niektórych z tych wydarzeń.
— Jestem klanowym uzdrowicielem, większość czasu spędzam więc w uzdrowisku. Jeśli jednak mnie tam nie ma — prawdopodobnie siedzę w bibliotece, porządkując książki albo je czytając. Właściwie bardzo rzadko wychylam się poza tereny klanowe. — głównie w sumie na czas polowania, podczas pełni albo gdy w Wilczej Krainie znowu zaczynało dziać się coś dziwnego lub niepokojącego, co wymagało poznania i podjęcia jakichś kroków. No i jeszcze gdy szukał Nifret, oczywiście.
/ sorry za zmułę :c
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Ophelia słuchała go w tym swoim zamyslonym skupieniu. Słowa o portalach, obcych wymiarach i Wilczej Krainie jak magnesie na niezwykłe i nadprzyrodzne zdarzenia sprawiły, że jej uszy lekko drgnęły. Najbardziej zapadły w jej pamięci słowa "na wszystko, co w teorii nie powinno istnieć". Ona sama była czymś co nie powinno istnieć. Jej brat też. Może to znaczy, że Wilcza Kraina przyciągnie też jej brata?
— To wiele tłuamczy — mruknęła cicho. Chociaż wszystko brzmiało niesamowicie, on mówił o tym jakby to było normalne. Inni, których spotkała też wygladali na przyzwyczajonych do wszelkich niezwykłości. Jesli urodzili się tutaj i nie znali innego życia, byli przyzwyczajeni. Czy ona sama też przyzwyczai się do tego i wsiaknie w tę krainę jak jej pierwotni mieszkańcy? Kiedy wspomniał o uzdrowisku i bibliotece, spojrzała na niego z wyraźną ciekawością, trochę inną niż wcześniej.
— Uzdrowiciel to dość wymagające zajęcie. — przechyliła głowę — Czyżbyś wyszedł szukać czegoś? Może mogę jakoś pomóc? — Uśmiechnęła się delikatnie, a jej ogon poruszył się w piasku — Rzadko widywałam książki, to musi być wspaniałe móc spędzac z nimi czas — dodała łagodnie. Na moment znów spojrzała w stronę morza.
— Twoje zajęcia brzmią dużo spokojniej niż portale i obce wymiary.
/ Mam nadzieje, że Cię nie nudzę
Jalví
— To wiele tłuamczy — mruknęła cicho. Chociaż wszystko brzmiało niesamowicie, on mówił o tym jakby to było normalne. Inni, których spotkała też wygladali na przyzwyczajonych do wszelkich niezwykłości. Jesli urodzili się tutaj i nie znali innego życia, byli przyzwyczajeni. Czy ona sama też przyzwyczai się do tego i wsiaknie w tę krainę jak jej pierwotni mieszkańcy? Kiedy wspomniał o uzdrowisku i bibliotece, spojrzała na niego z wyraźną ciekawością, trochę inną niż wcześniej.
— Uzdrowiciel to dość wymagające zajęcie. — przechyliła głowę — Czyżbyś wyszedł szukać czegoś? Może mogę jakoś pomóc? — Uśmiechnęła się delikatnie, a jej ogon poruszył się w piasku — Rzadko widywałam książki, to musi być wspaniałe móc spędzac z nimi czas — dodała łagodnie. Na moment znów spojrzała w stronę morza.
— Twoje zajęcia brzmią dużo spokojniej niż portale i obce wymiary.
/ Mam nadzieje, że Cię nie nudzę
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
Dostrzegł jej zaciekawione spojrzenie, na co z pewną nonszalancją parsknął ledwie słyszalnie pod nosem. Z czego to zaciekawienie wynikało mógł się jedynie domyślać natomiast spotykał się z podobnymi spojrzeniami całkiem często, kiedy opowiadał o swoim hobby, pracy czy zainteresowaniach. Z jakiegoś powodu jego rozmówców zawsze to dziwiło, zupełnie jakby w ich oczach totalnie nie pasował do przedstawianych przez niego ról. Czemu w sumie? Mimo, że nie był wcale słaby mając moc Ithila za oręż to jednak nie był ani przesadnie umięśniony ani nie nosił na skórze zbyt wielu widocznych blizn (no, pomijając tę nieszczęsną łapę, która jednak często rzucała się w oczy). A może to bardziej kwestia jego usposobienia? Był jednak dość nieprzystępny i pewnie też nie robił na wilkach najlepszego, pierwszego wrażenia.
