!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Wodopój
- Amaia
- Zaklinacz

- Posty: 22
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 10
- Zręczność: 25
- Czujność: 45 (15+30)
- Wiedza: 0
- Życie: 95 (13/02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 15
Wodopój
No to siostry sobie pogadały, wymieniły się tym, co u nich. Atmosfera była z lekka napięta i było dość sztywno, ale chyba ogólnie na dobre wyszło. A potem się rozeszły. /zt.
zastrzeżone na potem:
one • two • three
EKWIPUNEK:
— filiżanka od Thelxinoe
one • two • three
EKWIPUNEK:
— filiżanka od Thelxinoe
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 537
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Wodopój
Znajdowała się po prostu w okolicy. A skoro już szła przez knieje, postanowiła zrobić sobie krótki przystanek. Wieczór był zimny, ale na szczęście było już po pełni — więc nie obawiała się ataku wściekłych wilkołaków. Rozejrzała się dookoła, a kiedy poczuła wodę ruszyła ku niej, coby ugasić pragnienie.
Rimuru
Rimuru
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ
- Rimuru
- Cherub

- Posty: 267
- Rodzice: Aareon x Isati.
- Płeć: Samiec
- Siła: 10
- Czujność: 30
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 53
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Wodopój
...był uzdrowiciel KO, i zaraz będzie po!..
Wybrał się na spacer, bo w sumie znudziło mu się koczowanie na terenach Klanu. Rzadko miał możliwość odetchnąć, ciągle wilki potrzebowały pomocy. Wziąłby urlop; na dzień lub dwa!
Podszedł do wodopoju i zanurzył w nim język...
Nie dostrzegł wilczycy, tak mu grzywka nachodziła na oczy...
Powiecie; a co z węchem? miał katar, o.
Słuch; szumiąca woda — zagłuszała cokolwiek innego, o.
Neffrea
Wybrał się na spacer, bo w sumie znudziło mu się koczowanie na terenach Klanu. Rzadko miał możliwość odetchnąć, ciągle wilki potrzebowały pomocy. Wziąłby urlop; na dzień lub dwa!
Podszedł do wodopoju i zanurzył w nim język...
Nie dostrzegł wilczycy, tak mu grzywka nachodziła na oczy...
Powiecie; a co z węchem? miał katar, o.
Słuch; szumiąca woda — zagłuszała cokolwiek innego, o.
Neffrea
𝓡𝓲𝓶𝓾𝓻𝓾
𝚂𝚒𝚗𝚐 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘 𝚘𝚗𝚎’𝚜 𝚕𝚒𝚜𝚝𝚎𝚗𝚒𝚗𝚐, 𝚕𝚘𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚢𝚘𝚞’𝚟𝚎 𝚗𝚎𝚟𝚎𝚛 𝚋𝚎𝚎𝚗 𝚑𝚞𝚛𝚝,
𝚍𝚊𝚗𝚌𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘𝚋𝚘𝚍𝚢’𝚜 𝚠𝚊𝚝𝚌𝚑𝚒𝚗𝚐, 𝚊𝚗𝚍 𝚕𝚒𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚒𝚝’𝚜 𝚑𝚎𝚊𝚟𝚎𝚗 𝚘𝚗 𝚎𝚊𝚛𝚝𝚑...!
ZAPACH Moce UM. |
![]() |
── ⋆⋅☆⋅⋆ ── 𝙾𝙽𝙰: Not tryna be romantic, I'll hit it from the back. Just so you don't get attached... {___} ── ⋆⋅☆⋅⋆ ── KARTA POSTACI |
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀ ⠀⠀ ⋮⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀☆⠀⠀⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀⠀☆
⠀⠀ ⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 537
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Wodopój
Zapach Ognia, który uderzał od Rimuru, niemal natychmiast zaatakował nozdrza Cienistej. Uniosła mordę i oblizała ją leniwie, czyszcząc z pozostałości chłodnej wody. Przechyliła delikatnie głowę, odszukując samca. Jego dość jasna szata przyjemnie odznaczała się na tle nocnego lasu. Zapadła się w cieniu drzew, by następnie wyłonić się tuż za grzbietem cheruba. Cicho, niczym drapieżnik.
Po ostatnim spotkaniu z Asmo, które przypomniało jej co lubi najbardziej, wciąż miała dość.
— Uroczy z ciebie chłopiec — przyznała, przyglądając się jego tyłom. Cóż, na ogół gustowała w nieco innym typie samca. Z drugiej jednak strony miała też sporo doświadczenia z prawiczkami, kto wie, może miała właśnie do czynienia z kolejnym? Przechyliła lekko mordę. — Ciekawe, czy potrafisz z niego korzystać — syknęła krótko, wsuwając nos pod ogon wilka, by ciepłem oddechu musnąć wiadomych partii jego cielska. Podniosła przy tym łeb, tym samym nieco pewnie unosząc tylną część ciała wilka, ups.
Po ostatnim spotkaniu z Asmo, które przypomniało jej co lubi najbardziej, wciąż miała dość.
— Uroczy z ciebie chłopiec — przyznała, przyglądając się jego tyłom. Cóż, na ogół gustowała w nieco innym typie samca. Z drugiej jednak strony miała też sporo doświadczenia z prawiczkami, kto wie, może miała właśnie do czynienia z kolejnym? Przechyliła lekko mordę. — Ciekawe, czy potrafisz z niego korzystać — syknęła krótko, wsuwając nos pod ogon wilka, by ciepłem oddechu musnąć wiadomych partii jego cielska. Podniosła przy tym łeb, tym samym nieco pewnie unosząc tylną część ciała wilka, ups.
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ
- Rimuru
- Cherub

- Posty: 267
- Rodzice: Aareon x Isati.
- Płeć: Samiec
- Siła: 10
- Czujność: 30
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 53
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Wodopój
O FENIKSIE...
Kobieto co Ty robisz!
Zdziwił się nie lada, gdy ciepły oddech jakiejś samicy — ulokował się zbyt blisko jego krocza... — ...co Ty... co pani robi? — Zapytał, mocno niepewnie. Wybity z rytmu — pochłaniania wody.
Obserwował ją dziwnie.
Miał duże oczy... Co ona robi? dlaczego tak wywija tym zadkiem?
— Yhh... nie chcę być nieuprzejmy, ale co pani wyczynia? w jakim to celu? jakiś eksperyment, czy co? — Zapytał w końcu. Stanął i odsunął się na bok... nie rozumiał!!!
Kobieto co Ty robisz!
