!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Prastara dzicz
- Kaimler
- Samiec Alfa
Klan Potępienia
- Posty: 1042
- Rodzice: Aki i Vadus
- Płeć: Samiec
- Siła: 100 (40+60)
- Zręczność: 100 (40+60)
- Czujność: 74 (14+60)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 70 09.02
- Punkty Doświadczenia: 38 (1200 wym.)
- Profesje: Iluzjonista [3], Szpieg [3]
- Przydomek: Aran / Verus
Prastara Dzicz
— Khamul Aran. — poprawił ją krótko, strzygąc jednym uchem. Pytanie usłyszał, ale nie odpowiedział, a jedynie uśmiechnął się kątem pyska do wilczycy. Mogła interpretować to jak chce. — Słyszałem, że po rodzeniu dużej liczby szczeniąt pamięć szwankuje, ale Ty już przecież dawno wydałaś je na świat. — przekrzywił nieco pysk, patrząc na swoją ulubienicę.
Rozejrzał się po wilkach ponownie.
— Właściwie to od jakiegoś roku. Brakuje jeszcze co najmniej mojej córki. — dopowiedział, nie widząc nigdzie Agnouleme. Pewnie biegała gdzieś między straganami szukając kolejnych blyskotek i zapomniala dotrzeć do Ratusza, by przeczytać o polowaniu.
— Zostajesz na dłużej czy przyszłaś się tylko najeść? — zapytał z ciekawości. Skoro już odbudowywali armię to każdemu można było dać jakieś szanse na rozwój.
Avena
Rozejrzał się po wilkach ponownie.
— Właściwie to od jakiegoś roku. Brakuje jeszcze co najmniej mojej córki. — dopowiedział, nie widząc nigdzie Agnouleme. Pewnie biegała gdzieś między straganami szukając kolejnych blyskotek i zapomniala dotrzeć do Ratusza, by przeczytać o polowaniu.
— Zostajesz na dłużej czy przyszłaś się tylko najeść? — zapytał z ciekawości. Skoro już odbudowywali armię to każdemu można było dać jakieś szanse na rozwój.
Avena
karta postaci — char zastrzeżony szczeniak
motyw I — motyw II — motyw III
motyw I — motyw II — motyw III
moce
|
- Maelyss
- Żmij

- Posty: 238
- Rodzice: Saya x Earendil
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 22 (12 + 10)
- Zręczność: 20
- Czujność: 28 (18 + 10)
- Wiedza: 0
- Życie: 94
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 83
- Przydomek: Quendi
Prastara Dzicz
Stała tak, witając się z poszczególnymi wilkami. Oczywiście, że szczególną uwagę poświęciła Królowej, którą przy pierwszej okazji przywitała uprzejmym "agito, Pani", skinąwszy przy tym głową. Potem wypatrzyła gdzieś w tłumie Xue, którego to jak zawsze powitała dość sztywno i odprowadziła wzrokiem, unosząc nieznacznie brew, gdy powędrował w kierunku rudych samic. Pomyślała złośliwie, że właściwie to nie dziwne, iż idealnie odnajduje się w ich towarzystwie. W jej mniemaniu rude niezbyt tu pasowały — tak samo zresztą i różowooki.
Następnie jej uwagę przykuł Kaimler, który pojawił się niebawem nieopodal, witając się z jej matką. Nie uszła jej uwadze zmiana w tym powitaniu, przez co czarne uszy młódki drgnęły z zaciekawieniem. Niemniej najpierw należało skupić się na osobie mentora, który posłał jej lekki uśmiech. Pozwoliła sobie na nieznaczne wykrzywienie kącików warg, przy czym skinęła Upiorowi głową.
— Agito, Khamul Aran Kaimlerze — powitała czarnofutrego. Dopiero wówczas zainteresowała się osobą matki, łypiąc z wyraźnym zaciekawieniem na jej uzębienie, chcąc się przekonać, czy rzeczywiście jej kły wydawały się większe, niż ostatnio. Poczuła przy tym nagły przypływ dumy, który kazał jej wyprostować się bardziej, wypinając jasną pierś.
Następnie jej uwagę przykuł Kaimler, który pojawił się niebawem nieopodal, witając się z jej matką. Nie uszła jej uwadze zmiana w tym powitaniu, przez co czarne uszy młódki drgnęły z zaciekawieniem. Niemniej najpierw należało skupić się na osobie mentora, który posłał jej lekki uśmiech. Pozwoliła sobie na nieznaczne wykrzywienie kącików warg, przy czym skinęła Upiorowi głową.
— Agito, Khamul Aran Kaimlerze — powitała czarnofutrego. Dopiero wówczas zainteresowała się osobą matki, łypiąc z wyraźnym zaciekawieniem na jej uzębienie, chcąc się przekonać, czy rzeczywiście jej kły wydawały się większe, niż ostatnio. Poczuła przy tym nagły przypływ dumy, który kazał jej wyprostować się bardziej, wypinając jasną pierś.
✧ Maelyss ✧
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
Karta postaci
⚜⚜⚜
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła, delikatnie umięśniona sylwetka
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
Pachnie różanymi perfumami.
● sznur pereł (ukryty w torbie)
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
●Ukąszenie — gryzie przeciwnika za 15 PŻ. Rana trudno się goi na skutek toksycznej śliny Żmija. Taką ranę jednorazowo można wyleczyć za maksymalnie 10 PŻ. 2/2
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Karta postaci
⚜⚜⚜
- Lithia
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 283
- Rodzice: Alex x Eres.
- Płeć: Samica
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 82
Prastara Dzicz
Machnęła zamaszyście kitą i spojrzała na Persefonę, przez chwilę ujawniła uzębienie — tylko dla niej, dając jej do zrozumienia, ze coś może być na rzeczy między nią, a Orphan Xue. Nie wstydziła się swojej nie — arystokrackiej krwi i rudej szaty. Widać los tak chciał, genetyka — silne geny, przekazane przez któregoś z rodziców. Nie czuła się gorsza od reszty tutaj zebranych wilków.
Fakt, Ci wyżej znaczyli dla Klanu więcej, ale Lithia sama dla siebie nie znaczyła wcale mniej.
Fakt, Ci wyżej znaczyli dla Klanu więcej, ale Lithia sama dla siebie nie znaczyła wcale mniej.
𝓛𝓲𝓽𝓱𝓲𝓪
ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!

ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!
ZAPACH i INFORMACJE Moce UM. |
![]() |
◇◈❖❖◈◇ ᴛᴏ ᴊᴇꜱᴛ ᴘɪᴇ̨ᴋɴᴀ ɴᴏᴄ. ᴛᴏ ᴘʀᴀᴡɪᴇ ꜱᴘʀᴀᴡɪᴀ, ᴢ̇ᴇ ᴍᴀᴍ ᴏᴄʜᴏᴛᴇ̨ ᴡʏᴊꜱ́ᴄ́ ɴᴀ ᴅʀɪɴᴋᴀ. ◇◈❖❖◈◇ KARTA POSTACI |

