!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Klif
- Elbae
- Sługa

- Posty: 293
- Rodzice: Artesano [NPC] x Nomeolvides [NPC]
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 4
- Zręczność: 13
- Czujność: 13
- Wiedza: 20
- Życie: 100 [22.12]
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 45
- Profesje: Rzemieślnik [1]
Klif
Szła nadal, oddalając się od domu. Wciąż stawiała na zmysł wzroku, gdy poczuła pod łapami nieprzyjemną zmianę. Sypki piasek zmienił się w coś gładkiego, czego wilczyca nie potrafiła określić. Było to tylko raz, a i tak zdążyło zatrzymać Elbae. Nie chciała patrzeć pod łapy. Tak bardzo nie chciała tam patrzeć. Jednak nie mogła nie spojrzeć...
— Niemożliwe! — powiedziała zaskoczona, po czym zamachała ogonem.
Piękna, czysta i niewyszeczerbiona czaszka bieliła się wśród piasku. Wilczyca zgarnęła łup, po czym biegiem wróciła do portu, schować znalezisko. Udało się! /zt
— Niemożliwe! — powiedziała zaskoczona, po czym zamachała ogonem.
Piękna, czysta i niewyszeczerbiona czaszka bieliła się wśród piasku. Wilczyca zgarnęła łup, po czym biegiem wróciła do portu, schować znalezisko. Udało się! /zt
Rzemieślniczka z Portu. Zamieszkuje Dzielnicę Wschodnią.
Karta Postaci
Karta Postaci
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
Lakańa widziała już różową łunę, jednak poprzednio była jeszcze zbyt młoda, by wyjść gdzieś daleko i ją poobserwować. Teraz jednak zdecydowała się wyruszyć nad morze, kawałek drogi od klanowych terenów, skąd widok był niezaprzeczalnie najpiękniejszy. Zatrzymała się kilka metrów od krawędzi klifu i usiadła na śniegu z prawie że rozdziawionym pyskiem.
— Niezwykłe... — szepnęła do siebie, widząc jak barwy tańczą nie tylko po niebie, ale i po wodzie, sprawiając iluzję jakby była zrobiona z truskawkowej pianki. Nie odezwała się już więcej, rozmyślając o pięknie tego zjawiska. Żałowała, że mama tego nie widziała razem z nią. Choć może była gdzieś, gdzie również docierały te barwy.
Budzigniew
— Niezwykłe... — szepnęła do siebie, widząc jak barwy tańczą nie tylko po niebie, ale i po wodzie, sprawiając iluzję jakby była zrobiona z truskawkowej pianki. Nie odezwała się już więcej, rozmyślając o pięknie tego zjawiska. Żałowała, że mama tego nie widziała razem z nią. Choć może była gdzieś, gdzie również docierały te barwy.
Budzigniew
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Fuj, różowa poświata na niebie, co to za babskie wymysły? Szedł niezadowolony, tak bardzo niezadowolony, że słychać było w ciężkości jego kroków jak bardzo jest niezadowolony! Oczywiście nie był samobójcą, więc trzymał się całkiem daleko od krawędzi, bo może był synem debila — ale jednak wiedział, jak zakończyć może się upadek z takiej wysokości. Nawet do wody. W końcu po drodze do niej czekało kilka skał, a znając jego szczęście z całą pewnością roztrzaskałby się na nawet pojedynczej z nich. I to kilka razy, cholera wie jakim cudem.
W końcu ją dostrzegł. Ale tylko wywrócił oczami. Nie dość, że niebo jakieś takie różowe, to jeszcze los postawił na jego drodze jakąś babę. Uroczo. Chciał ją po prostu ominąć, udawać że wcale jej nie widzi, robił tak już kilka razy i jak dotąd całkiem nieźle mu to wychodziło!
