Strona 4 z 4

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 16:24
autor: Vaelcarth
Zdarzenie "nawiedzeni przez duszki".
Woda szemrała w rytmie, którego nie dało się nie słuchać. Vael zatrzymał się nad strumieniem, takim żywym, wirującym w blasku popołudniowego słońca. Z góry niósł się huk wodospadu, jakby niebo samo chciało zwrócić uwagę na to miejsce. Przystanął, by napić się wody, gdy coś… powiedziało „Ej.” Podniósł głowę powoli, marszcząc brwi.
Wreszcie ktoś się pojawił. Ty wyglądasz, jakbyś mógł łowić — dodał głos, jakby wypływający prosto z nurtu. Co!? Podniósł głowę powoli, z trudem tłumiąc instynktowny skurcz mięśni karku. Cisza. Jedynie plusk wody, szum wiatru. Zmarszczył brwi, powoli przesuwając spojrzeniem po brzegu.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 16:58
autor: Vaelcarth
— No mówię do Ciebie!? Wreszcie ktoś się pojawił, a ty wyglądasz, jakbyś mógł łowić — powiedział głos, jakby wypływający prosto z nurtu. Co do…?! Wilk odskoczył pół kroku, zjeżył futro, oczy wbiły się w wodę. Żadnego zapachu. Żadnych śladów. Nic, co miałoby pyska, by to powiedzieć. Strumień wirował dalej, a z jego powierzchni zdawało się coś patrzeć. Vael zmrużył oczy, wciąż w napięciu. Przez krótką chwilę miał ochotę po prostu odejść, ale rozsądek szeptał, że nie ma sensu wdawać się w rozmowy z wodą. Ale instynkt tropiciela, ten, który nie pozwalał mu odpuszczać zagadek, zatrzymał go w miejscu.
Kto tu jest? — rzucił chłodno, z dystansem, choć głos nieznacznie mu zadrżał. Nie odpowiedział nikt. Tylko nurt zakręcił dziwnie, jakby woda przez moment płynęła pod prąd.
No, nie udawaj głuchego — rozbrzmiał głos, tym razem z lewej strony. Vael szarpnął spojrzeniem,a tam, między kamieniami, coś się poruszyło. Coś przezroczystego, jakby samo światło wzięło kształt wilka. Obrys był rozmazany, falował w rytmie wody.
Ty… — Vael wciągnął powietrze przez zęby, powoli cofając się o krok.
Ja — przytaknął duch bez skrępowania. — A teraz chodź, bo mi ryby pouciekają.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 17:04
autor: Vaelcarth
Na moment między nimi zapadła cisza, przerywana tylko szumem wodospadu i chlupotem fal.
Wiesz, że to nie brzmi jak problem, który powinienem rozwiązywać? — Odparł i uniósł lekko kącik pyska.
A jednak tu jesteś... — odparł duch tonem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Czarnofutry milczał dłuższą chwilę, wpatrując się w to przelewające się, świetliste coś. Woda rozdzierała widmo na tysiące fragmentów, jakby duch sam nie był pewien, w ilu kawałkach istnieje.
Czego właściwie chcesz? — zapytał w końcu, głosem surowszym, niż zamierzał.
Ryby. — Duch odpowiedział bez wahania, tak naturalnie, że Vael aż uniósł brew.
Ryby? — powtórzył chłodno.
Jednej. Tylko jednej. Nie byle jakiej, bo tej, którą wtedy prawie miałem. — Doprecyzował duch.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 17:17