- Casael
- Zmora

- Posty: 547
- Rodzice: Adirael x Esmeralda
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 25 (15+10)
- Czujność: 25 (15+10)
- Wiedza: 20
- Życie: 84 [3.01]
- Energia: 100 [2.01]
- Punkty Doświadczenia: 44
- Profesje: Myśliwy [2], Krupier [1]
- Przydomek: Quendi
Prastara Dzicz
Ojciec kazał mu iść na polowanie, więc Casael poszedł na polowanie. Co prawda wolał być tutaj z którymś z rodzeństwa, ale mówiąc szczerze zupełnie przypadkiem natrafił na tę grupę, a dokładniej młodą waderkę, za zapachem której sie tutaj przypałętał. Niespodziewanie wyrósł obok wilczycy, demaskując swoją obecność, do tej pory idealnie maskowaną przez śnieg.
— Agito! — przywitał się do jej ucha z entuzjazmem, po czym zrobił krok w bok, aby niechcący nie oberwać.
I wtedy uderzył go zapach.
Nie był to zapach brzydki czy wyjątkowo piękny. Casaelowi kojarzył się on z niedowierzaniem, smutkiem, brakiem zrozumienia, strachem i niemocą. A gdzieś w tym wszystkim była złość. Wilk rozejrzał się, próbując zlokalizować źródło zapachu, na chwilę zapominając o rozmówczyni.
Ktoś tu pachniał jak mama.
— Agito! — przywitał się do jej ucha z entuzjazmem, po czym zrobił krok w bok, aby niechcący nie oberwać.
I wtedy uderzył go zapach.
Nie był to zapach brzydki czy wyjątkowo piękny. Casaelowi kojarzył się on z niedowierzaniem, smutkiem, brakiem zrozumienia, strachem i niemocą. A gdzieś w tym wszystkim była złość. Wilk rozejrzał się, próbując zlokalizować źródło zapachu, na chwilę zapominając o rozmówczyni.
Ktoś tu pachniał jak mama.
Karta postaci
♥ Wygląd
♦ Ważne
♠ Ekwipunek
♥ Moce rangi
♦ Umiejętności
♦ Ważne
♠ Ekwipunek
♥ Moce rangi
♦ Umiejętności
Casael jest wysokim wilkiem o błękitnych ślepiach. Zwinnie porusza się na długich łapach (Dzięki rodzice!). Posiada białą sierść, nieco gęstszą na piersi — przypominająca grzywę (Dzięki dzadku Vetcie!). Nosi skórzaną torbę z różnymi przydatnymi przedmiotami. Poza tym niczym się nie wyróżnia.
Wychował się w porcie, we Wschodniej (lepszej) Dzielnicy. Wilk jest o wiele bardziej swobodny od zamkowego towarzystwa. Często się uśmiecha, dużo zartuje i równie dużo przeklina. Często przebywa w kasynie, na targu lub po prostu włóczy się po porcie szukając okazji. W porcie nadal przedstawia się jako Casander.
Złorzeczenie — rzuca na przeciwnika słowne klątwy i złorzeczenia, powodując kakofonię dźwięków. Zdezorientowany przeciwnik w następnej turze może wykonać o jedną akcję mniej.
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Użyć: [1/2 styczeń 2026]
Mgła Zatracenia — panowanie nad mgłą i wpływanie na wilgotność i temperaturę powietrza.
- Sekkai
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 59
- Rodzice: Elisabeth & Kaimler
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 10
- Wiedza: 5
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 68
Prastara Dzicz
Jeśli zdawał sobie sprawę z obecności Sekkiego to nie dawał tego po sobie poznać. Powitał go dopiero gdy ten się ujawnił — siadając obok i zaczepiając jego ucho. W odpowiedzi smagnął go lekko ogonem po udzie. Pewnie przyszedł dopilnować co by Sekkai nie rozwalił sobie tego głupiego ryja na jakimś drzewie czy gałęzi.
Usłyszawszy głos ojca — momentalnie skierował ku niemu ucho, które nasłuchując chrobotania śniegu pod jego łapami — odmierzało w skupieniu jego kroki. Wiedział, że stał obok jeszcze zanim bezpośrednio się do niego odezwał.
— Agito, ojcze. — przywitał go swobodnie, postanawiając odpuścić sobie pełną tytulaturę. Dystans jaki ich dzielił i ściszony ton jego głosu sprawiał, że postronni i tak nie słyszeli ich rozmowy. Poza Sekkim, który stał tuż obok, naturalnie. Schylił też lekko pysk by dopełnić powitania.
— Ja sam siebie nie widziałem jeszcze dawniej, pozostaje mi więc chyba wierzyć ci na słowo. — odparł z lekkim przekąsem, gnąc wargi w bardzo oszczędnym uśmiechu. I choć grał w tej chwili totalnie wyluzowanego — w rzeczywistości spięty był jak baranie jaja. W jego sytuacji było to jednak całkowicie zrozumiałe, w końcu czekało go dzisiaj nie lada wyzwanie. Jedyne wokół czego skupiał w tej chwili swoje myśli to jak być użytecznym i jak jednocześnie nie dopuścić do totalnej katastrofy.
Usłyszawszy głos ojca — momentalnie skierował ku niemu ucho, które nasłuchując chrobotania śniegu pod jego łapami — odmierzało w skupieniu jego kroki. Wiedział, że stał obok jeszcze zanim bezpośrednio się do niego odezwał.
— Agito, ojcze. — przywitał go swobodnie, postanawiając odpuścić sobie pełną tytulaturę. Dystans jaki ich dzielił i ściszony ton jego głosu sprawiał, że postronni i tak nie słyszeli ich rozmowy. Poza Sekkim, który stał tuż obok, naturalnie. Schylił też lekko pysk by dopełnić powitania.
— Ja sam siebie nie widziałem jeszcze dawniej, pozostaje mi więc chyba wierzyć ci na słowo. — odparł z lekkim przekąsem, gnąc wargi w bardzo oszczędnym uśmiechu. I choć grał w tej chwili totalnie wyluzowanego — w rzeczywistości spięty był jak baranie jaja. W jego sytuacji było to jednak całkowicie zrozumiałe, w końcu czekało go dzisiaj nie lada wyzwanie. Jedyne wokół czego skupiał w tej chwili swoje myśli to jak być użytecznym i jak jednocześnie nie dopuścić do totalnej katastrofy.
.
.
.
![]() | .. |
The wind was sweet and smelled of home, the sea was rough and felt unknown, escaping shores of lunacy, dawn light, twilight, infinitiy. .. ! INFORMACJA FABULARNA ! Sekkai zawsze nosi na oczach czarną przepaskę! (chyba, że w narracji zostało zaznaczone inaczej) .. The only thing worse than being blind is having sight but no vision... .. karta postaci — theme —
EKWIPUNEK |
- Rhett
- Lamia