Lakańa
W końcu ją dostrzegł. Ale tylko wywrócił oczami. Nie dość, że niebo jakieś takie różowe, to jeszcze los postawił na jego drodze jakąś babę. Uroczo. Chciał ją po prostu ominąć, udawać że wcale jej nie widzi, robił tak już kilka razy i jak dotąd całkiem nieźle mu to wychodziło!
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
Śnieg skrzypiał o wiele za stanowczo. Ale halo.. może to tata zamienił się znów w niedźwiedzia, bo z czerwonym zimowym tłuszczem było mu cieplej niż z wilczym tłuszczem. Nie to, by Lakańa uważała, że jest gruby...
W każdym razie na dźwięk tych kroków zupełnie się nie wystraszyła. Ogon poruszył się po śniegu w bok i w drugi, niczym wycieraczka, tworząc niewielki, prawie trójkątny kształt. Chciała zaskoczyć tatę, więc jedna przednia łapa wysunęła się do przodu, kiedy lekko się przyczaiła. Odliczyła sobie w pamięci od pięciu do zera i wtedy szybko podskoczyła w miejscu, obracając się z okrzykiem:
— Mam Cię! — ale tak jak szybko krzyknęła, tak i szybko odskoczyła w bok, widząc zupełnie nieznajomego wilka. — Oh!
Zmrużyła lekko oczy, przyglądając mu się.
— Ane Varoi! Jestem Lakańa, a Ty? — zapytała. — Też przyszedłeś obejrzeć widoki? — zapytała.
Budzigniew
W każdym razie na dźwięk tych kroków zupełnie się nie wystraszyła. Ogon poruszył się po śniegu w bok i w drugi, niczym wycieraczka, tworząc niewielki, prawie trójkątny kształt. Chciała zaskoczyć tatę, więc jedna przednia łapa wysunęła się do przodu, kiedy lekko się przyczaiła. Odliczyła sobie w pamięci od pięciu do zera i wtedy szybko podskoczyła w miejscu, obracając się z okrzykiem:
— Mam Cię! — ale tak jak szybko krzyknęła, tak i szybko odskoczyła w bok, widząc zupełnie nieznajomego wilka. — Oh!
Zmrużyła lekko oczy, przyglądając mu się.
— Ane Varoi! Jestem Lakańa, a Ty? — zapytała. — Też przyszedłeś obejrzeć widoki? — zapytała.
Budzigniew
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Zatrzymał się, bo wariatka zamierzała "go mieć". Cokolwiek jej zdaniem to znaczyło. Parsknął i pokręcił łbem. No popieprzona jakaś. Nadał łapom prędkości, by jak najszybciej się oddalić, ale ona znów zagadała. I to coś o widokach. Pokręcił łbem i odwrócił się przodem do niej.
— Masz na myśli ten rozlany róż po niebie? Czy morze w dole, domagające się ofiar? — spytał, podchodząc bliżej. Całkiem tak, jakby zamierzał jedną z tych ofiar uczynić właśnie ją. Uśmiechał się półgębkiem, aż w końcu zatrzymał się o jakieś pół metra od niej. — Nie, nie przyszedłem oglądać widoków — w końcu jej odpowiedział, nie odrywając od niej spojrzenia.
Lakańa
— Masz na myśli ten rozlany róż po niebie? Czy morze w dole, domagające się ofiar? — spytał, podchodząc bliżej. Całkiem tak, jakby zamierzał jedną z tych ofiar uczynić właśnie ją. Uśmiechał się półgębkiem, aż w końcu zatrzymał się o jakieś pół metra od niej. — Nie, nie przyszedłem oglądać widoków — w końcu jej odpowiedział, nie odrywając od niej spojrzenia.
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
— Właściwie róż. Ale morze też wydaje się całkiem urokliwe. No i jakich ofiar, kto myślałby o ofiarach w taki piekny dzień. — patrzyła na wilka, pozbawiona prawie że do cna instynktu samozachowawczego. Nie wyglądał jak żaden wampir, właściwie nie przypominał żadnego z tych, którzy mogli jej zagrażać. Dlaczego więc miałaby się wystraszyć. Przekrzywiła tylko łeb patrząc na Budzigniewa.