Zdziwił się nie lada, gdy ciepły oddech jakiejś samicy — ulokował się zbyt blisko jego krocza... — ...co Ty... co pani robi? — Zapytał, mocno niepewnie. Wybity z rytmu — pochłaniania wody.
Obserwował ją dziwnie.
Miał duże oczy... Co ona robi? dlaczego tak wywija tym zadkiem?
— Yhh... nie chcę być nieuprzejmy, ale co pani wyczynia? w jakim to celu? jakiś eksperyment, czy co? — Zapytał w końcu. Stanął i odsunął się na bok... nie rozumiał!!!
𝓡𝓲𝓶𝓾𝓻𝓾
𝚂𝚒𝚗𝚐 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘 𝚘𝚗𝚎’𝚜 𝚕𝚒𝚜𝚝𝚎𝚗𝚒𝚗𝚐, 𝚕𝚘𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚢𝚘𝚞’𝚟𝚎 𝚗𝚎𝚟𝚎𝚛 𝚋𝚎𝚎𝚗 𝚑𝚞𝚛𝚝,
𝚍𝚊𝚗𝚌𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘𝚋𝚘𝚍𝚢’𝚜 𝚠𝚊𝚝𝚌𝚑𝚒𝚗𝚐, 𝚊𝚗𝚍 𝚕𝚒𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚒𝚝’𝚜 𝚑𝚎𝚊𝚟𝚎𝚗 𝚘𝚗 𝚎𝚊𝚛𝚝𝚑...!
ZAPACH Moce UM. |
![]() |
── ⋆⋅☆⋅⋆ ── 𝙾𝙽𝙰: Not tryna be romantic, I'll hit it from the back. Just so you don't get attached... {___} ── ⋆⋅☆⋅⋆ ── KARTA POSTACI |
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀ ⠀⠀ ⋮⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀☆⠀⠀⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀⠀☆
⠀⠀ ⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 537
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
- Rimuru
- Cherub

- Posty: 267
- Rodzice: Aareon x Isati.
- Płeć: Samiec
- Siła: 10
- Czujność: 30
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 53
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Wodopój
Wzdrygnął się... gdy przesunęła ciepłym ozorem po jego jajkach... w sumie... nie najgorsze uczucie... ale dziwne... dziwne...
Dziwny dreszcz szarpnął jego ciałem... Rozumiał czego może chcieć? Tak. Nie był debilem... Był tylko trochę aseksualny... Nigdy nie miał samicy, nie żeby mu się nie podobały.
Po prostu skupiał się na nauce. Tak, nauka. Uzdrawianie, zielarstwo i magia uzdrawiającego ognia...
Nie myślał teraz jednak o tym...
— Yhhh... ale po co... — Poruszył jednym uchem niepewnie... Nie wiedział co ma robić! Stał jak gapa, a przez ten chłód, przesunął długi ogon pod podbrzusze, blisko tylnych łap. Dosyć nisko...
Wilczyca nie była nachalna, czy agresywna — nie miał powodu by ją wyganiać, czy przerwać rozmowę... — Powiedz czego chcesz, czego szukasz? nie wiem czy jestem w stanie Ci to dać... — Wyrwało się z jego pyska. Caaaały ten czas — był podejrzliwy.
Dziwny dreszcz szarpnął jego ciałem... Rozumiał czego może chcieć? Tak. Nie był debilem... Był tylko trochę aseksualny... Nigdy nie miał samicy, nie żeby mu się nie podobały.
Po prostu skupiał się na nauce. Tak, nauka. Uzdrawianie, zielarstwo i magia uzdrawiającego ognia...
Nie myślał teraz jednak o tym...
— Yhhh... ale po co... — Poruszył jednym uchem niepewnie... Nie wiedział co ma robić! Stał jak gapa, a przez ten chłód, przesunął długi ogon pod podbrzusze, blisko tylnych łap. Dosyć nisko...
Wilczyca nie była nachalna, czy agresywna — nie miał powodu by ją wyganiać, czy przerwać rozmowę... — Powiedz czego chcesz, czego szukasz? nie wiem czy jestem w stanie Ci to dać... — Wyrwało się z jego pyska. Caaaały ten czas — był podejrzliwy.
𝓡𝓲𝓶𝓾𝓻𝓾
𝚂𝚒𝚗𝚐 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘 𝚘𝚗𝚎’𝚜 𝚕𝚒𝚜𝚝𝚎𝚗𝚒𝚗𝚐, 𝚕𝚘𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚢𝚘𝚞’𝚟𝚎 𝚗𝚎𝚟𝚎𝚛 𝚋𝚎𝚎𝚗 𝚑𝚞𝚛𝚝,
𝚍𝚊𝚗𝚌𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘𝚋𝚘𝚍𝚢’𝚜 𝚠𝚊𝚝𝚌𝚑𝚒𝚗𝚐, 𝚊𝚗𝚍 𝚕𝚒𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚒𝚝’𝚜 𝚑𝚎𝚊𝚟𝚎𝚗 𝚘𝚗 𝚎𝚊𝚛𝚝𝚑...!
ZAPACH Moce UM. |
![]() |
── ⋆⋅☆⋅⋆ ── 𝙾𝙽𝙰: Not tryna be romantic, I'll hit it from the back. Just so you don't get attached... {___} ── ⋆⋅☆⋅⋆ ── KARTA POSTACI |
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀ ⠀⠀ ⋮⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀☆⠀⠀⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀⠀☆
⠀⠀ ⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 537
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Wodopój
Zaśmiała się krótko. Po co? To proste!
— Żeby wiedzieć. Po prostu. Wrodzona ciekawość — wyjaśniła, po czym oblizała leniwie wargi. Nie powinna tego robić. Jeszcze jej całkiem na tym mrozie spierzchną, a takie nieprzyjemnie pewnie całować!
— Odprowadź mnie do domu — powiedziała. Nie, nie prosiła. Zdecydowanie bliżej było jej do rozkazu. Odwróciła mordę w bok, by spojrzeć na niego bez żadnych barier typu wodopój. Był całkiem atrakcyjny, a do tego wydawał się być naprawdę młodym basiorem. Zmrużyła delikatnie oczy. — Możesz zrobić to w pełni dobrowolnie lub możesz stawiać opór, ale to odradzam — powiedziała bardzo cicho, zupełnie, jakby obawiała się, iż drzewa mogą ją podsłuchać i ruszyć z pomocą biednemu cherubowi.
Rimuru
— Żeby wiedzieć. Po prostu. Wrodzona ciekawość — wyjaśniła, po czym oblizała leniwie wargi. Nie powinna tego robić. Jeszcze jej całkiem na tym mrozie spierzchną, a takie nieprzyjemnie pewnie całować!