— Czasami. — odparł spokojnie. — Przeważnie jednak wilki trafiają do mnie z lekkimi obiciami i zadrapaniami. Rzadziej ze złamaniami. Kiedy nie ma zagrożenia życia czy presji ze strony otoczenia — to raczej rutynowe zabiegi. — konflikty w tej krainie zdarzały się raczej rzadko choć po ostatnich wydarzeniach — rozsądniej było mieć oczy dookoła głowy. Kto wie? Może to tylko cisza przed burzą?
— Chcesz mi pomóc? — zapytał wznosząc lekko brew. — Zdajesz sobie sprawę, że zgodnie z obecnym statusem relacji między naszymi klanami — jesteśmy wrogami? — co prawda prawo Klanu Księżyca nie zabraniało nawiązywania pozytywnych relacji z członkami innych ugrupowań i prawo Klanu Ognia chyba całkiem podobnie ale mimo wszystko był trochę ciekaw czy Ophelia była świadoma komu właściwie chciała pomóc. I to chyba całkiem bezinteresownie.
— Książki to nie tylko źródło wiedzy ale też bardzo często metaforyczne wrota do innego świata. Nie macie u siebie żadnej biblioteki? — w sumie nigdy się tym nie interesował. To w ogóle możliwe by jej nie mieli?
— Mhm... — zgodził się z ostatnimi jej słowami. — Na brak rozrywki i mocniejszych wrażeń jednak nie narzekam. — każdego miesiąca podczas pełni miał ich aż nadto, nawet jeśli nie wszystko na drugi dzień pamiętał.
/ Naah, miałam chwilowy spadek mocy, weny i chęci do gry. Powoli próbuję wbić się z powrotem. c:
— Czasami. — odparł spokojnie. — Przeważnie jednak wilki trafiają do mnie z lekkimi obiciami i zadrapaniami. Rzadziej ze złamaniami. Kiedy nie ma zagrożenia życia czy presji ze strony otoczenia — to raczej rutynowe zabiegi. — konflikty w tej krainie zdarzały się raczej rzadko choć po ostatnich wydarzeniach — rozsądniej było mieć oczy dookoła głowy. Kto wie? Może to tylko cisza przed burzą?
— Chcesz mi pomóc? — zapytał wznosząc lekko brew. — Zdajesz sobie sprawę, że zgodnie z obecnym statusem relacji między naszymi klanami — jesteśmy wrogami? — co prawda prawo Klanu Księżyca nie zabraniało nawiązywania pozytywnych relacji z członkami innych ugrupowań i prawo Klanu Ognia chyba całkiem podobnie ale mimo wszystko był trochę ciekaw czy Ophelia była świadoma komu właściwie chciała pomóc. I to chyba całkiem bezinteresownie.
— Książki to nie tylko źródło wiedzy ale też bardzo często metaforyczne wrota do innego świata. Nie macie u siebie żadnej biblioteki? — w sumie nigdy się tym nie interesował. To w ogóle możliwe by jej nie mieli?
— Mhm... — zgodził się z ostatnimi jej słowami. — Na brak rozrywki i mocniejszych wrażeń jednak nie narzekam. — każdego miesiąca podczas pełni miał ich aż nadto, nawet jeśli nie wszystko na drugi dzień pamiętał.
/ Naah, miałam chwilowy spadek mocy, weny i chęci do gry. Powoli próbuję wbić się z powrotem. c:
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Odchyliła uszy, kiedy usłyszała jego parsknięcie. Mimo, że było ciche, zwróciła na to uwagę
— Czy powiedziałam coś co Cie uraziło? — dopytała na wszelki wypadek. Nie wydawał się urażony, ale skądś to parsknięcie wynikało. Przechyliła głowę unosząc lekko brwi. Jego słowa o wojnie najwyraźniej ją zaskoczyły. Aż zamilkła i przez chwilę słychac było tylko szept fal. Odkaszlnęła cicho
— Jesteś pewien? — spojrzała na niego z nową uwagą, jakby próbowała zajrzeć mu w myśli — Skoro jesteśmy wrogami, to czemu jesteś dla mnie miły? — To nie tak, że mu nie wierzyła, ale sprawy wojny międzyklanowej wydawały się jej na tyle ważne, ze sądziła że ktoś z ognistych powinien ją poinformować. Poruszyła lekko ogonem
— Nie zrobiłeś mi nic złego, dla mnie to wystarczy, żeby chcieć pomóc. — pokiwała pyskiem. Uśmiechnęła się nieśmiało, ale szczerze.
