!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Prastara dzicz
- Iskariot
- Dowódca Cieni
Zekhrizzyrral
- Posty: 390
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie
- Siła: 70 (25+35+10){140}
- Zręczność: 60 (25+35){120}
- Czujność: 40 (5+35){80}
- Wiedza: 30
- Życie: 56 (04.02)
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 57(w. 610)
- Profesje: Toksykolog [2], Myśliwy [3]
- Tytuł: Kapłan Farothinyrrala
Prastara dzicz
/Kto wytropi zwierzynę, rzut kostką. 1d8
1.Caitlyn
2.Iskariot
3.Ivaroth
4.Atraks
5.Gressil
6.Kalahtem
7.Ammat
8.Malo
/+ rzut na obrażenia Iskariot (-50% dzięki profesji) 3d30
1.Caitlyn
2.Iskariot
3.Ivaroth
4.Atraks
5.Gressil
6.Kalahtem
7.Ammat
8.Malo
/+ rzut na obrażenia Iskariot (-50% dzięki profesji) 3d30
𒅒𝕴𝖘𝖐𝖆𝖗𝖎𝖔𝖙𒅒
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖘𝖙𝖆𝖗,
𝕳𝖔𝖜 𝕴 𝖜𝖔𝖓𝖉𝖊𝖗 𝖜𝖍𝖆𝖙 𝖞𝖔𝖚 𝖆𝖗𝖊!
𝖀𝖕 𝖆𝖇𝖔𝖛𝖊 𝖙𝖍𝖊 𝖜𝖔𝖗𝖑𝖉 𝖘𝖔 𝖍𝖎𝖌𝖍,
𝕷𝖎𝖐𝖊 𝖆 𝖉𝖎𝖆𝖒𝖔𝖓𝖉 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖐𝖞.
𝖂𝖍𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖇𝖑𝖆𝖟𝖎𝖓𝖌 𝖘𝖚𝖓 𝖎𝖘 𝖌𝖔𝖓𝖊,
𝖂𝖍𝖊𝖓 𝖍𝖊 𝖓𝖔𝖙𝖍𝖎𝖓𝖌 𝖘𝖍𝖎𝖓𝖊𝖘 𝖚𝖕𝖔𝖓,
𝕿𝖍𝖊𝖓 𝖞𝖔𝖚 𝖘𝖍𝖔𝖜 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖑𝖎𝖌𝖍𝖙,
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖆𝖑𝖑 𝖙𝖍𝖊 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙.
𝕿𝖍𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖙𝖗𝖆𝖛'𝖑𝖑𝖊𝖗 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐,
𝕿𝖍𝖆𝖓𝖐𝖘 𝖞𝖔𝖚 𝖋𝖔𝖗 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖙𝖎𝖓𝖞 𝖘𝖕𝖆𝖗𝖐,
𝕳𝖊 𝖈𝖔𝖚𝖑𝖉 𝖓𝖔𝖙 𝖘𝖊𝖊 𝖜𝖍𝖎𝖈𝖍 𝖜𝖆𝖞 𝖙𝖔 𝖌𝖔,
𝕴𝖋 𝖞𝖔𝖚 𝖉𝖎𝖉 𝖓𝖔𝖙 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊 𝖘𝖔.
𝕴𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐 𝖇𝖑𝖚𝖊 𝖘𝖐𝖞 𝖞𝖔𝖚 𝖐𝖊𝖊𝖕,
𝕬𝖓𝖉 𝖔𝖋𝖙𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖗𝖔' 𝖒𝖞 𝖈𝖚𝖗𝖙𝖆𝖎𝖓𝖘 𝖕𝖊𝖊𝖕,
𝕱𝖔𝖗 𝖞𝖔𝖚 𝖓𝖊𝖛𝖊𝖗 𝖘𝖍𝖚𝖙 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖊𝖞𝖊,
𝕿𝖎𝖑𝖑 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖚𝖓 𝖎𝖘 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖐𝖞.
'𝕿𝖎𝖘 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖇𝖗𝖎𝖌𝖍𝖙 𝖆𝖓𝖉 𝖙𝖎𝖓𝖞 𝖘𝖕𝖆𝖗𝖐,
𝕷𝖎𝖌𝖍𝖙𝖘 𝖙𝖍𝖊 𝖙𝖗𝖆𝖛'𝖑𝖑𝖊𝖗 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐:
𝕿𝖍𝖔' 𝕴 𝖐𝖓𝖔𝖜 𝖓𝖔𝖙 𝖜𝖍𝖆𝖙 𝖞𝖔𝖚 𝖆𝖗𝖊,
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖘𝖙𝖆𝖗.
Technikalia
Karta Postaci
[>>>LINK<<<]
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 539
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Prastara dzicz
A po piętach drepcze im Neffrea.
A post zaraz edytuję, tylko skontroluję staty.
Cóż, czasami eleganckie spóźnienie nie jest mile widziane. Miała nadzieję, że to nie jest ten czas. Chociaż... czy przejęłaby się tym jakoś szczególnie? Cóż, trudno powiedzieć. Wyłoniła się więc z cienia jakiegoś drzewa odkrywając, iż ekipa już powoli ruszyła na łowy. Do uszu dotarł jakiś strzepek instrukcji Iskariota, lecz i bez tego wiedziała przecież doskonale, na co się porywają. Pewnie jakiś bizon albo inny łoś, ewentualnie niedźwiedź. Zwilżyła leniwie nos końcem ozora, rozglądając się po zadach zebranych wilków. Cóż, nie było żadnych zaskoczeń. Wciąż te same mordy.
Ruszyła niespiesznie, trzymając się z tyłu. Rozglądała się uważnie za czymkolwiek, co mogłoby zwiastować bliską obecność zwierzyny. Połamane gałęzie, odciski w błocie, sierść zostawiona tu czy tam, odchody, rozgrzebane liście czy przekopane podłoże... Cokolwiek, co miałoby okazać się pomocnym w wytropieniu dużego kopytnego (albo niedźwiedzia). Stawiała łapy rytmicznie, dostosowując tempo pod pozostałych myśliwych. Nozdrza pracowały niestrudzenie, z zaangażowaniem pochwytując wszelkie zapachy, które przyniósł jesienny wiatr. Uszy badały otoczenie równie intensywnie, wprawnie oddzielając mało istotne dźwięki od tych, które mogły cokolwiek podpowiedzieć.
Obrażenia: (-1/4 z mutacji)
3d30
53 — 13 = 40
A post zaraz edytuję, tylko skontroluję staty.
Cóż, czasami eleganckie spóźnienie nie jest mile widziane. Miała nadzieję, że to nie jest ten czas. Chociaż... czy przejęłaby się tym jakoś szczególnie? Cóż, trudno powiedzieć. Wyłoniła się więc z cienia jakiegoś drzewa odkrywając, iż ekipa już powoli ruszyła na łowy. Do uszu dotarł jakiś strzepek instrukcji Iskariota, lecz i bez tego wiedziała przecież doskonale, na co się porywają. Pewnie jakiś bizon albo inny łoś, ewentualnie niedźwiedź. Zwilżyła leniwie nos końcem ozora, rozglądając się po zadach zebranych wilków. Cóż, nie było żadnych zaskoczeń. Wciąż te same mordy.
Ruszyła niespiesznie, trzymając się z tyłu. Rozglądała się uważnie za czymkolwiek, co mogłoby zwiastować bliską obecność zwierzyny. Połamane gałęzie, odciski w błocie, sierść zostawiona tu czy tam, odchody, rozgrzebane liście czy przekopane podłoże... Cokolwiek, co miałoby okazać się pomocnym w wytropieniu dużego kopytnego (albo niedźwiedzia). Stawiała łapy rytmicznie, dostosowując tempo pod pozostałych myśliwych. Nozdrza pracowały niestrudzenie, z zaangażowaniem pochwytując wszelkie zapachy, które przyniósł jesienny wiatr. Uszy badały otoczenie równie intensywnie, wprawnie oddzielając mało istotne dźwięki od tych, które mogły cokolwiek podpowiedzieć.
Obrażenia: (-1/4 z mutacji)
3d30
53 — 13 = 40
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ
- Ivaroth
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 219
- Rodzice: Lilith X Nathellion
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 166
Prastara dzicz
Przez ten cały czas, gdy wilki powoli się zbierały, ograniczył się jedynie do rzucania krótkich powitań, kiwnięc pyskiem i przelotnych spojrzeń. Większość z obecnych już kojarzył, lepiej, czy też mniej, jednakże postanowił nie tracić czasu na pogaduszki. Zamiast tego poświęcił chwilę na pobieżną obserwację okolicy, szybkie zbadanie kierunku wiatru i wstępne zapoznanie się z niesionymi przez wiatr zapachami, by wiedzieć czego się spodziewać.
Jedynie na moment rozproszyło go pojawienie się Malo tuż obok niego. Z jednej strony mimo młodego wieku zdążył już widzieć sporo niezwykłych sztuczek, zazwyczaj przy okazji takich wydarzeń jak dzisiejsze łowy właśnie, toteż jakoś szczególnie się tym nie zdziwił. To, że nagłe pojawienie się samca w tak nietypowej formie mimowolnie sprawiło, iż włosie na karku lekko się zmierzwiło, to inna sprawa. Na tym się jednak skończyło, bowiem szybko powitał basiora i wrócił do swoich zajęć.
Skupił wzrok na Iskariocie gdy ten zabrał głos. Wysłuchał go krótko, skinąwszy głową gdy ów zwrócił się bezpośrednio do tej młodszej części grupy. Zlokalizował wzrokiem pozostałych podrostków. Kalahtema już kojarzył. Tego młodszego niekoniecznie, toteż przyjrzał mu się dłużej i dokładniej. Chyba kiedyś go już widział, ale tak do końca nie był pewien.
Niemniej, nie zwlekając dłużej ustawił się pod wiatr i ruszył powoli do przodu, węsząc raz nisko, raz w powietrzu. Rozmiękła po deszczach gleba nie pomagała w sprawnym poruszaniu się, jednakże taki stan rzeczy miał też pewne plusy. Podejrzewał, że trop będzie przez to znacznie głębszy i bardziej dostrzegalny. Zwłaszcza, że w takiej grupie nie zadowolą się byle czym. Z tego też powodu szukał śladów obecności większej zwierzyny, ignorując tropy drobnych istotek.