— Odprowadź mnie do domu — powiedziała. Nie, nie prosiła. Zdecydowanie bliżej było jej do rozkazu. Odwróciła mordę w bok, by spojrzeć na niego bez żadnych barier typu wodopój. Był całkiem atrakcyjny, a do tego wydawał się być naprawdę młodym basiorem. Zmrużyła delikatnie oczy. — Możesz zrobić to w pełni dobrowolnie lub możesz stawiać opór, ale to odradzam — powiedziała bardzo cicho, zupełnie, jakby obawiała się, iż drzewa mogą ją podsłuchać i ruszyć z pomocą biednemu cherubowi.
Rimuru
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ
- Rimuru
- Cherub

- Posty: 267
- Rodzice: Aareon x Isati.
- Płeć: Samiec
- Siła: 10
- Czujność: 30
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 53
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Wodopój
Ale.... — Nie rozumiem. — Odparł, marszcząc brwi... — Pomożesz mi, pozwolisz jakoś to zrozumieć? — Wilczyca w sumie nie była zła, nie była niemiła... Więc i jego ton nie zmieniał się.
— Do domu...? ale nie wiem, gdzie mieszkasz... — To go trochę poruszyło... Głupio... bo może naprawdę czuła się samotna? lub źle? — Jestem medykiem, mogę Cię obejrzeć... wszystko w porządku? — Zmartwił się nie na żarty!
— Yhhh... proszę jaśniej...? — Tak bardzo nie rozumiał! aż wstyd powinno mu być, ale nie rozumiał! Ucięło mu rozum, czy co.
Neffrea
— Do domu...? ale nie wiem, gdzie mieszkasz... — To go trochę poruszyło... Głupio... bo może naprawdę czuła się samotna? lub źle? — Jestem medykiem, mogę Cię obejrzeć... wszystko w porządku? — Zmartwił się nie na żarty!
— Yhhh... proszę jaśniej...? — Tak bardzo nie rozumiał! aż wstyd powinno mu być, ale nie rozumiał! Ucięło mu rozum, czy co.
Neffrea
𝓡𝓲𝓶𝓾𝓻𝓾
𝚂𝚒𝚗𝚐 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘 𝚘𝚗𝚎’𝚜 𝚕𝚒𝚜𝚝𝚎𝚗𝚒𝚗𝚐, 𝚕𝚘𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚢𝚘𝚞’𝚟𝚎 𝚗𝚎𝚟𝚎𝚛 𝚋𝚎𝚎𝚗 𝚑𝚞𝚛𝚝,
𝚍𝚊𝚗𝚌𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘𝚋𝚘𝚍𝚢’𝚜 𝚠𝚊𝚝𝚌𝚑𝚒𝚗𝚐, 𝚊𝚗𝚍 𝚕𝚒𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚒𝚝’𝚜 𝚑𝚎𝚊𝚟𝚎𝚗 𝚘𝚗 𝚎𝚊𝚛𝚝𝚑...!
ZAPACH Moce UM. |
![]() |
── ⋆⋅☆⋅⋆ ── 𝙾𝙽𝙰: Not tryna be romantic, I'll hit it from the back. Just so you don't get attached... {___} ── ⋆⋅☆⋅⋆ ── KARTA POSTACI |
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀ ⠀⠀ ⋮⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀☆⠀⠀⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀⠀☆
⠀⠀ ⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 537
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Wodopój
Wywróciła oczyma. Chaosie, jak on nic nie ogarniał!
— Pokażę ci — mruknęła, odrobinę znudzona. W pewnym momencie nawet przez łeb jej przemknęło, aby z Rimuru zrezygnować. Bo — jak widać — pożytku z niego niewiele. Chociaż... Medyk, no proszę, szkoda, że nie wiedziała o tym wcześniej, nim wpełzła do legowiska Asmodeusowi. Chociaż... No, nie skarżyła się. Przeciwnie. Oblizała wargi.
A potem złapała młodego za kark i wskoczyła z nim w cień, aby — korzystając z tej niecodziennej metody podróżowania — zabrać cheruba ze sobą na tereny Klanu Cienia.
/zt.
— Pokażę ci — mruknęła, odrobinę znudzona. W pewnym momencie nawet przez łeb jej przemknęło, aby z Rimuru zrezygnować. Bo — jak widać — pożytku z niego niewiele. Chociaż... Medyk, no proszę, szkoda, że nie wiedziała o tym wcześniej, nim wpełzła do legowiska Asmodeusowi. Chociaż... No, nie skarżyła się. Przeciwnie. Oblizała wargi.
A potem złapała młodego za kark i wskoczyła z nim w cień, aby — korzystając z tej niecodziennej metody podróżowania — zabrać cheruba ze sobą na tereny Klanu Cienia.
/zt.
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ
- Rimuru
- Cherub

- Posty: 267
- Rodzice: Aareon x Isati.
- Płeć: Samiec
- Siła: 10
- Czujność: 30
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 53
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
Wodopój
Został wytargany!
/zt.
/zt.
𝓡𝓲𝓶𝓾𝓻𝓾
𝚂𝚒𝚗𝚐 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘 𝚘𝚗𝚎’𝚜 𝚕𝚒𝚜𝚝𝚎𝚗𝚒𝚗𝚐, 𝚕𝚘𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚢𝚘𝚞’𝚟𝚎 𝚗𝚎𝚟𝚎𝚛 𝚋𝚎𝚎𝚗 𝚑𝚞𝚛𝚝,
𝚍𝚊𝚗𝚌𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚗𝚘𝚋𝚘𝚍𝚢’𝚜 𝚠𝚊𝚝𝚌𝚑𝚒𝚗𝚐, 𝚊𝚗𝚍 𝚕𝚒𝚟𝚎 𝚕𝚒𝚔𝚎 𝚒𝚝’𝚜 𝚑𝚎𝚊𝚟𝚎𝚗 𝚘𝚗 𝚎𝚊𝚛𝚝𝚑...!
ZAPACH Moce UM. |
![]() |
── ⋆⋅☆⋅⋆ ── 𝙾𝙽𝙰: Not tryna be romantic, I'll hit it from the back. Just so you don't get attached... {___} ── ⋆⋅☆⋅⋆ ── KARTA POSTACI |
⫘⫘⫘ˎˊ˗ ·˖✶ ☽ ☼ ☾ ✶˖· ˗ˏˋ⫘⫘⫘
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀ ⠀⠀ ⋮⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀☆⠀⠀⠀ ⋮
⠀⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮⠀⠀⠀⠀☆
⠀⠀ ⠀⠀ ☆⠀⠀⠀ ⠀⠀⠀ ⋮
- Alistair
- Ognisty

- Posty: 68
- Rodzice: Minthra (†)
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 20
- Życie: 90 (20.02.26)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Wodopój
Walentynki 2026
Lokatt
Alistair
Od dłuższego czasu wędrował wśród ogromnych, starych drzew, napawając się ciszą i samotnością. Czuł, że w ostatnich tygodniach jego życie stało się zbyt zabiegane, i szczerze brakowało mu chwili wytchnienia. Potrzebował chwili dla siebie. Tylko dla siebie.