— Nie wie czy mamy bibliotekę, nie znam jeszcze wszystkich terenów klanu. Byłoby wspaniale gdybysmy taką mieli. Kroniki, zapisy, archwia, książki, chciałabym je wszystkie zobaczyć. Bardzo. Nie miałam za dużo styczności z bibliotekami — na koniec kiedy wsopmniał o mocnych wrażeniach potaknęła:
— Wyobrażam sobie, że leczenie kogoś, kto naprawdę balansuje na granicy życia i śmierci, musi być… intensywne. — Jej samej akurat nigdy to nie interesowało, dlatego może nie do końca rozumiała jego zajęcie, ale szanowała to. W klanie i w życiu, każdy miał własną rolę do odegrania.
Jalví
— Czy powiedziałam coś co Cie uraziło? — dopytała na wszelki wypadek. Nie wydawał się urażony, ale skądś to parsknięcie wynikało. Przechyliła głowę unosząc lekko brwi. Jego słowa o wojnie najwyraźniej ją zaskoczyły. Aż zamilkła i przez chwilę słychac było tylko szept fal. Odkaszlnęła cicho
— Jesteś pewien? — spojrzała na niego z nową uwagą, jakby próbowała zajrzeć mu w myśli — Skoro jesteśmy wrogami, to czemu jesteś dla mnie miły? — To nie tak, że mu nie wierzyła, ale sprawy wojny międzyklanowej wydawały się jej na tyle ważne, ze sądziła że ktoś z ognistych powinien ją poinformować. Poruszyła lekko ogonem
— Nie zrobiłeś mi nic złego, dla mnie to wystarczy, żeby chcieć pomóc. — pokiwała pyskiem. Uśmiechnęła się nieśmiało, ale szczerze.
— Nie wie czy mamy bibliotekę, nie znam jeszcze wszystkich terenów klanu. Byłoby wspaniale gdybysmy taką mieli. Kroniki, zapisy, archwia, książki, chciałabym je wszystkie zobaczyć. Bardzo. Nie miałam za dużo styczności z bibliotekami — na koniec kiedy wsopmniał o mocnych wrażeniach potaknęła:
— Wyobrażam sobie, że leczenie kogoś, kto naprawdę balansuje na granicy życia i śmierci, musi być… intensywne. — Jej samej akurat nigdy to nie interesowało, dlatego może nie do końca rozumiała jego zajęcie, ale szanowała to. W klanie i w życiu, każdy miał własną rolę do odegrania.
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
— Nie. — odparł krótko, choć treściwie. Widocznie niedostatecznie dobrze panował nad swoją mimiką, a Ophelia miała zbyt dobre oko by mogło jej to umknąć. Nie przyszedł z wyjaśnieniami, jakby uznał je za zbyteczne.
— A jestem? — zapytał w zamian. Słyszał na swój temat wiele różnych epitetów ale to chyba pierwszy raz gdy ktoś nazwał go "miłym". Zaintrygowany nadstawił ku niej prawe ucho, chwilę przyglądając jej się w tym przedłużającym się nieco milczeniu.
— Póki nie ma między nami konfliktu interesów — nie widzę potrzeby by ostrzyć na siebie kły. — oficjalnie jednak wciąż byli wrogami. Musiała mieć na uwadze, że bezinteresowna pomoc komuś takiemu jak on może któregoś dnia obrócić się przeciwko niej. — Niemniej, skoro wyrażasz chęć pomocy... Skurczyły mi się zapasy brunatnicy. Morszczyn pęcherzykowaty jest tu stosunkowo łatwo dostępny, rośnie zwykle w strefie przybrzeżnej. — popatrzył kontrolnie w stronę morza, a potem sam zbliżył się nieco bardziej do brzegu. Wrócił też zaraz do tematu bibliotek.
