
Adminkami są: Aurora, której jaja z tytanu klekoczą w gaciach jak chodzi. Sulfur, pożeracz wszystkiego co jadalne. Adirael, która nie lubi tropików. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Cmentarzysko
- Mistrz Gry
- Posty: 407
Cmentarzysko

- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
Jakoś tak mu się zebrało na przechadzki. Chciał chyba zmienić krajobraz, ale coś mu nie wyszło, bo wszystko zasadniczo wyglądało jak na terenach Klanu Cienia... chciałby powiedzieć, że jak w domu, ale nie był pewny, czy to jego dom. Dreptał sobie wśród szczątków i niektórych w całości zachowanych szkieletów. W którymś momencie dotarł do potężnej klatki żebrowej słonia i nie zastanawiając się zbyt długo, zaczął przeciskać się przez wystające kości, z myślą, że być może znajdzie coś ciekawego.
Vanitas
Vanitas
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
// omg prawie jak Simba i Nala na cmentarzysku słoni, mi w to graj!
Vanitas zwiedzał w najlepsze, a tym razem łapy obieżyświata zaprowadziły go daleko od ziemi potępionych. Czy był cicho? Niezbyt, nie skradał się nawet, a chrzęst kości pod łapkami młodzika mimo wszystko był stosunkowo słyszalny.
... A wtedy nagle spomiędzy wielkich żeber wyszło coś!
Zaraz, nie, to raczej był ktoś. Vanitas cofnął szyję, położył uszy po sobie i zmrużył kobaltowe ślepia.
— A ty to kto? — Fuknął.
Zevran
Vanitas zwiedzał w najlepsze, a tym razem łapy obieżyświata zaprowadziły go daleko od ziemi potępionych. Czy był cicho? Niezbyt, nie skradał się nawet, a chrzęst kości pod łapkami młodzika mimo wszystko był stosunkowo słyszalny.
... A wtedy nagle spomiędzy wielkich żeber wyszło coś!
Zaraz, nie, to raczej był ktoś. Vanitas cofnął szyję, położył uszy po sobie i zmrużył kobaltowe ślepia.
— A ty to kto? — Fuknął.
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________
- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
//hjehje
Na pewno nie spodziewał się zobaczyć tutaj żywej duszy. A nie na pewno takiej z irokezem i niebieskimi tipsami. I to jeszcze furczącej na niego, jakby zaraz do gardła miały mu się przyssać kły.
— A ty? — Odpowiedział wyzywająco, rzucając mu tego samego wyrazu spojrzenie i stając w dokładnie takiej samej pozie. Jakby na dzień dobry nie mówił ave, tylko od razu wpierdol dawał. Nawet nie wiedział, kim jest albo może być nieznajomy, ale przecież nie będzie mu pola ustępować, nie? — Pierwszy tu byłem, ty mi się spowiadaj.
Pech albo i szczęście chciało, że nastał okres, w którym niesnaski nie były dozwolone, no chyba że takie, co prowadziły do wspólnych aktywności w łóżku. W łaźni. Za kotarą. Na plaży. Gdziekolwiek. Ewentualnie, w wersji PG-13, do buzi w policzek na zgodę i wspólnego zbierania kwiatków. A za stan takich rzeczy odpowiadał nikt inny, jak chmara... wilczarów? Dziwne to były wilczary. Takie z serduszkowymi łukami i strzałami... nieważne.
Nad stroszącymi się młodzikami, na jednej z chmurek, zawisł właśnie jeden z nich, który chyba się jednak trochę obijał. Albo świetnie się bawił, patrząc na tą furczącą dwójkę, z myślą, że zaraz będą do siebie robić maślane oczy. Da im trochę czasu, spokojnie.
Vanitas
Na pewno nie spodziewał się zobaczyć tutaj żywej duszy. A nie na pewno takiej z irokezem i niebieskimi tipsami. I to jeszcze furczącej na niego, jakby zaraz do gardła miały mu się przyssać kły.
— A ty? — Odpowiedział wyzywająco, rzucając mu tego samego wyrazu spojrzenie i stając w dokładnie takiej samej pozie. Jakby na dzień dobry nie mówił ave, tylko od razu wpierdol dawał. Nawet nie wiedział, kim jest albo może być nieznajomy, ale przecież nie będzie mu pola ustępować, nie? — Pierwszy tu byłem, ty mi się spowiadaj.
