Wysokogórskie łąki
!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Wysokogórskie łąki
- Mistrz Gry
- Posty: 437
Wysokogórskie łąki
Wysokogórskie łąki
Pośród wysokich szczytów gór, tam, gdzie kończą się drzewa i kosodrzewina, i gdzie skały pokrywa wystarczająca do wegetacji warstwa gleby, rosną łąki. Zwarta, wyczesana przez wiejące na wysokościach wiatry, trawa pokrywa równo łagodniejsze stoki i kotliny, tworząc idealne środowisko dla kopytnych roślinożerców. Zjawiają się tu również drapieżniki szukające łatwego posiłku bądź chwilowego schronienia przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Rośnie tu też wiele rzadkich, nigdzie indziej niespotykanych gatunków ziół cenionych przez uzdrowicieli, a spomiędzy skał wybija kilka strumieni spływających w różne strony krainy, gdy już wydostaną się spomiędzy gór.
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Polowanie na młodą alpakę
Rzut na wiek:
1d6
Statystyki alpaki: 20/18/13
Banna: 41/45/40
Ophelia: 17/25/18
Suma: 58/70/58
Zbieractwo: 1x sierść dla Banny; 1x skóra dla Ophelii
Pewnego ranka Banna zapuścił się w góry — lubił zwiedzać, ale teraz został zainspirowany przez ostatnie spotkanie Ognistych nad kucykiem. Miał ochotę na jakieś fajne jedzenie, a łapanie ryb w strumieniach trochę mu się znudziło. Szukał więc to tu, to tam, dobrego miejsca na polowanie i też odpowiedniego zwierzęcia, które byłby w stanie złapać bez większej pomocy albo wręcz sam. Przemierzając góry natrafił w końcu na trop.
— A co to za dziwne ślady — mruknął do siebie, nachylając się nad odciskami pozostawionymi w wilgotnej ziemi na ścieżce, którą szedł. Nie do końca był pewien, do jakiego zwierzęcia należały. Może to sarna? Ale jak się rozejrzeć, nie widział żadnych saren w okolicy. W ogóle żadnych zwierząt nie widział ani nie słyszał. Trop, który znalazł, miał jednak jakiś zapach.
Obrażenia Banny:
1d20
Rzut na wiek:
1d6
Statystyki alpaki: 20/18/13
Banna: 41/45/40
Ophelia: 17/25/18
Suma: 58/70/58
Zbieractwo: 1x sierść dla Banny; 1x skóra dla Ophelii
Pewnego ranka Banna zapuścił się w góry — lubił zwiedzać, ale teraz został zainspirowany przez ostatnie spotkanie Ognistych nad kucykiem. Miał ochotę na jakieś fajne jedzenie, a łapanie ryb w strumieniach trochę mu się znudziło. Szukał więc to tu, to tam, dobrego miejsca na polowanie i też odpowiedniego zwierzęcia, które byłby w stanie złapać bez większej pomocy albo wręcz sam. Przemierzając góry natrafił w końcu na trop.
— A co to za dziwne ślady — mruknął do siebie, nachylając się nad odciskami pozostawionymi w wilgotnej ziemi na ścieżce, którą szedł. Nie do końca był pewien, do jakiego zwierzęcia należały. Może to sarna? Ale jak się rozejrzeć, nie widział żadnych saren w okolicy. W ogóle żadnych zwierząt nie widział ani nie słyszał. Trop, który znalazł, miał jednak jakiś zapach.
Obrażenia Banny:
1d20
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Ophelia jeszcze nigdy nie była w takim miejscu. Wiatr na grani był inny, ostrzejszy, pachnący zimnem i surową skałą. Przy każdym podmuchu jej długa grzywa rozwiewała się w stronę nieba, aż uszy drżały od chłodu i ekscytacji jednocześnie. W lesie nie było takiego ogromu przestrzeni. Zatrzymała się, kiedy zobaczyła, że Banna coś znalazł. Ostrożnie podążała za nim, jak cień. Teraz podeszła bliżej, żeby tez zobaczyć co znalazł. Schyliła głowę, by zbadac trop. Ślad był dziwny. Nie pasował do niczego co znała.
— To nie wygląda jak sarna — powiedziała cicho, marszcząc delikatnie brwi — Wygląda podobnie jak tropy wielbłąda, ale są dużo za małe i zapach nie taki — podzieliła się jeszcze jedną myślą. Przez myśl przemknęła jej nagła obawa:
Może nie powinnam była iść… co jeśli to coś niebezpiecznego…? Ale Banna był obok, przy nim czuła się nieco pewniej. Zerknęła na niego, czekając na jego decyzję.
Obrażenia Ophelii:
— To nie wygląda jak sarna — powiedziała cicho, marszcząc delikatnie brwi — Wygląda podobnie jak tropy wielbłąda, ale są dużo za małe i zapach nie taki — podzieliła się jeszcze jedną myślą. Przez myśl przemknęła jej nagła obawa:
Może nie powinnam była iść… co jeśli to coś niebezpiecznego…? Ale Banna był obok, przy nim czuła się nieco pewniej. Zerknęła na niego, czekając na jego decyzję.