/rzut na obrażenia
3d30
Jedynie na moment rozproszyło go pojawienie się Malo tuż obok niego. Z jednej strony mimo młodego wieku zdążył już widzieć sporo niezwykłych sztuczek, zazwyczaj przy okazji takich wydarzeń jak dzisiejsze łowy właśnie, toteż jakoś szczególnie się tym nie zdziwił. To, że nagłe pojawienie się samca w tak nietypowej formie mimowolnie sprawiło, iż włosie na karku lekko się zmierzwiło, to inna sprawa. Na tym się jednak skończyło, bowiem szybko powitał basiora i wrócił do swoich zajęć.
Skupił wzrok na Iskariocie gdy ten zabrał głos. Wysłuchał go krótko, skinąwszy głową gdy ów zwrócił się bezpośrednio do tej młodszej części grupy. Zlokalizował wzrokiem pozostałych podrostków. Kalahtema już kojarzył. Tego młodszego niekoniecznie, toteż przyjrzał mu się dłużej i dokładniej. Chyba kiedyś go już widział, ale tak do końca nie był pewien.
Niemniej, nie zwlekając dłużej ustawił się pod wiatr i ruszył powoli do przodu, węsząc raz nisko, raz w powietrzu. Rozmiękła po deszczach gleba nie pomagała w sprawnym poruszaniu się, jednakże taki stan rzeczy miał też pewne plusy. Podejrzewał, że trop będzie przez to znacznie głębszy i bardziej dostrzegalny. Zwłaszcza, że w takiej grupie nie zadowolą się byle czym. Z tego też powodu szukał śladów obecności większej zwierzyny, ignorując tropy drobnych istotek.
/rzut na obrażenia
3d30
.
𝕴𝖛𝖆𝖗𝖔𝖙𝖍
✘✗✗✘✗✗✘
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•
✘✗✗✘✗✗✘
Karta postaci
✘✗✗✘✗✗✘
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupły, ale nie wychudzony, dość wysoki jak na podrostka.
● Sierść w nieładzie, krótka i szorstka, za wyjątkiem zmierzwionej grzywki na głowie i dłuższych kosmyków na karku. Mocno rozczochrany.
● Dość świeże rozcięcie na barku, trochę siniaków. Poza tym parę starych blizn ukrytych wśród sierści.
● Nie pierwszej nowości przybrudzona torba u boku, skradziona jakiemuś nieuważnemu gościowi karczmy jeszcze w czasach szczenięcych.
● Sierść w nieładzie, krótka i szorstka, za wyjątkiem zmierzwionej grzywki na głowie i dłuższych kosmyków na karku. Mocno rozczochrany.
● Dość świeże rozcięcie na barku, trochę siniaków. Poza tym parę starych blizn ukrytych wśród sierści.
● Nie pierwszej nowości przybrudzona torba u boku, skradziona jakiemuś nieuważnemu gościowi karczmy jeszcze w czasach szczenięcych.
Pachnie krwią, leśną ściółką i alkoholem.
● bransoletka z koralikami przypominającymi surowce klanowe (na łapie)
● kamyk (schowany w torbie)
● niewielki róg zawieszony na rzemieniu (na szyi)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Pasta do rogów — dla tych, którym natura ich nie poskąpiła. — nabłyszczająca
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Aura umarłych
● kamyk (schowany w torbie)
● niewielki róg zawieszony na rzemieniu (na szyi)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Pasta do rogów — dla tych, którym natura ich nie poskąpiła. — nabłyszczająca
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Aura umarłych
✘✗✗✘✗✗✘
Karta postaci
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 177
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Prastara dzicz
Zuma dał nieco odpocząć od siebie Żylecie i widząc jak wilki kręcące się po klanowych terenach oddalają się w jednym kierunku instynktownie ruszył za nimi. Klapnięte lekko uszy podskakiwały, kiedy truchtał za nimi na swoich długich łapach, niosąc łeb zawieszony na linii barków. Na pewno wyszli gdzieś poza bezpieczną okolicę, bo i krajobraz się zmieniał. Surowy step zastępowany był stopniowo coraz większą różnorodnością aż w końcu dodreptał za wilkami do lasu i musiał bardzo się wysilać, by jednocześnie uważać na grupę i nie połamać sobie łap.
Przystanął, gdy i reszta się zatrzymała, a potem ruszył w ślad za grupą, nie trzymając się nikogo konkretnego. Zdążył jedynie zauważyć kto nimi wszystkimi przewodził, ale sam Zuma pozostawał jedynie w roli obserwatora. Jedno z uszu poruszyło się, kiedy zrozumiał co się dzieje. Nie wychylał się jednak i odbił od grupy na bok, obserwując dalej ich poczynania. Starał się zrozumieć rolę odgrywane przez poszczególne wilki. W końcu, jeśli przyszli tu po jakąś ofiarę, musieli ją najpierw znaleźć.
Przystanął na chwilę i rozejrzał się. Nie był w stanie znaleźć żadnego zapachu, który wskazywałby na zwierzę. Albo wręcz przeciwnie, czuł ich na tyle dużo, że nie potrafił wskazać, który do owej zwierzyny, należał. Miał za mało doświadczenia i umiejętności.
Poszedł więc dalej, obserwując starszych i ucząc się od nich.
Przystanął, gdy i reszta się zatrzymała, a potem ruszył w ślad za grupą, nie trzymając się nikogo konkretnego. Zdążył jedynie zauważyć kto nimi wszystkimi przewodził, ale sam Zuma pozostawał jedynie w roli obserwatora. Jedno z uszu poruszyło się, kiedy zrozumiał co się dzieje. Nie wychylał się jednak i odbił od grupy na bok, obserwując dalej ich poczynania. Starał się zrozumieć rolę odgrywane przez poszczególne wilki. W końcu, jeśli przyszli tu po jakąś ofiarę, musieli ją najpierw znaleźć.
Przystanął na chwilę i rozejrzał się. Nie był w stanie znaleźć żadnego zapachu, który wskazywałby na zwierzę. Albo wręcz przeciwnie, czuł ich na tyle dużo, że nie potrafił wskazać, który do owej zwierzyny, należał. Miał za mało doświadczenia i umiejętności.
Poszedł więc dalej, obserwując starszych i ucząc się od nich.
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
- Kalahtem
- Inkwizytor

- Posty: 296
- Rodzice: Żyleta & Kreon
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 40 (20+20)
- Zręczność: 50 (20+20+10)
- Czujność: 25 (5+20)
- Wiedza: 5
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 201
Prastara dzicz
Czy widział w grupowych polowaniach szansę na zdobycie nowych doświadczeń i naukę czegoś nowego? Pewnie tak, choć nie da się ukryć, że brał w nich udział w dużej mierze z zupełnie innych pobudek. W jego spojrzeniu tlił się ogień nienasyconej żądzy — nie stricte powiązanej z fizycznym głodem lecz samego aktu pościgu, pulsującej w żyłach adrenaliny i napięcia, które wypełniało powietrze, gdy ofiara uciekała w panice lub ostatkiem sił i w akcie desperacji usiłowała bronić się przed masowym natarciem, pracującej jak dobrze naoliwiona maszyna grupy wytrawnych łowców. Niebezpieczna gra na granicy życia i śmierci, gdzie jedno potknięcie mogło kosztować go nawet życie.
Biały wilk skierował swą uwagę na przemawiającego do tłumu wilka, którego kojarzył już z innych, podobnych temu spotkań. Choć nie był w sumie pewien jakie piastował stanowisko to biorąc pod uwagę jego postawę i ton — domyślał się, że pewnie całkiem wysokie. Zerknął też pobieżnie po dwójce pozostałych młodzików, skinąwszy lekko pyskiem do Ivarotha. Atraksa z kolei słabo kojarzył ale chyba widział go kiedyś w towarzystwie Nyks. Nie był chyba jednak świadomy łączącego ich pokrewieństwa.
Tak czy owak, gdy polowanie zostało oficjalnie otwarte, a wilki ruszyły naprzód w poszukiwaniu tropów — uczynił podobnie. Już stawiając pierwsze kroki zorientował się jak bardzo nieprzyjaznym dla łowców było wilgotne od deszczu podłoże. Liście i podmokły mech człapał i plaskał zdradliwie pod łapami, a to mogło niestety skutecznie zniweczyć późniejsze próby bezszelestnego podejścia do zwierzyny. Starał się więc stąpać po możliwie twardym i pewnym gruncie, uszy pracowały na najwyższych obrotach, a nos zbierał sumiennie informacje zarówno z ziemi jak i z powietrza. Bizona może i nie zwęszył ale za to namierzył bez problemu nieco innego rodzaju zwierzynę. Ta była rudawa i miała niebieskie oczy. Jej imię zaczynało się na Neff i kończyło na rea. Utrzymywał się w pewnej odległości za nią, pewnie nie bez powodu.
/ Niżej rzut na obrażenia:
Biały wilk skierował swą uwagę na przemawiającego do tłumu wilka, którego kojarzył już z innych, podobnych temu spotkań. Choć nie był w sumie pewien jakie piastował stanowisko to biorąc pod uwagę jego postawę i ton — domyślał się, że pewnie całkiem wysokie. Zerknął też pobieżnie po dwójce pozostałych młodzików, skinąwszy lekko pyskiem do Ivarotha. Atraksa z kolei słabo kojarzył ale chyba widział go kiedyś w towarzystwie Nyks. Nie był chyba jednak świadomy łączącego ich pokrewieństwa.
Tak czy owak, gdy polowanie zostało oficjalnie otwarte, a wilki ruszyły naprzód w poszukiwaniu tropów — uczynił podobnie. Już stawiając pierwsze kroki zorientował się jak bardzo nieprzyjaznym dla łowców było wilgotne od deszczu podłoże. Liście i podmokły mech człapał i plaskał zdradliwie pod łapami, a to mogło niestety skutecznie zniweczyć późniejsze próby bezszelestnego podejścia do zwierzyny. Starał się więc stąpać po możliwie twardym i pewnym gruncie, uszy pracowały na najwyższych obrotach, a nos zbierał sumiennie informacje zarówno z ziemi jak i z powietrza. Bizona może i nie zwęszył ale za to namierzył bez problemu nieco innego rodzaju zwierzynę. Ta była rudawa i miała niebieskie oczy. Jej imię zaczynało się na Neff i kończyło na rea. Utrzymywał się w pewnej odległości za nią, pewnie nie bez powodu.
