Strona 38 z 39
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 12:28
autor: Saya
Wilczyca wyminęła byka i... podeszła do Absynth'a, który znajdował się obok, leżącego i cóż... w złym stanie Khall Xue. Nie wyglądało to dobrze...
Jednakże dla wprawnej łapy magiczki — uzdrowicielki, to nic. Pestka z czymś tam... Bułka z masłem...
Cholera... dobry posiłek się może zmarnować... — Będę uzdrawiała, zbliżcie się Ci, którzy potrzebujecie leczenia. — Skłoniła się lekko, po czym położyła łapy na leżącym biało-czerwonym cóż... wilku....
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 12:35
autor: Althedor
Puścił bizona, gdy zauważył, że ów pada na ziemię i wycofał się szybko, aby uniknąć przygniecenia przez jego wielkie cielsko. Zrobił to nieco niefortunnie, bowiem przypadkowo stanął na swojej rannej łapie, co skończyło się bólem. Syknął przez zęby i aż przysiadł, łypiąc w dół na naruszoną kończynę.
Zaraz jednak podniósł wzrok, gdy usłyszał czyjś okrzyk. Postawił uszy, a grymas na pysku zniknął, zastąpiony przez wyraźnie zaniepokojoną minę, gdy zorientował się, co ujrzał po zwróceniu się w tamtą stronę. Ten sam biały wilk, którego wcześniej ujrzał na ziemi nadal tam leżał i nawet nie próbował się podnieść. Coś zdecydowanie było nie tak.
Podniósł się i, utykając, podszedł bliżej, tak zupełnie odruchowo. Nie był uzdrowicielem, ale może przyda się jeśli trzeba będzie nieść nieszczęśnika. Dopiero, gdy zbliżył się bardziej, zdał sobie sprawę z tego, iż ranny samiec był tym, który kiedyś pomógł jemu. Oraz że to ten sam, na którego spoglądała wcześniej jego siostra. Przystanął i odruchowo poszukał spojrzeniem Ayase, obserwując jej reakcję.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 14:59
autor: Ayase
Szczena jej opadła! Jej monsz leżał... leżał tam!
Ayase się tak przeraziła, że podeszła aż do Althedor'a i złapała go za łapę! — Ale on przeżyje, prawda? — Zapytała brata, jakby był wszystkowiedzącą księgą!
Lekko się wzdrygnęła.
Zadrżała! Jej włosy stały dęba od karku aż po zad! Była przerażona! choć nie mówiła wiele... tylko brat zrozumie, że teraz wylały się z niej emocje.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 15:19
autor: Esqea
Eseczka stała jeszcze chwilę w miejscu, jakby łapy same nie były pewne, czy powinny ruszyć. Widok krwi, furii sprzed momentu i teraz… ten nagły spokój, prawie codzienność w głosie Sayi, gdy mówiła o leczeniu, kłuł ją gdzieś pod żebrami.
— To ta sama wilczyca — pomyślała, czując, jak sierść na karku nieznacznie się jeży. Ale bolało. Bok pulsował tępym, uporczywym bólem, a łapa, na którą dostała wcześniej, drżała przy każdym cięższym oddechu. Przełknęła ślinę. Nie była głupia. Wiedziała, że nie ma tu miejsca na upór. Powoli, ostrożnie podeszła bliżej, zatrzymując się na bezpieczny dystans.
— Ja… — zaczęła cicho, niepewnie, zerkając na zakrwawione łapy Sayi, a potem szybko odwracając wzrok. — Też… chyba powinnam. — dodała po chwili. Nie spojrzała jej prosto w pysk. Usiadła sztywno, jak ktoś, kto boi się nagłego ruchu.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 21:59
autor: Kaimler
Kaimler stąpał dookoła całego zajścia z nastroszoną sierścią na kryzie. Powarkiwał i oblizywał pysk z krwi, która już zbroczyła mu sierść. Kątem oka dostrzegł, jaka Khall Xue się przewraca, ale nie poświęcił mu zbyt wiele czasu. Wolał obserwować pasję, z jaką atakowały byka jego wilki i bizona, który poraniony w strachu miotał się, dopóki nie zostały mu zadane ostateczne ciosy.
Dopiero wołanie Absynth dotarło do niego jak zza grubego szkła i nastawił uszy w tamtą stronę, powracając świadomością na ziemię. Biały wilk nie był już taki całkiem biały, a w powietrzu unosił się już nie tylko zapach krwi zwierzyny. Sprężystym krokiem podszedł bliżej. Szczęśliwie szybsza była również Saya. Widząc stan Xue, Kaimler zacisnął mocno zęby aż szczęk szkliwa było słychać jak zginanie zmrożonej gałęzi.