Pech albo i szczęście chciało, że nastał okres, w którym niesnaski nie były dozwolone, no chyba że takie, co prowadziły do wspólnych aktywności w łóżku. W łaźni. Za kotarą. Na plaży. Gdziekolwiek. Ewentualnie, w wersji PG-13, do buzi w policzek na zgodę i wspólnego zbierania kwiatków. A za stan takich rzeczy odpowiadał nikt inny, jak chmara... wilczarów? Dziwne to były wilczary. Takie z serduszkowymi łukami i strzałami... nieważne.
Nad stroszącymi się młodzikami, na jednej z chmurek, zawisł właśnie jeden z nich, który chyba się jednak trochę obijał. Albo świetnie się bawił, patrząc na tą furczącą dwójkę, z myślą, że zaraz będą do siebie robić maślane oczy. Da im trochę czasu, spokojnie.
Vanitas
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
— Pierwszy zapytałem, to pierwszy odpowiadaj! — Fuknął Vanitas, marszcząc pyska jakby był wręcz oburzony. Sam też nie rzucił żadnym Agito czy coś, jakby podobnie jak jego nowy kolega miał rzucić "cho na solo! Na gołe klaty!". Ruszył w stronę nieznajomego, powarkując i obchodząc go wokół, węsząc zawzięcie.
Zevran
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________
- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
O, o, jak się sadził burak jeden.
— Pierwszy to ty możesz dostać w zęby! — fuknął, kiedy Vanitas zaczął go okrążać jak jakąś zwierzynę łowiecką. A taką Zevran nie był, o nie! Był groźny. Silny. Dawał zawodowo w zęby. Musiał, bo inaczej te wszystkie prima sort geny by się zmarnowały.
W żadne podchody się nie bawił, po prostu rzucił się na Potępionego, warcząc i próbując go przewrócić na ziemię. I oczywiście próbował wylądować na górze jak prawdziwy samiec alfa.
"Niereformowalni" pomyślał amorek, obserwując dwójkę młodocianych zbirów ze swojej chmurki. Sięgnął po strzałę i naciągnął łuk, celując w nich z wyciągniętym językiem. Ale się, cholibka, wiercili.
— Pierwszy to ty możesz dostać w zęby! — fuknął, kiedy Vanitas zaczął go okrążać jak jakąś zwierzynę łowiecką. A taką Zevran nie był, o nie! Był groźny. Silny. Dawał zawodowo w zęby. Musiał, bo inaczej te wszystkie prima sort geny by się zmarnowały.
W żadne podchody się nie bawił, po prostu rzucił się na Potępionego, warcząc i próbując go przewrócić na ziemię. I oczywiście próbował wylądować na górze jak prawdziwy samiec alfa.
"Niereformowalni" pomyślał amorek, obserwując dwójkę młodocianych zbirów ze swojej chmurki. Sięgnął po strzałę i naciągnął łuk, celując w nich z wyciągniętym językiem. Ale się, cholibka, wiercili.
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
Przyjął na siebie większego samca ( ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), koziołkując z nim tak, że jednak Vanitasowi udało się wylądować na górze! Ha! Ale tylko dlatego, że był mniejszy i lżejszy. Nie mniej szybko wylądował pod większym wilczkiem i naparł na jego brzuch łapami od przodu, próbując go z siebie skopać.
— A ty możesz stracić jaja! — Warknął, wygodnie byli teraz w bezruchu bo jeden próbował przycisnąć drugiego.
Zevran
— A ty możesz stracić jaja! — Warknął, wygodnie byli teraz w bezruchu bo jeden próbował przycisnąć drugiego.
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________
- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
Warknął bojowo na Vanitas, napierając na niego z powrotem i próbując nie dać się zrzucić. A równocześnie nie stracić jaj...
Zanurkował łbem, próbując wilczka udziabać.
I to był też moment, kiedy amor a) miał idealną okazję, żeby trafić w tkwiących w jednej pozycji młodzików b) stwierdził, że dość tego dobrego. Wypuścił najpierw jedną strzałę, którą trafił Zevrana w pośladek.