- Posty: 68
- Rodzice: Abaddon & Shivalith
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 44 [14+30]
- Zręczność: 22
- Czujność: 44 [14+30]
- Życie: 61
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 50
- Przydomek: Noldo
Prastara Dzicz
⠀⠀⠀⠀Obserwował, jak wilki gromadziły się tłoczno. Żaden z przychodzących nie był jednak osobą, którą chciał zobaczyć najbardziej, więc po czasie zwyczajnie odwrócił wzrok, nie znajdując dla siebie nic interesującego wśród tłumu. Miał już swoje najlepsze towarzystwo, które opuszczało czarny, cieknący jak gęsta smoła łeb na wysokość jego pyska i spoglądała na niego z rozbawieniem lśniącym w milionie białych ślepi. Błędnie jednak założył, że będzie mógł poświęcić jej całość uwagi — im więcej potępionych przybywało, tym częściej musiał obracać łeb i witać się z każdym. A w każdym razie do czasu aż nie okazało się to zbyt męczące. Za dużo ich tu było jak na jego preferencje. Czemu głównie młodych? Ze zgorzknieniem przypomniał sobie rozmowę z Elisabeth. Miała rację.
⠀⠀⠀⠀Uwagę ponurego wampira zwrócił dzieciak z przepaską na oczach. Uniósł wówczas brew w niemym pytaniu, ale w gruncie rzeczy i w tym przypadku niczego nie powiedział, to w końcu nie jego interes. A w każdym razie tak początkowo myślał, bo w gruncie rzeczy była nawet trochę ciekaw, jak ślepiec poradzi sobie w terenie. Podniósł wzrok akurat, gdy na horyzoncie pojawiła się Elisabeth. I jej skinął mordą, nie szczędząc sobie sugestywnego spojrzenia. Wiedział, że z pewnością dotarł do niej niemy przekaz. Wisiała mu za to wszystko butelkę porządnego rumu.
⠀⠀⠀⠀Wyczuł na sobie krótkie spojrzenie, więc zwrócił wzrok ku Lantusowi, którego nie tak dawno widział przecież w Loży. Odpowiedział mu krótkim skinieniem, skoro tamten i tak przywitał się pierwszy. Szybko jednak dostrzegł przybyłego Kaimler i to właśnie do niego jako jedyne postanowił otworzyć gębę. Zeskoczył z dotychczasowego korzenia na którym przystanął i podszedł w kierunku tej jego kopii, której akurat nikt nie oblegał.
⠀⠀⠀⠀— Jakkolwiek bardzo nie kusi mnie opcja wspólnego polowania z Upiorem, tak zaczynam myśleć, że przy takiej ilości zarżniemy wszystko na swojej drodze beż żadnej walki — mruknął pokrótce, jak zwykle bez większych emocji w głosie. Długi, czarny ogon szurnął po ziemi, wzbijając w powietrze drobny kłąb kurzu. — A wtedy to już żadna zabawa. Rozdzielmy się na dwie grupy, zobaczmy kto znajdzie lepsze trofeum. — Być może była to jedynie gra zwodniczych świateł, a być morze na ponurym pysku zawitał sekundowy cień uśmiechu.
⠀⠀⠀⠀— Twoje? — zapytał jeszcze, z czystej ciekawości, wskazując ruchem łba ku kopii wilka przy której siedziała dwójka szczeniąt, jeden z zauważoną wcześniej opaską.
⠀⠀⠀⠀Uwagę ponurego wampira zwrócił dzieciak z przepaską na oczach. Uniósł wówczas brew w niemym pytaniu, ale w gruncie rzeczy i w tym przypadku niczego nie powiedział, to w końcu nie jego interes. A w każdym razie tak początkowo myślał, bo w gruncie rzeczy była nawet trochę ciekaw, jak ślepiec poradzi sobie w terenie. Podniósł wzrok akurat, gdy na horyzoncie pojawiła się Elisabeth. I jej skinął mordą, nie szczędząc sobie sugestywnego spojrzenia. Wiedział, że z pewnością dotarł do niej niemy przekaz. Wisiała mu za to wszystko butelkę porządnego rumu.
⠀⠀⠀⠀Wyczuł na sobie krótkie spojrzenie, więc zwrócił wzrok ku Lantusowi, którego nie tak dawno widział przecież w Loży. Odpowiedział mu krótkim skinieniem, skoro tamten i tak przywitał się pierwszy. Szybko jednak dostrzegł przybyłego Kaimler i to właśnie do niego jako jedyne postanowił otworzyć gębę. Zeskoczył z dotychczasowego korzenia na którym przystanął i podszedł w kierunku tej jego kopii, której akurat nikt nie oblegał.
⠀⠀⠀⠀— Jakkolwiek bardzo nie kusi mnie opcja wspólnego polowania z Upiorem, tak zaczynam myśleć, że przy takiej ilości zarżniemy wszystko na swojej drodze beż żadnej walki — mruknął pokrótce, jak zwykle bez większych emocji w głosie. Długi, czarny ogon szurnął po ziemi, wzbijając w powietrze drobny kłąb kurzu. — A wtedy to już żadna zabawa. Rozdzielmy się na dwie grupy, zobaczmy kto znajdzie lepsze trofeum. — Być może była to jedynie gra zwodniczych świateł, a być morze na ponurym pysku zawitał sekundowy cień uśmiechu.
⠀⠀⠀⠀— Twoje? — zapytał jeszcze, z czystej ciekawości, wskazując ruchem łba ku kopii wilka przy której siedziała dwójka szczeniąt, jeden z zauważoną wcześniej opaską.
- Sekki
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 67
- Rodzice: Elisabeth & Kaimler
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 6
- Zręczność: 12
- Czujność: 7
- Wiedza: 6
- Życie: 77
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 8
Prastara Dzicz
⠀⠀⠀⠀Wyszczerzył się szeroko, gdy brat trącił go ogonem. Nie mógł tego oczywiście dostrzec, aczkolwiek znali siebie nawzajem już na tyle dobrze, że z pewnością zwyczajnie wyczuł, że Sekki się uśmiecha. Oczywiście, że przyszedł pilnować tego gnojka. Mimo że chadzali własnymi ścieżkami tym częściej im starsi byli, to wciąż pozostawali tak samo nierozłączni. A w każdym razie takie miał odczucia złotooki ze swojej strony.
⠀⠀⠀⠀— Ojciec! — ucieszył się, znacznie bardziej okazując swoją ekscytację od brata. Zachował przy tym jednak odpowiednio przyciszony głos, by nie przeszkodzić pobliskim rozmowom. Zamachał energicznie ogonem, jego końcówka uderzając Sekkaia w zad. Być może przypadkiem, być może celowo, trudno powiedzieć.
⠀⠀⠀⠀Coś w głosie brata zwróciło jego uwagę, więc zwrócił ku niemu spojrzenie, obserwując go bacznie. Sam niespecjalnie się stresował, w zasadzie to widział w tym całym zbiorowisku okazję do pozyskania nowych informacji, a i tłumy nie wprawiały go w drżenie. Nachylił się jednak nad ślepcem i szepnął do niego poza zasięgiem uszu wszystkich innych. Zaraz odchylił łeb, patrząc znów na ojca.
⠀⠀⠀⠀— To pierwszy raz, gdy widzę tyle potępionych w jednym miejscu — przyznał, zagadując Kaimlera.
⠀⠀⠀⠀— Ojciec! — ucieszył się, znacznie bardziej okazując swoją ekscytację od brata. Zachował przy tym jednak odpowiednio przyciszony głos, by nie przeszkodzić pobliskim rozmowom. Zamachał energicznie ogonem, jego końcówka uderzając Sekkaia w zad. Być może przypadkiem, być może celowo, trudno powiedzieć.
⠀⠀⠀⠀Coś w głosie brata zwróciło jego uwagę, więc zwrócił ku niemu spojrzenie, obserwując go bacznie. Sam niespecjalnie się stresował, w zasadzie to widział w tym całym zbiorowisku okazję do pozyskania nowych informacji, a i tłumy nie wprawiały go w drżenie. Nachylił się jednak nad ślepcem i szepnął do niego poza zasięgiem uszu wszystkich innych. Zaraz odchylił łeb, patrząc znów na ojca.
⠀⠀⠀⠀— To pierwszy raz, gdy widzę tyle potępionych w jednym miejscu — przyznał, zagadując Kaimlera.
𝓢𝓮𝓴𝓴𝓲
┈┈・୨ ✦ ୧・┈┈
𝙺𝙰𝚁𝚃𝙰 𝙿𝙾𝚂𝚃𝙰𝙲𝙸 | 𝙴𝙺𝚆𝙸𝙿𝚄𝙽𝙴𝙺