— U nas są dwie. Jedna, mniejsza w Kryształowym Pałacu i ogromny księgozbiór na terenie Uniwersytetu. O ile będziesz zachowywać się właściwie — raczej nikomu nie będzie wadziła tam twoja obecność. Grunt to taktować miejsce i gospodarzy z szacunkiem, niczego nie niszczyć i absolutnie niczego nie kraść. — a to raczej zwykła podstawa, prawda? — Jest też ogólnodostępna biblioteka na terenach wolnych, daleko na suchych bezdrożach, nieopodal starej osady. — dodał uznając, że Ifrytkę może to po prosu zainteresować. Tematu uzdrawiania postanowił już nie ciągnąć.
— A jestem? — zapytał w zamian. Słyszał na swój temat wiele różnych epitetów ale to chyba pierwszy raz gdy ktoś nazwał go "miłym". Zaintrygowany nadstawił ku niej prawe ucho, chwilę przyglądając jej się w tym przedłużającym się nieco milczeniu.
— Póki nie ma między nami konfliktu interesów — nie widzę potrzeby by ostrzyć na siebie kły. — oficjalnie jednak wciąż byli wrogami. Musiała mieć na uwadze, że bezinteresowna pomoc komuś takiemu jak on może któregoś dnia obrócić się przeciwko niej. — Niemniej, skoro wyrażasz chęć pomocy... Skurczyły mi się zapasy brunatnicy. Morszczyn pęcherzykowaty jest tu stosunkowo łatwo dostępny, rośnie zwykle w strefie przybrzeżnej. — popatrzył kontrolnie w stronę morza, a potem sam zbliżył się nieco bardziej do brzegu. Wrócił też zaraz do tematu bibliotek.
— U nas są dwie. Jedna, mniejsza w Kryształowym Pałacu i ogromny księgozbiór na terenie Uniwersytetu. O ile będziesz zachowywać się właściwie — raczej nikomu nie będzie wadziła tam twoja obecność. Grunt to taktować miejsce i gospodarzy z szacunkiem, niczego nie niszczyć i absolutnie niczego nie kraść. — a to raczej zwykła podstawa, prawda? — Jest też ogólnodostępna biblioteka na terenach wolnych, daleko na suchych bezdrożach, nieopodal starej osady. — dodał uznając, że Ifrytkę może to po prosu zainteresować. Tematu uzdrawiania postanowił już nie ciągnąć.
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Ophelia zamrugała powoli, kiedy odpowiedział tak krótko. Przyjęła to do wiadomości podkreślając to delikatnym uśmiechem i lekkim kiwnięciem łba. Na jego pytanie o to czy jest miły, poruszyła uszami.
— Według mnie tak — odpowiedziała spokojnie. — Nie jesteś napastliwy. Przyjemnie się z Tobą rozmawia. To już całkiem dużo — Kiedy wspomniał o konflikcie interesów, jej ogon na moment znieruchomiał, ale zaraz znów poruszył się leniwie nad piaskiem.
— Wiem, że to może się kiedyś zmienić. — powiedziała cicho, bez dramatyzmu. — Ale dzisiaj nie jest tym dniem. Dlaczego właściwie Nasze klany sa "wrogami" ? — mrugnęła ślepiami. Pewnie jak wróci na tereny klanu, to zapyta czy tak jest. Skoro księzycowe wilki nie były do niej specjalnie negatywnie nastawione, to może da się tą wojnę jakoś przyklepać, zasypać popiołem i zapomnieć. Słuchając o brunatnicy, podeszła kawałek bliżej wody, uważając na fale.
— Chetnie pomogę, chociaż nie bardzo wiem jak to wygląda i czy trzeba jakoś specjalnie to zebrać — Weszła nawet do wody próbując przyjrzeć się temu co leżało na dnie. Stała w płytkiej wodzie. Uniosła jedną z łap, odsuwając się, kiedy koło niej przepłynęła mała meduza. Na wzmiankę o bibliotekach jej uszy uniosły się wyraźnie wyżej.
— Macie aż dwie biblioteki? — westchnęła z zachwytu. Książki kojarzyły się jej z bogactwem i siłą. Zwykle posiadali je i czytali ci, których było na to stać. Biedni za bardzo zajęci byli próbami przetrwania, najedzenia się i wyspania.
— Uniwersytet musi być ogromny — powiedziała w zamyśleniu. Raz kiedyś widziała uniwersystet i tamten był duży.