Patrzyła na niego w milczeniu z lekkim uśmiechem na pysku, dużo bardziej serdecznym niż jego wyraz. Ogon w końcu znów poruszył się na boki.
— To po co przyszedłeś? I jak Ci na imię? — zapytała wprost, skoro sam widocznie zapomniał się przedstawić. W końcu dlaczego miałby mieć złe zamiary..
Stojąc tyłem do horyzontu nie była wiadoma tego, że po niebie porusza się sylwetka kupidyna.
Patrzyła na niego w milczeniu z lekkim uśmiechem na pysku, dużo bardziej serdecznym niż jego wyraz. Ogon w końcu znów poruszył się na boki.
— To po co przyszedłeś? I jak Ci na imię? — zapytała wprost, skoro sam widocznie zapomniał się przedstawić. W końcu dlaczego miałby mieć złe zamiary..
Stojąc tyłem do horyzontu nie była wiadoma tego, że po niebie porusza się sylwetka kupidyna.
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Całkiem sprawnie szło mu chyba udawanie, że faktycznie chociaż trochę obchodzi go odpowiedź wilczycy. Bo przecież gdyby tak nie było, wilczyca nie siliłaby się teraz na kontynuowanie rozmowy. Prawda? Walczył ze sobą, żeby nie wywracać oczami jak jakiś głąb, ale wyraz jego pyska pewnie i tak mówił coś w stylu "gówno mnie to tak naprawdę obchodzi".
— Po prostu przechodzę obok. I jestem, powiedzmy, Alvaro — mruknął. Nie wydawało mu się, żeby potrzebowała do szczęścia jego imienia, tak jak i on nie potrzebował znajomości jej imienia. — Więc jeśli pozwolisz, będę kontynuować tę swoją małą przygodę — dodał i nawet puścił jej oczko, niech ma i się cieszy.
Odwrócił się i nawet ruszył, ale zaraz coś mu odcięło drogę. Najpierw zobaczył jak coś się szybko przemieszcza po niebie, potem usłyszał trzepot skrzydeł, ale zareagować nie zdążył. Kupidyn wylądował sobie niedaleko, uśmiechając się pod nosem. MIał już pewien plan, a oni niestety staną się lada moment jego ofiarami.
— Weź spierdalaj, czego stoisz mi na drodze? — warknął niezadowolony, bo naprawdę miał dość. Jak nie jakaś niestrawnie słodka i do bólu serdeczna wadera, to jakiś skrzydlaty pajac.
Do tego... Czy on miał łuk i strzały? Odskoczył odruchem, ale za wolno. Różowy grot wbił się gdzieś w udo, a Budzigniew warknął ostrzegawczo.
Lakańa
— Po prostu przechodzę obok. I jestem, powiedzmy, Alvaro — mruknął. Nie wydawało mu się, żeby potrzebowała do szczęścia jego imienia, tak jak i on nie potrzebował znajomości jej imienia. — Więc jeśli pozwolisz, będę kontynuować tę swoją małą przygodę — dodał i nawet puścił jej oczko, niech ma i się cieszy.
Odwrócił się i nawet ruszył, ale zaraz coś mu odcięło drogę. Najpierw zobaczył jak coś się szybko przemieszcza po niebie, potem usłyszał trzepot skrzydeł, ale zareagować nie zdążył. Kupidyn wylądował sobie niedaleko, uśmiechając się pod nosem. MIał już pewien plan, a oni niestety staną się lada moment jego ofiarami.
— Weź spierdalaj, czego stoisz mi na drodze? — warknął niezadowolony, bo naprawdę miał dość. Jak nie jakaś niestrawnie słodka i do bólu serdeczna wadera, to jakiś skrzydlaty pajac.