Obrażenia Ophelii:
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Zastrzygł uchem, kiedy usłyszał, że ktoś się do niego zbliża. Uniósł łeb i szybko zauważył Ophelię.
— O, hej! — przywitał się z nią całkiem zadowolony, bo obecność wilczycy mogła mu być teraz całkiem przydatna. W końcu sadził się na polowanie, a co dwie głowy to nie jedna. I osiem łap. To pewnie też miało znaczenie.
Spojrzal znów na ślady, nad którymi się pochylał.
— Mówisz? Właśnie jakieś takie inne niż sarna, ale wielkość jakby się zgadza? Hm... — rozejrzał się po okolicy. Nic specjalnego nie rzucało się w oczy. — Masz ochotę pobawić się w tropiciela? Ślad jest dość świeży, może dowiemy się, co to za zwierzę. I może się nim najemy, co? Haha, to jest myśl. Dasz się namówić? — poprosił, robiąc celowo śliczne oczy, żeby nakłonić Ophelię.
— O, hej! — przywitał się z nią całkiem zadowolony, bo obecność wilczycy mogła mu być teraz całkiem przydatna. W końcu sadził się na polowanie, a co dwie głowy to nie jedna. I osiem łap. To pewnie też miało znaczenie.
Spojrzal znów na ślady, nad którymi się pochylał.
— Mówisz? Właśnie jakieś takie inne niż sarna, ale wielkość jakby się zgadza? Hm... — rozejrzał się po okolicy. Nic specjalnego nie rzucało się w oczy. — Masz ochotę pobawić się w tropiciela? Ślad jest dość świeży, może dowiemy się, co to za zwierzę. I może się nim najemy, co? Haha, to jest myśl. Dasz się namówić? — poprosił, robiąc celowo śliczne oczy, żeby nakłonić Ophelię.
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Ophelia zatrzymała się tuż obok niego, zaskoczona, że tak szybko ją usłyszał. Kiwnęła łbem, słysząc że i on podziela opinię, że nie jest to sarna. Słyszała własne serce, kiedy zapytał, czy chce pobawić się w tropiciela. To jedno zdanie sprawiło, że jej ogon, który wcześniej przyciśnięty do tyłu teraz lekko uniósł się w niepewności. A kiedy zrobił te swoje słodkie oczy, Ophelia aż odwróciła wzrok, bo nagle poczuła, jak ciepło uderza jej w uszy. Spojrzała na niego spod długiej grzywy, niepewnie, ale wyraźnie poruszona.
— Ja — zaczęła, lecz słowa ugrzęzły jej w gardle. Zerknęła na trop, potem na Bannę, potem w dal, znów na trop i na Bannę. Aż w końcu westchnęła bardzo cicho, jakby podjęła decyzję większą, niż się wydawało:
— Dobrze. — Jej głos był cichutki. — Dam radę, może faktycznie dowiemy się, co to za zwierzę. Jeśli się najemy, to chyba nie będzie najgorszy dzień. — Po czym zrobiła jeden krok do przodu gotowa ruszyć tropem. Choć jej ogon nadal zdradzał lekką niepewność, w jej oczach pojawiła się iskierka odwagi. Ruszyła naprzód, starając się stawiać kroki lekko, tak jak nauczyła ją mama: łapa po łapie, miękko, bezszelestnie. Wiatr na grani niósł ze sobą chłód i zapach skalnej surowości, ale pod nim kryło się coś więcej. Była to nuta obcego, ciężkiego aromatu, który przyciągał jej uwagę z każdym kolejnym oddechem. Schyliła głowę niżej, aż jej nos prawie dotknął wilgotnej ziemi. Ślad prowadził w górę, ku miejscu, gdzie trawa robiła się rzadsza, a kamienie ostrzejsze. Poruszała nozdrzami powoli, cierpliwie. Każdy nowy oddech niósł inny szczegół. Każdy ruch miała płynny, skupiony. Każde spojrzenie uważne. Tropiła całą sobą. Parę razy kichnęła, oczyszczając nos, zanim wracała do pracy. Potem odwróciła głowę w stronę Banny, dając mu sygnał delikatnym ruchem ucha: Tu, tędy. W końcu trop sie urwał, pokręciła się chwilę i spojrzała zawiedziona na samca:
-Czujesz coś?