— Jeszcze nie zdarzyło mi się ukraść — powiedziała z lekkim wahaniem. Przynajmniej nie ukradla nic cennego. Parę razy, żeby przetrwać zdarzyło się jej podkraść jedzenie, ale to wszystko. Wtedy robiłą to by przetrwać. Książki były piekne i nie były potrzebne by podtrzymać własne życie. Teraz zresztą była już w innym etapie swojego życia. Umiała się sama utrzymać i być może kiedyś mogłaby taką książkę.. kupić.
— Ta biblioteka na wolnych terenach brzmi jak miejsce, do którego mogłabym kiedyś pójść sama. Bez ryzyka, że komuś przeszkadzam.— zerknęła na linie fal. Wescthnęła wygrzebując z piachu w wodzie jakiegoś glona:
— A to? — zapytała trzymając glon w zębach.
Jalví
— Według mnie tak — odpowiedziała spokojnie. — Nie jesteś napastliwy. Przyjemnie się z Tobą rozmawia. To już całkiem dużo — Kiedy wspomniał o konflikcie interesów, jej ogon na moment znieruchomiał, ale zaraz znów poruszył się leniwie nad piaskiem.
— Wiem, że to może się kiedyś zmienić. — powiedziała cicho, bez dramatyzmu. — Ale dzisiaj nie jest tym dniem. Dlaczego właściwie Nasze klany sa "wrogami" ? — mrugnęła ślepiami. Pewnie jak wróci na tereny klanu, to zapyta czy tak jest. Skoro księzycowe wilki nie były do niej specjalnie negatywnie nastawione, to może da się tą wojnę jakoś przyklepać, zasypać popiołem i zapomnieć. Słuchając o brunatnicy, podeszła kawałek bliżej wody, uważając na fale.
— Chetnie pomogę, chociaż nie bardzo wiem jak to wygląda i czy trzeba jakoś specjalnie to zebrać — Weszła nawet do wody próbując przyjrzeć się temu co leżało na dnie. Stała w płytkiej wodzie. Uniosła jedną z łap, odsuwając się, kiedy koło niej przepłynęła mała meduza. Na wzmiankę o bibliotekach jej uszy uniosły się wyraźnie wyżej.
— Macie aż dwie biblioteki? — westchnęła z zachwytu. Książki kojarzyły się jej z bogactwem i siłą. Zwykle posiadali je i czytali ci, których było na to stać. Biedni za bardzo zajęci byli próbami przetrwania, najedzenia się i wyspania.
— Uniwersytet musi być ogromny — powiedziała w zamyśleniu. Raz kiedyś widziała uniwersystet i tamten był duży.
— Jeszcze nie zdarzyło mi się ukraść — powiedziała z lekkim wahaniem. Przynajmniej nie ukradla nic cennego. Parę razy, żeby przetrwać zdarzyło się jej podkraść jedzenie, ale to wszystko. Wtedy robiłą to by przetrwać. Książki były piekne i nie były potrzebne by podtrzymać własne życie. Teraz zresztą była już w innym etapie swojego życia. Umiała się sama utrzymać i być może kiedyś mogłaby taką książkę.. kupić.
— Ta biblioteka na wolnych terenach brzmi jak miejsce, do którego mogłabym kiedyś pójść sama. Bez ryzyka, że komuś przeszkadzam.— zerknęła na linie fal. Wescthnęła wygrzebując z piachu w wodzie jakiegoś glona:
— A to? — zapytała trzymając glon w zębach.
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
— Cóż... — zaczął, wydając z siebie ciche westchnienie. — To bardzo zamierzchłe czasy, które znam jedynie z opowieści spisanych na kartach ksiąg przez innych Księżycowych. — mruknął, robiąc krok naprzód i zamaczając jedną z przednich łap w płytkiej wodzie. Pewnie badał jej temperaturę zanim wejdzie w głąb na tyle daleko by odczuć ją znacznie dotkliwiej. — Nasze relacje nie zawsze takie były, swego czasu nasze klany wiązał nawet oparty na całkiem dobrych stosunkach i wzajemnej współpracy sojusz. — przerwał na moment opowieść by podejść bliżej Ophelii i kuknąć na trzymany w jej zębach glon. — Nie, nie tego szukamy. — odparł zwracając pysk w stronę morskiej toni, a potem wchodząc nieco głębiej do wody w poszukiwaniu brunatnicy. — Morszczyn pęcherzykowaty stosunkowo łatwo jest rozpoznać. Jak sama nazwa wskazuje — taśmowata plecha glona opatrzona jest pęcherzami pławnymi, przypominającymi nieco guzowate narośle. — łapą pogmerał w mule, wciąż szukając.