autor: Vaelcarth
Zawisło między nimi coś nieuchwytnego, mieszanka absurdu i smutku. Duch pochylił łeb, jakby na chwilę znowu poczuł ciężar dawnego ciała.
Wiesz… kiedyś to było proste — zaczął, jego głos przybrał niższy, zamyślony ton. — Widzisz rybę, zanurzasz łapy, błysk i masz ją. Tylko że tego dnia było coś nie tak. Poślizgnąłem się, wiesz? Na tym cholernym kamieniu. A potem… potem już nie wyszedłem. — Odparł duch, a Vael słuchał w milczeniu, a w jego oczach pojawił się cień zastanowienia.
Utopiłeś się? — zapytał, z lekkim niedowierzaniem.
Najzwyczajniej w świecie. Bez heroizmu, bez magii, kompletnie bez sensu. I wiesz co najśmieszniejsze? Obudziłem się tu. Pod wodą. Oddycham, nie potrzebuję niczego… oprócz tej ryby. — Prychnął, a poten sam duch, który dopiero co śmiał się ze swej niedoli, to ostatecznie spojrzał na wilka z czymś w rodzaju pokory. Komiczny przekrój emocji, ale w sumie co się dziwić.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 17:41
autor: Vaelcarth
To głupie, wiem. Ale chyba każdy musi coś dokończyć, zanim odejdzie. Ja nie pamiętam już nawet, dla kogo łowiłem. Może dla siebie, może dla kogoś, kogo dawno już nie ma. Ale dopóki nie złapię tej ryby, nie mogę odejść. — Dodał duch, rzucajac te słowa w eter. Przez chwilę było słychać tylko nurt, jego szmer, który zdawał się mówić więcej niż słowa. Czarnofutry odwrócił wzrok, niepewny, czy bardziej rozbawiła go ta sytuacja, czy jednak… poruszyła.
To wcale nie jest głupie. — odparł spokojnie, po krótkiej chwili ciszy. — Zmarłeś w chwili, w której nie byłeś na to gotów. A to… zostawia ślad. Takie rzeczy nie odchodzą, dopóki sam ich nie domkniesz. — Jego głos nie brzmiał już surowo, jak zwykle, lecz łagodnie jak nurt, który nie niesie już oporu, tylko zrozumienie. Spojrzał na ducha z pewnym smutkiem, ale i z szacunkiem, jakby chciał dać mu do zrozumienia, że to, co robi, ma sens.
Więc można byłoby powiedzieć łów. Do skutku. — dodał cicho, przenosząc wzrok na taflę wody, gdzie srebrne refleksy księżyca tańczyły w rytm nurtu. — Każdy z nas coś goni. Ty przynajmniej wiesz, co to jest. — Położył na chwilę po sobie uszy.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 17:54
autor: Vaelcarth
Ale jak mniemam ty chcesz, żebym… ci pomógł? — zapytał powoli.
Ty masz łapy, ja mam czas. Wydaje mi się uczciwie. — Odparł duch, a wilk westchnął, potrząsnął łbem, jakby sam ze sobą toczył spór. Ale coś w tym duchu, ta jego prostota, ten brak pretensji.. to sprawiło, że nie potrafił po prostu odejść.
Dobrze. Ale jak nie znajdziemy tej ryby, to przynajmniej nauczę cię ją łapać. — Westchnął.
O, wreszcie ktoś z ambicją! — ucieszył się duch, a jego postać zamigotała, jakby rozjaśniona od środka. — Chodź, wiem, gdzie może się ukrywać.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 19:35
autor: Vaelcarth
Polowanie na rybę(dorosły — 4, II).
Ryba: s: 6/ zr: 15/ cz: 10