┈┈・୨ ✦ ୧・┈┈
𝙺𝙰𝚁𝚃𝙰 𝙿𝙾𝚂𝚃𝙰𝙲𝙸 | 𝙴𝙺𝚆𝙸𝙿𝚄𝙽𝙴𝙺

- Kaimler
- Samiec Alfa
Klan Potępienia
- Posty: 1042
- Rodzice: Aki i Vadus
- Płeć: Samiec
- Siła: 100 (40+60)
- Zręczność: 100 (40+60)
- Czujność: 74 (14+60)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 70 09.02
- Punkty Doświadczenia: 38 (1200 wym.)
- Profesje: Iluzjonista [3], Szpieg [3]
- Przydomek: Aran / Verus
Prastara Dzicz
Kaimler nr 1 prawdziwy dla Sekkai Sekki
Został entuzjastycznie powitany przez obu synów, co go ucieszyło. Aż zaczynał żałować, że nie uczestniczył w ich życiu przez jakiś czas. Zamachal odruchowo ogonem.
Usmiechnął się kątem pyska na słowa Sekkaia.
— To było charyzmatyczne. — powiedział spokojnie, spoglądając na niego. Opaska, którą dostał na nokrurnie wciąż tkwila na oczach. Zabawne, bo Kaimler ani razu nie widział ich jeszcze w pełni otwartych. Zrozumiałe, że tego nie robił, skoro światło aż bolało jego syna. Z drugiej strony sam był ciekaw co konkretnie mu było. Elisabeth spędzała z nimi do tej pory nieco więcej czasu, więc podpyta ją o szczegóły przy następnej okazji.
Zamilkł, widząc, że między braćmi zadziała się jakaś tajemnica. Nie ingerował, bo i po co. Mieli swoje sprawy i nie wszystkimi musieli dzielić się z ojcem, a i Kaimler nie należał do tych, którzy by się za bardzo narzucali. No chyba, że zrobią coś ewidentnie głupiego.
— Ja widzę tylu od.. bardzo dawna. I nie ukrywam, że jestem z tego bardzo zadowolony. Klan się rozrasta i rozwija, a Wy macie okazję w tym uczestniczyć. — podniósł ich na duchu. Bo faktycznie, kondycja klanu była świetna. Cieszył się, że jego dzieci będą mogły tego doświadczyć. Kaimler sam zaczynał czuć się jak kiedyś, wstąpiła w niego żywsza energia.
— Gdzie jest Ule? — zapytał synów, licząc, że któryś z nich mu odpowie.
— I czy potrzebujecie jakichś wskazówek? Byliście już na polowaniu? — zapytał, nie wiedząc czy bracia wyszli w teren złapać chociażby jakiegoś uszaka.
Kaimler nr 2 kopia Rhett
Uśmiechnął się zdawkowo na słowa wilka, mimo, że należałoby zrobić to dużo mniej powściągliwie. Na widok liczebności rozpierala go wewnętrzna duma i tylko kątem oka zerknął na. Elisabeth. Wiedział o jej rozmowie z Rhettem i o tym, że wilk chciał odzyskać swoją pozycję. Jeśli tak miało być, to nie mógł decydować za niego.
— Po co brudzić sobie łapy, niech reszta wilczej krainy po prostu padnie z wrażenia. Jak wyszkolimy tylu adeptów i nie będą się obijać, mamy szansę być znowu niepokonani. — spojrzał na wilka porozumiewawczo. Na kolejne jego słowa potaknął pyskiem.
— Tylko ja i Królowa możemy się powielać, by w razie czego Was ochronić. Jedna grupa idzie z Elisabeth, druga ze mną. Skoro masz się wykazać, rozdziel grupy według uznania i pokieruj wilkami. Stawiam najlepszy rum za lepszą zdobycz. — zaczął się znów rozglądać, jakby czegoś szukał. Chwilę mu to zajęło, ale w końcu znalazł. Pochylił się nieco w stronę Rhetta i wskazał mu pyskiem.
— Mój jedyny warunek: ten biały wysoki z opaską na oku ma iść ze mną. — wskazał mu Casaela. Był w stu procentach pewien, że to jego widział ostatnio w towarzystwie Adiraela. Moze przy okazji wyczuje zapach, po którym ich wytropi. I zdawało mu się, że rodzeństwa była czwórka.
Potem z kolei kopia podążyła wzrokiem za wzrokiem i pyskiem Rhetta.
— Ta. Sekki i Sekkai, ten w opasce. Jest jeszcze ich siostra Agnouleme, ale nie widzę jej na razie. — odpowiedział wilkowi.
— Uwaga, wszyscy! Macie mnie posłuchać.. — powiedział nieco podniesionym głosem i odruchowo wstał, podnosząc również podbródek. — To jest Noldo Rhett, były Malkavian. — powiedział, wskazując szybkim skinieniem pyska w bok na sylwetkę wilka, by każdy wiedział o kim mowa.
— Jest nas bardzo dużo, więc rozkaz jest taki, że podzieli Was na grupy. Część idzie polować ze mną, część z Królową. Dla bezpieczeństwa. — wyjaśnił jaki jest sens i porządek tej zbiórki.
— A potem idziemy gdzieś pojeść i świętować udane łowy. Najlepszy rum dla tych, którzy polują większą zdobycz. — dodał jeszcze. Nic tak nie podnosiło morale jak korzyści personalne. Oprócz zaspokojenia głodu rzecz jasna.
Został entuzjastycznie powitany przez obu synów, co go ucieszyło. Aż zaczynał żałować, że nie uczestniczył w ich życiu przez jakiś czas. Zamachal odruchowo ogonem.
Usmiechnął się kątem pyska na słowa Sekkaia.
— To było charyzmatyczne. — powiedział spokojnie, spoglądając na niego. Opaska, którą dostał na nokrurnie wciąż tkwila na oczach. Zabawne, bo Kaimler ani razu nie widział ich jeszcze w pełni otwartych. Zrozumiałe, że tego nie robił, skoro światło aż bolało jego syna. Z drugiej strony sam był ciekaw co konkretnie mu było. Elisabeth spędzała z nimi do tej pory nieco więcej czasu, więc podpyta ją o szczegóły przy następnej okazji.
Zamilkł, widząc, że między braćmi zadziała się jakaś tajemnica. Nie ingerował, bo i po co. Mieli swoje sprawy i nie wszystkimi musieli dzielić się z ojcem, a i Kaimler nie należał do tych, którzy by się za bardzo narzucali. No chyba, że zrobią coś ewidentnie głupiego.
— Ja widzę tylu od.. bardzo dawna. I nie ukrywam, że jestem z tego bardzo zadowolony. Klan się rozrasta i rozwija, a Wy macie okazję w tym uczestniczyć. — podniósł ich na duchu. Bo faktycznie, kondycja klanu była świetna. Cieszył się, że jego dzieci będą mogły tego doświadczyć. Kaimler sam zaczynał czuć się jak kiedyś, wstąpiła w niego żywsza energia.
— Gdzie jest Ule? — zapytał synów, licząc, że któryś z nich mu odpowie.
— I czy potrzebujecie jakichś wskazówek? Byliście już na polowaniu? — zapytał, nie wiedząc czy bracia wyszli w teren złapać chociażby jakiegoś uszaka.
Kaimler nr 2 kopia Rhett
Uśmiechnął się zdawkowo na słowa wilka, mimo, że należałoby zrobić to dużo mniej powściągliwie. Na widok liczebności rozpierala go wewnętrzna duma i tylko kątem oka zerknął na. Elisabeth. Wiedział o jej rozmowie z Rhettem i o tym, że wilk chciał odzyskać swoją pozycję. Jeśli tak miało być, to nie mógł decydować za niego.
— Po co brudzić sobie łapy, niech reszta wilczej krainy po prostu padnie z wrażenia. Jak wyszkolimy tylu adeptów i nie będą się obijać, mamy szansę być znowu niepokonani. — spojrzał na wilka porozumiewawczo. Na kolejne jego słowa potaknął pyskiem.
— Tylko ja i Królowa możemy się powielać, by w razie czego Was ochronić. Jedna grupa idzie z Elisabeth, druga ze mną. Skoro masz się wykazać, rozdziel grupy według uznania i pokieruj wilkami. Stawiam najlepszy rum za lepszą zdobycz. — zaczął się znów rozglądać, jakby czegoś szukał. Chwilę mu to zajęło, ale w końcu znalazł. Pochylił się nieco w stronę Rhetta i wskazał mu pyskiem.
— Mój jedyny warunek: ten biały wysoki z opaską na oku ma iść ze mną. — wskazał mu Casaela. Był w stu procentach pewien, że to jego widział ostatnio w towarzystwie Adiraela. Moze przy okazji wyczuje zapach, po którym ich wytropi. I zdawało mu się, że rodzeństwa była czwórka.
Potem z kolei kopia podążyła wzrokiem za wzrokiem i pyskiem Rhetta.
— Ta. Sekki i Sekkai, ten w opasce. Jest jeszcze ich siostra Agnouleme, ale nie widzę jej na razie. — odpowiedział wilkowi.
— Uwaga, wszyscy! Macie mnie posłuchać.. — powiedział nieco podniesionym głosem i odruchowo wstał, podnosząc również podbródek. — To jest Noldo Rhett, były Malkavian. — powiedział, wskazując szybkim skinieniem pyska w bok na sylwetkę wilka, by każdy wiedział o kim mowa.
— Jest nas bardzo dużo, więc rozkaz jest taki, że podzieli Was na grupy. Część idzie polować ze mną, część z Królową. Dla bezpieczeństwa. — wyjaśnił jaki jest sens i porządek tej zbiórki.
— A potem idziemy gdzieś pojeść i świętować udane łowy. Najlepszy rum dla tych, którzy polują większą zdobycz. — dodał jeszcze. Nic tak nie podnosiło morale jak korzyści personalne. Oprócz zaspokojenia głodu rzecz jasna.
karta postaci — char zastrzeżony szczeniak
motyw I — motyw II — motyw III
motyw I — motyw II — motyw III
moce
|
- Avena
- Zmora