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Wypuściła glon z pyska niemal natychmiast, gdy tylko Jalvi zaprzeczył. Zielona, miękka masa opadła z cichym pluskiem do płytkiej wody, a ona sama odruchowo oblizała pysk — krótko i szybko, chcąc pozbyć się zarówno smaku, jak i lekkiego zawstydzenia. Jej uszy cofnęły się na moment, ale zaraz potem wróciły do neutralnej pozycji, lekko skierowane ku niemu.
— Rozumiem — powiedziała cicho. Zrobiła parę korków w wodzie. Chłód wody oplatał jej łapy i zaczynał szczypać skórę. Stawiała łapy powoli, rozkładając ciężar ciała równomiernie. Kiedy Jalvi mówił o dawnym sojuszu, Ophelia zerknęła na niego z ukosa
— Szkoda — odezwała się po chwili. Na moment zamarła, kiedy pod łapą poczuła coś miększego niż kamień czy muł. Poczuła obrzydzenie czując jak coś oplata jej nadgarstek. Pochyliła łeb bliżej wody, ale zamiast od razu chwytać chciała obejrzeć co ją macało. Skupienie było widoczne w napięciu pyska i wąsów czuciowych przy kącikach. Wzdrygnęła się podważając glona z dna. Uniosła go, a uszy lekko skierowały się do przodu w geście skupienia.
— Ma takie zgrubienia — mruknęła, patrząc na Jalviego — Jak koraliki pod skórą glonu. — a potem dodała, ciszej:
— Czemu już nie ma tego sojuszu? — powiedziała to, nie patrząc już na niego, tylko na wodę, dając mu możliwość odpowiedzi bez presji.
Jalví sorki, zamuliłam
— Rozumiem — powiedziała cicho. Zrobiła parę korków w wodzie. Chłód wody oplatał jej łapy i zaczynał szczypać skórę. Stawiała łapy powoli, rozkładając ciężar ciała równomiernie. Kiedy Jalvi mówił o dawnym sojuszu, Ophelia zerknęła na niego z ukosa
— Szkoda — odezwała się po chwili. Na moment zamarła, kiedy pod łapą poczuła coś miększego niż kamień czy muł. Poczuła obrzydzenie czując jak coś oplata jej nadgarstek. Pochyliła łeb bliżej wody, ale zamiast od razu chwytać chciała obejrzeć co ją macało. Skupienie było widoczne w napięciu pyska i wąsów czuciowych przy kącikach. Wzdrygnęła się podważając glona z dna. Uniosła go, a uszy lekko skierowały się do przodu w geście skupienia.
— Ma takie zgrubienia — mruknęła, patrząc na Jalviego — Jak koraliki pod skórą glonu. — a potem dodała, ciszej:
— Czemu już nie ma tego sojuszu? — powiedziała to, nie patrząc już na niego, tylko na wodę, dając mu możliwość odpowiedzi bez presji.
Jalví sorki, zamuliłam
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Jalví
- Wilkołak
Ahroun
- Posty: 153
- Rodzice: Ebony & Cyprus [✝]
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (10+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 212
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Piaszczysta Plaża
Poruszył uchem na "pytania" Ophelii, a potem dźwignął pysk znad powierzchni wody i popatrzył w stronę towarzyszki. — Masz coś? — zapytał w odpowiedzi, gdyż jej opisy zdawały się idealnie opisywać to czego szukali.
— Żadne sojusze nie trwają wiecznie. Różnice poglądowe, które na ogół obie strony sojuszu starają się rozumieć i akceptować — czasami stają się zbyt wyraźne i rażące by móc je tak po prostu zignorować. — mruknął podchodząc bliżej samicy by rzucić okiem na jej znalezisko. — Znakomicie. — pochwalił rudowłosą. — Urwijmy kilka kiści, osuszę je potem w uzdrowisku. — i jak powiedział — tak też uczynił, rwąc glony na mniejsze części i układając je w kiść. Gotową kiść obwiązał kawałkiem jutowego sznurka aby nie rozleciała się podczas transportu.