— Ja — zaczęła, lecz słowa ugrzęzły jej w gardle. Zerknęła na trop, potem na Bannę, potem w dal, znów na trop i na Bannę. Aż w końcu westchnęła bardzo cicho, jakby podjęła decyzję większą, niż się wydawało:
— Dobrze. — Jej głos był cichutki. — Dam radę, może faktycznie dowiemy się, co to za zwierzę. Jeśli się najemy, to chyba nie będzie najgorszy dzień. — Po czym zrobiła jeden krok do przodu gotowa ruszyć tropem. Choć jej ogon nadal zdradzał lekką niepewność, w jej oczach pojawiła się iskierka odwagi. Ruszyła naprzód, starając się stawiać kroki lekko, tak jak nauczyła ją mama: łapa po łapie, miękko, bezszelestnie. Wiatr na grani niósł ze sobą chłód i zapach skalnej surowości, ale pod nim kryło się coś więcej. Była to nuta obcego, ciężkiego aromatu, który przyciągał jej uwagę z każdym kolejnym oddechem. Schyliła głowę niżej, aż jej nos prawie dotknął wilgotnej ziemi. Ślad prowadził w górę, ku miejscu, gdzie trawa robiła się rzadsza, a kamienie ostrzejsze. Poruszała nozdrzami powoli, cierpliwie. Każdy nowy oddech niósł inny szczegół. Każdy ruch miała płynny, skupiony. Każde spojrzenie uważne. Tropiła całą sobą. Parę razy kichnęła, oczyszczając nos, zanim wracała do pracy. Potem odwróciła głowę w stronę Banny, dając mu sygnał delikatnym ruchem ucha: Tu, tędy. W końcu trop sie urwał, pokręciła się chwilę i spojrzała zawiedziona na samca:
-Czujesz coś?
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Uśmiechnął się od ucha do ucha, wyginając wargi nie mniej, ni więcej, a w banana.
— Wiedziałem, że się zgodzisz — powiedział zadowolony z krótkich i owocnych negocjacji. Kiedy chciał, potrafił używać swojego czarującego uroku. — I mam nadzieję, że nie masz tragicznego dnia!
Ale teraz do rzeczy, bo mogli sobie tak wesoło rozmawiać jeszcze długi czas, ale ich potencjalna zdobycz miała nogi. Jako świadectwo zostawiała po sobie tropy.
Ruszył za Ophelia, kiedy zdecydowała się obrać jeden z dostępnych kierunków. Poszedł za nią, mogąc póki co potwierdzać tylko, że wciąż idą w dobrym kierunku, bo i jego nos czuł wyraźnie zapach zwierząt, taki typowy dla roślinożerców.
W końcu jednak Ophelia stanęła, a on za nią. Uniósł łeb, rozglądając się kontrolnie. Nawet jeżeli się zbliżyli, teraz skały wygodnie ich osłaniały.
— Hmm... — mruknął na jej pytanie i powęszył jeszcze. — Coś tam czuję — stwierdził, choć bez przekonania. Zastrzygł za to uszami i w końcu nadstawił je w jedną stronę. Pomiędzy świszczącym wiatrem wydawało mu się, że usłyszał coś jeszcze. Jakby pomruki?
— Może zapach słabiej trzyma się skał — postawił hipotezę, i zakradając się pomiędzy dwie dalsze skały, wyjrzał z ukrycia na polankę paręnaście metrów w dole. Stały tam dziwne stworenia o długich szyjach i puchatym futrze, których Banna nigdy w życiu nie widział. Wielbłądy znał i na tej podstawie stwierdził, że rzeczywiście pyski mają trochę podobne do potężnych stworzeń zamieszkujących pustynie. Musieli ich nie wyczuć, bo wiatr szamotał akurat na wszystkie strony.
Obejrzał się na Ophelię i machnął na nią łapą, żeby podeszła ostrożnie, a gdy to zrobiła, wskazał jej kiwnięciem pyska na stadko żujących leniwie trawę alpak. Wtedy też dostrzegł leżące pomiędzy trawami młode. Był przekonany, że mogli spróbować nawet porwać się na dorosłego, ale może powinni zagrać bezpiecznie? Namówił Ophelię, a ona gdy podejmowała decyzję nie wyglądała na zbyt pewną siebie. Może nie miała wystarczająco doświadczenia? Banna aż tak jej nie znał i nie chciał niepotrzebnie narażać na bezpieczeństwo. Pokazał jej więc pazurem młodą alpakę, już nic nie mówiąc. Jeżeli się zakradną, będą mieli szansę ją złapać.
— Wiedziałem, że się zgodzisz — powiedział zadowolony z krótkich i owocnych negocjacji. Kiedy chciał, potrafił używać swojego czarującego uroku. — I mam nadzieję, że nie masz tragicznego dnia!
Ale teraz do rzeczy, bo mogli sobie tak wesoło rozmawiać jeszcze długi czas, ale ich potencjalna zdobycz miała nogi. Jako świadectwo zostawiała po sobie tropy.
Ruszył za Ophelia, kiedy zdecydowała się obrać jeden z dostępnych kierunków. Poszedł za nią, mogąc póki co potwierdzać tylko, że wciąż idą w dobrym kierunku, bo i jego nos czuł wyraźnie zapach zwierząt, taki typowy dla roślinożerców.
W końcu jednak Ophelia stanęła, a on za nią. Uniósł łeb, rozglądając się kontrolnie. Nawet jeżeli się zbliżyli, teraz skały wygodnie ich osłaniały.
— Hmm... — mruknął na jej pytanie i powęszył jeszcze. — Coś tam czuję — stwierdził, choć bez przekonania. Zastrzygł za to uszami i w końcu nadstawił je w jedną stronę. Pomiędzy świszczącym wiatrem wydawało mu się, że usłyszał coś jeszcze. Jakby pomruki?