/ Niżej rzut na obrażenia:

"𝔑𝔢𝔴𝔰 𝔣𝔩𝔞𝔰𝔥"
ℑ 𝔴𝔞𝔰 𝔠𝔯𝔢𝔞𝔱𝔢𝔡 𝔞𝔱 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖜𝖓 𝖔𝖋 𝖈𝖗𝖊𝖆𝖙𝖎𝖔𝖓. ℑ 𝔞𝔪 𝔱𝔢𝔪𝔭𝔱𝔞𝔱𝔦𝔬𝔫,
ℑ 𝔞𝔪 𝔱𝔥𝔢 𝔰𝔫𝔞𝔨𝔢 𝔦𝔫 𝔈𝔡𝔢𝔫. ℑ 𝔞𝔪 𝔱𝔥𝔢 𝔯𝔢𝔞𝔰𝔬𝔫 𝔣𝔬𝔯 𝔱𝔯𝔢𝔞𝔰𝔬𝔫,
𝔟𝔢𝔥𝔢𝔞𝔡𝔦𝔫𝔤 𝔞𝔩𝔩 𝔎𝔦𝔫𝔤𝔰. ℑ 𝔞𝔪 𝔰𝔦𝔫 𝔴𝔦𝔱𝔥 𝔫𝔬 𝔯𝔥𝔶𝔪𝔢 𝔬𝔯 𝔯𝔢𝔞𝔰𝔬𝔫,
𝔖𝔲𝔫 𝔬𝔣 𝔱𝔥𝔢 𝔪𝔬𝔯𝔫𝔦𝔫𝔤, 𝔏𝔲𝔠𝔦𝔣𝔢𝔯. 𝔄𝔫𝔱𝔦𝔠𝔥𝔯𝔦𝔰𝔱, 𝖋𝖆𝖙𝖍𝖊𝖗 𝖔𝖋 𝖑𝖎𝖊𝖘
𝔐𝔢𝔭𝔥𝔦𝔰𝔱𝔬𝔭𝔥𝔢𝔩𝔢𝔰, 𝔱𝔯𝔲𝔱𝔥 𝔦𝔫 𝔞 𝔟𝔩𝔢𝔫𝔡𝔢𝔯, 𝔡𝔢𝔠𝔢𝔦𝔱𝔣𝔲𝔩 𝔭𝔯𝔢𝔱𝔢𝔫𝔡𝔢𝔯,
𝔱𝔥𝔢 𝔟𝔞𝔫𝔦𝔰𝔥𝔢𝔡 𝔞𝔳𝔢𝔫𝔤𝔢𝔯, 𝔱𝔥𝔢 𝔯𝔦𝔤𝔥𝔱𝔢𝔬𝔲𝔰 𝔰𝔲𝔯𝔯𝔢𝔫𝔡𝔢𝔯...
𝔚𝔥𝔢𝔫 𝔰𝔱𝔞𝔫𝔡𝔦𝔫𝔤 𝔦𝔫 𝔣𝔯𝔬𝔫𝔱 𝔬𝔣 𝔪𝔶 𝔰𝔬𝔩𝔞𝔯 𝔢𝔠𝔩𝔦𝔭𝔰𝔢, 𝔪𝔶 𝔫𝔞𝔪𝔢 𝔦𝔱
𝔦𝔰 𝔰𝔱𝔦𝔱𝔠𝔥𝔢𝔡 𝔱𝔬 𝔶𝔬𝔲𝔯 𝔩𝔦𝔭𝔰 𝔰𝔬 𝔶𝔬𝔲 𝔰𝔢𝔢 ℑ 𝔴𝔬𝔫'𝔱 𝔟𝔬𝔴 𝔱𝔬 𝔱𝔥𝔢 𝔴𝔦𝔩𝔩
𝔬𝔣 𝖆 𝖒𝖔𝖗𝖙𝖆𝖑, 𝔣𝔢𝔢𝔟𝔩𝔢 𝔞𝔫𝔡 𝔫𝔬𝔯𝔪𝔞𝔩 . 𝔜𝔬𝔲 𝔴𝔞𝔫𝔫𝔞 𝔨𝔦𝔩𝔩 𝔪𝔢?
ℑ'𝔪 𝔢𝔱𝔢𝔯𝔫𝔞𝔩, 𝔦𝔪𝔪𝔬𝔯𝔱𝔞𝔩. ℑ 𝔩𝔦𝔳𝔢 𝔦𝔫 𝔢𝔳𝔢𝔯𝔶 𝔡𝔢𝔠𝔦𝔰𝔦𝔬𝔫 𝔱𝔥𝔞𝔱
𝔠𝔞𝔱𝔞𝔩𝔶𝔷𝔢𝔡 𝖈𝖍𝖆𝖔𝖘 𝔱𝔥𝔞𝔱 𝔠𝔞𝔲𝔰𝔢𝔰 𝔡𝔦𝔳𝔦𝔰𝔦𝔬𝔫. ℑ 𝔩𝔦𝔳𝔢 𝔦𝔫𝔰𝔦𝔡𝔢 𝔡𝔢𝔞𝔱𝔥,
𝔱𝔥𝔢 𝔟𝔢𝔤𝔦𝔫𝔫𝔦𝔫𝔤 𝔬𝔣 𝔢𝔫𝔡𝔰...
| .............................. | ![]() |
.......![]() I'm a systematic cause of panic bout to attack Promise you ain't ever had a lover like that .......................................... { ... } .....KARTA POSTACI .................................. —theme — . MOCE |
- Kreon
- Samiec Alfa
Klan Cienia
- Posty: 461
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 85 [25+60]
- Zręczność: 80 [20+60]
- Czujność: 75 [15+60]
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 213 [wym 150]
Prastara dzicz
pojawił się w cichym czpyknięciu Czarnego Ognia, nie wracajac jednak do zupełnie materialnej postaci. Jako półmaterialny duch, zupełnie bezszelestnie zamykał pochód Chaotów jako milczący obserwator. I prawdopodobnie tą rolę zamierzał pełnić w pierwszej kolejności, bo Klan jak zwykle zjawił się tak licznie, że bizon musiał by być wielkości słonia żeby wszyscy na raz mogli spróbować przypuścić atak.
//uż Zaklęcie Czarnego Ognia — wilk zmienia swą formę i staje się pół materialnym tworem z czarnych płomieni o kształtach przypominających wilcze. Wszelkie ataki przeciwko tej formie są nieskuteczne.
//uż Zaklęcie Czarnego Ognia — wilk zmienia swą formę i staje się pół materialnym tworem z czarnych płomieni o kształtach przypominających wilcze. Wszelkie ataki przeciwko tej formie są nieskuteczne.
𝕶𝖗𝖊𝖔𝖓
Wielki Inkwizytor (w stanie spoczynku)
✦ Moce ✦
Alfa i Omega ⟡ 2/3 styczeń
gryzienie: -10HP (uzbrojony)
Rodzina Źródło mocy, której nikt nie przejmie.
✦ Żyleta, Królowa ✦
✦ Meduza, Kalathem, Insomnia, Dalacori,
szczenięta apokalipsy (m. Żyleta)
— Krew z mojej krwi.
Ekwipunek:
mały szary kamyczek z białymi paskami ✦ szczęśliwe jabłko ✦ esencja cienia ✦ czarne pióro
+ doś: 114 [ polowania ], 106 [ eventy ], 97 [ skarbiec KC ],
39 [ ND ], 9 [ wydobycia ]
- Mavi Alov
- Wilk Apokalipsy
Wojna
- Posty: 216
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 90 (30 + 50 + 10AB)
- Zręczność: 77 (27 + 50)
- Czujność: 65 (15 + 50)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 40
- Profesje: Strażnik [1]
Prastara dzicz
Nie był dzisiaj w najlepszym nastroju. Nawet nie miał siły, żeby skrzywić się wymownie na widok matki części jego dzieci — których w sumie dość dawno nie miał okazji zobaczyć, a już zdecydowanie wieki z nimi nie rozmawiał. Chyba się gdzieś zaszył, sam z własną rozpierającą od środka rozpaczą. Drugi raz pozwolił komuś się do siebie zbliżyć. Drugi raz przyszło mu z tego powodu cierpieć.
Na szczęście na polowaniu nie było czasu na użalanie się nad sobą. Cieszył się, że wśród grupy był Iskariot oraz Cait — oznaczało to, że będzie dużo roboty, a śmierć zagra z przetrwaniem w morderczą walkę. Adrenalina, której potrzebował niczym narkotyku — wyniszczającego, lecz na moment stawiającego na łapy. Pochwyciwszy spojrzenie Głodu skinął jej delikatnie łbem. Mimowolnie nieco więcej uwagi poświęcił szczenięciu, którego kompletnie nie kojarzył (Zuma), mimochodem rozglądając się krótko w poszukiwaniu rodziców młodego. Czyżby Neffrea wypchnęła kolejny miot? Raczej nie powinno go to dziwić. Nie, niemożliwe. Neffrea nigdy nie pokazałaby się publicznie z własnym dzieckiem, zwłaszcza pozornie tak nieidealnym jak brązowy. Bo takie uszy? Cóż, dla trójkolorowej zdecydowanie to by wystarczyło, aby smyka odrzucić.
Przekierował krótko spojrzenie na Gressila, który wydawał mu się chyba najbardziej podobny do młodego. W końcu nieodpowiedzialnym było puszczanie szczeniaków samopas na polowanie na bizona. Omiótł raz jeszcze spojrzeniem formującą się w najlepsze grupę łowców. Możliwe, że szukał pośród pysków tego jednego, konkretnego. Możliwe, że do końca liczył na to, iż to wszystko to tylko głupie pogłoski. Przecież nie mogła zniknąć. Nie mogła odejść, zostawiając go z niczym.
Po dokonaniu krótkich oględzin ich wesołej kompanii przeszedł do bardziej wnikliwych oględzin okolicy. Jasne oczy uważnie lustrowały okolicę, milimetr po milimetrze. Był skupiony nawet bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Robił wszystko, byle tylko nie myśleć; działał już w takich sytuacjach na autopilocie, nie zastanawiając się nazbyt nad każdym kolejnym ruchem. Uszy, czujnie nastawione, poruszały się w rytm kroków, podczas, gdy zaprzątnięte do roboty nozdrza raz po raz poddawały uważnej, skrupulatnej analizie mieszaninę unoszących się w powietrzu zapachów. Nieraz pochylił łeb, aby zaznajomić się z tymi tropami uczepionymi niższych partii lasu. Nie spieszył się. Nie miał po co. Nie miał do czego wracać.