Mimo względnej ciszy, przerywanej jedynie naturalnymi odgłosami lasu, miał nieodparte wrażenie, że nie jest tutaj sam. Co prawda nie dostrzegł żadnych śladów obecności kogokolwiek poza drobną, leśną zwierzyną, lecz nie potrafił pozbyć się poczucia, że ktoś — lub coś — znajduje się w pobliżu. To niepokojące przeczucie nie pozwalało mu w pełni się rozluźnić. Jego wzrok nerwowo przeskakiwał od jednego drzewa do drugiego, jakby spodziewał się, że w każdej chwili zza któregoś z nich może wyskoczyć jakiś drapieżnik.
Lokatt
Lokatt
Od dłuższego czasu wędrował wśród ogromnych, starych drzew, napawając się ciszą i samotnością. Czuł, że w ostatnich tygodniach jego życie stało się zbyt zabiegane, i szczerze brakowało mu chwili wytchnienia. Potrzebował chwili dla siebie. Tylko dla siebie.
Mimo względnej ciszy, przerywanej jedynie naturalnymi odgłosami lasu, miał nieodparte wrażenie, że nie jest tutaj sam. Co prawda nie dostrzegł żadnych śladów obecności kogokolwiek poza drobną, leśną zwierzyną, lecz nie potrafił pozbyć się poczucia, że ktoś — lub coś — znajduje się w pobliżu. To niepokojące przeczucie nie pozwalało mu w pełni się rozluźnić. Jego wzrok nerwowo przeskakiwał od jednego drzewa do drugiego, jakby spodziewał się, że w każdej chwili zza któregoś z nich może wyskoczyć jakiś drapieżnik.
Lokatt
| ▶ KARTA POSTACI | UMIEJĘTNOŚCI | EKWIPUNEK |
- Lokatt
- Formator

- Posty: 28
- Rodzice: Nieznani
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 10
- Zręczność: 25 (15 + 10)
- Czujność: 25 (15 + 10)
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 26
Wodopój
Ona również postanowiła udać się na mały spacer w te okolice, chcąc odpocząć od widoku ponurych pustkowi rozciągających się na terenach Klanu Cienia. Zdążyła już co prawda do nich przywyknąć na tyle dobrze, by ich widok w żadnym stopniu jej nie wadził, jednakże skłamałaby twierdząc, że chwilami nie tęskniła za głębokimi, wiekowymi lasami. A przede wszystkim za widokiem płynących leniwie rzek i mglistych rozlewisk, podobnych do tych, które niegdyś przemierzała za swoim stadem. Strata tego, co wówczas posiadała wciąż była tak samo bolesna. Nawet, jeśli przybywając tutaj zyskała więcej, niż tylko własną skórę w jednym kawałku.
W pewnym momencie dostrzegła kątem oka wilczą sylwetkę. Zupełnie odruchowo znieruchomiała, po czym powolnym ruchem przypadła niżej do podłoża, jakby próbując się ukryć przed jego ewentualnym spojrzeniem. Uczyniła to bardziej z przyzwyczajenia, niż z jakiegokolwiek innego powodu — w końcu jej poprzednie życie wymagało od niej ostrożności, gdyż jej porzucenie mogłoby skończyć się tragicznie, trudno więc było teraz od tego odwyknąć.
Nie została zauważona, więc wyprostowała się równie powoli, po czym po chwili zastanowienia ruszyła tropem nieznajomego wilka. Podążała w pewnej odległości od niego, przyglądając się mu i jemu poczynaniom, oraz zapoznając z jego wonią. W jego woni było coś obcego, odbiegającego od tego, do czego zdążyła już przywyknąć w nachalny, wręcz nieprzyjemny sposób. Być może dlatego właśnie podążała za nieznajomym , choć na chwilę obecną nie podjęła jeszcze decyzji, co powinna z nim zrobić. Zastanawiała się więc nad tym, obserwując go z daleka.
W pewnym momencie znieruchomiała, z jedną łapą zawieszoną nad ośnieżonym podłożem, poruszając jednym uchem. Miała wrażenie, że oprócz własnych kroków i tamtego samca usłyszała coś jeszcze.
Chyba nie byli tu sami.
W pewnym momencie dostrzegła kątem oka wilczą sylwetkę. Zupełnie odruchowo znieruchomiała, po czym powolnym ruchem przypadła niżej do podłoża, jakby próbując się ukryć przed jego ewentualnym spojrzeniem. Uczyniła to bardziej z przyzwyczajenia, niż z jakiegokolwiek innego powodu — w końcu jej poprzednie życie wymagało od niej ostrożności, gdyż jej porzucenie mogłoby skończyć się tragicznie, trudno więc było teraz od tego odwyknąć.
Nie została zauważona, więc wyprostowała się równie powoli, po czym po chwili zastanowienia ruszyła tropem nieznajomego wilka. Podążała w pewnej odległości od niego, przyglądając się mu i jemu poczynaniom, oraz zapoznając z jego wonią. W jego woni było coś obcego, odbiegającego od tego, do czego zdążyła już przywyknąć w nachalny, wręcz nieprzyjemny sposób. Być może dlatego właśnie podążała za nieznajomym , choć na chwilę obecną nie podjęła jeszcze decyzji, co powinna z nim zrobić. Zastanawiała się więc nad tym, obserwując go z daleka.
W pewnym momencie znieruchomiała, z jedną łapą zawieszoną nad ośnieżonym podłożem, poruszając jednym uchem. Miała wrażenie, że oprócz własnych kroków i tamtego samca usłyszała coś jeszcze.
Chyba nie byli tu sami.
Lokatt
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
««——♱◆♱——»»ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła sylwetka, długie łapy, całkiem wysoka.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
Zazwyczaj pachnie nieco wilgocią, jakby przez dłuższy czas przebywała w wilgotnej jaskini, z lekko żywiczną domieszką.