Do tego... Czy on miał łuk i strzały? Odskoczył odruchem, ale za wolno. Różowy grot wbił się gdzieś w udo, a Budzigniew warknął ostrzegawczo.
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
Ah, gdyby tylko wiedziała, że wilk wcale nie miał ochoty nawiązywać kontaktu — nobo w końcu, gdyby tak było odszedłby sobie po prostu zamiast rozmawiać dalej. Lakańa była bardzo prostolinijnym stworzeniem o dobrym sercu, które nawet nie podejrzewało, że ktokolwiek mógłby robić coś przeciw swojej woli. Byla bardzo emocjonalna i zakładała, że i innymi kierowały uczucia, które poniekąd wskazywały drogę.
— No dobrze, Alvaro, dlaczego miałabym Ci przeszkadzać w Twojej przygodzie. — odpowiedziała, nastawiając uszy. Wychyliła się tylko, chcąc zobaczyć, dlaczego toteż wilk się zatrzymał. Ujrzała wilka ze skrzydłami i łukiem, na co wyrwało jej się krótkie "o".
Dopiero kiedy jej nowopoznany towarzysz warknął Lakańa aż wstała i dała dwa kroki do przodu, autentycznie poruszona jego uniesieniem.
— Hej, zostaw go! — i ona uniosła się, kiedy zauważyła, że kupidyn sięgnął po strzałę i wycelował w wilka. Podbiegła dwa kroki, ale zahamowała gwałtownie, kiedy naciągnął kolejną strzałę i wycelował tym razem w nią.
— Ała, ała, ała! — szczekała, zamykając powieki mocno zanim jeszcze zdążył naciągnąć cięciwę do końca, a dopiero po chwili strzała trafiła ją w bark. Nawet zamknięte oczy nie sprawiły, że zniknęła i stała się niewidzialna. Otworzyła jedno oko. — Żartowałam! Wcale nie bolało! Halo, gdzie jesteś? — zdziwiła się, kiedy kupidyn dosłownie zniknął im obojgu z oczu. Obróciła się wokół własnej osi, szukając go. Czuła tylko dookoła siebie dziwny, słodki zapach. A przecież byli nad morzem, morze tak nie pachniało...
Wtem zatrzymała się, mając na linii wzroku smukłe łapy Budzigniewa. Żuchwa opadła jej luźno w dół, ale wargi pozostały przymknięte. Wzrok podążył nieśmiało w górę, a z każdym centymetrem rosła w niej ciekawość, ale i nieśmiałość i typowo dziewczęce zawstydzenie swoją własną śmiałością. Bo choć zwykle była dość bezpośrednia, tym razem ta bezpośredniość nie była taka sama jak zwykle.
Otworzyła pysk, ale po chwili go znów zamknęła nie mogąc zdobyć się na żadne słowo. Widok wilka dosłownie odbierał jej rozum. Nigdy jeszcze nie miała okazji patrzeć na kogokolwiek w taki sposób.
— No dobrze, Alvaro, dlaczego miałabym Ci przeszkadzać w Twojej przygodzie. — odpowiedziała, nastawiając uszy. Wychyliła się tylko, chcąc zobaczyć, dlaczego toteż wilk się zatrzymał. Ujrzała wilka ze skrzydłami i łukiem, na co wyrwało jej się krótkie "o".
Dopiero kiedy jej nowopoznany towarzysz warknął Lakańa aż wstała i dała dwa kroki do przodu, autentycznie poruszona jego uniesieniem.
— Hej, zostaw go! — i ona uniosła się, kiedy zauważyła, że kupidyn sięgnął po strzałę i wycelował w wilka. Podbiegła dwa kroki, ale zahamowała gwałtownie, kiedy naciągnął kolejną strzałę i wycelował tym razem w nią.