— Rób co trzeba.. Byle przeżył. — powiedział tylko i obszedł ciało wilka naokoło, zostawiając miejsce przy uzdrowicielce tym, którzy bardziej tego potrzebowali.
Spojrzał jeszcze raz na Salubriego potem na Earendila. Obu skinął pyskiem w powściągliwym geście, jednak nie odezwał się, mając przy tym zaciśnięte wargi. Nie brał nawet pod uwagę straty członka stada, choć musiał przyznać, że wyglądał wyjątkowo źle. Czekał na efekty umiejętności wampirzycy.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 22:13
autor: Casael
Został przy bizonie, z dystansu obserwując całe zamieszanie. Na pytanie czarnej wilczycy, czy Potępieniec, który leżał przeżyje Casael zaśmiał się.
— Jeśli nie, to złożymy jego cialo Cerberowi w ofierze — zażartował.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 22:21
autor: Kaimler
Uważne spojrzenie skierował w stronę Casaela. Warknął znowu pod nosem, w dość wyraźnie ostrzegawczym tonie.
— Jeszcze słowo i Ciebie złożę w ofierze Cerberowi. — syknął na młodego Szacha. Chciaż może lepiej byłoby, gdyby zrobił to jego własny ojciec.
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 22:34
autor: Casael
Udał, że nie usłyszał groźby, by wyjść z tego z twarzą. tymczasem zebral jeden róg bizona. wrzuci go potem do skarbca.
(ktos niech zbierze drugi)
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 22:42
autor: Saya
Skinęła głową w stronę Verusa Kaimlera. Tak, już zabierała się do pracy…
Różowe spojrzenie powędrowało ku Casaelowi; spiorunowała go wzrokiem, lecz nie odezwała się ani słowem. Miała zadanie do wykonania — najpierw musiała zająć się tym, który potrzebował pomocy najbardziej.
Położyła łapy na ciele wilka i przy pomocy magii zaczęła odbierać mu ból oraz cierpienie… szkody, jakie wyrządził mu bizon. Ból powoli znikał, rany się zasklepiały. Jej łapy, niczym dotyk — cóż — boskich rąk, zabierały wszystko to, co negatywne wezbrało w młodym liczu.
Następnie zajęła się Esqą i jej ranami. Młoda oberwała mniej, ale wciąż… i wciąż zasługiwała na leczenie.
Kolejnym jej ruchem było — wyczarowanie białej mgły, która pokryła rany wilków — zabierając ich ból, cierpienie, obrażenia...
Po tym wszystkim westchnęła... jeśli Licz będzie potrzebował jeszcze pomocy — ona mu jej udzieli. Jakakolwiek ta pomoc by nie była (w ramach rozsądku).
Esqea,
Khall Xue i inni wilki
- Mechanika – leczy dowolną liczbę wilków znajdującą się w tym samym miejscu co uzdrowiciel za 50 PŻ. Uzdrowiciel otrzymuje 1 PD za przywrócenie brakujących punktów życia (PD przyznawane są tylko za pierwsze leczenie danego wilka w tygodniu). Za cenę energii uzdrowiciel może przygotować Quercus Imperialis.
Koszt – 40 energii
Bory łowieckie
: 08 lut 2026, 23:57
autor: Khall Xue
Parę razy ocierał się o śmierć, ale nigdy aż tak blisko. Zupełnie nie rozumiał, co się wokół niego dzieje, przed oczami miał tylko pustkę, w uszach szumiła cisza, a w ledwo bijącym sercu tlił się lęk. W pewnym momencie usłyszał do tej pory nieznany, cichy samiczy głos, a ułożył się w słowa.
"Synu... wstań..."
Xue ocknął się, biorąc szybko bardzo charkliwy oddech przez szeroko rozdziawione oczy. Natychmiast po tym zaczął kaszleć jak opętany, próbując oczyścić płuca z resztek krwi i innych płynów. Mógł normalniej oddychać, choć wciąż używanie przepony sprawiało ból, a to nie jedyna rzecz, która dolegała samczykowi. Czuł się fatalnie, głównie emocjonalnie, bo ciałem zajęła się Saya, a jak tylko dźwignął łeb i przód ciała na drżących łapach, zobaczył swój tors i wielką, czerwoną plamę pod sobą + wielki ślad odciśnięty na futrze, tam gdzie miał wątrobę. Aż serce na moment mocniej zabiło i włos zjeżył. — Ja... ja żyję? — Przełknął ślinę i rozejrzał po towarzystwie. Wolno dochodził do siebie, ale przynajmniej był stabilny, mógł chodzić i jako tako kontaktował, a to najważniejsze. -Dziękuję. I przepraszam. — Położył po sobie pokornie uszy. Lakonicznie się wysławiał, choćby ze względu na wciąż nieperfekcyjnie wyleczone ciało, potworny siniec i fakt, że jego ego nie mogło zostać zreperowane magią uzdrawiającą. Czerwony basior z białymi fragmentami czystego futra postarał się ruszyć ze śniegu i sprawdzić, jak dobrze radzi sobie z utrzymaniem się na czterech łapy. Oddech jeden, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, dobra, może stać.