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
●Rozdarcie — formator tworzy rozdarcie w wymiarze, które wysysa i pochłania 15 PŻ wybranego celu.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
- Alistair
- Ognisty

- Posty: 68
- Rodzice: Minthra (†)
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 20
- Życie: 90 (20.02.26)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Wodopój
Nadal nieświadomy czyjejkolwiek obecności, podążał dalej w głąb lasu. Jego wędrówka nie była jednak całkowicie chaotyczna, bo przez cały ten czas trzymał się biegu dzikiego strumyka, który o tej porze roku był zupełnie zamarznięty. Co jakiś czas zatrzymywał się w pół kroku i unosił łeb, wodząc wzrokiem po koronach drzew. Tłumaczył sam sobie, że zapewne to tylko jego wyobraźnia płatała mu figle, ale miał wrażenie, że coś tam było. Jakaś bliżej nieokreślona obecność, choć na pewno nie ptak ani nietoperz. Te wszędobylskie, latające stworzenia były naturalną częścią leśnego krajobrazu, przez co nigdy nie zwracał na nie szczególnej uwagi. Tak, zdecydowanie, coś... coś było nie tak. Czyżby był aż tak bardzo przemęczony?
Łapy doprowadziły go w końcu do wodopoju. Górna tafla szmaragdowego zbiornika była całkowicie skute lodem, uniemożliwiając dostęp do życiodajnej wody. Ceglasty wilczek stanął na brzegu i wbił zamyślone spojrzenie w jej głąb, zafascynowany tym, że zawartość zbiornika pozostawała dla niego w pełni widoczna. Lodowa pokrywa była tak nieskazitelnie czysta, że bez trudu dostrzegał wegetującą pod nią roślinność, a w co ciemniejszych zakamarkach był w stanie dojrzeć pogrążone w zimowym śnie płazy.
Wiedziony natrętną myślą, zgarbił się nieco, i... położył prawą łapę na lodzie. A potem lewą. Był ciekaw, czy pokrywa okaże się na tyle gruba, by móc się po niej bezpiecznie przejść. Przeważył cały ciężar ciała na przednie łapy, i pchnął nimi w zamarznięte podłoże. Nic się jednak nie stało.
Lokatt
Łapy doprowadziły go w końcu do wodopoju. Górna tafla szmaragdowego zbiornika była całkowicie skute lodem, uniemożliwiając dostęp do życiodajnej wody. Ceglasty wilczek stanął na brzegu i wbił zamyślone spojrzenie w jej głąb, zafascynowany tym, że zawartość zbiornika pozostawała dla niego w pełni widoczna. Lodowa pokrywa była tak nieskazitelnie czysta, że bez trudu dostrzegał wegetującą pod nią roślinność, a w co ciemniejszych zakamarkach był w stanie dojrzeć pogrążone w zimowym śnie płazy.
Wiedziony natrętną myślą, zgarbił się nieco, i... położył prawą łapę na lodzie. A potem lewą. Był ciekaw, czy pokrywa okaże się na tyle gruba, by móc się po niej bezpiecznie przejść. Przeważył cały ciężar ciała na przednie łapy, i pchnął nimi w zamarznięte podłoże. Nic się jednak nie stało.
Lokatt
| ▶ KARTA POSTACI | UMIEJĘTNOŚCI | EKWIPUNEK |
- Lokatt
- Formator

- Posty: 28
- Rodzice: Nieznani
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 10
- Zręczność: 25 (15 + 10)
- Czujność: 25 (15 + 10)
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 26
Wodopój
A ona wciąż podążała za nim, oczywiście w odpowiedniej odległości, na tyle cicho, by nie zostać przedwcześnie zauważoną. Wolała tego uniknąć, nawet jeśli była całkiem pewne tego, że nieznajomy raczej nie stanowił dla niej zbyt wielkiego zagrożenia. Rozmiar i proporcje brązowej sylwetki dość jednoznacznie wskazywały na to, iż miała do czynienia raczej z podrostkiem, niż dorosłym basiorem, dzięki czemu czuła się znacznie pewniej. Młode wilki mają skłonność do popełniania błędów, zwłaszcza w trudnych sytuacjach. Więc nawet jeśli to ich spotkanie zakończy się niekoniecznie przyjemnie, miała spore szanse, by wyjść z tego bez szwanku.
Choć raczej nie planowała wszczynać awantury bez powodu. Nigdy nie miała takiego zwyczaju, dawno już nauczyła się bowiem, iż rzadko przynosi to oczekiwane rezultaty. Prędzej postara się wyciągnąć z niego nieco niezbędnych informacji o tej krainie i zamieszkujących ją wilkach, których jakby nie patrzeć wciąż posiadała raczej niewiele, przynajmniej poza tym, czego już dowiedziała się o swym własnym klanie. Tylko jak powinna to uczynić? Podstępem? Może go nastraszyć? Albo choćby nadal go śledzić, póki nie zaprowadzi ją do czegoś interesującego?
Zachowanie samca trochę ją niepokoiło. Jego spojrzenia rzucane w kierunku koron drzew sprawiały, że sama również co jakiś czas przystawała, by spojrzeć w górę. Również miała nieprzyjemne wrażenie, iż coś tam się chowało. Coś więcej, niż tylko jakaś przypadkowa grupka ptaków. Nie mogła pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia, że wręcz wyczuwa jakąś zupełnie obcą energię, niepodobną do niczego do czego zdążyła się już przyzwyczaić. Niby nie wydawała się ona niebezpieczna, jednakże jej obecność nieco ją drażniła.
Samiec zatrzymał się nad brzegiem i to samo uczyniła ona, w pewnej odległości od niego. Przycupnęła za jakimś pozbawionym liści krzaczkiem, obserwując poczynania wilka i wykorzystując ten moment, by przyjrzeć się mu dokładniej. Dopiero teraz tak naprawdę dostrzegła nietypowe znaczenia, jakimi upstrzony był jego grzbiet.
Poruszyła uchem, bowiem coś u góry chyba niespodziewanie się poruszyło.
Choć raczej nie planowała wszczynać awantury bez powodu. Nigdy nie miała takiego zwyczaju, dawno już nauczyła się bowiem, iż rzadko przynosi to oczekiwane rezultaty. Prędzej postara się wyciągnąć z niego nieco niezbędnych informacji o tej krainie i zamieszkujących ją wilkach, których jakby nie patrzeć wciąż posiadała raczej niewiele, przynajmniej poza tym, czego już dowiedziała się o swym własnym klanie. Tylko jak powinna to uczynić? Podstępem? Może go nastraszyć? Albo choćby nadal go śledzić, póki nie zaprowadzi ją do czegoś interesującego?