— Ała, ała, ała! — szczekała, zamykając powieki mocno zanim jeszcze zdążył naciągnąć cięciwę do końca, a dopiero po chwili strzała trafiła ją w bark. Nawet zamknięte oczy nie sprawiły, że zniknęła i stała się niewidzialna. Otworzyła jedno oko. — Żartowałam! Wcale nie bolało! Halo, gdzie jesteś? — zdziwiła się, kiedy kupidyn dosłownie zniknął im obojgu z oczu. Obróciła się wokół własnej osi, szukając go. Czuła tylko dookoła siebie dziwny, słodki zapach. A przecież byli nad morzem, morze tak nie pachniało...
Wtem zatrzymała się, mając na linii wzroku smukłe łapy Budzigniewa. Żuchwa opadła jej luźno w dół, ale wargi pozostały przymknięte. Wzrok podążył nieśmiało w górę, a z każdym centymetrem rosła w niej ciekawość, ale i nieśmiałość i typowo dziewczęce zawstydzenie swoją własną śmiałością. Bo choć zwykle była dość bezpośrednia, tym razem ta bezpośredniość nie była taka sama jak zwykle.
Otworzyła pysk, ale po chwili go znów zamknęła nie mogąc zdobyć się na żadne słowo. Widok wilka dosłownie odbierał jej rozum. Nigdy jeszcze nie miała okazji patrzeć na kogokolwiek w taki sposób.
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Parsknął, jak tak ałowała tylko po to, żeby potem przyznać, że nawet nie bolało. Baby. Kto je zrozumie? I odwrócił się do niej, żeby jakoś to skomentować.
Ale kiedy otworzył pysk okazało się, że brakło mu słów. Z jakiegoś powodu wcześniej nie dostrzegał, jaka była piękna. Niedyskretnie otaksował waderę spojrzeniem od stóp do głów, na nieco dłużej zatrzymując się na jej ustach. Oh, alez by się w nie wpił! Znaczy... Potrząsnął łbem, bo to przecież jakieś idiotyczne.
No, nieważne jak to było idiotyczne. I nieważne, czy ta cała... Lama... Lana... też chciała.
Po prostu dopadł do niej i przylgnął wargami do jej pyska.
Lakańa
Ale kiedy otworzył pysk okazało się, że brakło mu słów. Z jakiegoś powodu wcześniej nie dostrzegał, jaka była piękna. Niedyskretnie otaksował waderę spojrzeniem od stóp do głów, na nieco dłużej zatrzymując się na jej ustach. Oh, alez by się w nie wpił! Znaczy... Potrząsnął łbem, bo to przecież jakieś idiotyczne.
No, nieważne jak to było idiotyczne. I nieważne, czy ta cała... Lama... Lana... też chciała.
Po prostu dopadł do niej i przylgnął wargami do jej pyska.
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
Zmrużyła lekko ślepia. Może od tego wiatru rozbolały go już uszy i chciał w ten sposób pozbyć się bólu. Lakańa pomyślała, że przecież jeśli tak jest, koniecznie musiała mu pomóc. Już postawiła łapę w przód, dając niewielki krok, kiedy i on się poruszył.
— Ja zn.. — nie zdążyła dopowiedzieć, że zna dobrego uzdrowiciela i chętnie zaprowadziła by Alvaro do swojego taty. W końcu miał tyle sposobów na pomoc wilkom (gdyby wiedziała, że ma ich równie wiele, żeby psuć im zdrowie nie byłaby tak entuzjastyczna).
Alvaro ją zaskoczył, zaskoczył totalnie. Gdy ich wargi złączyły się w pocałunku, poczuła w sobie ciepło to samo, które zwykle przychodziło do niej gdy była smutna lub zła. Teraz jednak jego źródło było jakieś inne... Nie znała tego wcześniej. Nie wiedziała co ma robić, jednak jej ciało odpowiedziało samo. Przednia łapa podniosła się lekko i dotknęła opuszkami jego barku, na znak, że czas się jednak nie zatrzymał, a ona wciąż oddychała — choć dałaby sobie łapę uciąć, że przez jakąś cząstkę ruchu wskazówek zegara, serce jej się zatrzymało z wrażenia.