Vaelcarth: s: 50 / zr: 45 / cz: 40
  • obrażenia: -9 PŻ
  • zbieractwo: brak
SUMA: s: 50/ zr: 45 / cz: 40
Zatem ruszył za duchem. Vael przez dłuższą chwilę po prostu milczał, obserwując, jak duch sunie kilka łap nad ziemią. Niby bez ciężaru, ale z czymś na kształt przyzwyczajenia, jakby kiedyś miał ciało i nadal pamiętał, jak się je nosi.
— Więc… mam ci pomóc złapać rybę. — powtórzył powoli, nieco ironicznie.
— Dokładnie tak! — głos rozbrzmiał entuzjastycznie, aż echo odbiło się od skał. — Jedną, dowolną. Nie musi być ładna. Albo może być, jeśli to nie problem. — Dodał. Widać było, że mocno się tym entuzjazmuje.
— Spotkałem wiele istot w życiu, ale żadna nie prosiła mnie o wspólne łowienie po śmierci. — Prychną, kręcąc głową z niedowierzaniem.
— Pierwsze razy bywają dziwne, prawda? — odparł duch beztrosko. — Poza tym, jak już się utopiłem, wypadałoby skończyć to, co zacząłem.
Szli razem wzdłuż kamienistej ścieżki, gdzie zroszone porosty ślizgały się pod łapami. Wiatr znad wodospadu niósł ze sobą wilgoć i chłód, a pomiędzy mgłą tańczyły drobinki światła. Czasami Vaelowi wydawało się, że część tych drobinek to właśnie duch — jego kształt rozmywał się i znów formował, jakby raz był człowiekiem, raz tylko wspomnieniem.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 19:54
autor: Vaelcarth
Dlaczego akurat tu? — zapytał w końcu Vael. — To miejsce coś znaczy?
Woda zawsze była tu piękna. I trudna. — Duch spojrzał w kierunku wodospadu. — Kiedyś próbowałem złapać rybę pod spadającą kaskadą. Chciałem… nie wiem. Może komuś coś udowodnić.
I nie wyszło. — Stwierdził.
O, wyszło. Ryba mnie przetrwała. — Parsknął duch w odpowiedzi.
Vael zaśmiał się krótko pod nosem. Nie wiedział, czy bardziej rozbawia go absurd sytuacji, czy fakt, że właśnie prowadzi rozmowę z kimś, kto utopił się przez własny upór, ale był w tym jakiś urok.
No dobrze. — westchnął w końcu. — Skoro już w to wszedłem, poprowadź mnie. Gdzie zacząć szukać tej twojej ryby?
To proste! — rozbrzmiał głos z wyraźnym zadowoleniem. — Tam, gdzie najtrudniej ją złapać. — Dodał. Duch zdawał się zadwolony.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 20:26
autor: Vaelcarth
Vael uniósł brew.
A gdzie planujesz ją złowić? — Powtórzył. — Bo jeśli zaraz mi powiesz, że pod tym wodospadem, to… — zawiesił głos, spoglądając w stronę kaskady. Strumienie wody rozbijały się o skały z taką siłą, że powietrze aż drżało. — …to będziesz miał powtórkę z rozrywki, ale w moim wykonaniu. — Mruknął nie zadowolony z kolei rzeczy, co musiało zadziałać, bo duch zawahał się.
No… właściwie tam próbowałem ostatnim razem. Ale teraz już nie mogę się utopić, więc to chyba nie problem?
Nie problem dla ciebie — prychnął Vael. — Ale ja żyć jeszcze zamierzam. — Dodał, wszak wciąż miał w planach projekt szczęśliwe dzieciństwo. Zatrzymał się i spojrzał w bok, ku spokojniejszemu odcinkowi strumienia, gdzie woda wirowała leniwie wokół kamieni. Drobne fale połyskiwały, a w przejrzystym nurcie dało się dostrzec błysk rybiego grzbietu.
Spróbujmy niżej — zaproponował. — Tam, gdzie woda jest płytsza. Rybom też czasem się spieszy, nie tylko duchom.