Nawet jego własny cień odwrócił się od niego. Moce zjawy opuściły jego ciało. Słaba psychika sprawiła odnowienie dawnych klątw? W końcu oswojenie magii tej krainy zawsze przychodziło mu opornie, z opóźnieniem.
/ bez obrażeń — Zakęcie Czarnego Ognia
Na szczęście na polowaniu nie było czasu na użalanie się nad sobą. Cieszył się, że wśród grupy był Iskariot oraz Cait — oznaczało to, że będzie dużo roboty, a śmierć zagra z przetrwaniem w morderczą walkę. Adrenalina, której potrzebował niczym narkotyku — wyniszczającego, lecz na moment stawiającego na łapy. Pochwyciwszy spojrzenie Głodu skinął jej delikatnie łbem. Mimowolnie nieco więcej uwagi poświęcił szczenięciu, którego kompletnie nie kojarzył (Zuma), mimochodem rozglądając się krótko w poszukiwaniu rodziców młodego. Czyżby Neffrea wypchnęła kolejny miot? Raczej nie powinno go to dziwić. Nie, niemożliwe. Neffrea nigdy nie pokazałaby się publicznie z własnym dzieckiem, zwłaszcza pozornie tak nieidealnym jak brązowy. Bo takie uszy? Cóż, dla trójkolorowej zdecydowanie to by wystarczyło, aby smyka odrzucić.
Przekierował krótko spojrzenie na Gressila, który wydawał mu się chyba najbardziej podobny do młodego. W końcu nieodpowiedzialnym było puszczanie szczeniaków samopas na polowanie na bizona. Omiótł raz jeszcze spojrzeniem formującą się w najlepsze grupę łowców. Możliwe, że szukał pośród pysków tego jednego, konkretnego. Możliwe, że do końca liczył na to, iż to wszystko to tylko głupie pogłoski. Przecież nie mogła zniknąć. Nie mogła odejść, zostawiając go z niczym.
Po dokonaniu krótkich oględzin ich wesołej kompanii przeszedł do bardziej wnikliwych oględzin okolicy. Jasne oczy uważnie lustrowały okolicę, milimetr po milimetrze. Był skupiony nawet bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Robił wszystko, byle tylko nie myśleć; działał już w takich sytuacjach na autopilocie, nie zastanawiając się nazbyt nad każdym kolejnym ruchem. Uszy, czujnie nastawione, poruszały się w rytm kroków, podczas, gdy zaprzątnięte do roboty nozdrza raz po raz poddawały uważnej, skrupulatnej analizie mieszaninę unoszących się w powietrzu zapachów. Nieraz pochylił łeb, aby zaznajomić się z tymi tropami uczepionymi niższych partii lasu. Nie spieszył się. Nie miał po co. Nie miał do czego wracać.
Nawet jego własny cień odwrócił się od niego. Moce zjawy opuściły jego ciało. Słaba psychika sprawiła odnowienie dawnych klątw? W końcu oswojenie magii tej krainy zawsze przychodziło mu opornie, z opóźnieniem.
/ bez obrażeń — Zakęcie Czarnego Ognia
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Prastara dzicz
3d30
e zle rzuciłam za 1 razem xd
37 — 1/4=27 obr.
Wiedział, że wisi Iskariotowi raport ale właściwie wykonał co najwyżej połowę tego bo z samym Kreonem jeszcze nie miał okazji pomówić, a polowanie też nie było najlepszym momentem. Powiedzmy sobie szczerze. Białas oblizał nos. Jechało od niego wódą, przetrawionym alkocholem na kilometr. Ale na szczęście nie męczył go żaden kac. Bóle go jakoś omijały, a może dlatego że Bogowie go chronią? Szalony! W każdym razie przyglądał się wilkom a kiedy usłyszał komendę do ruchu nie zastanawiał się nad tym nawet na sekundę. Szedł slalomem pomiędzy drzewami, w odpowiedniej odległości, nos przy ziemi. Wiedział że polują na dużego skunksa jakim jest rzecz jasna bizon. Oblizał nos a jego brzuszek zaburczał na samą myśl o jedzeniu. Nie pamiętał kiedy jadł coś sensownego ostatnio. Ale ale... czas było nadrobić. Niegdyś był skrytobójca a teraz wrócił na stare śmieci. Cóż począć. Sam chciał. Ale nie mógł się odnaleźć w tych nowych ścieżkach, mimo wszystko całkiem nieźle opanował ukrywanie się to tu to tam. Tu za korzonkiem tu za krzaczkiem, tu za drzewkiem. Tupot łap rytmicznie uderzał o ziemię. Co jak co ale dorosły basior z rogami swoje ważył jednak miał to poczucie mimowolnej lekkości, jakby każdy krok był planowany dziesieć kroków wprzód. O i Kreon jest. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Może właśnie jednak to był czas na rozwiązanie starych spraw? co jak co ale wpierw jedzenie, może po polowaniu. Zobaczy się. Pożyje i dalej zadomowi. Mimo, że był wilkiem z zewnątrz czuł się tu lepiej niż u swoich.
Wyłapał Neffreę. Czy się zakochał? Dajby bóg ale po prostu ją lubił, może nawet uwielbial? Tak czy siak jego nos teraz najwidoczniej tropil samicę niż zwierzynę.
e zle rzuciłam za 1 razem xd
37 — 1/4=27 obr.
Wiedział, że wisi Iskariotowi raport ale właściwie wykonał co najwyżej połowę tego bo z samym Kreonem jeszcze nie miał okazji pomówić, a polowanie też nie było najlepszym momentem. Powiedzmy sobie szczerze. Białas oblizał nos. Jechało od niego wódą, przetrawionym alkocholem na kilometr. Ale na szczęście nie męczył go żaden kac. Bóle go jakoś omijały, a może dlatego że Bogowie go chronią? Szalony! W każdym razie przyglądał się wilkom a kiedy usłyszał komendę do ruchu nie zastanawiał się nad tym nawet na sekundę. Szedł slalomem pomiędzy drzewami, w odpowiedniej odległości, nos przy ziemi. Wiedział że polują na dużego skunksa jakim jest rzecz jasna bizon. Oblizał nos a jego brzuszek zaburczał na samą myśl o jedzeniu. Nie pamiętał kiedy jadł coś sensownego ostatnio. Ale ale... czas było nadrobić. Niegdyś był skrytobójca a teraz wrócił na stare śmieci. Cóż począć. Sam chciał. Ale nie mógł się odnaleźć w tych nowych ścieżkach, mimo wszystko całkiem nieźle opanował ukrywanie się to tu to tam. Tu za korzonkiem tu za krzaczkiem, tu za drzewkiem. Tupot łap rytmicznie uderzał o ziemię. Co jak co ale dorosły basior z rogami swoje ważył jednak miał to poczucie mimowolnej lekkości, jakby każdy krok był planowany dziesieć kroków wprzód. O i Kreon jest. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Może właśnie jednak to był czas na rozwiązanie starych spraw? co jak co ale wpierw jedzenie, może po polowaniu. Zobaczy się. Pożyje i dalej zadomowi. Mimo, że był wilkiem z zewnątrz czuł się tu lepiej niż u swoich.
Wyłapał Neffreę. Czy się zakochał? Dajby bóg ale po prostu ją lubił, może nawet uwielbial? Tak czy siak jego nos teraz najwidoczniej tropil samicę niż zwierzynę.
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Gressil
- Fanatyk

- Posty: 62
- Rodzice: Twoja stara
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie
- Siła: 53 (38+10+5)
- Zręczność: 21 (1+10)
- Czujność: 11 (1+10)
- Wiedza: 10
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 7
Prastara dzicz
Polowania nie były trudne. Trzeba było iść, węszyć, szukać, rozglądać się, pilnować, gdzie jest grupa, nie oberwać gałęzią w pysk... Nie, jednak polowania były dość skomplikowane. Na szczęście Gressil nie miał z nimi większego problemu. Lubił dobrze zjeść, a to zawsze wiązało się z porządnym polowaniem. Ruszył więc wraz z resztą wilków, przykładając się do bycia najlepszym tropicielem, jakim umiał być. Węszył z zaangażowaniem, często skręcając łeb, by z każdej strony próbować znaleźć coś godnego uwagi. Szedł cicho, jak na siłacza, którym był. Tu i tam może trzasnęła gałązka, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie nadepnął w lesie gałązki. Wkrótce Gressil wpadł na pomysł, by iść po mchu. Skupił się na tym, by nie zdradzić swojej lokalizacji...
I wtedy wyszedł zza krzaka i zderzył się z ogromnym zadem. Stęknął, po czym otrząsnął się. Na co on wpadł?
Zaskoczony ryk, połączony z kopniakiem wymierzonym wprost w pysk Gressila zdradziło jedno — wilk znalazł bizona.
I wtedy wyszedł zza krzaka i zderzył się z ogromnym zadem. Stęknął, po czym otrząsnął się. Na co on wpadł?
Zaskoczony ryk, połączony z kopniakiem wymierzonym wprost w pysk Gressila zdradziło jedno — wilk znalazł bizona.
Wygląd
Historia
Ekwipunek
Co potrafi
Karta Postaci
Historia
Ekwipunek
Co potrafi
Karta Postaci
Brązowa sierść poprzecinana jest ciemniejszymi pręgami. Zupełnie przeciętna wysokość, za to postura daje wrażenie, że wilk jest dość "nabity". To, co wyróżnia wilka — oprócz mięśni, to podwójny rząd zębów.
Mieszkał na terenach klanu Cienia od małego, polując, szwędając się i żyjąc prawami tutaj ustanowionymi. W końcu jednak ze zwykłego npc, postanowił być kimś więcej. Postanowił być Gressilem i sam napisać swoją własną historię.
Po jednym ze swoich niezliczonych stosunków, powołał na świat dwa szczeniaki: Azakaai i tę drugą. Szczeniaki z Inkwizytorką opłaciło się i wkrótce Gressil został Wyznawcą, a potem Piewcą.