— Ja.. Ty.. ale... — zaczęła dukając jak kwoka, która szuka ziarna na podwórzu. — Ojej. — podsumowała w końcu nieporadnie. — To.. było super! — szczeknęła mu prosto w ucho i potarła skronią o jego skroń, a później polizała go zamaszyście w polik, mierzwiąc dłuższe kosmyki sierści.
— Nie wiem, dlaczego to zrobiłeś, ale jeszcze chwila, a zrobiłabym to samo.. — przyznała się z szerokim uśmiechem i zamachała ogonem. Z wdzięczności wtuliła się bokiem łba w szyję wilka, tuż pod jego żuchwą i przywarła tak, siadając na zadku tuż obok.
— Ja zn.. — nie zdążyła dopowiedzieć, że zna dobrego uzdrowiciela i chętnie zaprowadziła by Alvaro do swojego taty. W końcu miał tyle sposobów na pomoc wilkom (gdyby wiedziała, że ma ich równie wiele, żeby psuć im zdrowie nie byłaby tak entuzjastyczna).
Alvaro ją zaskoczył, zaskoczył totalnie. Gdy ich wargi złączyły się w pocałunku, poczuła w sobie ciepło to samo, które zwykle przychodziło do niej gdy była smutna lub zła. Teraz jednak jego źródło było jakieś inne... Nie znała tego wcześniej. Nie wiedziała co ma robić, jednak jej ciało odpowiedziało samo. Przednia łapa podniosła się lekko i dotknęła opuszkami jego barku, na znak, że czas się jednak nie zatrzymał, a ona wciąż oddychała — choć dałaby sobie łapę uciąć, że przez jakąś cząstkę ruchu wskazówek zegara, serce jej się zatrzymało z wrażenia.
— Ja.. Ty.. ale... — zaczęła dukając jak kwoka, która szuka ziarna na podwórzu. — Ojej. — podsumowała w końcu nieporadnie. — To.. było super! — szczeknęła mu prosto w ucho i potarła skronią o jego skroń, a później polizała go zamaszyście w polik, mierzwiąc dłuższe kosmyki sierści.
— Nie wiem, dlaczego to zrobiłeś, ale jeszcze chwila, a zrobiłabym to samo.. — przyznała się z szerokim uśmiechem i zamachała ogonem. Z wdzięczności wtuliła się bokiem łba w szyję wilka, tuż pod jego żuchwą i przywarła tak, siadając na zadku tuż obok.
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Nie liczyło się dla niego, co chciała powiedzieć. Znaczy... Tak sobie wmawiał. Bo przecież był złym chłopcem i nie dbał o samopoczucie jakiejś tam przypadkowo spotkanej samicy. Nawet jeśli z jakiegoś powodu ta samica nagle przestała się wydawać przypadkowa. Jakby ich drogi miały się po prostu zejść dzisiaj, w tym miejscu. Może na zawsze? Pomyślał tak, ale tylko przez krótki moment, gdy napawał się przyjemnym uczuciem, tak mu przecież obcym podczas pocałunku. Jej wargi były miękkie i ciepłe, a oddech przyjemnie łaskotał ciało. Zamruczał chyba nawet cicho, gdy dotknęła jego barku.
A potem pozostawiła po sobie tak dojmujące poczucie zimnej pustki...
— Było — odpowiedział, chociaż najpierw rozmasował palcami ucho, w które mu szczeknęła. Skąd w niej tak wiele energii? Chęci do życia? Czy nie przekonała się jeszcze, jak mocno zjebane potrafi być życie? Chyba jej tego zazdrościł. Ale oczywiście nigdy nikomu o tym nie powie! Chyba nikomu... Jakoś przy niej przestawał być pewny wszystkiego... Dotąd mu się to nie zdarzyło.