— Może zapach słabiej trzyma się skał — postawił hipotezę, i zakradając się pomiędzy dwie dalsze skały, wyjrzał z ukrycia na polankę paręnaście metrów w dole. Stały tam dziwne stworenia o długich szyjach i puchatym futrze, których Banna nigdy w życiu nie widział. Wielbłądy znał i na tej podstawie stwierdził, że rzeczywiście pyski mają trochę podobne do potężnych stworzeń zamieszkujących pustynie. Musieli ich nie wyczuć, bo wiatr szamotał akurat na wszystkie strony.
Obejrzał się na Ophelię i machnął na nią łapą, żeby podeszła ostrożnie, a gdy to zrobiła, wskazał jej kiwnięciem pyska na stadko żujących leniwie trawę alpak. Wtedy też dostrzegł leżące pomiędzy trawami młode. Był przekonany, że mogli spróbować nawet porwać się na dorosłego, ale może powinni zagrać bezpiecznie? Namówił Ophelię, a ona gdy podejmowała decyzję nie wyglądała na zbyt pewną siebie. Może nie miała wystarczająco doświadczenia? Banna aż tak jej nie znał i nie chciał niepotrzebnie narażać na bezpieczeństwo. Pokazał jej więc pazurem młodą alpakę, już nic nie mówiąc. Jeżeli się zakradną, będą mieli szansę ją złapać.
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Ophelia podeszła ostrożniej od niego, dużo ostrożniej. Najpierw postawiła łapę miękko, potem zwolniła, jakby chciała upewnić się, że sama skała nie wyda dźwięku. Zatrzymała się tuż obok niego, jej nos drgnął, a uszy ustawiły się wysoko, nasłuchując. Jej oczy rozszerzyły się lekko. Alpaki wyglądały na miękkie i spokojne, jakby cały strach świata do nich nie docierał. Przyjrzała się uważnie. Dorosłe były silne, ale nie wyglądały na drapieżniki. Raczej na zwierzęta przyzwyczajone do otwartych przestrzeni, do ucieczki, nie do walki. Jej spojrzenie padło na młode. Leżało nieruchomo, ruchem uszka zdradzając jedynie, że żyje i jest zupełnie pozbawione świadomości, co dzieje się wokół. Nie zdażyła się nawet zastanowić, jak zaatakować, kiedy wiatr zmienił kierunek i zdradził ich pozycje alpakom. Jedna z dorosłych alpak podniosła głowę gwałtownie, odchylając wielkie uszy. Wydobyła z siebie wysoki, przerażony pisk. Druga zrobiła półobrót. Trzecia ruszyła w panice. W jednej sekundzie polanka zamieniła się w chaos. Trawy wyrywane na boki, kamienie przesuwały się pod ciężkimi nogami, a powietrze wypełniło się dźwiękiem bezradnego, rozpaczliwego beczenia. Dorosłe alpaki, zbyt wystraszone, by walczyć: rzuciły się do ucieczki. Wszystkie. Poruszały się jak stado rozbiegających się chmur. Oczy rudej błysnęły mieszanką adrenaliny. Kiwnęła na Bannę, rzucając się spomiędzy skał w pościg. Jej ruch był szybki, lekki, cichy. Biegła niczym duch nad ziemią. Grzywa rozwiała się za nią, ogon nisko. Młode poderwało się nagle na proste nogi, jakby strach wlał w nie siłę. Rzuciło się do ucieczki. Ophelia była zbyt nieostrożna, rzuciła się kłapiąc zębami w bok młodego, a to skręciło gwałtownie próbując sprzedać jej kopniaka. Kopyto minęło jej głowę, jedynie delikatnie zaczepiając o bark.
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
— O nie — Banna zorientował się dość szybko, co się dzieje. Panika wśród alpak raczej nie była ich bezpośrednią winą, bo stali cicho i w bezruchu. To wiatr nagle zawiał im w zady i tyle z tego było. Roślinożrecy mieli bardzo czujne nosy.
Rzucił się w pogoń za Ophelią, nie odstając od niej. Mimo to alpaki miały przewagę parunastu, a może już parudziesięciu metrów. Miały reż długie i zwinne nogi przystosowane do biegu i ucieczki. Okazało się jednak, że i Ophelia jest całkiem dobra w bieganie, może nawet szybsza od niego. Udało jej się dogonić zaspane młode, które najwidoczniej nie panowało tak dobrze nad swoimi kończynami, co dorośli. Nie mogli jednak wybrzydzać, bo nie mieli pewności, czy coś większego uda się im dogonić.
Gdy tylko koleżanka wpadła na cielaka, czy co tam pasowało do młodego alpaki, Banna dogonił ją i podciął cielakowi nogi. Te poplątały mu się i alpaka upadła w trawę, becząc przeraźliwie. Na to najwyraźniej zareagowała jej matka, bo nagle znalazła się przy wilkach, próbująć je odgonić. Seraf aż stanął dęba, widząc alpakę mierzącą w niego racicami. Kłapnął na nią w odpowiedzi szczękami i skoczył w jej stronę, by dać Ophelii szansę na przyszpilenie młodego. Zderzył się z alpaką, ale to starcie trwało tylko chwilę. Dorosła alpaka wieżgnęła nogami bezradnie, ale widząc, że i ona zostanie zaraz dotkliwie pogryziona, porzuciła młode i uciekła w stronę odbiegającego stada. Banna natychmiast zmienił kierunek ataku i namierzywszy ofiarę, dopadł do niej, by zadusić razem z Ophelią.