— Zepsuta młodzież, trzeba ich nauczyć trochę miłości — mruknął do siebie skrzydlaty wilk, wiercąc się na swojej chmurce.
Rozległ się kolejny świst. Druga strzała trafiła Vanitasa, również w pośladek.
I zaraz obie strzały rozpłynęły się w serduszkowym konfetti, które otoczyło obu adeptów.
Zevran zamarł z pyskiem tuż przy szyi Vanitasa, mrugając szybko. Potrząsnął łbem, patrząc w dół na wilczka. Jasna cholera, jakoś widział go nagle w zupełnie innym świetle... W takim świetle pełnym serduszek. Jak gdyby patrzył na ósmy cud świata. Jakby nagle wszystko dookoła Potępionego się błyszczało. Właściwie to dalej chciał go ugryźć, ale już nie po to, żeby wyrwać mu gardło, tylko z sympatii.
Zanurkował łbem, próbując wilczka udziabać.
I to był też moment, kiedy amor a) miał idealną okazję, żeby trafić w tkwiących w jednej pozycji młodzików b) stwierdził, że dość tego dobrego. Wypuścił najpierw jedną strzałę, którą trafił Zevrana w pośladek.
— Zepsuta młodzież, trzeba ich nauczyć trochę miłości — mruknął do siebie skrzydlaty wilk, wiercąc się na swojej chmurce.
Rozległ się kolejny świst. Druga strzała trafiła Vanitasa, również w pośladek.
I zaraz obie strzały rozpłynęły się w serduszkowym konfetti, które otoczyło obu adeptów.
Zevran zamarł z pyskiem tuż przy szyi Vanitasa, mrugając szybko. Potrząsnął łbem, patrząc w dół na wilczka. Jasna cholera, jakoś widział go nagle w zupełnie innym świetle... W takim świetle pełnym serduszek. Jak gdyby patrzył na ósmy cud świata. Jakby nagle wszystko dookoła Potępionego się błyszczało. Właściwie to dalej chciał go ugryźć, ale już nie po to, żeby wyrwać mu gardło, tylko z sympatii.
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
Najpierw się wzdrygnął bo poczuł coś ostrego w posladku, a następnie jakby go pierun strzelił, zamarł, wgapiony w większego wilka, strzygąc uszami (i pewnie irokezem by też strzygł, gdyby nie był przyciśniety do ziemi czy coś!).
Przez chwilę tam zamarli, Vanitas słyszący swoje własne serce w uszach, co było dziwne!
— No heeej... — Zamruczał (!), oblizując swój nos.
Zevran
Przez chwilę tam zamarli, Vanitas słyszący swoje własne serce w uszach, co było dziwne!
— No heeej... — Zamruczał (!), oblizując swój nos.
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________
- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
Yo, what the fuuuu-
Jak ten drugi młodzik wymruczał to przywitanie, to Zevran aż zdębiał i poczuł ciary na karku. Mrucz mi więcej-
— Ym, no ten. Hej. Często tu przychodzisz? — zabłysnął gadką, odsuwając powoli pysk od szyi Vanitasa, żeby na niego porządnie spojrzeć. Z góry. Trochę niezręcznie, ale chyba mu klepki w mózgu nie zaskoczyły, żeby Potępionego wypuścić. Rozłożony na ziemi z tym piorunującym irokezem i podwójnym rzędem kłów wyglądał jak kłopoty, po których dałby sobie odpalić długoterminową terapię. Ale to później. Teraz wpatrzony był w te niebieskie oczęta.
Jak ten drugi młodzik wymruczał to przywitanie, to Zevran aż zdębiał i poczuł ciary na karku. Mrucz mi więcej-
— Ym, no ten. Hej. Często tu przychodzisz? — zabłysnął gadką, odsuwając powoli pysk od szyi Vanitasa, żeby na niego porządnie spojrzeć. Z góry. Trochę niezręcznie, ale chyba mu klepki w mózgu nie zaskoczyły, żeby Potępionego wypuścić. Rozłożony na ziemi z tym piorunującym irokezem i podwójnym rzędem kłów wyglądał jak kłopoty, po których dałby sobie odpalić długoterminową terapię. Ale to później. Teraz wpatrzony był w te niebieskie oczęta.