Zadrżał jakby od chłodu, kiedy go polizała.
— Też nie wiem — przyznał całkiem szczerze, odsuwając nieco mordę żeby spojrzeć w jej... zamknięte-na-avatarze-więc-nie-jestem-pewna-ale-chyba-zielone oczy. — I wiesz co? Mam ochotę zrobić to znowu. I znowu. I znowu — przyznał. Jakoś tak odruchem przygarnął ją łapą bliżej, jakby nie chciał, żeby mu uciekła. jeszcze mu się z klifu rzuci i co? I tak miał podejrzenia, że to sen, ale ciekawe czy na tyle świadomy, by uniknął przerodzenia go w koszmar.
Lakańa
A potem pozostawiła po sobie tak dojmujące poczucie zimnej pustki...
— Było — odpowiedział, chociaż najpierw rozmasował palcami ucho, w które mu szczeknęła. Skąd w niej tak wiele energii? Chęci do życia? Czy nie przekonała się jeszcze, jak mocno zjebane potrafi być życie? Chyba jej tego zazdrościł. Ale oczywiście nigdy nikomu o tym nie powie! Chyba nikomu... Jakoś przy niej przestawał być pewny wszystkiego... Dotąd mu się to nie zdarzyło.
Zadrżał jakby od chłodu, kiedy go polizała.
— Też nie wiem — przyznał całkiem szczerze, odsuwając nieco mordę żeby spojrzeć w jej... zamknięte-na-avatarze-więc-nie-jestem-pewna-ale-chyba-zielone oczy. — I wiesz co? Mam ochotę zrobić to znowu. I znowu. I znowu — przyznał. Jakoś tak odruchem przygarnął ją łapą bliżej, jakby nie chciał, żeby mu uciekła. jeszcze mu się z klifu rzuci i co? I tak miał podejrzenia, że to sen, ale ciekawe czy na tyle świadomy, by uniknął przerodzenia go w koszmar.
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit
- Lakańa
- Zenit

- Posty: 106
- Rodzice: Laahaj, Varjo
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 31 (11+20)
- Zręczność: 13
- Czujność: 31 (11+20)
- Wiedza: 23
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 24 (120 wym.)
Klif
— Naprawdę? — wysunęła lekko nos do góry, bo kiedy przygarnął ją łapą jakoś nie miała zbyt wiele możliwości ruchu. Ale nie przeszkadzalo jej to. Czuła się szczęśliwa i zaopiekowana. Wiedziała, że tym razem to nie ona musi martwić sie o to, by ktoś był bezpieczny. Trwała tak więc pomrukując cicho, a wilk mógłby przysiądz, że jej sierść zaczęła połyskiwać jak słońce, a sama wilczyca zaczyna robić się ciepła. W końcu byli we dwoje na klifie, na przejmującym zimnie, a mimo to nie marzła. Obecność wilka dawała jej coś ważnego — akceptację i poczucie bezpieczeństwa.
— Wiesz.. mogłabym tak siedzieć z Tobą nawet i całą noc aż znów wzeszłoby słońce.. — zamarzyła sobie poruszając kufą w górę i w dół. Gładziła tym samym czule jego skórę, zapoznając się z zapachem wilka. Nie pachniał jakoś szczególnie, a bynajmniej nie jak port, w którym ostatnio była z tatą. Nie należał więc do żadnych wampirów żądnych krwi.
— Dlaczego wcześniej Cię nie spotkałam? — zapytała, obracając pysk w drugą stronę i łypnęła na profil wilka swoim zielonym okiem.
Budzigniew
— Wiesz.. mogłabym tak siedzieć z Tobą nawet i całą noc aż znów wzeszłoby słońce.. — zamarzyła sobie poruszając kufą w górę i w dół. Gładziła tym samym czule jego skórę, zapoznając się z zapachem wilka. Nie pachniał jakoś szczególnie, a bynajmniej nie jak port, w którym ostatnio była z tatą. Nie należał więc do żadnych wampirów żądnych krwi.