Rzucił się w pogoń za Ophelią, nie odstając od niej. Mimo to alpaki miały przewagę parunastu, a może już parudziesięciu metrów. Miały reż długie i zwinne nogi przystosowane do biegu i ucieczki. Okazało się jednak, że i Ophelia jest całkiem dobra w bieganie, może nawet szybsza od niego. Udało jej się dogonić zaspane młode, które najwidoczniej nie panowało tak dobrze nad swoimi kończynami, co dorośli. Nie mogli jednak wybrzydzać, bo nie mieli pewności, czy coś większego uda się im dogonić.
Gdy tylko koleżanka wpadła na cielaka, czy co tam pasowało do młodego alpaki, Banna dogonił ją i podciął cielakowi nogi. Te poplątały mu się i alpaka upadła w trawę, becząc przeraźliwie. Na to najwyraźniej zareagowała jej matka, bo nagle znalazła się przy wilkach, próbująć je odgonić. Seraf aż stanął dęba, widząc alpakę mierzącą w niego racicami. Kłapnął na nią w odpowiedzi szczękami i skoczył w jej stronę, by dać Ophelii szansę na przyszpilenie młodego. Zderzył się z alpaką, ale to starcie trwało tylko chwilę. Dorosła alpaka wieżgnęła nogami bezradnie, ale widząc, że i ona zostanie zaraz dotkliwie pogryziona, porzuciła młode i uciekła w stronę odbiegającego stada. Banna natychmiast zmienił kierunek ataku i namierzywszy ofiarę, dopadł do niej, by zadusić razem z Ophelią.
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Młoda alpaka leżała już osłabiona i przerażona, jej oddech rwał się nierówno po upadku i krótkiej szamotaninie. Ophelia skoczyła na młodego przytrzymując jego kark pewnym ruchem łap, tak aby nie pozwolić ponownie poderwać się do panicznej ucieczki. Zauważyła, że Banna odbił gdzies poza zasięg jej wzroku. Odchyliła uszy w tył słysząc galopowanie czegoś większego. Złapała instynktownie szyję zdobyczy, zaciskając zęby tam gdzie wszystko powinno skończyć sie szybko. Banna wbił zęby pewnie i mocno. Wspólnie przytrzymali zdobycz, tak by nie miała szans. Cisze wypełniał jedynie ich oddech i świszczący coraz bardziej oddech młodej alpaki. Wszystko trwało długo i krótko jednocześnie. Młoda alpaka wydała jedno urwane westchnięcie, napięcie w jej ciele znikło, ciało rozprężyło się. Ostatni oddech zwierzęcia, był już tylko wspomnieniem. Mimo to Ophelia jeszcze trzymała, choć już nie musiała. Niepewnie rozchyliła szczęki. Odsunęła się powoli, wciąż drżąca od adrenaliny. Nie mogła oderwac wzroku od nieruchomego pyska zwierzęcia. Jej oddech był szybki, płytki, przechodził w głebsze oddechy. Uspokajała się. Przysiadła czując drżenie mięśni ud. Zwiesiła jęzor szukając zadowolonym spojrzeniem wilka. Całą sobą zdawała się mówić: fajnie było, dawaj jeszcze raz.
Banna
Banna
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Adrenalina podpowiadała mu, że gdy już raz zacisnął szczęki w odpowiednim miejscu, nie powinien rozluźniać uścisku tak długo, jak nie będzie miał pewności, że zdobycz nie ożyje, a potem wstanie i ucieknie. Niektóre zwierzęta tak potrafiły — udawać martwe żeby zwieść drapieżnika. Z tą tutaj okazało się, że jest zwyczajnie — gdy w końcu puścił, wciąż dysząc ciężko od nagłej pogoni i walki (krótkiej bo krótkiej, ale karku nadstawił!), zwierzę leżało martwe i już się nie ruszało.
Banna siadł ciężko na zadzie:
— Na Feniksa, dawno tyle nie biegłem — pożalił się między łapczywymi wdechami i ciężkimi wydechami.
Musiał chwilę odpocząć, ale gdy tylko otrzeźniał, jeszcze raz spojrzał na alpakę.
— Co to właściwie jest? Jakaś antylopa? — zapytał, bo nadal nie wiedział. Dotknął futra stworzenia. Było miękkie, gęste i lekko kędzierzawe. Zanim więc dobrał się do mięsa, wyciągnął niewielki nożyk z saszetki, którą przy sobie nosił, i odciął kępkę futra na pamiątkę. Związał je przygodnym źdźbłem trawy, żeby tworzyło kępkę, i wraz z nożykiem schował suwenir.
— No to smacznego, Ophelio. Czyń honory — pozwolił jej napocząć posiłek pierwszej.
/+1 sierść
Banna siadł ciężko na zadzie:
— Na Feniksa, dawno tyle nie biegłem — pożalił się między łapczywymi wdechami i ciężkimi wydechami.
Musiał chwilę odpocząć, ale gdy tylko otrzeźniał, jeszcze raz spojrzał na alpakę.