Po jednym ze swoich niezliczonych stosunków, powołał na świat dwa szczeniaki: Azakaai i tę drugą. Szczeniaki z Inkwizytorką opłaciło się i wkrótce Gressil został Wyznawcą, a potem Piewcą.
Skrzydła Merkumere x2
Mutacje:
Tęgi: wilk posiada modyfikację ciała, która usprawnia jego siłę [muskuły].
Zwiększa siłę o 5.
Uzbrojony: wilk posiada drugi rząd zębów, który usprawnia atak. Zwiększa zadawane obrażenia fizyczne o 1/4.
Umiejętności rangi:
Czarna pieczęć — fanatyk przeklina otoczenie. Wrogie wilki znajdujące się w temacie otrzymują po -10 PŻ.
Użyć: [2/2; 4.01.26]
Tęgi: wilk posiada modyfikację ciała, która usprawnia jego siłę [muskuły].
Zwiększa siłę o 5.
Uzbrojony: wilk posiada drugi rząd zębów, który usprawnia atak. Zwiększa zadawane obrażenia fizyczne o 1/4.
Umiejętności rangi:
Czarna pieczęć — fanatyk przeklina otoczenie. Wrogie wilki znajdujące się w temacie otrzymują po -10 PŻ.
Użyć: [2/2; 4.01.26]
- Caitlyn
- Wilk Apokalipsy
Głód
- Posty: 611
- Płeć: Samica
- Siła: 70 (20+50)
- Zręczność: 100 (40+50+10)
- Czujność: 62 (12+50)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 86
- Profesje: Toksykolog [1], Tropiciel [3]
- Tytuł: Kapłanka Lolth
Prastara dzicz
Była uważna, obserwowała, nasłuchiwała i jeszcze raz OBSERWOWAŁA... i przywitała Kreona, ofc, Alfa nowy.
Nie umknęło również jej uwadze to, że ktoś z Cienistej Elity znalazł trop, a nawet i samego 'oprawcę' który zdzielił go z kopyta po mordzieł.
Aałłłłł... to musiało zaboleć.
Caitlyn nie czekając na reakcję stada — pognała ku zwierzynie, wbijając ostre jak brzytwa kły w lewą pachwinę tuż przy zadzie. Celem jej było spowolnienie, ale i osłabienie bizona — poprzez krwawienie.
Nie grała dziś pierwszych skrzypiec. Dawała szansę wykazać sie innym, mniej doświadczonym wilkom. Każdy kiedyś się uczy, a i nuż znajdzie się więcej mistrzów w owej dziedzinie — łowy, tropienie, pogoń, szarpanie. ZABIJANIE.
GŁÓÓÓÓÓÓÓÓD...
Palił jej przełyk.
Nie umknęło również jej uwadze to, że ktoś z Cienistej Elity znalazł trop, a nawet i samego 'oprawcę' który zdzielił go z kopyta po mordzieł.
Aałłłłł... to musiało zaboleć.
Caitlyn nie czekając na reakcję stada — pognała ku zwierzynie, wbijając ostre jak brzytwa kły w lewą pachwinę tuż przy zadzie. Celem jej było spowolnienie, ale i osłabienie bizona — poprzez krwawienie.
Nie grała dziś pierwszych skrzypiec. Dawała szansę wykazać sie innym, mniej doświadczonym wilkom. Każdy kiedyś się uczy, a i nuż znajdzie się więcej mistrzów w owej dziedzinie — łowy, tropienie, pogoń, szarpanie. ZABIJANIE.
GŁÓÓÓÓÓÓÓÓD...
Palił jej przełyk.
𝓒𝓪𝓲𝓽𝓵𝔂𝓷 — 𝓦𝓲𝓵𝓴 𝓐𝓹𝓸𝓴𝓪𝓵𝓲𝓹𝓼𝔂 𝓖ł𝓸́𝓭
Ponadprzeciętnie długie włosy i ogon.
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
ZAPACH: CZARNE RÓŻE, LEŚNY MECH.
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•

•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
Nie mam brudnych myśli, tylko seksowną wyobraźnie...

» LOVE: Desire, I'm hungry. I hope you feed me...I & O
POSIADANE: Amulet Zręczności.
Sztylet: KRWISTA ŁZA | KARTA POSTACI — INFORMACJE.
ODZNACZENIA: Piętno Cienia x1, Skrzydła Merkumere x5, Wrzeciono Lolth x4,
Skrzydła Freya x1, Lazur Bestii x3.
- Atraks
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 53
- Rodzice: Atlanta x Beliar
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 5
- Zręczność: 2
- Czujność: 3
- Wiedza: 20
- Życie: 100
- Energia: 100 [13.01]
- Punkty Doświadczenia: 32
Prastara dzicz
Brat Nyks przesuwał się w cieniach, podążając za dorosłymi wilkami. Starał się tak samo węszyć, rozglądać, unikać wiatru, który próbował ukraść jego zapach. Było tego tyle, że wilk bardzo żałował, że nie było przy nim jego siostry. Chciał być jak najlepszym łowcą, by zawsze móc ją wspierać, ale jak miał to zrobić, skoro nie było jej przy nim, by móc się nauczycić bycia jej wsparciem? Odrzucił tę myśl, starając się skupić na tu i teraz.
Tropił więc, starając się znaleźć coś ciekawego.
Tropił więc, starając się znaleźć coś ciekawego.
- Kreon
- Samiec Alfa
Klan Cienia
- Posty: 461
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 85 [25+60]
- Zręczność: 80 [20+60]
- Czujność: 75 [15+60]
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 213 [wym 150]
Prastara dzicz
przywitał Caitlyn i każdego, kto przypadkiem odnotował jego obecność. Był właściwie trochę ciekaw jak i czy zareagują na jego pojawienie się tutaj — i nie zawiódł się. W końcu nawet jeśli ktokolwiek mógł mieć do niego jakieś pytania, to łowy na pewno nie były dobrym momentem.
Idąc z tyłu obserwował bardziej polujących niż potencjalne ślady, do tropienia nie nadając się i tak, ale za to dość szybko wyłapując moment gdy pysk Gressila przeżył spotkanie pierwszego stopnia z kopytem.
Krótkim skokiem między cieniami znalazł się w pobliżu Piewcy. Nie znał się na leczeniu, ale nie to było jego celem, zwyczajnie na szybko upewnił się, że stan wilka jest wystarczająco dobry, by do uzdrowiska dało się dostarczyć coś co w ogóle można leczyć. Rzucił okiem po pozostałych, ale tak naprawdę nie było wśród nich nikogo, komu można było powierzyć monitowanie stanu Gressila, więc najwyraźniej samiec będzie musiał chwilę poradzić sobie sam. Fakt, że poza przemeblowanym ryjem nie miał mózgu wypływającego przez ucho na pewno rokował całkiem obiecująco. Cóż, najwyżej potem go przeniesie.
Widząc, jak Cait dobiera się do pachwin z jednej strony, sam skorzystał z faktu swojej czarnoogniowej nietykalności i podgryzając pachę przy jednej z przednich kończyn, jednocześnie starał się zmusić szarżujące zwierzę, by bardziej niż na atakowaniu, skupiało się na wyczzerpującym biegu przed siebie, odsłaniając się dla pozostałych.
Idąc z tyłu obserwował bardziej polujących niż potencjalne ślady, do tropienia nie nadając się i tak, ale za to dość szybko wyłapując moment gdy pysk Gressila przeżył spotkanie pierwszego stopnia z kopytem.
Krótkim skokiem między cieniami znalazł się w pobliżu Piewcy. Nie znał się na leczeniu, ale nie to było jego celem, zwyczajnie na szybko upewnił się, że stan wilka jest wystarczająco dobry, by do uzdrowiska dało się dostarczyć coś co w ogóle można leczyć. Rzucił okiem po pozostałych, ale tak naprawdę nie było wśród nich nikogo, komu można było powierzyć monitowanie stanu Gressila, więc najwyraźniej samiec będzie musiał chwilę poradzić sobie sam. Fakt, że poza przemeblowanym ryjem nie miał mózgu wypływającego przez ucho na pewno rokował całkiem obiecująco. Cóż, najwyżej potem go przeniesie.
Widząc, jak Cait dobiera się do pachwin z jednej strony, sam skorzystał z faktu swojej czarnoogniowej nietykalności i podgryzając pachę przy jednej z przednich kończyn, jednocześnie starał się zmusić szarżujące zwierzę, by bardziej niż na atakowaniu, skupiało się na wyczzerpującym biegu przed siebie, odsłaniając się dla pozostałych.
𝕶𝖗𝖊𝖔𝖓
Wielki Inkwizytor (w stanie spoczynku)
✦ Moce ✦
Alfa i Omega ⟡ 2/3 styczeń
gryzienie: -10HP (uzbrojony)
Rodzina Źródło mocy, której nikt nie przejmie.
✦ Żyleta, Królowa ✦
✦ Meduza, Kalathem, Insomnia, Dalacori,
szczenięta apokalipsy (m. Żyleta)
— Krew z mojej krwi.
Ekwipunek:
mały szary kamyczek z białymi paskami ✦ szczęśliwe jabłko ✦ esencja cienia ✦ czarne pióro
+ doś: 114 [ polowania ], 106 [ eventy ], 97 [ skarbiec KC ],
39 [ ND ], 9 [ wydobycia ]
- Ivaroth
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 219
- Rodzice: Lilith X Nathellion
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 15
- Zręczność: 10
- Czujność: 5
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 166
Prastara dzicz
Szedł tak, węsząc i szukając śladów w rozmiękłej ziemi. Jak na razie bez większych skutków. Co prawda udało mu się dostrzec całkiem świeży trop, lecz należał on jedynie do zająca. Zingorował go więc, ruszając dalej.
Nie był pewien ile czasu spędził na powolnym brodzeniu w błocie i poszukiwaniach. Jednakże w pewnym momencie jego uwagę przykuło niemałe zamieszanie kawałek dalej. Szybko podniósł głowę, nastawiając uszu i kierując wzrok w tamtą stronę. Akurat w odpowiednim momencie, by zauważyć, jak basior, którego ze względu na umaszczenie od dłuższego czasu podejrzewał o pokrewieństwo z Azą, obrywa właśnie kopytem prosto w pysk od ogromnego bizona. Przez moment patrzył na wilka, w duchu poniekąd się ciesząc, że nie był teraz na jego miejscu. Wyglądało to wyjątkowo boleśnie.