- Posty: 231
- Rodzice: Sasha
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 26
- Zręczność: 35 (25+10)
- Czujność: 19 (9+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 56
- Przydomek: Gash
Prastara Dzicz
-Po tak długim czasie w odległych portach pewne nawyki się zatracają, Khamul Aran Kaimlerze — skinęła mu głową naprawiając swoją wpadkę.
Zerknela zaciekawiona na rozmówcę — Córki? Która z wader wpadła Ci w oko? — spytała luźno, nie mając pojęcia, że to była jej cudowna siostra alfa.
— Trochę zatęskniłam za ciszą i spokojem naszego zamku, więc myślę że zostanę na stałe. Z tego co pamietam, mam też wnuki do doglądania — rozejrzała się i spojrzała prosto w oczy białego podrostka z przepaską na oku. Mrugnęła do niego niczym sowa. Wyglądał znajomo, jakby znajome geny przemawiały przez jego ciało. Casael Kaimler
(pisane z telefonu)
Zerknela zaciekawiona na rozmówcę — Córki? Która z wader wpadła Ci w oko? — spytała luźno, nie mając pojęcia, że to była jej cudowna siostra alfa.
— Trochę zatęskniłam za ciszą i spokojem naszego zamku, więc myślę że zostanę na stałe. Z tego co pamietam, mam też wnuki do doglądania — rozejrzała się i spojrzała prosto w oczy białego podrostka z przepaską na oku. Mrugnęła do niego niczym sowa. Wyglądał znajomo, jakby znajome geny przemawiały przez jego ciało. Casael Kaimler
(pisane z telefonu)
•❅────✧♣♠♥◆◆♠♥♣✧─────❅•
Partner: Niech dusze nasze splotą się we mgle~ ArrazielRodzina: klik klik2 Szczeniaki: Elandriel, Earendil, Eleniel, Esmeralda
Wygląd: Stosunkowo mała wilczyca — wygląda jak niewyrośnięty szczeniak,
o wyjątkowo niebieskich oczach. Jej futro jest białe, z wyjątkiem uszu, klatki piersiowej,
grzbietu i ogona, które są ciemno szare w białe cętki, jak gdyby przyprószył ją śnieg.
Brak lewego kła, wyrwany w dziąśle. Zwisający brzuch po ciąży.
Zapach: Rum, Mgła, Krew, Arraziel •❅────✧♣♠♥◆◆♠♥♣✧─────❅•
Informacje
- Ariesme
- Upiór
Uvatha
- Posty: 192
- Rodzice: Aaralyn x Iorveth (biol. Mordred)
- Płeć: Samica
- Siła: 66 (14+2+50)
- Zręczność: 85 (35+50)
- Czujność: 60 (10+50)
- Wiedza: 20
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 45 (435 wym.)
- Przydomek: Vlad
Prastara Dzicz
/nevermind napiszę tu bo na discordzie się zgubi
moje staty, mam -50%
Punkty Siły: 23
Punkty Zręczności: 32
Punkty Czujności: 20
Ona też gdzieś tu była. Na obrzeżach, nie pokazując się za bardzo nikomu bo i nie czuła się najlepiej, co najwyżej może któraś z pilnujących ich kopii upiorzych mogła ją przydybać.
moje staty, mam -50%
Punkty Siły: 23
Punkty Zręczności: 32
Punkty Czujności: 20
Ona też gdzieś tu była. Na obrzeżach, nie pokazując się za bardzo nikomu bo i nie czuła się najlepiej, co najwyżej może któraś z pilnujących ich kopii upiorzych mogła ją przydybać.
✹ aldo ariesme ✹
sounds of someday
Everything is way too loud
Got tired of it all somehow
I'm going places, new faces
— karta postaci — relacje —
Give me your eyes, I need sunshine
Your blood, your bones, your voice
And your ghost | ... |
— opis mocy — wygląd — galeria —
Red eyes and a cold smile
Dim lights at the shoreline
You say that I am a runaway
✵ I just can't find the words to say ✵
ekwipunekmoce rangowe
- Kaimler
- Samiec Alfa
Klan Potępienia
- Posty: 1042
- Rodzice: Aki i Vadus
- Płeć: Samiec
- Siła: 100 (40+60)
- Zręczność: 100 (40+60)
- Czujność: 74 (14+60)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 70 09.02
- Punkty Doświadczenia: 38 (1200 wym.)
- Profesje: Iluzjonista [3], Szpieg [3]
- Przydomek: Aran / Verus
Prastara Dzicz
Kaimler kopia nr 2 — rozmowa z Aveną
Spojrzał na Avenę z iście kamiennym wyrazem pyska. Niby starsza, a niczego się nie nauczyła. Sam wybywał i wracał, i nie zwalał swojego zapominalstwa na zmianę nawyków.
— Z tym, że Żelazne Zasady to Twój najważniejszy obowiązek, a nie wyłącznie nawyki. O tym nie radziłbym zapominać nikomu. — odparł w końcu, strzygąc uchem. Kątem oka ogarnął towarzystwo.
Kaimler zastanowił się chwilę, jakim cudem usłyszała coś o corkach, ale postanowił pociągnąć temat. Uśmiechnął się asymetrycznie z niewielką dozą złośliwości. Nie zamierzał ujawniać jej tego faktu.
— Wszystkie. — powiedział więc i sapnął lekko rozbawiony własnym żartem.
Patrzył na wilczycę lekko przymruzonymi oczami.
— Spokojem zamku? To faktycznie dawno Cię nie było. Obecnie połowa klanu to adepci. I ominął Cię bal maskowy. A tak poza tym to Twoje wnuki obecnie gdzieś wsiąkły, razem z Adiraelem, tuż po śmierci Esmeraldy. — ten fakt już jej zdradził, bo dlaczego nie. W końcu dotyczyły jej rodziny.
— No i w takim razie witamy z powrotem. Ale tym razem się pilnuj. — dopowiedział, dość przyjaznym tonem w kontraście do wiadomości, których przed chwilą jej udzielił. Czy był złośliwy? Oczywiście.
Spojrzał na Avenę z iście kamiennym wyrazem pyska. Niby starsza, a niczego się nie nauczyła. Sam wybywał i wracał, i nie zwalał swojego zapominalstwa na zmianę nawyków.
— Z tym, że Żelazne Zasady to Twój najważniejszy obowiązek, a nie wyłącznie nawyki. O tym nie radziłbym zapominać nikomu. — odparł w końcu, strzygąc uchem. Kątem oka ogarnął towarzystwo.
Kaimler zastanowił się chwilę, jakim cudem usłyszała coś o corkach, ale postanowił pociągnąć temat. Uśmiechnął się asymetrycznie z niewielką dozą złośliwości. Nie zamierzał ujawniać jej tego faktu.
— Wszystkie. — powiedział więc i sapnął lekko rozbawiony własnym żartem.
Patrzył na wilczycę lekko przymruzonymi oczami.
— Spokojem zamku? To faktycznie dawno Cię nie było. Obecnie połowa klanu to adepci. I ominął Cię bal maskowy. A tak poza tym to Twoje wnuki obecnie gdzieś wsiąkły, razem z Adiraelem, tuż po śmierci Esmeraldy. — ten fakt już jej zdradził, bo dlaczego nie. W końcu dotyczyły jej rodziny.
— No i w takim razie witamy z powrotem. Ale tym razem się pilnuj. — dopowiedział, dość przyjaznym tonem w kontraście do wiadomości, których przed chwilą jej udzielił. Czy był złośliwy? Oczywiście.
karta postaci — char zastrzeżony szczeniak
motyw I — motyw II — motyw III
motyw I — motyw II — motyw III
moce
|
- Vanitas
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 76
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 5
- Czujność: 5
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: —
Prastara Dzicz
Vanitas też tu przybył, spóźniony niczym diva albo inna Elsa z krainy loda.
— Agito — przedstawił się zgromadzonym, kłaniając kark w przywitaniu i spojrzał na Lithię by kiwnąć jej osobno łbem, bo ją znał.
Trzymał się raczej na uboczu, by obserwować i wyciągnąć wnioski.
— Agito — przedstawił się zgromadzonym, kłaniając kark w przywitaniu i spojrzał na Lithię by kiwnąć jej osobno łbem, bo ją znał.
Trzymał się raczej na uboczu, by obserwować i wyciągnąć wnioski.

𝓥𝓪𝓷𝓲𝓽𝓪𝓼 ﹁ blue eyed brat ﹂
___LIKE A LOVER, like a beast we catch you in your sleep
___the lips approach your neck again
p a r t n e r/k a ► [...]let you cut me open just to watch me
bleed, gave up who I am for who you wanted me to be {...}
p r z e d m i o t y ► Obecnie nic
__________﹁ m o c e × a p a r y c j a × k a r t a ﹂ _ ___REMEMBER THE SWEET TASTE, it wakes us every night
___the beating of her heart, ignore the hateful light
___and when the day is dawning I have to say good-bye
___a last lookback into your broken eyes Of the day...
__________