— Co to właściwie jest? Jakaś antylopa? — zapytał, bo nadal nie wiedział. Dotknął futra stworzenia. Było miękkie, gęste i lekko kędzierzawe. Zanim więc dobrał się do mięsa, wyciągnął niewielki nożyk z saszetki, którą przy sobie nosił, i odciął kępkę futra na pamiątkę. Związał je przygodnym źdźbłem trawy, żeby tworzyło kępkę, i wraz z nożykiem schował suwenir.
— No to smacznego, Ophelio. Czyń honory — pozwolił jej napocząć posiłek pierwszej.
/+1 sierść
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Obserwowała Bannę w ciszy, kiedy ten brał pamiątkę z futra młodej alpaki. Nie była pewna, czy powinna zrobić to samo. Takie rzeczy widziała tylko z daleka, czasem słyszała o nich od wędrowców. W jej lesie nigdy nie zabierało się trofeów z ciał, ale tu w świecie wilków, wszystko wydawało się inne. Spojrzała znów na ciało młodego stworzenia. Przez chwilę zastanawiała się, co warto byłoby zabrać. Przesunęła pyskiem po ciele zwierzęcia, szukajac odpowiedniego miejsca. Nachyliła się łapiąc kawałek skóry ostrożnie, ale pewnie. Szarpnęła parę razy, a potem odgryzła kawałek skóry. Nie za duzy, nie za mały, taki w sam raz. Gdy skóra ustąpiła, ruda cofnęła głowę, trzymając ją w pysku. Odłożyła trofeum na bok. Zerknęła na Bannę z lekkim, nieśmiałym uśmiechem:
— Miejsca jest dużo, zmieścimy się oboje — odpowiedziała na jego propozycję. Razem tropili, razem polowali, razem mogli zjeść, przynajmniej jej zdaniem. Gotowa na pierwszy prawdziwy kęs mięsa, oblizała pysk i szarpnęła kłami bok zdobyczy, wydzierając dla siebie kawałek.
Banna
+ 1 Skóra z alpaki
— Miejsca jest dużo, zmieścimy się oboje — odpowiedziała na jego propozycję. Razem tropili, razem polowali, razem mogli zjeść, przynajmniej jej zdaniem. Gotowa na pierwszy prawdziwy kęs mięsa, oblizała pysk i szarpnęła kłami bok zdobyczy, wydzierając dla siebie kawałek.
Banna
+ 1 Skóra z alpaki
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Dobrze, Ophelia też znalazła coś na pamiątkę. Kawałek skóry po wyprawieniu był trwały i miał wiele zastosowań.
Nie chciała też zaczynać posiłku sama, a że Banna nie był z tych, którzy by się głupio zapierali w ramach uprzejmości, od razu przystał na jej propozycję:
— W sumie racja. We dwójkę szybciej się rozrywa — zażartował i dobrał się do zdobyczy.
Młode nie miało na sobie dużo mięsa, było raczej tylko skórą i kośćmi, ale gdy już mięso się trafiło w ilości wystarczającej, by zagryźć na nich zęby, okazywało się miękkie i delikatne w smaku.
— Nadal nie wiem, co jem, ale jest pyszne! — stwierdził jeszcze z pełnym pyskiem, chwaląc wspólną zdobycz. — Trzeba będzie powiedzieć reszcie o tym odkryciu.
Nie chciała też zaczynać posiłku sama, a że Banna nie był z tych, którzy by się głupio zapierali w ramach uprzejmości, od razu przystał na jej propozycję:
— W sumie racja. We dwójkę szybciej się rozrywa — zażartował i dobrał się do zdobyczy.
Młode nie miało na sobie dużo mięsa, było raczej tylko skórą i kośćmi, ale gdy już mięso się trafiło w ilości wystarczającej, by zagryźć na nich zęby, okazywało się miękkie i delikatne w smaku.
— Nadal nie wiem, co jem, ale jest pyszne! — stwierdził jeszcze z pełnym pyskiem, chwaląc wspólną zdobycz. — Trzeba będzie powiedzieć reszcie o tym odkryciu.
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Chrupała kości i jadła mięso, które smakowało delikatnie. Przez chwilę zapomniała, że nie wiedzą jak to coś się nazywa. Miało długą elastyczną szyję, miękką watowatą sierść i krzywe nogi wielbłąda. Oblizała pysk przyglądając się zwierzęciu, próbując poukładać sobie w głowie jak to coś nazwać:
— Watowiec długoszyi? ma sierść jak wata. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. U mnie w lasach najwyżej biegały sarny, jelenie czy łosie ale to? To chyba jakaś wysokogórska specjalność. — westchnęła miękko. Podrapała się końcówką pazura po policzku, myśląc intensywnie:
— Puchaty górski wielbłąd? — jej ogon poruszył się lekko. Ktoś musiał wiedzieć czym było to coś, ale nawanie akiej roboczej nazwy było zabawne. Mogli sie poczuć jak odkrywcy, którzy znaleźli coś czego przed nimi nie widział nikt inny.