Bory łowieckie
: 09 lut 2026, 19:15
autor: Khall Xue
Daleko raczej nie planował zajść, stał w centrum kółeczka zainteresowania. — Mogę spytać, co się stało po moim upadku? — Poza faktem, że bizon leżał niedaleko martwy. Widać polowanie zakończyło się sukcesem, a w międzyczasie, gdy Xue ogarniał rzeczywistość (od której został odcięty), zerkał ukradkiem na obecnie najlepszego uzdrowiciela w klanie, wykonującego swoją robotę. Miał ochotę przepraszać i dziękować po stokroć tym, którzy na to najbardziej zasługują, a było tu ich wielu, choć ktoś musiał uświadomić go o najważniejszych wydarzeniach. Gdy wzrok jednak padł na Kaimlera, pokornie kłaniając mu się nisko.
Bory łowieckie
: 09 lut 2026, 19:42
autor: Ayase
Zastygła w bezruchu, obserwując jak uzdrowicielska magia — ściąga z jej ciała ból.. jakby ujęto jej z parę kilogramów... — Paiczu Quendi Khall Xue, był pan u kresu śmierci... — Tak to widziała...
Wyjaśniła wilkowi w skrócie, nie chcąc się rozwadniać.
Jakoś całe te negatywne, przytłaczające emocje z niej zeszły. Wzdrygnęła się aż, lekko...
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 14:00
autor: Esqea
Trwała jeszcze chwilę w miejscu, pozwalając, by resztki białej mgły rozwiały się z jej futra. Ból ustąpił niemal całkowicie, pozostawiając po sobie jedynie tępe wspomnienie starcia i lekkie zmęczenie w łapach. Oddychała spokojniej, głębiej… jakby dopiero teraz naprawdę do niej dotarło, że żyje i że wszystko się skończyło. Spojrzała krótko na Khall Xue, upewniając się, że stoi o własnych siłach, potem na Sayę. Nie odezwała się, bo wdzięczność siedziała jej w gardle zbyt ciasno, by ubrać ją w słowa. Skinęła tylko lekko głową, cicho, z szacunkiem. Nie chciała już stać w centrum uwagi. Otrzepała futro z resztek śniegu i krwi, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę granic terenów klanu. Kroki miała ostrożne, ale pewne. Las znów pachniał znajomo, bez tej ciężkiej woni strachu i śmierci. Wróciła tam, skąd przyszła… bogatsza o doświadczenie, którego długo nie zapomni.
//zt
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 18:36
autor: Ayase
Będzie się zbierała.
Pożegnała wilki zgodnie z etykietą i oddaliła się powolnym krokiem.
/zt.
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 19:41
autor: Saya
Westchnęła ciężko, obserwując wilki, które powoli wybywały... w zasadzie i na razie — dwie persony, pożegnała je...
Potem ponownie podeszła do
Khall Xue, by tchnąć w niego jeszcze więcej energii — Saya nie lubiła niedokończonych spraw. Jeszcze raz sprawdziła jego ciało pod kątem ran i urazów, a gdy już była pewna, że Quendi' przyda się jeszcze uleczenie, położyła na jego klatce piersiowej łapę i tchnęła w niego białą magię, unoszącą się jak lekko mgła wokół jej kończyny — przekazała moc uzdrawiania, jego osobie.
Potem odsunęła się, skinęła mu. Pożegnała innych zgodnie z etykietą i opuściła łowieckie bory.
Leczę Xue za 20 energii. Doleczam...
- Mechanika – leczy wybranego wilka za 20 PŻ. Uzdrowiciel otrzymuje 1 PD za przywrócenie brakujących punktów życia (PD przyznawane są tylko za pierwsze leczenie danego wilka w tygodniu).
Koszt – 20 energii
/zt.
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 20:05
autor: Khall Xue
Pozwolił się obsłużyć, choć wstyd go zjadał od środka. Po wszystkim jeszcze powiedział do Kaimlera. — Alfo, przysięgam poprawę. Na razie wrócę do klanu doleczyć rany. — Jeszcze raz się ukłonił, niemal rąbiąc łbem o ziemię i oddalił się, szukać miejsca do wypoczynku.
/zt
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 22:25
autor: Absynth
Gdy tylko przy rannym zjawiły się inne wilki, Absynth profilaktycznie się odsunął. Nie przydałby się do niczego, a byłby raczej potencjalnym zagrożeniem, głodny i zmęczony. Znalazł się tez uzdrowiciel, więc już lepiej być nie mogło. Salubri załapał się jeszcze na uleczenie stłuczonego łba. Czując się już lepiej, wrócił na zamek.