Szybko jednak odwrócił wzrok od poszkodowanego, po czym zerwał się do biegu, dołączając do goniących zwierzynę łowców. W końcu zajmowanie się rannymi nie należało do jego obowiązków — nawet jeśli nie byłby jedynie podrostkiem to uzdrowicielem nie był. I nie będzie. Nie miał do tego głowy. Zresztą wolał rany zadawać, niż je łatać.
Wolał na wszelki wypadek nie zbliżać się do rogatego łba bizona, ani do jego tylnych nóg. Dlatego obrał sobie za cel jeden z jego boków, po którym zaczął go kąsać, starając się wybierać najbardziej wrażliwe miejsca i czynić przy tym jak największe szkody.
Nie był pewien ile czasu spędził na powolnym brodzeniu w błocie i poszukiwaniach. Jednakże w pewnym momencie jego uwagę przykuło niemałe zamieszanie kawałek dalej. Szybko podniósł głowę, nastawiając uszu i kierując wzrok w tamtą stronę. Akurat w odpowiednim momencie, by zauważyć, jak basior, którego ze względu na umaszczenie od dłuższego czasu podejrzewał o pokrewieństwo z Azą, obrywa właśnie kopytem prosto w pysk od ogromnego bizona. Przez moment patrzył na wilka, w duchu poniekąd się ciesząc, że nie był teraz na jego miejscu. Wyglądało to wyjątkowo boleśnie.
Szybko jednak odwrócił wzrok od poszkodowanego, po czym zerwał się do biegu, dołączając do goniących zwierzynę łowców. W końcu zajmowanie się rannymi nie należało do jego obowiązków — nawet jeśli nie byłby jedynie podrostkiem to uzdrowicielem nie był. I nie będzie. Nie miał do tego głowy. Zresztą wolał rany zadawać, niż je łatać.
Wolał na wszelki wypadek nie zbliżać się do rogatego łba bizona, ani do jego tylnych nóg. Dlatego obrał sobie za cel jeden z jego boków, po którym zaczął go kąsać, starając się wybierać najbardziej wrażliwe miejsca i czynić przy tym jak największe szkody.
.
𝕴𝖛𝖆𝖗𝖔𝖙𝖍
✘✗✗✘✗✗✘
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•
✘✗✗✘✗✗✘
Karta postaci
✘✗✗✘✗✗✘
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
•❅────✧෴෴෴✧─────❅•ZAPACH
EKWIPUNEK
● Szczupły, ale nie wychudzony, dość wysoki jak na podrostka.
● Sierść w nieładzie, krótka i szorstka, za wyjątkiem zmierzwionej grzywki na głowie i dłuższych kosmyków na karku. Mocno rozczochrany.
● Dość świeże rozcięcie na barku, trochę siniaków. Poza tym parę starych blizn ukrytych wśród sierści.
● Nie pierwszej nowości przybrudzona torba u boku, skradziona jakiemuś nieuważnemu gościowi karczmy jeszcze w czasach szczenięcych.
● Sierść w nieładzie, krótka i szorstka, za wyjątkiem zmierzwionej grzywki na głowie i dłuższych kosmyków na karku. Mocno rozczochrany.
● Dość świeże rozcięcie na barku, trochę siniaków. Poza tym parę starych blizn ukrytych wśród sierści.
● Nie pierwszej nowości przybrudzona torba u boku, skradziona jakiemuś nieuważnemu gościowi karczmy jeszcze w czasach szczenięcych.
Pachnie krwią, leśną ściółką i alkoholem.
● bransoletka z koralikami przypominającymi surowce klanowe (na łapie)
● kamyk (schowany w torbie)
● niewielki róg zawieszony na rzemieniu (na szyi)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Pasta do rogów — dla tych, którym natura ich nie poskąpiła. — nabłyszczająca
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Aura umarłych
● kamyk (schowany w torbie)
● niewielki róg zawieszony na rzemieniu (na szyi)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Pasta do rogów — dla tych, którym natura ich nie poskąpiła. — nabłyszczająca
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● 1 x Aura umarłych
✘✗✗✘✗✗✘
Karta postaci
- Iskariot
- Dowódca Cieni
Zekhrizzyrral
- Posty: 390
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie
- Siła: 70 (25+35+10){140}
- Zręczność: 60 (25+35){120}
- Czujność: 40 (5+35){80}
- Wiedza: 30
- Życie: 56 (04.02)
- Energia: 60
- Punkty Doświadczenia: 57(w. 610)
- Profesje: Toksykolog [2], Myśliwy [3]
- Tytuł: Kapłan Farothinyrrala
Prastara dzicz
Węsząc między krzakiem jeżyn i mchem pod samotną brzozą, nagle usłyszał ryk z oddali i coś, co tylko zinterpretował jako tępy cios, niepodobny do uderzenia w drzewo. — Oh, tak bez ostrzeżenia? Zuchwały drań. — Mruknął pod nosem, szyderczo uśmiechając się w kierunku, skąd dobiegł nie aż tak tajemniczy dźwięk. Wyostrzył gwałtownie zmysły i pozwolił hormonom wzburzyć futro na grzbiecie, wzmocnić mięśnie i oddać się cichej litanii ku swemu patronowi. Zerwał się do biegu, gdzieś w międzyczasie reszta grupy łowieckiej poczyniła swe pierwsze kroki ku osiągnięciu sukcesu, a samo przetransportowanie swego tyłka (bez spaceru po cieniach) zajęła nieco więcej czasu, niż planował, ale gdy już był, dał o sobie znać poprzez wściekłe warczenie i wyszczerzoną mordą, gotową zatopić zęby w świeżej krwi. Nie zawsze stosował magię do polowań, wartość ofiary jest tym większa, im więcej wysiłku włoży w jej upolowanie.
Bizon, mimo iż bydle względnie młode, nadal było ogromne, silne i wcale nie aż tak toporne w ruchliwości, urządzał rodeo godne zapamiętania, a Iskariot dziś go ujedzie. Skoczył pełnym pędem na jego bok, wdrapał na grzbiet i pośród intensywnych wierzgań, dostał się z lekkim oporem i nadwyrężonymi mięśniami na jego kark i głowę. Zakleszczył się zębami i tylnymi łapami grubą skórę i futro, wyczekiwał odpowiedniej okazji, obserwował dokładnie otoczenie i pilnował, jak zrealizować swój plan, by nie uszkodzić zbędnie młodego pokolenia. Liczne siniaki, przeciążenia i nawet oberwanie rogiem po czole, zrodzone z walki o utrzymanie się na swojej pozycji, okazały się opłacalne, bo gdy wypatrzył moment, własnymi łapami wydłubał oczy bykowi, by ten w szale zaszarżował... no właśnie, gdzie? W masywny dąb, z którym nawet król puszczy nie mógł się równać, co go powinno na chwilę oszołomić i dać szansę reszcie popisać się przed nowym alfą.
Swoją drogą, zauważył Kreona, ale w ogniu walki ciężko o uprzejme gesty, więc zostawi to a później.
Bizon, mimo iż bydle względnie młode, nadal było ogromne, silne i wcale nie aż tak toporne w ruchliwości, urządzał rodeo godne zapamiętania, a Iskariot dziś go ujedzie. Skoczył pełnym pędem na jego bok, wdrapał na grzbiet i pośród intensywnych wierzgań, dostał się z lekkim oporem i nadwyrężonymi mięśniami na jego kark i głowę. Zakleszczył się zębami i tylnymi łapami grubą skórę i futro, wyczekiwał odpowiedniej okazji, obserwował dokładnie otoczenie i pilnował, jak zrealizować swój plan, by nie uszkodzić zbędnie młodego pokolenia. Liczne siniaki, przeciążenia i nawet oberwanie rogiem po czole, zrodzone z walki o utrzymanie się na swojej pozycji, okazały się opłacalne, bo gdy wypatrzył moment, własnymi łapami wydłubał oczy bykowi, by ten w szale zaszarżował... no właśnie, gdzie? W masywny dąb, z którym nawet król puszczy nie mógł się równać, co go powinno na chwilę oszołomić i dać szansę reszcie popisać się przed nowym alfą.
Swoją drogą, zauważył Kreona, ale w ogniu walki ciężko o uprzejme gesty, więc zostawi to a później.
𒅒𝕴𝖘𝖐𝖆𝖗𝖎𝖔𝖙𒅒
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖘𝖙𝖆𝖗,
𝕳𝖔𝖜 𝕴 𝖜𝖔𝖓𝖉𝖊𝖗 𝖜𝖍𝖆𝖙 𝖞𝖔𝖚 𝖆𝖗𝖊!
𝖀𝖕 𝖆𝖇𝖔𝖛𝖊 𝖙𝖍𝖊 𝖜𝖔𝖗𝖑𝖉 𝖘𝖔 𝖍𝖎𝖌𝖍,
𝕷𝖎𝖐𝖊 𝖆 𝖉𝖎𝖆𝖒𝖔𝖓𝖉 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖐𝖞.
𝖂𝖍𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖇𝖑𝖆𝖟𝖎𝖓𝖌 𝖘𝖚𝖓 𝖎𝖘 𝖌𝖔𝖓𝖊,
𝖂𝖍𝖊𝖓 𝖍𝖊 𝖓𝖔𝖙𝖍𝖎𝖓𝖌 𝖘𝖍𝖎𝖓𝖊𝖘 𝖚𝖕𝖔𝖓,
𝕿𝖍𝖊𝖓 𝖞𝖔𝖚 𝖘𝖍𝖔𝖜 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖑𝖎𝖌𝖍𝖙,
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖆𝖑𝖑 𝖙𝖍𝖊 𝖓𝖎𝖌𝖍𝖙.
𝕿𝖍𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖙𝖗𝖆𝖛'𝖑𝖑𝖊𝖗 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐,
𝕿𝖍𝖆𝖓𝖐𝖘 𝖞𝖔𝖚 𝖋𝖔𝖗 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖙𝖎𝖓𝖞 𝖘𝖕𝖆𝖗𝖐,
𝕳𝖊 𝖈𝖔𝖚𝖑𝖉 𝖓𝖔𝖙 𝖘𝖊𝖊 𝖜𝖍𝖎𝖈𝖍 𝖜𝖆𝖞 𝖙𝖔 𝖌𝖔,
𝕴𝖋 𝖞𝖔𝖚 𝖉𝖎𝖉 𝖓𝖔𝖙 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊 𝖘𝖔.