— Dlaczego wcześniej Cię nie spotkałam? — zapytała, obracając pysk w drugą stronę i łypnęła na profil wilka swoim zielonym okiem.
Budzigniew
w budowie
moce
- Budzigniew
- Samotnik

- Posty: 27
- Rodzice: Nifret & Nathellion
- Płeć: Samiec
- Siła: 30 (20+10)
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Klif
Oczywiście że czuł bijące od niej ciepło, ale nie mieściło się ono w znanych mu definicjach. Pewnie więc zwalił wszystko na karb tego, co do niej poczuł. Nigdy w końcu nie był zakochany, nie miał pojęcia jak to działa i co się wtedy czuje. Czasami przesuwał delikatnie palcami pomiędzy kosmykami jej przyjemnie miękkiego futerka.
— Tylko całą noc? A co zrobilibyśmy rano? — spytał niegłośno. Jakby bał się, że jakikolwiek głośniejszy dźwięk sprawi, że się obudzi. Albo przynajmniej rozwieje tą dziwną iluzję. Sprawi, że La...ktoś-tam zniknie i więcej już jej nie zobaczy. Nie poczuje tego ciepła, które zdawało się działać na jego zmysły naprawdę bardzo uzależniająco.
— Prawdopodobnie dlatego, że unikałem wilków. Jakoś... nie lubię ich — przyznał szczerze, odwracając pysk na tyle, by pochwycić jej spojrzenie. Możliwe, że nie było to jakoś bardzo wygodne, ale chyba wcale mu nie przeszkadzało. Ba. Wykorzystał moment i złożył na jej czole albo policzku, bo mógł przecież nie trafić, czuły i niewinny buziak.
— Ale ciebie lubię. Najbardziej. I naprawdę nie chcę, żeby to się skończyło z nocą. Chcę się przy tobie budzić. Chcę witać cię uśmiechem. Chcę by twoje roziskrzone oczy były ostatnim co widzę przed snem. Chcę czuć twój oddech, gdy jesteś blisko.
Nigdy nie mówił jeszcze aż tak wiele. No chyba, że akurat pyskował Jalviemu albo matce.
Lakańa
— Tylko całą noc? A co zrobilibyśmy rano? — spytał niegłośno. Jakby bał się, że jakikolwiek głośniejszy dźwięk sprawi, że się obudzi. Albo przynajmniej rozwieje tą dziwną iluzję. Sprawi, że La...ktoś-tam zniknie i więcej już jej nie zobaczy. Nie poczuje tego ciepła, które zdawało się działać na jego zmysły naprawdę bardzo uzależniająco.
— Prawdopodobnie dlatego, że unikałem wilków. Jakoś... nie lubię ich — przyznał szczerze, odwracając pysk na tyle, by pochwycić jej spojrzenie. Możliwe, że nie było to jakoś bardzo wygodne, ale chyba wcale mu nie przeszkadzało. Ba. Wykorzystał moment i złożył na jej czole albo policzku, bo mógł przecież nie trafić, czuły i niewinny buziak.
— Ale ciebie lubię. Najbardziej. I naprawdę nie chcę, żeby to się skończyło z nocą. Chcę się przy tobie budzić. Chcę witać cię uśmiechem. Chcę by twoje roziskrzone oczy były ostatnim co widzę przed snem. Chcę czuć twój oddech, gdy jesteś blisko.
Nigdy nie mówił jeszcze aż tak wiele. No chyba, że akurat pyskował Jalviemu albo matce.
Lakańa
EKWIPUNEK
○ Szyszka
Szyszka od Gniewomira
○ Naszyjnik z rubinem
Medalion od Jalviego
○ jadeit


.gif)