Zachowanie samca trochę ją niepokoiło. Jego spojrzenia rzucane w kierunku koron drzew sprawiały, że sama również co jakiś czas przystawała, by spojrzeć w górę. Również miała nieprzyjemne wrażenie, iż coś tam się chowało. Coś więcej, niż tylko jakaś przypadkowa grupka ptaków. Nie mogła pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia, że wręcz wyczuwa jakąś zupełnie obcą energię, niepodobną do niczego do czego zdążyła się już przyzwyczaić. Niby nie wydawała się ona niebezpieczna, jednakże jej obecność nieco ją drażniła.
Samiec zatrzymał się nad brzegiem i to samo uczyniła ona, w pewnej odległości od niego. Przycupnęła za jakimś pozbawionym liści krzaczkiem, obserwując poczynania wilka i wykorzystując ten moment, by przyjrzeć się mu dokładniej. Dopiero teraz tak naprawdę dostrzegła nietypowe znaczenia, jakimi upstrzony był jego grzbiet.
Poruszyła uchem, bowiem coś u góry chyba niespodziewanie się poruszyło.
Lokatt
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
««——♱◆♱——»»ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła sylwetka, długie łapy, całkiem wysoka.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
Zazwyczaj pachnie nieco wilgocią, jakby przez dłuższy czas przebywała w wilgotnej jaskini, z lekko żywiczną domieszką.
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
●Rozdarcie — formator tworzy rozdarcie w wymiarze, które wysysa i pochłania 15 PŻ wybranego celu.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
- Alistair
- Ognisty

- Posty: 68
- Rodzice: Minthra (†)
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 20
- Życie: 90 (20.02.26)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Wodopój
Choć nie było to oczywiste od samego początku, wilki miały dobre przeczucie, że gdzieś tam, wysoko w koronach ogołoconych z liści drzew, czaiła się czyjaś obecność. Nieuchwytna dla standardowych zmysłów, wyczuwalna jedynie instynktem...
Dopiero jakiś czas później, kiedy oba wilki dotarły do centrum Kniei — nad wodopój — niebo zaczęło w zauważalny sposób przybierać różową barwę. Choć żadne z nich nie mogło tego wiedzieć, była to łuna zwiastująca piewców miłości.
Wilk bardzo pragnął, aby jego przeczucie okazało się zwykłym urojeniem. Dlatego nawet jeśli do jego uszu dotarło jakieś skrzypnięcie śniegu albo dźwięk potrąconej gałązki, to uparcie to ignorował. Jeśli już coś przyciągało jego uwagę, to wciąż była to przestrzeń tuż nad nim. Było to irracjonalne, bo przecież w krainie mało kto potrafił latać, a tym bardziej latać pozostając przy tym zupełnie niewykrywalnym, ale wewnętrzne przeczucie kazało mu tam zerkać raz za razem.
Oczywiście dostrzegł zmianę koloru nieba, ale przecież nie było to niczym wyjątkowym — zachodzące słońce potrafiło nadawać otoczeniu przeróżne barwy, a już zwłaszcza na terenach pokrytym białym, błyszczącym śniegiem, który wszystko odbijał. A przynajmniej tak to sobie tłumaczył.
Odważył się w końcu wejść w pełni na zamarzniętą wodę. Musiał się bardzo starać, aby łapy nie rozlazły mu się na śliskiej powierzchni, ale wyglądało na to, że ta zabawa sprawia mu prawdziwą frajdę. Na jego pysku pojawił się nikły uśmiech, a w oczach zaiskrzyły wesołe iskierki.
Nagłą ciszę przerwał świst niezidentyfikowanego obiektu, który pomknął prosto w rdzawego wilczka. Obserwująca go wadera mogła dostrzec, że coś długiego i cienkiego wbiło się w jedną z charakterystycznych plamek na jego boku. Wyglądało na to, że ktoś celowo wybrał właśnie ten punkt, bo złoty, smukły grot trafił w samo centrum jednego z udawanych "oczu".
Chwilę potem rozległ się cichy śmiech, który przypominał dźwięk brzęczących, drobniutkich dzwoneczków. Drugi pocisk, łudząco podobny do tego, który trafił samczyka, pomknął w kierunku Lokatt.
— Ajć! — Pisnął komicznie wysokim głosem, kiedy tylko poczuł niespodziewane ukłucie. Co prawda wcale a wcale go to nie zabolało, ale efekt zaskoczenia wystarczał, aby wzbudzić w nim panikę. W instynktownym odruchu próbował zakręcić się wokół własnej osi i czym prędzej wyskoczyć na brzeg, ale łapy zupełnie mu się poplątały. Upadł boleśnie na brzuch, szamocząc się jak ugodzone zwierzę. Jego niebieskie oczy nerwowo skakały po najbliższym otoczeniu. Kto go zaatakował?! Był pewien, że słyszał czyiś śmiech.
Dopiero jakiś czas później, kiedy oba wilki dotarły do centrum Kniei — nad wodopój — niebo zaczęło w zauważalny sposób przybierać różową barwę. Choć żadne z nich nie mogło tego wiedzieć, była to łuna zwiastująca piewców miłości.
Wilk bardzo pragnął, aby jego przeczucie okazało się zwykłym urojeniem. Dlatego nawet jeśli do jego uszu dotarło jakieś skrzypnięcie śniegu albo dźwięk potrąconej gałązki, to uparcie to ignorował. Jeśli już coś przyciągało jego uwagę, to wciąż była to przestrzeń tuż nad nim. Było to irracjonalne, bo przecież w krainie mało kto potrafił latać, a tym bardziej latać pozostając przy tym zupełnie niewykrywalnym, ale wewnętrzne przeczucie kazało mu tam zerkać raz za razem.
Oczywiście dostrzegł zmianę koloru nieba, ale przecież nie było to niczym wyjątkowym — zachodzące słońce potrafiło nadawać otoczeniu przeróżne barwy, a już zwłaszcza na terenach pokrytym białym, błyszczącym śniegiem, który wszystko odbijał. A przynajmniej tak to sobie tłumaczył.
Odważył się w końcu wejść w pełni na zamarzniętą wodę. Musiał się bardzo starać, aby łapy nie rozlazły mu się na śliskiej powierzchni, ale wyglądało na to, że ta zabawa sprawia mu prawdziwą frajdę. Na jego pysku pojawił się nikły uśmiech, a w oczach zaiskrzyły wesołe iskierki.
Nagłą ciszę przerwał świst niezidentyfikowanego obiektu, który pomknął prosto w rdzawego wilczka. Obserwująca go wadera mogła dostrzec, że coś długiego i cienkiego wbiło się w jedną z charakterystycznych plamek na jego boku. Wyglądało na to, że ktoś celowo wybrał właśnie ten punkt, bo złoty, smukły grot trafił w samo centrum jednego z udawanych "oczu".