Srebrzysty Wodospad

: 02 lis 2025, 20:56
autor: Vaelcarth
Przez chwilę zdawało mu się, że duch się obraził, bo jego kształt zafalował lekko, jakby przygasł. Ale zaraz potem dało się słyszeć cichy śmiech.
Może masz rację. Zawsze byłem trochę… zbyt ambitny. — Odparł duch.
Zbyt uparty, chciałeś powiedzieć. — Vael ruszył w dół ścieżki, omijając śliskie kamienie. — Chodź, pokażę ci, jak łowi się ryby bez topienia się przy okazji. — Zachichotał.
Obiecujesz? — spytał duch, z dziwnie wilczym ciepłem w głosie.
Nie wiem, czy potrafię obiecywać duchom. Ale spróbuję. — Żachnął.

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 13:14
autor: Vaelcarth
Samiec przystanął przy brzegu, czując pod łapami chłód wody. Była zaskakująco przejrzysta aż do momentu, gdy duch postanowił przez nią przejść… a raczej przepłynąć, mącąc wszystko jak źle wychowane dziecko w kałuży.
Wiesz, że one teraz uciekły na drugi koniec strumienia? — rzucił wilk z powątpiewaniem.
Ale przecież ja ich nie dotknąłem! — oburzył się duch. — Woda przeze mnie przechodzi! — Zauważył.
I co z tego? Wyglądałeś jak... eh nie ważne. — Vael westchnął. — Zasada pierwsza: jak chcesz coś złapać, nie krzycz na to i nie błyszcz jak latarnia.
A co, mam udawać kamień? — zapytał z udawaną powagą duch.
To akurat by ci się udało — mruknął Vael półgłosem, ustawiając się pod prąd. Czekał cierpliwie, aż nurt się uspokoi. Woda łagodnie szumiała między kamieniami, a gdzieś w dole poruszył się cień, a więc ryba. Powoli, niemal bez ruchu, pochylił się…
Teraz! — krzyknął duch, który nie wytrzymał napięcia, a ryba uciekła z prędkością błyskawicy. Vael powoli podniósł wzrok.
Dziękuję. Gdyby nie ty, pewnie bym ją złapał.
Ale wyglądało, jakbyś się wahał! — tłumaczył się duch. — Chciałem ci pomóc!
To następnym razem pomóż, nic nie mówiąc.

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 13:47
autor: Vaelcarth
Dobrze, teraz słuchaj uważnie. — Vael zanurzył łapy głębiej w wodzie. — Rybę się nie łapie pośpiechem. Rybę się wyczuwa.
To brzmi jak początek kazania. — Duch zawisł nad jego grzbietem, przekrzywiając głowę. — A co potem? Medytacja nad kijem?
— Nad twoim gadaniem, jeśli się nie zamkniesz. — Mruknął nad wyraz niezadowolony. Więc po prostu zamilkł, koncentrując się na ruchu wody. Tym razem cień pojawił się bliżej. Cichutko, powoli przesunął łapę, po czym szybkim ruchem ją zanurzył. Woda rozprysła się na wszystkie strony, a on poczuł opór.. miał ją! A potem… nic. Woda ściekała z jego pyska, a ryba spokojnie popłynęła między łapami.
To była próba, prawda? — zapytał duch z przekąsem. — Sprawdzałeś moją cierpliwość?
Nie, twoją ciszę. — Vael potrząsnął futrem i przeciągnął się. — I wyszło tak samo źle.
Duch zachichotał, obracając się w powietrzu jak mglisty wir.
Ale przyznaj, wyglądało to efektownie.

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 13:59
autor: Vaelcarth
Dobrze. Skoro moje metody nie działają, może ty masz jakiś pomysł, skoro tak się znasz na łowieniu po śmierci? — spytał Vael, przysiadłszy na kamieniu, a duch rozjaśnił się dumnie.
Oczywiście! Zawsze łowiłem metodą na przynętę!
Nie mamy przynęty. — Zauważył czarnofutry.
Ale ty możesz nią być. — Odpowiedział jak razu duch.
...co?
Duch z entuzjazmem wskazał na wilka.
Wskocz do wody, porusz ogonem. Ryba pomyśli, że to robak!
Vael przez chwilę tylko się w niego wpatrywał.
Ryba pomyśli, że to smok.
To jeszcze lepiej!
Przez dłuższą chwilę obaj milczeli. Potem samiec powoli uniósł łapę i zepchnął z powrotem do strumienia kamyk, który duch wcześniej „podniósł” swoim światłem.
Wracamy do mojej metody.
Czyli powolnej i nudnej?
Skutecznej. — Poprawił Vael. — Albo przynajmniej takiej, przy której nikt nie zginie po raz drugi.