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
Przymrużył oczy i oparł przednie łapy o pierś Zevrana, nawet nie bardzo łapiąc czemu. Był jak podjarany nastolatek, który mrugał rzęsami ale jeszcze nie do końca ogarniał co i jak.
— Niezbyt, ale jeśli ty owszem to może i ja zacznę — powiedział warkotliwie, ale nie złowrogo, raczej jego głos przełączył się na tryb wabika, nadal- nie wiedział czemu. Ale gabaryty większego kolegi zdecydowanie zaczynały mu imponować!
Zevran
— Niezbyt, ale jeśli ty owszem to może i ja zacznę — powiedział warkotliwie, ale nie złowrogo, raczej jego głos przełączył się na tryb wabika, nadal- nie wiedział czemu. Ale gabaryty większego kolegi zdecydowanie zaczynały mu imponować!
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________
- Zevran
- Adept
Klan Cienia - Posty: 23
- Rodzice: Carvan x Kossjen
- Płeć: Samiec
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Cmentarzysko
W głowie zrobiło mu się absolutnie pusto, kiedy Vanitas oparł łapy na jego piersi. Kurczę, jakoś mu się ciepło na pysku zrobiło.
— ...a co musiałbym zrobić, żeby to "może" zmieniło się w "na pewno"? — Użył swojego najlepszego flirciarskiego głosu. Dziwne. Już parę razy próbował podrywów gdzieś po drodze do swoich rówieśników, ale zazwyczaj niewiele wtedy czuł. A tu był jak rażony piorunem. Jak gdyby koniecznie chciał wywrzeć wrażenie na Potępionym, i byłby zdechł jeśli by mu się to nie udało.
Niby to przypadkiem odrobinę się poruszył, troszeczkę w tył, kompletnie przypadkiem ruszając też swoją klatką piersiową tak, żeby i łapy drugiego młodzika sunęły w jej górę. Żeby mógł trochę mięśni pomacać czy coś. Bo czym tu innym imponować, jak nie swoją fizycznością? Dziewczyny podobno na to leciały, ale czy poleci też błękitnooki...
— ...a co musiałbym zrobić, żeby to "może" zmieniło się w "na pewno"? — Użył swojego najlepszego flirciarskiego głosu. Dziwne. Już parę razy próbował podrywów gdzieś po drodze do swoich rówieśników, ale zazwyczaj niewiele wtedy czuł. A tu był jak rażony piorunem. Jak gdyby koniecznie chciał wywrzeć wrażenie na Potępionym, i byłby zdechł jeśli by mu się to nie udało.
Niby to przypadkiem odrobinę się poruszył, troszeczkę w tył, kompletnie przypadkiem ruszając też swoją klatką piersiową tak, żeby i łapy drugiego młodzika sunęły w jej górę. Żeby mógł trochę mięśni pomacać czy coś. Bo czym tu innym imponować, jak nie swoją fizycznością? Dziewczyny podobno na to leciały, ale czy poleci też błękitnooki...
- ⸙ zevran vitsausuurre ⸙
you're no saint, you're no saint
my dear, you're not so innocent
you're fooling heaven's gates
so you won't have to change
| a rope in hand, for your other man
to hang from a tree — ... |
you're standing here like an angry god
counting all my sins just to cross them off
saying in my tongue, we still lie to trust
karta postaci — relacje — moce
⸙ and in my blood couldn't keep you ⸙
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia - Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Cmentarzysko
— Domyśl się — zażartował z błyskiem w oku i warknął, gdy Zevran jak gdyby nigdy nic rozpoczął jakieś wężowe tańce piersiowe, sprawiając że Vanitasowi zaschło w pysku. Nie poznawał tych odczuć i emocji.
— a na serio, to jesteś na dobrej drodze — sapnął, jednak uwalniając się od większego chłopaka, wyłuskując się spod niego z zaczepnym uśmiechem.
Zevran
— a na serio, to jesteś na dobrej drodze — sapnął, jednak uwalniając się od większego chłopaka, wyłuskując się spod niego z zaczepnym uśmiechem.
Zevran
𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________