𝕴𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐 𝖇𝖑𝖚𝖊 𝖘𝖐𝖞 𝖞𝖔𝖚 𝖐𝖊𝖊𝖕,
𝕬𝖓𝖉 𝖔𝖋𝖙𝖊𝖓 𝖙𝖍𝖗𝖔' 𝖒𝖞 𝖈𝖚𝖗𝖙𝖆𝖎𝖓𝖘 𝖕𝖊𝖊𝖕,
𝕱𝖔𝖗 𝖞𝖔𝖚 𝖓𝖊𝖛𝖊𝖗 𝖘𝖍𝖚𝖙 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖊𝖞𝖊,
𝕿𝖎𝖑𝖑 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖚𝖓 𝖎𝖘 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖘𝖐𝖞.
'𝕿𝖎𝖘 𝖞𝖔𝖚𝖗 𝖇𝖗𝖎𝖌𝖍𝖙 𝖆𝖓𝖉 𝖙𝖎𝖓𝖞 𝖘𝖕𝖆𝖗𝖐,
𝕷𝖎𝖌𝖍𝖙𝖘 𝖙𝖍𝖊 𝖙𝖗𝖆𝖛'𝖑𝖑𝖊𝖗 𝖎𝖓 𝖙𝖍𝖊 𝖉𝖆𝖗𝖐:
𝕿𝖍𝖔' 𝕴 𝖐𝖓𝖔𝖜 𝖓𝖔𝖙 𝖜𝖍𝖆𝖙 𝖞𝖔𝖚 𝖆𝖗𝖊,
𝕿𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖙𝖜𝖎𝖓𝖐𝖑𝖊, 𝖑𝖎𝖙𝖙𝖑𝖊 𝖘𝖙𝖆𝖗.
Technikalia
Karta Postaci
[>>>LINK<<<]
- Caitlyn
- Wilk Apokalipsy
Głód
- Posty: 611
- Płeć: Samica
- Siła: 70 (20+50)
- Zręczność: 100 (40+50+10)
- Czujność: 62 (12+50)
- Wiedza: 40
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 86
- Profesje: Toksykolog [1], Tropiciel [3]
- Tytuł: Kapłanka Lolth
Prastara dzicz
W jej sercu płonął czarny ogień. W ferworze walki zadawała coraz zacieklejsze ataki za pomocą sztyleta, bo się przywiesiła na jego zadniej łapie — dzięki czarnemu ogniowi była w stanie uniknąć ewentualnych kopnięć, przemieszczając się po ciele byka... Ostatecznie jednak wylądowała na jego grzbiecie i wsunęła krwawą łzę pomiędzy łopatki. Zadawała cios za ciosem, sprawiając, że ciało byka zalewało się krwią, nie tylko z zewnątrz, ale powoli również od środka...
Czekała aż stwór uropi się we własnej posoce...
Oblizała wargi, zadowolona — choć była chłodna z mordy — satysfakcja pulsowała w jej żyłach...
Czekała aż stwór uropi się we własnej posoce...
Oblizała wargi, zadowolona — choć była chłodna z mordy — satysfakcja pulsowała w jej żyłach...
𝓒𝓪𝓲𝓽𝓵𝔂𝓷 — 𝓦𝓲𝓵𝓴 𝓐𝓹𝓸𝓴𝓪𝓵𝓲𝓹𝓼𝔂 𝓖ł𝓸́𝓭
Ponadprzeciętnie długie włosy i ogon.
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
ZAPACH: CZARNE RÓŻE, LEŚNY MECH.
•❅────✧❅✦❅✧─────❅•

•❅────✧❅✦❅✧─────❅•
Nie mam brudnych myśli, tylko seksowną wyobraźnie...

» LOVE: Desire, I'm hungry. I hope you feed me...I & O
POSIADANE: Amulet Zręczności.
Sztylet: KRWISTA ŁZA | KARTA POSTACI — INFORMACJE.
ODZNACZENIA: Piętno Cienia x1, Skrzydła Merkumere x5, Wrzeciono Lolth x4,
Skrzydła Freya x1, Lazur Bestii x3.
- Zuma
- Adept
Klan Cienia
- Posty: 177
- Rodzice: Kezzai, Heylin
- Płeć: Samiec
- Siła: 12
- Zręczność: 4
- Czujność: 6
- Wiedza: 8
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 37
Prastara dzicz
Zuma czuł na sobie jakieś pojedyncze spojrzenia, jednak oprócz lekko nerwowego poruszania galkami ocznymi nie zrobił nic. Chyba wciąż czuł się zbyt mało pewnie, żeby się wychylać. Zwłaszcza, kiedy dorośli byli skupieni. W końcu który szczeniak chciałby być skopany za przeszkadzanie w polowaniu. Może jak się spisze to oberwie mu się kawałek.
Gdy pojawił się jakiś wilk z mackami zamiast oka, powieki Zumy rozszerzyły się mocno. Rogi już widział, ale to?
Nie zdążył jednak zareagować bardziej, bo oto wilki zaczęły atakować jakieś duże zwierzę. Odruchowo zaszedł za jeden z krzewów chcąc się instynktownie ochronić. Obserwował całe zajście z ciarkami na grzbiecie. Do tej pory nie widział aż tak brutalnego zajścia.
Gdy pojawił się jakiś wilk z mackami zamiast oka, powieki Zumy rozszerzyły się mocno. Rogi już widział, ale to?
Nie zdążył jednak zareagować bardziej, bo oto wilki zaczęły atakować jakieś duże zwierzę. Odruchowo zaszedł za jeden z krzewów chcąc się instynktownie ochronić. Obserwował całe zajście z ciarkami na grzbiecie. Do tej pory nie widział aż tak brutalnego zajścia.
ZUMA
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
Wygląd i zapach
Stan obecny
Stan obecny
wilczek o brązowej sierści w ciepłym odcieniu
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
włosie jest lekko dłuższe i kosmyki bywają powykręcane w różne strony tworząc artystyczny nieład
ma seledynowe ślepia i klapnięte uszy
pachnie — ziemią, świeżym powietrzem
do uzupełnienia
don't you ever leave me alone
be my shelter from the storm
- Ammat
- Cień
Fidelisnyrral
- Posty: 1039
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 50 (20+30)
- Zręczność: 50 (20+30)
- Czujność: 45 (5+10+30)
- Wiedza: 25 (5+20)
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 20(300)
- Profesje: Myśliwy [2]
Prastara dzicz
W końcu przed nim pojawiła się zwierzyna, a właściwie przed gressilem. Nie czekał długo, gdy ofiara zaatakowała ten uskoczył dostając delikatnie w muskuł. Na szczęście ledwo zadrapanie! Nie był długo dłużny i wyskoczył na szyję dzikiego zwierzęcia atakując z całą furią, modlitwą do Bogów na pysku.
𝙰𝙼𝙼𝙰𝚃
෴𓂃𓂃෴
𝕷𝖔𝖏𝖆𝖑𝖓𝖔𝖘́𝖈́ 𝖓𝖆𝖘𝖟𝖞𝖒 𝖕𝖗𝖆𝖜𝖊𝖒, 𝖘𝖎ł𝖆 𝖟𝖆𝖑𝖊𝖙𝖆̨,
𝖟𝖊𝖒𝖘𝖙𝖆 𝖕𝖗𝖟𝖞𝖏𝖊𝖒𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨, 𝖆 𝖟𝖆𝖇𝖆𝖜𝖆 𝖈𝖔𝖉𝖟𝖎𝖊𝖓𝖓𝖔𝖘́𝖈𝖎𝖆̨.
•❅────✧𒐤✧─────❅•
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴅᴏ ᴄᴢᴇɢᴏꜱ́ ᴋᴛᴏꜱ́ ᴍɴɪᴇ ᴢᴍᴜꜱᴢᴀ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ɴᴀ ʟɪᴛᴏꜱ́ᴄ́ ʙʀᴀᴄ́ ᴍɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨, ɢᴅʏ ᴢ ʙᴜᴛᴀᴍɪ ʟᴇᴢᴀ̨ ᴡ ᴅᴜꜱᴢᴇ̨,
ᴛʏᴍ ʙᴀʀᴅᴢɪᴇᴊ ɢᴅʏ ᴍɪ ɴᴀᴘʟᴜᴄ́ ᴡ ɴɪᴀ̨ ꜱᴛᴀʀᴀᴊᴀ̨ ꜱɪᴇ̨!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴍᴜᴄʜ, ᴄᴏ ᴢ̇ʏᴡɪᴀ̨ ꜱɪᴇ̨ ᴋʀᴡɪᴀ̨ ꜱ́ᴡɪᴇᴢ̇ᴀ̨,
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴘꜱᴏ́ᴡ, ᴄᴏ ꜱᴢᴀʀᴘɪᴀ̨ ᴍɪᴇ̨ꜱᴀ ꜱᴛʀᴢᴇ̨ᴘ!
ɴɪᴇ ᴢɴᴏꜱᴢᴇ̨ ᴛʏᴄʜ, ᴄᴏ ᴛᴇ̨ᴘᴏ ᴡ ꜱɪᴇʙɪᴇ ᴡɪᴇʀᴢᴀ̨,
ɢᴅʏ ɴᴀᴡᴇᴛ ᴊᴜᴢ̇ ɪᴄʜ ᴅᴌᴀᴡɪ ᴡᴌᴀꜱɴʏ ᴘᴇ̨ᴅ!