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 14:49
autor: Vaelcarth
Tym razem woda była spokojna. Nurt szeptał cicho, jakby sam wstrzymał oddech, a cień ryby zbliżył się ostrożnie, nieświadomy dwóch obserwatorów. Vael trwał w bezruchu, napięcie pulsowało w jego łapach, w mięśniach, w spojrzeniu wbitym w wodę. Czuł każdy jej ruch, każdy drobny wir — jakby czas na moment zwolnił, a cały świat sprowadził się tylko do tej jednej chwili.
Teraz? — szepnął duch.
Vael skinął powoli.
Teraz.
W ułamku sekundy jego łapa przecięła taflę wody. Plusk był krótki, precyzyjny, nie rozleciał się chaosem jak wcześniej. Pysk Vaela zanurzył się tuż za ruchem łapy... plusk, szarpnięcie… i już. Gdy się wynurzył, w pysku trzymał wijącą się rybę, lśniącą w blasku słońca niczym żywy klejnot. Na moment panowała cisza. Nawet duch zdawał się zamarły z wrażenia, jego mglista postać rozbłysła subtelnym, ciepłym światłem.
Ha! Widziałeś to? — rzucił Vael z lekkim triumfem, unosząc łeb wyżej, by pokazać zdobycz. Krople wody spływały po jego pysku, a ryba trzepotała się bezsilnie, zanim ułożyła się nieruchomo.
Widziałem! — duch aż rozbrzmiał echem po skałach. — Ty to naprawdę zrobiłeś! Żywy, oddychający wilk, który złapał moją rybę!
Twoją? — zdecydowanie droczył się, bo jeszcze w dodatku uniósł triumfalnie swą brew. — Przypominam, że to ja ją złapałem. Ty… "błyszczałeś". Pomocna rola, owszem. — Dodał.

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 16:21
autor: Vaelcarth
Duch roześmiał się głośno, aż nurt zadrżał od jego energii.
Niech będzie, że twoja łapa, ale moja inspiracja! — odparł rozpromieniony.
Vael parsknął śmiechem, odłożył rybę na brzeg i spojrzał na ducha z czymś pomiędzy rozbawieniem a sympatią.
Może i inspiracja, ale następnym razem weź na siebie tę mokrą robotę. — Parsknął czarnofutry.
Następnym razem? — powtórzył duch cicho, a jego kształt zaczął migotać delikatniej, jakby rozpływał się w powietrzu. — Nie będzie już następnego razu, wilku. Zrobiłeś to za mnie. Dokończyłeś, czego ja nie mogłem. — Uśmiechnął się duch.
Vael zamilkł. Patrzył, jak sylwetka ducha rozświetla się, jak mgła w porannym słońcu, aż została po niej tylko lekka poświata nad wodą.
No cóż… — mruknął pod nosem, patrząc na rybę. — Nie znam nawet Twojego imienia.
Woda poruszyła się lekko, jakby w odpowiedzi, i przez chwilę Vael miał wrażenie, że słyszy gdzieś w nurcie śmiech, ten sam, lekki i figlarny. Potem zapanowała cisza.
I wygląda na to...Że się już nigdy nie dowiem. — Żachnął.

KONIEC ZDARZENIA "nawiedzeni przez duszki".

Srebrzysty Wodospad

: 03 lis 2025, 16:48
autor: Vaelcarth
I tak usiadł na skraju brzegu, z rybą u łap. Patrzył beznamiętnie w oddal, na spokojną taflę wody, która znów milczała, jakby nic się przed chwilą nie wydarzyło. Dopiero co słyszał jego śmiech, przekomarzał się z nim, czuł w powietrzu ten dziwny, lekki żar obecności… a teraz siedział tu sam. Nurt szeptał coś cicho, łagodnie, ale nie potrafił już odpowiedzieć. Vael westchnął, a jego spojrzenie przesunęło się po rybie, błyszczącej jak trofeum, i gdzieś głęboko poczuł ukłucie to samo, którego się nie spodziewał. Może to dlatego, że przypominał mu siebie, ducha, który też nie potrafił odejść, dopóki nie dokończył tego, co zaczął.
Głupi duch. — mruknął pod nosem, choć w głosie nie było złości. Raczej coś miękkiego, co można by pomylić z żalem. — I jeszcze głupszy wilk, że się przejął. — Zanurzył łapę w wodzie. Prąd chłodził futro, a ryba, jego... czekaj ich małe zwycięstwo odpłynęła powoli w głąb nurtu, niknąc w srebrzystych falach. Potem Vael po prostu siedział, słuchając, jak strumień znów opowiada swoje historie. Tym razem bez słów, bez śmiechu. Tylko z echem, które gdzieś w środku wciąż brzmiało znajomo. Aż w końcu wyszedł.

/zt