Chwilę potem rozległ się cichy śmiech, który przypominał dźwięk brzęczących, drobniutkich dzwoneczków. Drugi pocisk, łudząco podobny do tego, który trafił samczyka, pomknął w kierunku Lokatt.
— Ajć! — Pisnął komicznie wysokim głosem, kiedy tylko poczuł niespodziewane ukłucie. Co prawda wcale a wcale go to nie zabolało, ale efekt zaskoczenia wystarczał, aby wzbudzić w nim panikę. W instynktownym odruchu próbował zakręcić się wokół własnej osi i czym prędzej wyskoczyć na brzeg, ale łapy zupełnie mu się poplątały. Upadł boleśnie na brzuch, szamocząc się jak ugodzone zwierzę. Jego niebieskie oczy nerwowo skakały po najbliższym otoczeniu. Kto go zaatakował?! Był pewien, że słyszał czyiś śmiech.
| ▶ KARTA POSTACI | UMIEJĘTNOŚCI | EKWIPUNEK |
- Lokatt
- Formator

- Posty: 28
- Rodzice: Nieznani
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 10
- Zręczność: 25 (15 + 10)
- Czujność: 25 (15 + 10)
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 26
Wodopój
Obserwowała samca z ukrycia, starając się skupiać uwagę na jego osobie, lecz coś uparcie ją rozpraszało. Z każdą chwilą coraz mocniej. W momencie, gdy na dobre zorientowała się, że nie są tu sami, było już zbyt późno. Skądś rozległ się śmiech i coś świsnęło w powietrzu. Lokatt odwróciła się błyskawicznie, skupiając się na ruchu gdzieś wysoko nad głową.
A następnej chwili poczuła ukłucie gdzieś w okolicach uda, tak nagłe, że aż podskoczyła, wydając z siebie stłumiony jęk. Odruchowo odwróciła głowę, po czym jej ślepia rozszerzyły się z wyraźnym przestrachem. Zobaczyła strzałę, tkwiącą w jej ciele.
Niewiele myśląc wyrwała ją szybko, po czym skoczyła w kierunku gęstszych zarośli, które mogły jej zapewnić lepszą ochronę przed atakami z góry. Zamarła tam, przypadając nisko do podłoża i spoglądając na trzymaną wciąż strzałę. Czuła, że serce tłucze jej się w piersi, jak oszalałe, a niespokojne myśli kłębiły się w głowie.
Co, jeśli się myliła. Wcale nie udało jej się zgubić czyhającego na nią pościgu i ci właśnie ją dopadli? Może ta strzała była zatruta i lada chwila padnie tu trupem? Może wszystko, co do tej pory robiła by ratować skórę było na nic i taki właśnie miał być jej koniec? Zdechnąć w jakiś krzakach?
Bezwiednie odwróciła głowę w stronę dotychczas obserwowanego wilka, chyba głównie po to, by sprawdzić, czy w ogóle tu jeszcze był. I kiedy go dostrzegła, cały ten niepokój gdzieś wyparował. Nagle liczył się tylko tamten samiec, który teraz malowniczo poślizgnął się na lodzie i wyłożył jak długi. Z jakiegoś powodu zamiast uznać ów widok za wybitnie żałosny, w jej głowie pojawiła się myśl, że właściwie było w nim coś niespodziewanie uroczego.
Co więcej, wbrew samej sobie i temu, czym zazwyczaj się kierowała, poczuła nagłą potrzebę, by mu pomóc. I co więcej, uczynić to nie licząc nawet, iż co na tym zyska.
Niewiele myśląc odrzuciła więc gdzieś strzałę i wyszła z krzaków, otrzepując przy tym futro ze śniegu i ewentualnych śmieci. Ruszyła powoli w stronę wodopoju, nie spuszczając wzroku z młodego samca ani na moment. Podeszła do niego, spoglądając na niego z góry i obrzucając uważnym spojrzeniem jego sylwetkę. A następnie pochyliła się, by pomóc mu wstać.
— Spokojnie. Pomogę ci — odezwała się wreszcie.
A następnej chwili poczuła ukłucie gdzieś w okolicach uda, tak nagłe, że aż podskoczyła, wydając z siebie stłumiony jęk. Odruchowo odwróciła głowę, po czym jej ślepia rozszerzyły się z wyraźnym przestrachem. Zobaczyła strzałę, tkwiącą w jej ciele.
Niewiele myśląc wyrwała ją szybko, po czym skoczyła w kierunku gęstszych zarośli, które mogły jej zapewnić lepszą ochronę przed atakami z góry. Zamarła tam, przypadając nisko do podłoża i spoglądając na trzymaną wciąż strzałę. Czuła, że serce tłucze jej się w piersi, jak oszalałe, a niespokojne myśli kłębiły się w głowie.
Co, jeśli się myliła. Wcale nie udało jej się zgubić czyhającego na nią pościgu i ci właśnie ją dopadli? Może ta strzała była zatruta i lada chwila padnie tu trupem? Może wszystko, co do tej pory robiła by ratować skórę było na nic i taki właśnie miał być jej koniec? Zdechnąć w jakiś krzakach?
Bezwiednie odwróciła głowę w stronę dotychczas obserwowanego wilka, chyba głównie po to, by sprawdzić, czy w ogóle tu jeszcze był. I kiedy go dostrzegła, cały ten niepokój gdzieś wyparował. Nagle liczył się tylko tamten samiec, który teraz malowniczo poślizgnął się na lodzie i wyłożył jak długi. Z jakiegoś powodu zamiast uznać ów widok za wybitnie żałosny, w jej głowie pojawiła się myśl, że właściwie było w nim coś niespodziewanie uroczego.
Co więcej, wbrew samej sobie i temu, czym zazwyczaj się kierowała, poczuła nagłą potrzebę, by mu pomóc. I co więcej, uczynić to nie licząc nawet, iż co na tym zyska.
Niewiele myśląc odrzuciła więc gdzieś strzałę i wyszła z krzaków, otrzepując przy tym futro ze śniegu i ewentualnych śmieci. Ruszyła powoli w stronę wodopoju, nie spuszczając wzroku z młodego samca ani na moment. Podeszła do niego, spoglądając na niego z góry i obrzucając uważnym spojrzeniem jego sylwetkę. A następnie pochyliła się, by pomóc mu wstać.
— Spokojnie. Pomogę ci — odezwała się wreszcie.