- Maelyss
- Żmij

- Posty: 238
- Rodzice: Saya x Earendil
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 22 (12 + 10)
- Zręczność: 20
- Czujność: 28 (18 + 10)
- Wiedza: 0
- Życie: 94
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 83
- Przydomek: Quendi
Prastara Dzicz
Niespodziewanie tuż obok niej znalazł się wysoki młodzian, witając się głośno. Nie zauważyła go wcześniej, toteż odruchowo drgnęła, odwracając się zaraz w jego stronę z czystym zaskoczeniem wymalowanym na pysku. Dopiero po krótkiej chwili rozpoznała w nim Casandra, samca z charakterystyczną opaską na oku, z którym przy ostatnim polowaniu zamieniła kilka słów. Odwzajemniła uśmiech.
— Agito — przywitała go. I już coś miała dodać, lecz wówczas basior stracił zainteresowanie jej osobą i zaczął się rozglądać. Odrobinę ją to ubodło, gdyż nie lubiła być ignorowana. Zmusiła się do stłumienia chęci posłania rozproszonemu znienacka młodzieńcowi spojrzenia, które mogłoby zabijać, gdyby wilki miały taką możliwość. Zamiast tego skupiła swą uwagę na rosnącym z każdą chwilą tłumie. A w chwilę później na osobie Kaimlera, gdy ów zabrał głos.
Przytaknęła kilkukrotnie, słuchając go. W sumie pomysł był całkiem dobry, w takim tłumie pewnie tylko będą sobie przeszkadzać. Obrzuciła uważniejszym spojrzeniem Rhetta, przy okazji zapamiętując jego imię i przydomek, oraz fakt, że niegdyś był wampirem. Czekała w milczeniu.
— Agito — przywitała go. I już coś miała dodać, lecz wówczas basior stracił zainteresowanie jej osobą i zaczął się rozglądać. Odrobinę ją to ubodło, gdyż nie lubiła być ignorowana. Zmusiła się do stłumienia chęci posłania rozproszonemu znienacka młodzieńcowi spojrzenia, które mogłoby zabijać, gdyby wilki miały taką możliwość. Zamiast tego skupiła swą uwagę na rosnącym z każdą chwilą tłumie. A w chwilę później na osobie Kaimlera, gdy ów zabrał głos.
Przytaknęła kilkukrotnie, słuchając go. W sumie pomysł był całkiem dobry, w takim tłumie pewnie tylko będą sobie przeszkadzać. Obrzuciła uważniejszym spojrzeniem Rhetta, przy okazji zapamiętując jego imię i przydomek, oraz fakt, że niegdyś był wampirem. Czekała w milczeniu.
✧ Maelyss ✧
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
Karta postaci
⚜⚜⚜
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
•❅─────✧❅⚜❅✧─────❅•ZAPACH
EKWIPUNEK
MOCE
● Smukła, delikatnie umięśniona sylwetka
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
● Stosunkowo krótka sierść na całym ciele, trochę gęściejsza niż latem. Idealnie ułożona.
● Zdrowa, w pełni sił.
● Nieduża, czarna, zdobiona torba u boku.
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami na szyi
● często nosi na grzbiecie ciemny, obszyty futrem płaszcz
● Sztylet w równie ozdobnej pochwie, przytroczony do jednej z tylnych łap.
Pachnie różanymi perfumami.
● sznur pereł (ukryty w torbie)
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
● naszyjnik z błękitnymi kamieniami (ukryty w torbie)
● czarny, ozdobny sztylet (przy tylnej łapie)
● breloczek z Nokturnem
● perfumy o zapachu róż
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — jedwabna, o chłodno niebieskim odcieniu (pod kolor oczu), przyozdobiona przy brzegach srebrzystą nitką
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Woda miłości
●Ukąszenie — gryzie przeciwnika za 15 PŻ. Rana trudno się goi na skutek toksycznej śliny Żmija. Taką ranę jednorazowo można wyleczyć za maksymalnie 10 PŻ. 2/2
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Umiejętność – Toksyczność — posiada na łapach gruczoły wytwarzające pary lub toksyczną ciecz. Materia organiczna na skutek kontaktu z toksyną powoli i stopniowo zamiera.
Karta postaci
⚜⚜⚜
- Persefona
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 193
- Rodzice: Eres x Alex
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 3
- Zręczność: 8
- Czujność: 12
- Wiedza: 7
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 85
Prastara Dzicz
Odwzajemniła uśmiech Lithii i skinęła głową na znak, że zrozumiała. Choć trzeba przyznać, iż miała trochę mieszane uczucia. Z jednej strony oczywiście, cieszyła się jej szczęściem. To dobrze, że siostra znacznie lepiej niż ona odnalazła się wśród arystokratów i być może nawet znalazła sobie chłopaka. Z drugiej jednak strony... Szczerze powiedziawszy trochę jej tego zazdrościła. W końcu z ich dwójki to właśnie jej siostra była tą bardziej śmiałą i pewną siebie, która lepiej radziła sobie w towarzystwie. Ona tak nie potrafiła. Tak więc chyba już zawsze pisane jej będzie żyć w jej cieniu.
Westchnęła delikatnie, przenosząc wzrok na samca, który w pewnym momencie zabrał głos. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że właśnie patrzy na wspomnianego przez Królową Upiora, jednocześnie ojca jej dzieci. Nie mogła się mylić, gdyż idealnie pasował do jego opisu.
Na krótki moment skuliła uszy, gdy usłyszała, iż mają się rozdzielić. Zupełnie odruchowo postąpiła malutki kroczek w stronę Lithii, mając szczerą nadzieję, że nie każą jej iść w przeciwną stronę do siostry. Może ten nieco irracjonalny lęk, iż pewnego dnia druga ruda samiczka może po prostu zniknąć z jej życia, jak rodzice i opiekunka wciąż gdzieś tam w niej tkwił, odzywając się niespodziewanie w sytuacjach takich, jak to.
Zwróciła wzrok na Rhetta w oczekiwaniu.
Westchnęła delikatnie, przenosząc wzrok na samca, który w pewnym momencie zabrał głos. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że właśnie patrzy na wspomnianego przez Królową Upiora, jednocześnie ojca jej dzieci. Nie mogła się mylić, gdyż idealnie pasował do jego opisu.
Na krótki moment skuliła uszy, gdy usłyszała, iż mają się rozdzielić. Zupełnie odruchowo postąpiła malutki kroczek w stronę Lithii, mając szczerą nadzieję, że nie każą jej iść w przeciwną stronę do siostry. Może ten nieco irracjonalny lęk, iż pewnego dnia druga ruda samiczka może po prostu zniknąć z jej życia, jak rodzice i opiekunka wciąż gdzieś tam w niej tkwił, odzywając się niespodziewanie w sytuacjach takich, jak to.
Zwróciła wzrok na Rhetta w oczekiwaniu.
Persefona
——◆◆◆——

——◆◆◆——
Karta postaci
——◆◆◆——

——◆◆◆——
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
——◆◆◆——ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupła, niemalże chuda sylwetka.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
● Sierść w kolorze rdzawej rudości, miękka, lecz stosunkowo krótka na całym ciele za wyjątkiem głowy i karku, gdzie wyrastają dłuższe pasma.
● Zdrowa, pełna sił.
● Samotna, czarna róża wpięta we włosy.
● Ma na sobie czarny płaszcz ozdobiony koronką.
● Nosi niewielką, czarną torbę wyszywaną w równie czarne róże, przytroczoną do boku.
Sierść przesiąknięta zapachem starych ksiąg, papieru i atramentu.
● trochę notatek (w torbie)
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
● pióro i kałamarz (w torbie)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Piękna wstążka — wstążka jest naprawdę piękna i idealna do wiązania kokard. Nadaje się na włosy, ogon, szyję, łapę czy gdzie kto sobie ją zechce zawiązać. — czarna, koronkowa, z motywem czarnych róż
● 1 x Skóra
Karta postaci
- Lithia
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 283
- Rodzice: Alex x Eres.
- Płeć: Samica
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 82
Prastara Dzicz
Łowy się jeszcze nie zaczęły... Rozmowy jednak trwały w najlepsze. Ruda poruszyła nieznacznie uchem, nasłuchując, co mają do powiedzenia wilki... i co niesie las...
Lithia zarzuciła na moment spojrzenie na siostrę — Persefonę. Później zaś wylądowało na Orphan Xue... Smagnęła kitą w powietrzu. Niecierpliwiła się z deczka...
Zaciągnęła się zapachem — znajdującym się tu i ówdzie, co by rozeznać się w położeniu, być może przyszłej ofiary, która była blisko, ot co.
Lithia zarzuciła na moment spojrzenie na siostrę — Persefonę. Później zaś wylądowało na Orphan Xue... Smagnęła kitą w powietrzu. Niecierpliwiła się z deczka...
Zaciągnęła się zapachem — znajdującym się tu i ówdzie, co by rozeznać się w położeniu, być może przyszłej ofiary, która była blisko, ot co.
𝓛𝓲𝓽𝓱𝓲𝓪
ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!

ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!
ZAPACH i INFORMACJE Moce UM. |
![]() |
◇◈❖❖◈◇ ᴛᴏ ᴊᴇꜱᴛ ᴘɪᴇ̨ᴋɴᴀ ɴᴏᴄ. ᴛᴏ ᴘʀᴀᴡɪᴇ ꜱᴘʀᴀᴡɪᴀ, ᴢ̇ᴇ ᴍᴀᴍ ᴏᴄʜᴏᴛᴇ̨ ᴡʏᴊꜱ́ᴄ́ ɴᴀ ᴅʀɪɴᴋᴀ. ◇◈❖❖◈◇ KARTA POSTACI |

- Saya
- Wampir
Tzimisce
- Posty: 364
- Rodzice: Ramzes x Luna.
- Płeć: Samica
- Siła: 35 (5+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 84
- Energia: 0
- Punkty Doświadczenia: 53(345 wym.)
- Profesje: Uzdrowiciel [3]
- Przydomek: Noldo
Prastara Dzicz
Ukłoniła się przed Królową, zaś później Khamul aran Kaimler'em, który zwrócił się bezpośrednio ku niej...
Różowe tęczówki po chwili objęły postać córki, Maelyss. Lubiła łowy, polowanie. Tropienie... Adrenalinę wypełniającą żyły, napędzającą ją do działania...
Tak, kły Sayi były inne niż wcześniej... Wystawały wyraźnie z paszczęki, będąc ostrzejszymi niż wcześniej...
Biała powitała również inne wilki — zgodnie z tym, jak nakazuje tego etykieta, ot co...
Różowe tęczówki po chwili objęły postać córki, Maelyss. Lubiła łowy, polowanie. Tropienie... Adrenalinę wypełniającą żyły, napędzającą ją do działania...
Tak, kły Sayi były inne niż wcześniej... Wystawały wyraźnie z paszczęki, będąc ostrzejszymi niż wcześniej...
Biała powitała również inne wilki — zgodnie z tym, jak nakazuje tego etykieta, ot co...
𝓢𝓪𝔂𝓪
ɪɴ ᴛʜᴇ ᴍɪᴅᴅʟᴇ ᴏꜰ ᴛʜᴇ ɴɪɢʜᴛ. ᴊᴜꜱᴛ ᴄᴀʟʟ ᴍʏ ɴᴀᴍᴇ...
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
Posiada: Od (Uszka) Eerandil'a.
✖ Mały szklany pojemniczek z pyłkiem ze skrzydeł grafitowego motyla.
✖ Naszyjnik z zawieszką z różowego diamentu.
✖ Dwa kolczyki z sowim piórem.
⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘
I crave your taste all night long. 'Til morning comes. I'm getting what is mine.
You gon' get yours, oh no, ooh. In the middle of the night.
⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘⫘
Piękna noc. W noce takie jak ta aż wzbiera ochota na krew. Jest tak cicho...
To naprawdę piękna noc.