•❅────✧𒐤✧─────❅•
༝྾྾༝ KARTA POSTACI ༝྾྾༝ ❅────✧𒐤✧─────❅• Pandemonium
Użyć: 2:2
Cieniostworzenie
Użyć:2/2
Mutacje na stałe
pancerny: muskuły
Uzbrojony:Rogi
Posiada sztylet skrytobójcy :Szpon
umiejętność:Spacer po cieniach
GALERIA
Ekwipunek:
- Mavi Alov
- Wilk Apokalipsy
Wojna
- Posty: 216
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 90 (30 + 50 + 10AB)
- Zręczność: 77 (27 + 50)
- Czujność: 65 (15 + 50)
- Wiedza: 15
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 40
- Profesje: Strażnik [1]
Prastara dzicz
Dostrzegłszy, że oto znaleźli w końcu bizona (i to w jakim stylu, aż sobie cicho parsknął pod nosem gdy Gressil dość dobitnie wskazał im cel) sięgnął po moce Apokalipsy. Smuga ciemnego, dość gęstego dymu przetoczyła się ledwo, ledwo ponad poziomem trawy, łagodną falą przemknęła się pod ofiarą. Bizon pewnie nawet nie zorientował się, co zadało cios; przecież niematerialna smuga nie jest zdolna boleśnie zarysować podbrzusza, prawda? Nie posiadał sztyletu; działał zębami, w jakże prymitywny sposób — ale z pewnością mimo tego całkiem skuteczny. Inna rzecz, że oszołomiona bestia miała pełne prawo nie połapać się w sytuacji; wszystko działało się całkiem szybko, a gromada dzikich i głodnych drapieżców dopadła rogacza równie nagle, jak i brutalnie.
Ciosy zdawały się padać z każdej strony. Prawdopodobnie gdyby nie to, że był tworem niematerialnym, ulotnym, balansującym na granicy istnienia, dostałby albo kopytem, albo rogiem, albo wilczym pazurem w bratobójczym, przypadkowym, ataku. Na szczęście wszystkiego tego uniknął. Zrobił swoje i odsunął się dalej, aby dać szansę innym zasmakować krwi roślinożercy. Znajdując się już kilka metrów od zawirowania, przybrał nieco bardziej "wilczą" postać.
Czarny Ogień nie zawiódł go nigdy.
Umiejętność — przemieszczanie się i teleportowanie za pomocą czarnych płomieni. Zwykle dla każdego z wilków apokalipsy wygląda to inaczej. Prawdopodobnie sposób w jaki wyłaniają się z czarnych płomieni ma odbicie w charakterze danego wilka.
Ciosy zdawały się padać z każdej strony. Prawdopodobnie gdyby nie to, że był tworem niematerialnym, ulotnym, balansującym na granicy istnienia, dostałby albo kopytem, albo rogiem, albo wilczym pazurem w bratobójczym, przypadkowym, ataku. Na szczęście wszystkiego tego uniknął. Zrobił swoje i odsunął się dalej, aby dać szansę innym zasmakować krwi roślinożercy. Znajdując się już kilka metrów od zawirowania, przybrał nieco bardziej "wilczą" postać.
Czarny Ogień nie zawiódł go nigdy.
Umiejętność — przemieszczanie się i teleportowanie za pomocą czarnych płomieni. Zwykle dla każdego z wilków apokalipsy wygląda to inaczej. Prawdopodobnie sposób w jaki wyłaniają się z czarnych płomieni ma odbicie w charakterze danego wilka.
- Kreon
- Samiec Alfa
Klan Cienia
- Posty: 461
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 85 [25+60]
- Zręczność: 80 [20+60]
- Czujność: 75 [15+60]
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 213 [wym 150]
Prastara dzicz
rozdzierając ciało w miejscach, gdzie jego szczęka — jedyny materialny fragment ciała — dała radę złapać, umykał każdemu desperackiemu wierzgnięciu, każdemu zarzuceniu łbem. Już od dawna nie czuł tej eteryczności, ale od pierwszych chwil w czarnych płomieniach, miał wrażenie że nigdy tej więzi nie stracił. Nigdy nie był wielkim fanem polowań, ale teraz — ten pościg, tak trywialny, gdy zaklęcie Apokalipsy chroniło go przed jakimkolwiek ciosem, dawał mu przedziwną radość z poczucia wolności.
Czuł tuż obok obecność Iskariota — prawdopodobnie był gdzieś nad nim, pewnie na grzbiecie zwierzęcia. Nie zamierzał się tam pchać, Chaoci poradzili by sobie doskonale nawet i bez jego obecności, sugerować że przyszedł im na pomoc, byłoby obelżywe. Nie, przyszedł trochę z poczucia wspólnoty z Cienistą bracią. Ale teraz, ha!, teraz miał wrazenie, że dostarczyło mu to więcej zabawy niż kiedykolwiek mógłby przypuszczać.
Czuł tuż obok obecność Iskariota — prawdopodobnie był gdzieś nad nim, pewnie na grzbiecie zwierzęcia. Nie zamierzał się tam pchać, Chaoci poradzili by sobie doskonale nawet i bez jego obecności, sugerować że przyszedł im na pomoc, byłoby obelżywe. Nie, przyszedł trochę z poczucia wspólnoty z Cienistą bracią. Ale teraz, ha!, teraz miał wrazenie, że dostarczyło mu to więcej zabawy niż kiedykolwiek mógłby przypuszczać.
𝕶𝖗𝖊𝖔𝖓
Wielki Inkwizytor (w stanie spoczynku)
✦ Moce ✦
Alfa i Omega ⟡ 2/3 styczeń
gryzienie: -10HP (uzbrojony)
Rodzina Źródło mocy, której nikt nie przejmie.
✦ Żyleta, Królowa ✦
✦ Meduza, Kalathem, Insomnia, Dalacori,
szczenięta apokalipsy (m. Żyleta)
— Krew z mojej krwi.
Ekwipunek:
mały szary kamyczek z białymi paskami ✦ szczęśliwe jabłko ✦ esencja cienia ✦ czarne pióro
+ doś: 114 [ polowania ], 106 [ eventy ], 97 [ skarbiec KC ],
39 [ ND ], 9 [ wydobycia ]
- Neffrea
- Cień
Kaileevandrel
- Posty: 539
- Płeć: Samica
- Ciąża: Tak
- Siła: 55 (25+30)
- Zręczność: 55 (25+30)
- Czujność: 35 (5+30)
- Wiedza: 40
- Życie: 92 (16.02)
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 18
- Profesje: Rzemieślnik [2]
- Tytuł: Kapłanka Svahrice
Prastara dzicz
Cały Gressil , przetoczyło się jej przez myśl, kiedy wilk zebrał kopniaka. Oj, na pewno bolało. Westchnęła. W zasadzie aż dziw, że przynajmniej jej zad zauważył, skoro taką bestię był w stanie przeoczyć. Ruszyła pędem ku niemu, korzystając z tego, że przy bizonie obecnie i tak nie było przestrzeni, żeby wyprowadzić atak.
— Masz wszystkie zęby? — mruknęła, próbując — jeśli była taka konieczność — jakoś wilka ocucić. Czy groziło mu wstrząśnienie mózgu? Cóz, nie była medykiem i nie znała się na leczeniu wcale. Znała jednak jeden sposób na przywrócenie życia wilczym stworzeniom. Jakoś tak zupełnie przypadkiem sięgnęła łapą w stronę przyrodzenia samca i chwilę je pomasowała. Pacjent powinien żyć, chociaż być może jego uśmiech nigdy nie będzie już tak uroczy, jak wcześniej. Cóż, działała tak, jak umiała, prawda?
Spróbowała wyczekać chwili, gdy przy bizonie zrobi się odrobinę luźniej. Siedząc przy brązowym czuwała więc nad tym, co dzialo się nieco dalej — przy okazji pilnowała, by ich nic nie staranowało. Gressil to kawał byka, nie byłaby w stanie go przesunąć w bezpieczne miejsce, a osłaniać go własnym ciałem wcale nie zamierzała. Lubiła go, owszem — ale nie aż tak!
Kiedy odniosła wrażenie, iż zamieszanie nieco zelżało, a bizon przytarabanił w pień, ruszyła w jego stronę. Oślepiony nadal był niebezpieczny i zapewne działał po omacku, nerwowo, stanowiąc dla nich poważne zagrożenie. Równie poważne, jak wcześniej. Próbowała zajść go od boku, starając się unikać uzbrojonego łba. Biegnąc nadała sobie prędkości, a znajdując się już nieopodal byczka wybiła się tylnymi łapami, by zatopić zębiska w policzku stworzenia — po stronie przeciwnej od tej atakowanej przez Ammata. Pewnie gdzieś nieopodal znajdował się Iskariot, więc starała się nie wpaść na Dowódcę Cieni — choć wcale nie było to łatwe, zważywszy na ogólny chaos, który rozwinął swe skrzydła tutaj, w środku dziczy.
— Masz wszystkie zęby? — mruknęła, próbując — jeśli była taka konieczność — jakoś wilka ocucić. Czy groziło mu wstrząśnienie mózgu? Cóz, nie była medykiem i nie znała się na leczeniu wcale. Znała jednak jeden sposób na przywrócenie życia wilczym stworzeniom. Jakoś tak zupełnie przypadkiem sięgnęła łapą w stronę przyrodzenia samca i chwilę je pomasowała. Pacjent powinien żyć, chociaż być może jego uśmiech nigdy nie będzie już tak uroczy, jak wcześniej. Cóż, działała tak, jak umiała, prawda?
Spróbowała wyczekać chwili, gdy przy bizonie zrobi się odrobinę luźniej. Siedząc przy brązowym czuwała więc nad tym, co dzialo się nieco dalej — przy okazji pilnowała, by ich nic nie staranowało. Gressil to kawał byka, nie byłaby w stanie go przesunąć w bezpieczne miejsce, a osłaniać go własnym ciałem wcale nie zamierzała. Lubiła go, owszem — ale nie aż tak!
Kiedy odniosła wrażenie, iż zamieszanie nieco zelżało, a bizon przytarabanił w pień, ruszyła w jego stronę. Oślepiony nadal był niebezpieczny i zapewne działał po omacku, nerwowo, stanowiąc dla nich poważne zagrożenie. Równie poważne, jak wcześniej. Próbowała zajść go od boku, starając się unikać uzbrojonego łba. Biegnąc nadała sobie prędkości, a znajdując się już nieopodal byczka wybiła się tylnymi łapami, by zatopić zębiska w policzku stworzenia — po stronie przeciwnej od tej atakowanej przez Ammata. Pewnie gdzieś nieopodal znajdował się Iskariot, więc starała się nie wpaść na Dowódcę Cieni — choć wcale nie było to łatwe, zważywszy na ogólny chaos, który rozwinął swe skrzydła tutaj, w środku dziczy.
wojownik —> zwiadowca —> skrytobójca —> wyznawca —> piewca —> inkwizytor —> wielki inkwizytor —> inkwizytor —> Cień Kaileevandrel
mutacje

zastrzegam postać Shiloh
EQ