Lokatt
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
««——♱◆♱——»»

««——♱◆♱——»»
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
««——♱◆♱——»»ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła sylwetka, długie łapy, całkiem wysoka.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
● Aksamitna sierść średniej długości, w odcieniach zbliżonych do jasnej szarości, z jaśniejszym podbrzuszem i charakterystycznymi znaczeniami na pysku. Szara zimowa jest dość gęsta i nieco dłuższa, niż letnia.
● Zdrowa, pełna sił, trochę zmęczona.
● Nieduża, porządnie już znoszona torba przy boku.
Zazwyczaj pachnie nieco wilgocią, jakby przez dłuższy czas przebywała w wilgotnej jaskini, z lekko żywiczną domieszką.
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
● Marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna
● 1 x Krew
●Rozdarcie — formator tworzy rozdarcie w wymiarze, które wysysa i pochłania 15 PŻ wybranego celu.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
Użyć: 2/miesiąc
Umiejętność — Kreacja — formator może wyciągnąć z przypadkowego wymiaru losowy, zgodny z realiami forum, mieszczący się w łapie przedmiot (tylko fabularny) Aby określić, co zostaje przywołane, wykonaj rzut k6. Jeśli wynik jest różny od 6, postać wyciąga dowolny inny przedmiot spełniający wyżej opisane kryteria.
- Alistair
- Ognisty

- Posty: 68
- Rodzice: Minthra (†)
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 20
- Życie: 90 (20.02.26)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Wodopój
Jeszcze przez chwilę, w desperackich podrygach, próbował odzyskać równowagę na śliskiej powierzchni. Jego ruchy były jednak tak spanikowane i chaotyczne, że tylko pogarszały sytuację — zdążył się boleśnie poobijać, zedrzeć opuszki łap, a nawet, w komicznie nieudolnym manewrze, nadepnąć sobie na ogon. Nie przyszło mu do głowy, że powinien zachować spokój i ważyć każdy krok. Gdyby ktoś wrzucił go teraz do wody, najpewniej po prostu by utonął, pociągnięty własną energią na dno.
W całym tym zamieszaniu nie dosłyszał jęku wilczycy ugodzonej bliźniaczą strzałą. Ba, nie usłyszał nawet jej kroków. Tak, że dopiero gdy nieznajoma pojawiła się w zasięgu jego wzroku, to zdał sobie sprawę z jej obecności. I w następstwie znieruchomiał. Nie wiedział, kim była ani czego mógł się po niej spodziewać. Nie potrafił nawet rozpoznać w jej woni zapachu klanu Cienia, bo, o zgrozo, pierwszy raz w życiu miał do czynienia z wilkiem spoza własnego klanu. Mógł więc jedynie zgadywać, czy to ona go postrzeliła i w jakim celu. W tym gąszczu niepewności miał jednak pełną świadomość, iż jej obecność, z zupełnie niezrozumianego powodu, przyprawiła go o przyspieszone bicie serca i dziwny, silny ucisk w brzuchu. Co więcej, mimo że był pewien, iż widzi ją po raz pierwszy, miał wrażenie, jakby była kimś od dawna obecnym w jego życiu. Towarzyszyło temu pokrętne, niezrozumiałe przeświadczenie, że może — a wręcz powinien — jej zaufać.
— Ja… To… — Nie potrafił dokończyć myśli. Zamiast tego wpatrywał się intensywnie w jej pysk, zupełnie nie zważając na to, jak bardzo nietaktowne musiało to być. Nie rozumiał dlaczego, ale jej oblicze było teraz dla niego jedynym wyraźnym elementem otoczenia; wszystko inne wydawało się rozmyte i nieistotne. Próbował sobie wmówić, że to pewnie skutek uderzenia o lód, albo że to strzała była zatruta. Te wszystkie doznania były tak obce i przerażające, że znów zaczął panikować.
Ale panika wciąż była słabsza wobec tego nowego, nienazwanego jeszcze uczucia.
— Widziałaś może kto… kto mnie ustrzelił? — Odchrząknął nerwowo. Skoro chciała mu pomóc, to po prostu wyciągnął w jej stronę łapę, by ułatwić cały proces. Z jej pomocą udało mu się dźwignąć, wyjść na brzeg i ostatecznie odzyskać kontrolę nad własnym ciałem.
W całym tym zamieszaniu nie dosłyszał jęku wilczycy ugodzonej bliźniaczą strzałą. Ba, nie usłyszał nawet jej kroków. Tak, że dopiero gdy nieznajoma pojawiła się w zasięgu jego wzroku, to zdał sobie sprawę z jej obecności. I w następstwie znieruchomiał. Nie wiedział, kim była ani czego mógł się po niej spodziewać. Nie potrafił nawet rozpoznać w jej woni zapachu klanu Cienia, bo, o zgrozo, pierwszy raz w życiu miał do czynienia z wilkiem spoza własnego klanu. Mógł więc jedynie zgadywać, czy to ona go postrzeliła i w jakim celu. W tym gąszczu niepewności miał jednak pełną świadomość, iż jej obecność, z zupełnie niezrozumianego powodu, przyprawiła go o przyspieszone bicie serca i dziwny, silny ucisk w brzuchu. Co więcej, mimo że był pewien, iż widzi ją po raz pierwszy, miał wrażenie, jakby była kimś od dawna obecnym w jego życiu. Towarzyszyło temu pokrętne, niezrozumiałe przeświadczenie, że może — a wręcz powinien — jej zaufać.
— Ja… To… — Nie potrafił dokończyć myśli. Zamiast tego wpatrywał się intensywnie w jej pysk, zupełnie nie zważając na to, jak bardzo nietaktowne musiało to być. Nie rozumiał dlaczego, ale jej oblicze było teraz dla niego jedynym wyraźnym elementem otoczenia; wszystko inne wydawało się rozmyte i nieistotne. Próbował sobie wmówić, że to pewnie skutek uderzenia o lód, albo że to strzała była zatruta. Te wszystkie doznania były tak obce i przerażające, że znów zaczął panikować.
Ale panika wciąż była słabsza wobec tego nowego, nienazwanego jeszcze uczucia.
— Widziałaś może kto… kto mnie ustrzelił? — Odchrząknął nerwowo. Skoro chciała mu pomóc, to po prostu wyciągnął w jej stronę łapę, by ułatwić cały proces. Z jej pomocą udało mu się dźwignąć, wyjść na brzeg i ostatecznie odzyskać kontrolę nad własnym ciałem.
| ▶ KARTA POSTACI | UMIEJĘTNOŚCI | EKWIPUNEK |