Banna
— Watowiec długoszyi? ma sierść jak wata. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. U mnie w lasach najwyżej biegały sarny, jelenie czy łosie ale to? To chyba jakaś wysokogórska specjalność. — westchnęła miękko. Podrapała się końcówką pazura po policzku, myśląc intensywnie:
— Puchaty górski wielbłąd? — jej ogon poruszył się lekko. Ktoś musiał wiedzieć czym było to coś, ale nawanie akiej roboczej nazwy było zabawne. Mogli sie poczuć jak odkrywcy, którzy znaleźli coś czego przed nimi nie widział nikt inny.
Banna
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Banna
- Seraf
Boniferus
- Posty: 138
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 41 (11+30)
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 40 (10+30)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 103 (15 wym.)
Wysokogórskie łąki
Banna przyjrzał się temu, co zostało z ich napoczętego posiłku. Jeszcze w miarę dało się rozpoznać cechy charakterystyczne dla gatunku.
— W sumie. Ma coś z wielbłąda — przyznał jej rację. z resztą już wcześniej na to wpadli, przy tropach. — Ale brakuje temu garbów. Nawet jednego nie ma. Dorosłe też nie miały — zauważył mankament zwierzęcia. Czy można je było więc nazwać wielbłądem bez tej charakterystycznej cechy?
Nic sensownego nie potrafił wymyślić. No, może poza jednym:
— Weźmy resztę, może ktoś po drodze powie nam, co to za zwierzę — stwierdzil, i w ramach wyręczania Ophelii, wziął konieczność niesienia trofeum na siebie.
/zt
— W sumie. Ma coś z wielbłąda — przyznał jej rację. z resztą już wcześniej na to wpadli, przy tropach. — Ale brakuje temu garbów. Nawet jednego nie ma. Dorosłe też nie miały — zauważył mankament zwierzęcia. Czy można je było więc nazwać wielbłądem bez tej charakterystycznej cechy?
Nic sensownego nie potrafił wymyślić. No, może poza jednym:
— Weźmy resztę, może ktoś po drodze powie nam, co to za zwierzę — stwierdzil, i w ramach wyręczania Ophelii, wziął konieczność niesienia trofeum na siebie.
/zt
![]() | ____________ |
A gift we receive
To live and to love
We forge The Path
1x Serce kozicy
1x Sierść alpaki
Moce Serafa
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Skinęła z uznaniem głową, kiedy Banna przejął ciężar trofeum. Nie wypadało się spierać, więc postanowiła że przynajmniej będzie mu towarzyszyć, gdziekolwiek szedł. Ruszyła za nim w dół zbocza. Wysokogórskie łąki pachniały chłodem i świeżym powietrzem, że aż trudno było stamtąd odchodzić.
— Wielbłąd niewielbłąd, ale przynajmniej było smaczne — skomentowała tuptając za nim. Obejrzała się jeszcze na łąki, zanim stracili je z oczu w drodze gdziekolwiek szli.
/zt
— Wielbłąd niewielbłąd, ale przynajmniej było smaczne — skomentowała tuptając za nim. Obejrzała się jeszcze na łąki, zanim stracili je z oczu w drodze gdziekolwiek szli.
/zt
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Wysokogórskie łąki
[ Polowanie na kozicę]
Rzut na wiek ( dorosły)
Gr III
1d6
Staty kozicy: Siła: 24 Zręczność: 42 Czujność: 34
Staty Ammata: Siła 50 zręczność :50 Czujność :45
odpalam myśliwego
Surowce: Serce kozicy
——————————————————————————————————————————
Wilk ruszył w samotne polowanie na coś dobrego mianowicie na kozicę. Wyruszył więc na Wysokie grzebienie mając nadzieję że znajdzie odpowiednią ofiarę. Miał nadzieję że szybko załatwi tą sprawę. Czym szybciej tym lepiej nie ? Uśmiechnął sie do siebie. Ostatnio zaniedbał nieco polowania a jego brzuch sam się już domagał czegoś innego niż żarcie knajpowe. Nie zrozumcie źle- ono nie jest najgorsze ale... Polowanie to polowanie. Świeże to świeże.
Rzut na wiek ( dorosły)
Gr III
1d6
Staty kozicy: Siła: 24 Zręczność: 42 Czujność: 34
Staty Ammata: Siła 50 zręczność :50 Czujność :45
odpalam myśliwego
Surowce: Serce kozicy
——————————————————————————————————————————
Wilk ruszył w samotne polowanie na coś dobrego mianowicie na kozicę. Wyruszył więc na Wysokie grzebienie mając nadzieję że znajdzie odpowiednią ofiarę. Miał nadzieję że szybko załatwi tą sprawę. Czym szybciej tym lepiej nie ? Uśmiechnął sie do siebie. Ostatnio zaniedbał nieco polowania a jego brzuch sam się już domagał czegoś innego niż żarcie knajpowe. Nie zrozumcie źle- ono nie jest najgorsze ale... Polowanie to polowanie. Świeże to świeże.