/zt
Bory łowieckie
: 10 lut 2026, 23:36
autor: Kaimler
Powieki przymrużyły się w nerwowym tiku, kiedy wilk w końcu zaczynał odzyskiwać świadomość. Opary, które pojawiły się wkoło reszty też sprawiły, że samopoczucia wracały na swoje miejsce. Kaimler jednak wciąż stał względnie niewzruszony, choć jego główna praca polegała teraz na regulowaniu ciśnienia oddechem pozornie głębszym. Kątem oka jeszcze spojrzał na Casaela, który chyba odzyskał resztki rozsądku i najwyraźniej doszedł do wniosku, że nie było mu aż tak śpieszno do Gehenny.
Łuk brwiowy podniósł się, kiedy Khall Xue skłonił się w pas. A później jeszcze bardziej, kiedy zaczął przepraszać za to, że w ogóle żyje.
— Nie marnuj energii na pierdoły. — rzucił do wilka w odpowiedzi. — Znajdę Cię jak wydobrzejesz i módl się, żebyś do tego czasu zmienił część poglądów. — odparł mu, ruszając jednocześnie do cielska bizona, przy którym kręcił się jeszcze prawdopodobnie Casael. Kaimler zaciskając mocno wargi oderwał drugi róg bizona i schował. Z tyłu słyszał tylko skrzypienie śniegu, świadczące o tym, że wilki odchodzą w stronę domu.
— A Ty chyba chcesz zacząć przyspieszony kurs opatrywania swoich klanowiczów, tak na przyszłość. I nie, ogniem nie leczymy. — odezwał się jeszcze mijając młodego Szacha.
Szedł twardo po śniegu, chwytając po drodze kawał mięsa z udźca bizona w pysk, tak w ramach przekąski. Musiał zająć czymś żuchwę, choć dużo prościej teraz byłoby chyba zająć czymś również resztę ciała. Jeśli minął po drodze Earendila, skinął mu jedynie łbem na pożegnanie. To nie był dobry moment na rozmowę ze świeżo upieczonym upiorem. To, że wilk wciąż nie przeszedł transformacji zauważył już na samym początku... /zt
/zbieractwo 1x róg bizona
Bory łowieckie
: 11 lut 2026, 18:40
autor: Earendil
Obserwował wszystko z pewnej odległości. Prawdopodobnie kopie już zniknęły, kiedy przestał koncentrować się na tym, aby je utrzymać. Zamiast tego wpatrywał się niczym w transie w Sayę. W to, z jakim oddaniem przywracała życie tym, którzy balansowali na granicy jego utraty. Nie potrafił jednak nie dostrzec, że dotyka tego cholernego Xue. I chociaż część Earendila doskonale zdawała sobie sprawę, że czyniła to jedynie w celu uzdrowienia jego ciała — z trudem zdusił w sobie warkot, który próbował rozerwać mu krtań, byle tylko wydostać się na zewnątrz. Dłonie Sayi, te które nie tak przecież dawno obejmowany czule jego osobę, obecnie muskały skóry innego samca. Samca, którego nie potrafił obdarzyć sympatią. Samca, którego podświadomie (pewnie też wbrew samemu sobie) obwiniał o rozpad ich związku. Samca, któremu wcale nie chciał, by Saya zdążyła pomóc...
Odwrócił spojrzenie, gdy Xue zaczął mówić.
Napiął mięśnie, kiedy przemówił do niego Kaimler.
Pochwycił spojrzenie alfy, ślepiami, w których czaiło się coś pierwotnego, paskudnie zwierzęcego. Skinął mu łbem, a potem po prostu rozpłynął się we mgle. Dosłownie.
/zt.
Bory łowieckie
: 11 lut 2026, 20:58
autor: Althedor
Odetchnął z wyraźną ulgą, kiedy wilk odzyskał przytomność. Nie był tak do końca pewien, czy tylko ze względu na siostrę, której ewidentnie na nim zależało, czy też po prostu nie chciałby musieć obserwować, jak jeden z członków ich klanu umiera zabity przez zwierzynę. Zdecydowanie nie byłaby to śmierć godna Potępionego, przynajmniej w mniemaniu samego Althedora. Całe szczęście jednak uzdrowicielka szybko przyszła mu z pomocą.
Przy okazji zauważył, że uzdrawiająca mgła dosięgła i jego, a łapa tak jakby przestała mu dokuczać.
Nie było już tu nic po nim, więc pojadł sobie do syta, a następnie wziął przykład z reszty i odszedł w stronę zamku.
/zt