walentynki Aeryn+Envy
Walentynki 一 zadanie 1. Zaaranżować spotkanie i odegrać "trafienie" strzałą kupidyn(k)a. Zostawiamy to (jak zawsze) Waszej fantazji. Oceniany będzie pomysł, styl, sposób odegrania.
Nie był w nastroju do rozmowy o, w zasadzie, czymkolwiek, więc spławił szarą wilczycę średnich rozmiarów, która opowiadała mu o swoim ostatnim polowaniu, cichym sykiem wyrażającym irytację. Pochylił przy tym nieco łeb i najeżył się, jakby miał lada moment ujebać ją w kark. Zazwyczaj starał się po prostu unikać jakiegokolwiek towarzystwa i powstrzymywać negatywne reakcje, bo nigdy nie wiadomo kiedy trafi się na jakiegoś świra z magiczną koroną, skrzydłami czy rogami. Wzdrygnął się na samą myśl i odprowadził oddalającą się w pośpiechu waderę, po czym wrócił do przechadzki brzegiem strumienia. Do jego uszu dobiegł szum wodospadu, więc przyspieszył, bo to był cel jego podróży. Potrzebował trochę mchu z jaskini i kilka ostrzejszych odłamków skały.
W pewnym momencie zauważył dwie anomalie i stanął jak wryty, rozszerzając oczy z wyrazem lekkiego szoku na pysku. Najpierw wbił wzrok w wilczy kształt, majaczący w miejscu spadku wody, który właśnie opadał razem ze wzburzoną wodą. Typ albo miał pecha, albo dziwne ekstremalne fetysze.
一
Co do k... ? 一 mruknął pod nosem, śledząc lot basiora. Mniej więcej kiedy lecący wilk był w połowie stromej drogi na dół, w powietrzu, niczym różowe helikoptery, pojawiły się dwa wilki walentynkowe, przygotowując się do ostrzału strzałami z grotami w kształcie ostrych serc.
一
Co do k... ?!
Im bliżej były kupidyny, tym Envy bardziej nie wiedział w którym kierunku uciekać. Z tego wszystkiego tak się zdenerwował, że łapy mu się poplątały i sturlał się ze zbocza prawie pod sam wodospad, a kiedy wylądował boleśnie na zadku, z którego wystawała strzała, zauważył, że lecący biały wilk, chyba spadł mu z samego nieba. Prawdziwy anioł. To oczywiste, że rzucił się w fale spienione, aby ratować ukochanego przed śmiercią, przecież zrobiłby dla niego wszystko.
Aeryn