- Avena
- Zmora

- Posty: 231
- Rodzice: Sasha
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 26
- Zręczność: 35 (25+10)
- Czujność: 19 (9+10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 56
- Przydomek: Gash
Prastara Dzicz
— To też i prawda — skwitowała krótko temat, nie widząc sensu dłuższego jego ciągnięcia z Khamulem.
— A kto jest ich matką? — to była główna ploteczka, zwłaszcza ze nigdy nie widziała żeby Kaimler się do kogoś podlizywał. Dobrze też byłoby wiedzieć, kogo nie denerwować, żeby nie dostać po łbie od upiora.
Już miała powiedzieć, że ani adepci ani bal maskowy nie brzmią jak antonim spokoju, jednak szybko zagryzła zęby. Śmierci Esmeraldy? Nie miała z nią cudnej relacji, ale to nadal jej krew. Dodatkowo, ich relacja zaczynała być pokojową. Oblizała nerwowo nos, starając się nie pokazać po sobie emocji.
— Taki jest plan — odpowiedziała mu sucho, skinęła głową, po czym zwróciła uwagę na jego inną kopię, która coś krzyczała o podziale na grupy.
— A kto jest ich matką? — to była główna ploteczka, zwłaszcza ze nigdy nie widziała żeby Kaimler się do kogoś podlizywał. Dobrze też byłoby wiedzieć, kogo nie denerwować, żeby nie dostać po łbie od upiora.
Już miała powiedzieć, że ani adepci ani bal maskowy nie brzmią jak antonim spokoju, jednak szybko zagryzła zęby. Śmierci Esmeraldy? Nie miała z nią cudnej relacji, ale to nadal jej krew. Dodatkowo, ich relacja zaczynała być pokojową. Oblizała nerwowo nos, starając się nie pokazać po sobie emocji.
— Taki jest plan — odpowiedziała mu sucho, skinęła głową, po czym zwróciła uwagę na jego inną kopię, która coś krzyczała o podziale na grupy.
•❅────✧♣♠♥◆◆♠♥♣✧─────❅•
Partner: Niech dusze nasze splotą się we mgle~ ArrazielRodzina: klik klik2 Szczeniaki: Elandriel, Earendil, Eleniel, Esmeralda
Wygląd: Stosunkowo mała wilczyca — wygląda jak niewyrośnięty szczeniak,
o wyjątkowo niebieskich oczach. Jej futro jest białe, z wyjątkiem uszu, klatki piersiowej,
grzbietu i ogona, które są ciemno szare w białe cętki, jak gdyby przyprószył ją śnieg.
Brak lewego kła, wyrwany w dziąśle. Zwisający brzuch po ciąży.
Zapach: Rum, Mgła, Krew, Arraziel •❅────✧♣♠♥◆◆♠♥♣✧─────❅•
Informacje
- Rhett
- Lamia

- Posty: 68
- Rodzice: Abaddon & Shivalith
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 44 [14+30]
- Zręczność: 22
- Czujność: 44 [14+30]
- Życie: 61
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 50
- Przydomek: Noldo
Prastara Dzicz
⠀⠀⠀⠀— Brzmisz jakbyś planował podbój — zauważył z jakimś zainteresowaniem wplecionym w brzmienie głosu. Przez dłuższą chwilę patrzył na Kaimlera z uwagą i nieodgadnionym wyrazem aż nie pokręcił głową na boki i nie uśmiechnął się pod nosem, z dala od ciekawskich spojrzeń całej reszty. — Nie zapomnij mnie zawołać, gdy już zaczniesz — dodał po chwili, powracając już do neutralnego wyrazu.
⠀⠀⠀⠀Pokiwał głową na kolejne wyjaśnienia co do rozdziału alf i wygranej tego małego wyzwania. Dobrze się złożyło, miał ochotę na coś mocniejszego, a gdy sam Khamul zapewniał, że stawia najlepszy rum, to nie mogło być inaczej. Żaden z nich na pewno się nie zawiedzie. Przybliżył mordę do Upiora, gdy i ten nieznacznie się pochylił, nadstawiając ucho do mówionych przyciszonym tonem słów. Zerknął ku jasnemu wilkowi z przepaską na oku i zaraz uniósł brew w niewypowiedzianym pytaniu.
⠀⠀⠀⠀— Jest twój, w zamian zabierzesz swoją grupę w inne miejsce — zgodził się, stawiając i swój warunek. Skoro już sobie upatrzył dzicz, to chciał spróbować w niej szczęścia w zdobywaniu lepszej zdobyczy niż Kaimler. Informacje o dzieciach przyjął kiwając krótko pyskiem.
⠀⠀⠀⠀Poczekał aż Kaimler zgromadzi uwagę wszystkich zebranych wilków, a gdy skończył mówić, wskoczył wyżej na jakiś pobliski wystający korzeń, by łatwiej objąć całe to zgromadzenie wzrokiem.
⠀⠀⠀⠀— Z racji, że was, adeptów, jest tutaj najwięcej, całe to spotkanie potraktujcie jako okazję do zdobycia dodatkowej wiedzy. Macie szansę obserwować starszych i bardziej doświadczonych od siebie, ale niech to nie sprawi, że schowacie się za ich plecami i będziecie tylko patrzeć. Znajdźcie sposób, by wykazać się inicjatywą i pokazać z jakiej gliny zostaliście ulepieni. — Miał ochotę westchnąć ale powstrzymał się ostatecznie. Nie pamiętał kiedy ostatnio tyle mielił ozorem, przez co zaczynał chrypnąć mu głos. — Jako adepci rywalizujecie tutaj o znacznie większą stawkę niż najlepszy rum, przemyślcie sobie to dobrze — dodał jeszcze, poruszając krótko długim ogonem. Znów spojrzał po nich wszystkich i myślał chwilę o ewentualnym rozdzieleniu całości, biorąc pod uwagę zarówno tych których znał, jak i tych, których widział dziś pierwszy raz. Drugich było zdecydowanie więcej, więc nie pozostało mu nic innego jak kierować się czystym instynktem.
⠀⠀⠀⠀— Wy — powiedział w końcu, wskazując kolejno Lantus, Sekki, Sekkai, Ariesme, Lithia, Persefona — Zostajecie ze mną i z królową. Reszta ruszy za Khamul Aran Kaimlerem — Zeskoczył już z korzenia, gdy skończył mówić, kierując swoje kroki ku Elisabeth.
⠀⠀⠀⠀— Ktoś z nich jest twoim wychowankiem? — spytał, mając na myśli oczywiście adeptów, których wybrał do ich grupy.
⠀⠀⠀⠀Pokiwał głową na kolejne wyjaśnienia co do rozdziału alf i wygranej tego małego wyzwania. Dobrze się złożyło, miał ochotę na coś mocniejszego, a gdy sam Khamul zapewniał, że stawia najlepszy rum, to nie mogło być inaczej. Żaden z nich na pewno się nie zawiedzie. Przybliżył mordę do Upiora, gdy i ten nieznacznie się pochylił, nadstawiając ucho do mówionych przyciszonym tonem słów. Zerknął ku jasnemu wilkowi z przepaską na oku i zaraz uniósł brew w niewypowiedzianym pytaniu.
⠀⠀⠀⠀— Jest twój, w zamian zabierzesz swoją grupę w inne miejsce — zgodził się, stawiając i swój warunek. Skoro już sobie upatrzył dzicz, to chciał spróbować w niej szczęścia w zdobywaniu lepszej zdobyczy niż Kaimler. Informacje o dzieciach przyjął kiwając krótko pyskiem.
⠀⠀⠀⠀Poczekał aż Kaimler zgromadzi uwagę wszystkich zebranych wilków, a gdy skończył mówić, wskoczył wyżej na jakiś pobliski wystający korzeń, by łatwiej objąć całe to zgromadzenie wzrokiem.
⠀⠀⠀⠀— Z racji, że was, adeptów, jest tutaj najwięcej, całe to spotkanie potraktujcie jako okazję do zdobycia dodatkowej wiedzy. Macie szansę obserwować starszych i bardziej doświadczonych od siebie, ale niech to nie sprawi, że schowacie się za ich plecami i będziecie tylko patrzeć. Znajdźcie sposób, by wykazać się inicjatywą i pokazać z jakiej gliny zostaliście ulepieni. — Miał ochotę westchnąć ale powstrzymał się ostatecznie. Nie pamiętał kiedy ostatnio tyle mielił ozorem, przez co zaczynał chrypnąć mu głos. — Jako adepci rywalizujecie tutaj o znacznie większą stawkę niż najlepszy rum, przemyślcie sobie to dobrze — dodał jeszcze, poruszając krótko długim ogonem. Znów spojrzał po nich wszystkich i myślał chwilę o ewentualnym rozdzieleniu całości, biorąc pod uwagę zarówno tych których znał, jak i tych, których widział dziś pierwszy raz. Drugich było zdecydowanie więcej, więc nie pozostało mu nic innego jak kierować się czystym instynktem.
⠀⠀⠀⠀— Wy — powiedział w końcu, wskazując kolejno Lantus, Sekki, Sekkai, Ariesme, Lithia, Persefona — Zostajecie ze mną i z królową. Reszta ruszy za Khamul Aran Kaimlerem — Zeskoczył już z korzenia, gdy skończył mówić, kierując swoje kroki ku Elisabeth.
⠀⠀⠀⠀— Ktoś z nich jest twoim wychowankiem? — spytał, mając na myśli oczywiście adeptów, których wybrał do ich grupy.
- Lithia
- Adept
Klan Potępienia
- Posty: 283
- Rodzice: Alex x Eres.
- Płeć: Samica
- Siła: 5
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 82
Prastara Dzicz
Jej rude małżowiny drgnęły, gdy Lamia zwrócił się mniej więcej do niej... i do grupy... Lithia była gotowa działać i ruszyć przed siebie, szukając między innymi tropów — bez tego, cóż. Kiepsko będzie odnaleźć na oślep, jakąkolwiek zwierzynę. Była zdeterminowana i gotowa do działania.
Pełna pasji i ambicji...
GOTOWA do działania.
Lubiła łowy, mimo iż czyniła to zaledwie drugi raz...
Pełna pasji i ambicji...
GOTOWA do działania.
Lubiła łowy, mimo iż czyniła to zaledwie drugi raz...
𝓛𝓲𝓽𝓱𝓲𝓪
ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!

ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ ɢᴌᴜᴘᴄᴇᴍ, ᴋᴛᴏ́ʀʏ ᴛᴡᴏʀᴢʏ ɴɪᴇᴡᴏʟɴɪᴋᴏ́ᴡ ᴅᴏ ᴡʏᴋᴏɴʏᴡᴀɴɪᴀ ᴛᴡᴏᴊᴇᴊ ʙʀᴜᴅɴᴇᴊ ʀᴏʙᴏᴛʏ.
ᴛᴄʜᴏ́ʀᴢ ɪ ɴɪᴇᴋᴏᴍᴘᴇᴛᴇɴᴛɴʏ, ɴɪᴇᴢᴅᴏʟɴʏ ᴅᴏ ꜱᴀᴍᴏᴅᴢɪᴇʟɴᴇɢᴏ ᴅᴢɪᴀᴌᴀɴɪᴀ. ɴɪᴇ ᴊᴇꜱᴛᴇꜱ́ᴄɪᴇ
ɢᴏᴅɴɪ ɴᴀᴊɴɪᴢ̇ꜱᴢʏᴄʜ ᴏᴛᴄʜᴌᴀɴɪ ᴘɪᴇᴋᴌᴀ!
ZAPACH i INFORMACJE Moce UM. |
![]() |
◇◈❖❖◈◇ ᴛᴏ ᴊᴇꜱᴛ ᴘɪᴇ̨ᴋɴᴀ ɴᴏᴄ. ᴛᴏ ᴘʀᴀᴡɪᴇ ꜱᴘʀᴀᴡɪᴀ, ᴢ̇ᴇ ᴍᴀᴍ ᴏᴄʜᴏᴛᴇ̨ ᴡʏᴊꜱ́ᴄ́ ɴᴀ ᴅʀɪɴᴋᴀ. ◇◈❖❖◈◇ KARTA POSTACI |

- Khall Xue
- Licz

- Posty: 393
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie
- Siła: 15(5+10)
- Zręczność: 15(5+10)
- Czujność: 13(3+10)
- Wiedza: 40
- Życie: 90 (21.02)
- Energia: 80
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Uzdrowiciel [2]
- Przydomek: Quendi
Prastara Dzicz
Cóż, czekał na decyzję mistrza Kaimlera.
𝕺𝖗𝖕𝖍𝖆𝖓 𝖃𝖚𝖊
◇◈❖❖◈◇
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
Lecz czymże jest każdy ocean, jeśli nie morzem kropel?
◇◈❖❖◈◇
𝚉𝚎 𝚠𝚜𝚣𝚢𝚜𝚝𝚔𝚒𝚌𝚑 𝚣̇𝚢𝚠𝚢𝚌𝚑 𝚜𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣𝚎𝚗́ 𝚗𝚊 𝚕𝚊̨𝚍𝚣𝚒𝚎
𝚒 𝚖𝚘𝚛𝚣𝚞 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚘́𝚠 𝚗𝚒𝚎 𝚖𝚘𝚣̇𝚗𝚊 𝚗𝚊𝚋𝚛𝚊𝚌́ 𝚗𝚊
𝚏𝚊ł𝚜𝚣𝚢𝚠𝚎 𝚙𝚘𝚣𝚘𝚛𝚢, 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚢 𝚗𝚒𝚎 𝚣𝚗𝚒𝚘𝚜𝚊̨
𝚙𝚊𝚛𝚝𝚊𝚌𝚝𝚠𝚊 𝚣𝚎 𝚜𝚝𝚛𝚘𝚗𝚢 𝚜𝚠𝚘𝚒𝚌𝚑 𝚍𝚘𝚠𝚘́𝚍𝚌𝚘́𝚠.
₊˚ ✧ ‿︵‿୨୧‿︵‿ ✧ ₊˚
EKWIPUNEK
Wilcza czaszka x1
Perła Przeklętych x2
Mięso małż
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
KARTA POSTACI
Zapach: Jego własny
◇◈❖❖◈◇
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
Lecz czymże jest każdy ocean, jeśli nie morzem kropel?
◇◈❖❖◈◇
𝚉𝚎 𝚠𝚜𝚣𝚢𝚜𝚝𝚔𝚒𝚌𝚑 𝚣̇𝚢𝚠𝚢𝚌𝚑 𝚜𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣𝚎𝚗́ 𝚗𝚊 𝚕𝚊̨𝚍𝚣𝚒𝚎
𝚒 𝚖𝚘𝚛𝚣𝚞 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚘́𝚠 𝚗𝚒𝚎 𝚖𝚘𝚣̇𝚗𝚊 𝚗𝚊𝚋𝚛𝚊𝚌́ 𝚗𝚊
𝚏𝚊ł𝚜𝚣𝚢𝚠𝚎 𝚙𝚘𝚣𝚘𝚛𝚢, 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚘𝚔𝚛𝚎̨𝚝𝚢 𝚗𝚒𝚎 𝚣𝚗𝚒𝚘𝚜𝚊̨
𝚙𝚊𝚛𝚝𝚊𝚌𝚝𝚠𝚊 𝚣𝚎 𝚜𝚝𝚛𝚘𝚗𝚢 𝚜𝚠𝚘𝚒𝚌𝚑 𝚍𝚘𝚠𝚘́𝚍𝚌𝚘́𝚠.
₊˚ ✧ ‿︵‿୨୧‿︵‿ ✧ ₊˚
EKWIPUNEK
Wilcza czaszka x1
Perła Przeklętych x2
Mięso małż
•❅────✧⚜⚜⚜⚜✧─────❅•
KARTA POSTACI
Zapach: Jego własny
Elisabeth pisze: Nie miała w zwyczaju przekreślać nikogo na start. Zarówno szczenięta urodzone w klanie, jak i te, które były przybłędami szanse stać się kimś.'Łaska alfy wobec Xue.
Kaimler pisze: ...wołanie Absyntha dotarło do niego jak zza grubego szkła i nastawił uszy w tamtą stronę, powracając świadomością na ziemię. Biały wilk nie był już taki całkiem biały, a w powietrzu unosił się już nie tylko zapach krwi zwierzyny. Sprężystym krokiem podszedł bliżej. Szczęśliwie szybsza była również Saya. Widząc stan Xue, Kaimler zacisnął mocno zęby aż szczęk szkliwa było słychać jak zginanie zmrożonej gałęzi.
— Rób co trzeba.. Byle przeżył. —
Dowód wartości życia Xue by. Kaimler
