— Klan Księżyca mając sojusz z Klanem Ognia zawiązał też pomniejszy pakt z Klanem Cienia. Jedno z naszych spotkań integracyjnych z Chaotami — Ogniści postanowili zakłócić. Demony próbowały porwać naszych kompanów i wtrącić do swoich lochów, oczekując jednocześnie od Księżycowych uznania wyższości sojuszu nad paktem. Jak się pewnie domyślasz — spotkało się to z dość ostrą reakcją Księżycowej Braci. — tam gdzie jeden sojusz upadł, w niedługim czasie narodził się drugi. Czas jednak, jak widać, zweryfikował i tę relację.
— Żadne sojusze nie trwają wiecznie. Różnice poglądowe, które na ogół obie strony sojuszu starają się rozumieć i akceptować — czasami stają się zbyt wyraźne i rażące by móc je tak po prostu zignorować. — mruknął podchodząc bliżej samicy by rzucić okiem na jej znalezisko. — Znakomicie. — pochwalił rudowłosą. — Urwijmy kilka kiści, osuszę je potem w uzdrowisku. — i jak powiedział — tak też uczynił, rwąc glony na mniejsze części i układając je w kiść. Gotową kiść obwiązał kawałkiem jutowego sznurka aby nie rozleciała się podczas transportu.
— Klan Księżyca mając sojusz z Klanem Ognia zawiązał też pomniejszy pakt z Klanem Cienia. Jedno z naszych spotkań integracyjnych z Chaotami — Ogniści postanowili zakłócić. Demony próbowały porwać naszych kompanów i wtrącić do swoich lochów, oczekując jednocześnie od Księżycowych uznania wyższości sojuszu nad paktem. Jak się pewnie domyślasz — spotkało się to z dość ostrą reakcją Księżycowej Braci. — tam gdzie jeden sojusz upadł, w niedługim czasie narodził się drugi. Czas jednak, jak widać, zweryfikował i tę relację.
.
.
.
![]() | .. |
The moon was reigning over their world, glowing its full splendor to all those willing to look up. . bereness: true love is not easy and easy love is not true. [Nifret] rrahar'ry: Ebony & Cyprus [✝] {ëa'rocanbh}, Rham {rathor'erthal} a'baethbh: sometimes soulmates may meet, stay together until a task or life lesson is completed, and then move on. This is not a tragedy, only a matter of learning. [N, Q] We are all like the bright moon, we still have our darker side.
EKWIPUNEK |
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 497
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Piaszczysta Plaża
Stała w wodzie, przyglądając się temu, jak Jalvi sprawnie rozdzielał i wiązał glony. Morskie fale rozbijały się łagodnie o brzeg, a cofająca się woda zostawiała na piasku cienką warstwę piany i drobnych muszli. Jedna z muszelek przyciagneła jej spojrzenie. Machnęła ogonem na Jego pochwałę.
— Potrzebujesz więcej? — To czego nie zdecydował się zabrać, wrzuciła do wody. Słuchała go uważnie. Jej uszy poruszały się lekko przy kolejnych fragmentach opowieści. Jej czerwone spojrzenie wróciło do wilka
— Rozumiem, dlaczego odpowiedź była ostra. — odpowiedziała z lekkim zamyśleniem. Nie odniosła się jednak bezpośrednio do tego co sama sądziła o tej sytuacji. Nawet nie dlatego, że nie chciała się tym dzielić, a dlatego że nie miała na ten temat zdania. Musiałaby dopiero przemyśleć całą sytuację. Przeniosła wzrok znów na morze, gdzie fale powoli przesuwały się po brzegu.
— A Ty? — zapytała łagodniej — Byłeś uczestnikiem tych zdarzeń?
Jalví
— Potrzebujesz więcej? — To czego nie zdecydował się zabrać, wrzuciła do wody. Słuchała go uważnie. Jej uszy poruszały się lekko przy kolejnych fragmentach opowieści. Jej czerwone spojrzenie wróciło do wilka
— Rozumiem, dlaczego odpowiedź była ostra. — odpowiedziała z lekkim zamyśleniem. Nie odniosła się jednak bezpośrednio do tego co sama sądziła o tej sytuacji. Nawet nie dlatego, że nie chciała się tym dzielić, a dlatego że nie miała na ten temat zdania. Musiałaby dopiero przemyśleć całą sytuację. Przeniosła wzrok znów na morze, gdzie fale powoli przesuwały się po brzegu.
— A Ty? — zapytała łagodniej — Byłeś uczestnikiem tych zdarzeń?
Jalví
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |