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Wysokogórskie łąki
Wilk zaczął tropić i doszedł tutaj na łąki wysokogórskie. No tak gdzie indziej miały by być kozice? W końcu znalazł trop. Serce podskoczyło do góry, czuł się w końcu niczym ryba w wodzie. Tak dawno nie był na polowaniu! Machnął ogonem idąc szybciutko za tropem. Brzuch coraz bardziej się domagał jedzonka, burczał a kiszki marsza normalnie grały. Oblizał pysk z nadzieją.
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Wysokogórskie łąki
W końcu wytropil stadko kozic. Większość były młode jeszcze nie rozgarnięte ale on nie chciał byle jakiej sztuki. Szukał czegoś lepszego niż jakiegoś kurdupla. Przyczaił się. Przez moment obserwował dookoła co tam robiły aż w końcu wypatrzył swoją ofiarę — duża dorodna kozica. Ale chyba nie była w ciązy. Po prostu był tłusta. Ślinka leciała już na samą myśl ale jeszcze trzeba będzie upolować. Świergoczący brzuch nie pomagał w tym zadaniu. Wziął głęboki wdech i zaczął się skradać jak najwolniej w kierunku wypatrzonej kozicy.
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Wysokogórskie łąki
3d10
Wilk ruszył w końcu na wypatrzoną ofiarę. Jednak szybko zderzył sie z rzeczywistością bo kozica od razu przyrąbała mu z dwurury w pysk tylnimi kopytami. Jednak wilk nie odpuścił i zaatakował w szyję wgryzając się mocno. Usłyszał beczenie i czuł że ofiara wierzgała mocno. W końcu jednak opadła z sił. Reszta stada rozbiegła się uciekając w popłochu czasem wpadając na siebie i zadeptując. To było szybkie ale obrażenia na mordzie nieco bolały. Spojrzał na kozicę która drżała jeszcze w konwulsjach. Wgryzł się w szyje mocno chcąc poczuć krew. Oblizał pysk teatralnie. Wziął nóż i pochylił się nad nią.
— twoje serduszko będzie dobrze wykorzystane — mruknął cicho i wyciął serce kozicy.
Schował je do torby
//
9 obrażeń
Serce kozicy
Wilk ruszył w końcu na wypatrzoną ofiarę. Jednak szybko zderzył sie z rzeczywistością bo kozica od razu przyrąbała mu z dwurury w pysk tylnimi kopytami. Jednak wilk nie odpuścił i zaatakował w szyję wgryzając się mocno. Usłyszał beczenie i czuł że ofiara wierzgała mocno. W końcu jednak opadła z sił. Reszta stada rozbiegła się uciekając w popłochu czasem wpadając na siebie i zadeptując. To było szybkie ale obrażenia na mordzie nieco bolały. Spojrzał na kozicę która drżała jeszcze w konwulsjach. Wgryzł się w szyje mocno chcąc poczuć krew. Oblizał pysk teatralnie. Wziął nóż i pochylił się nad nią.
— twoje serduszko będzie dobrze wykorzystane — mruknął cicho i wyciął serce kozicy.
Schował je do torby
//
9 obrażeń
Serce kozicy
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
> Polowanie na kreta
> Kret: 2 — 3 — 3
> Ophelia: 7 — 25 — 18
> ??? / edytuję jeszcze bo będzie jeszcze jedna polująca
Łąka, po której wędrowała Ophelia, nie była tą najwyżej położoną, smaganą bezlitosnym wiatrem i pozbawioną schronienia. Leżała nieco niżej, w naturalnym obniżeniu terenu, gdzie skały ustępowały miejsca darni, a trawa rosła gęsto, sprężysta i wilgotna od zalegającego jeszcze chłodu. Między kępami połyskiwały cienkie nitki lodu, a ziemia pod łapami była twarda. Poruszała się wolno. Bez pośpiechu, bez celu, który dałoby się wskazać jednym ruchem pyska. Szła zygzakiem, klucząc między kępami traw i niskimi głazami, czasem skręcając nagle, jakby coś na moment przykuło jej uwagę, by po chwili znów zmienić kierunek. Nos miała nisko, blisko ziemi, gotowy wychwycić zapach, który nie chciał się jeszcze ujawnić.
Adaya? Musta Yö ?
rzut na wiek:
> Kret: 2 — 3 — 3
> Ophelia: 7 — 25 — 18
> ??? / edytuję jeszcze bo będzie jeszcze jedna polująca
Łąka, po której wędrowała Ophelia, nie była tą najwyżej położoną, smaganą bezlitosnym wiatrem i pozbawioną schronienia. Leżała nieco niżej, w naturalnym obniżeniu terenu, gdzie skały ustępowały miejsca darni, a trawa rosła gęsto, sprężysta i wilgotna od zalegającego jeszcze chłodu. Między kępami połyskiwały cienkie nitki lodu, a ziemia pod łapami była twarda. Poruszała się wolno. Bez pośpiechu, bez celu, który dałoby się wskazać jednym ruchem pyska. Szła zygzakiem, klucząc między kępami traw i niskimi głazami, czasem skręcając nagle, jakby coś na moment przykuło jej uwagę, by po chwili znów zmienić kierunek. Nos miała nisko, blisko ziemi, gotowy wychwycić zapach, który nie chciał się jeszcze ujawnić.
Adaya? Musta Yö ?
rzut na wiek:
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |





