Strona 34 z 39
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 21:20
autor: Tsavu
Traktował tę wycieczkę jak przygodę ale, że z natury był raczej grzecznym i posłusznym dzieckiem — trzymał się blisko grupy, tak jak poleciła mu Misaki. Dreptał dziarsko naprzód, człapiąc niestrudzenie w wysokim śniegu i choć sama ta podróż nieźle go zmęczyła — nie poddawał się, starając się mimo wszystko nadążać za grupą i jej nie spowalniać. Wszystko byłoby ok gdyby nie spłoszył go nagle głośny huk i przerażające, trzeszczące jak stare, spróchniałe drzewo buczenie... Cofnął się instynktownie o kilka kroków, a potem nieco strachliwie rozejrzał się za źródłem. Gdy namierzył je wreszcie dwojgiem wielkich jak pięciozłotówki miodowych ślepi — przerażony nie na żarty przykleił uszy do czaszki, przygarbił lekko i zastygł w bezruchu, niezdolny wydobyć z siebie ani jednego słowa. Nawet pojawienie się dziwacznego golema, który zdawał się walczyć po ich stronie nie zdołało ściągnąć go na ziemię. Jasne ślepia odbijały ciepłe światło buchającego z każdej strony ognia, a drobne ciało spinało się lekko przy każdym głośniejszym uderzeniu czy huku.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 22:23
autor: Ophelia
Ophelia zwolniła krok, gdy Verriel do nich podbiegł. Na jego słowa uniosła wzrok i przez chwilę tylko na niego patrzyła zbierając myśli. Skinęła głową nieco nieśmiało, a w kącikach jej pyska pojawił się delikatny, prawie niewidoczny uśmiech.
—
Dobrze… po wszystkim — odpowiedziała cicho.—
Jeśli będzie spokojniej.
Słowa Ezayry sprawiły, że Ophelia znów skierowała uwagę ku lasowi. Cisza rzeczywiście była nienaturalna. Jej ogon poruszył się nerwowo, a łapy same zwolniły, jakby próbowała stąpać lżej, ostrożniej. Kiedy Ezayra znieruchomiała, Ophelia również się zatrzymała, podążając wzrokiem za jej spojrzeniem. I wtedy to zobaczyła. Najpierw pomyślała, że się myli. Że zmęczenie lub napięcie płatają jej figle. Drzewo nie powinno się poruszać. A jednak pień zaskrzypiał, iglaste konary przesunęły się. Ophelia cofnęła się instynktownie o krok, serce uderzyło jej szybciej.
—
To… drzewo… — wyszeptała, bardziej zdumiona niż przestraszona. Nigdy wcześniej nie widziała czegoś takiego. Żywej istoty, która była jednocześnie drzewem. Przez chwilę stała bez ruchu, rozdarta między fascynacją a niepokojem, wpatrując się w poruszającą się korę i igły. Słowa Verriela dotarły do niej jak przez mgłę. Nie jesteście tutaj same. To wystarczyło, by zebrała sie w sobie. Gdy padły pierwsze ataki, zaskoczenie przerodziło się w decyzję. Skoro inni ruszyli, to i one nie mogła się wycofać. Pod łapami pojawiły się drobne iskry. Złapała najbliższą gałąź, która zapłonęła ciepłym, pulsującym światłem. Ogień z gałęzi skierowała w stronę Enta mając nadzieję, że trafi w niego zamiast innego wilka.
// Ognik-Psotnik — Ognik przywołuje niewielki, żywotny płomyk. Płomyk zaatakuje wilka, który odpisze tuż po Ogniku i zrani go za 15 PŻ.
zasady
- Zaatakowany ent podejmuje walkę z napastnikami w trybie turowym. Każda tura rozpoczyna się postem z akcją enta i trwa, aż wszyscy uczestnicy odpiszą lub minie 48 godzin. Prowadzący polowanie rzuca na zachowanie enta kością k8:
1 — Ent nie atakuje/nie trafia w nikogo
2, 3 — Kanonada igieł — odbiera wszystkim 5 PŻ
4, 5 — Uderzenie rękami — atakuje 1k3 wilki za 10 PŻ
6 — Oplecenie korzeniami — oplata 1 wilka korzeniami pobliskich drzew, uniemożliwiając mu poruszanie się. Korzenie puszczają po zadaniu im 20 obrażeń (ataki zadane korzeniom nie szkodzą samemu entowi).
7 — Przerażający ryk — ent wydaje z siebie głośny, dudniący odgłos, nieprzypominającego głosu żadnego zwierzęcia i z samego tego faktu napełniający strachem wszystkim wkoło. Wilki lękliwe mają 50% szans, że w tej turze nic nie zrobią, ostrożne — 30% szans, odważne lub bezmyślnie brawurowe — 10% szans (sami oceńcie wasze postaci).
8 — Zemsta — ent odbija najsilniejszy atak, jaki został w niego wymierzony w poprzedniej turze, i trafia nim losowego wilka.
- Podczas tury postać może wykonać jedną akcję.
- Podczas polowania działają moce rangowe. Obniżyć statystyki można maksymalnie o 50%, opętanie pozwala przerzucić akcję enta w kolejnej turze.
- Gryzienie działa zawsze, niezależnie od statystyk postaci.
- Każdy atak fizyczny na enta powoduje nadzianie się na igły i odbiera atakującemu 3 PŻ.
- Polowanie kończy się sukcesem, gdy PŻ enta spadną do 0.
- Polowanie nie kończy się wraz z nastaniem nowego tygodnia — może trwać do 4 stycznia, ale starajcie się zachować aktywność. Postaci, które nie odpiszą w turze, uznajemy za "kręcące się bez sensu przy encie" :P Nie atakują, ale cały czas mogą oberwać.
- Za upolowanie enta każdy zdobywa 15 PD (plus ew. bonusy z profesji, minus za ew. zastrzeżenia co do jakości opisów lub brak aktywności, inne modyfikatory nie obowiązują). Szczeniaki zdobywają 10 PD.
- Surowce do zebrania z enta (nie obowiązuje limit dwóch surowców, ale 1 surowiec na usera już tak — nadmiar może iść do skarbca klanowego):
— Żywica x4
— Kora x4
— Serce enta — zastępuje meritum
- Polowanie nie liczy się do limitu polowań
Rzut kością:
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 22:34
autor: Ophelia
Każdy atak fizyczny na enta powoduje nadzianie się na igły i odbiera atakującemu 3 PŻ — Verriel i Saba; Saba został uleczony przez Bannę;
Zadano 226 obrażeń.
Entowi zostaje
274 PŻ (500-226)
opleciony zostanie
6 — Oplecenie korzeniami — oplata 1 wilka korzeniami pobliskich drzew, uniemożliwiając mu poruszanie się. Korzenie puszczają po zadaniu im 20 obrażeń (ataki zadane korzeniom nie szkodzą samemu entowi).
1. Verriel
2. Adaya
3. Misaki
4. Nezuko
5. Vaelcarth
6. Ophelia
7. Nyvian
8. Ezayra
9. Promień Jutrzenki
10. Riskikoi
11. Tsavu
12. Echo Poranka
13. Saba
14. Nyrag
15. Sytri
16. Banna
1d16:
1d16
Opis narratorski
Pierwsze uderzenie przyszło z samego serca ziemi. Lawowy golem Misaki runął na enta z ciężarem rozżarzonej góry. Każde uderzenie jego pięści rozsadzało korę, a fala żaru przetaczała się po pniu i korzeniach, sprawiając, że igły syczały, zwijały się i opadały w płonących kłębach. Ent zawył głucho dźwiękiem przypominającym łamane, stare drewno, a jego sylwetka wygięła się nienaturalnie, jakby próbował oderwać się od samej ziemi. Ognisty oddech Vaelcartha uderzył niemal natychmiast, rozlewając się po pniu jak fala piekielnego żaru. Spękana kora rozjarzyła się pomarańczowym światłem, żywica zaczęła sączyć się grubymi strugami, sycząc i eksplodując drobnymi iskrami. Zapach spalenizny stał się duszący, ciężki. Krzyk Adayi był jak sygnał egzekucji. Jej ogień dopełnił dzieła, obejmując enta płomieniami o dzikiej, nienaturalnej sile. Gałęzie stanęły w ogniu, iglaste ramiona trzaskały i łamały się, a ent szarpał się wściekle, uderzając konarami w ziemię i okoliczne drzewa, rozrzucając płonące odłamki na boki. W tym chaosie Verriel dopadł go jak cień, pazury wbiły się głęboko w rozżarzoną korę, rozrywając ją wzdłuż pnia. Ognisty ślad, który za sobą zostawił, rozrysował wokół enta krąg stopionego śniegu i dymiącej ziemi. Każdy jego ruch sprawiał, że płomienie tylko szybciej pożerały drewno. Kolejne ogniste oddechy demonów — Jutrzenki, Nyraga, Sytriego — uderzały niemal jeden po drugim. Ent znalazł się w centrum piekła. Jego ciało płonęło już na wielu poziomach naraz: kora zwęglona, wnętrze rozżarzone, korzenie trzeszczące pod powierzchnią ziemi. Płomienie wspinały się po nim jak drapieżniki. Nawet niezdarny atak Saby dołożył swoją cegiełkę. Drobne ugryzienie w porównaniu do reszty, ale wystarczające, by jeszcze bardziej rozjuszyć bestię. A wtedy Banna sięgnął po coś głębszego. Ent zawył ponownie, tym razem inaczej, bo jakby coś zostało mu brutalnie wyrwane z wnętrza. Jego ruchy stały się na moment chaotyczne, nieskoordynowane. Na krótką chwilę stracił równowagę. Energia przepłynęła dalej, wzmacniając Sabę, podczas gdy ent cofnął się pół kroku, ciężko osiadając korzeniami w ziemi. Choć jego ciało było spalone, pęknięte i tlące się w wielu miejscach, ent wciąż stał. Płonął jak pochodnia. Oczy jarzyły się wściekłym, zielonkawym światłem. Z jego wnętrza dobywał się niski, wibrujący pomruk, od którego ziemia lekko drżała. Korzenie wokół zaczęły się poruszać. Ziemia pękła nagle w jednym miejscu, a grube, poskręcane korzenie wystrzeliły ku górze, owijając się gwałtownie wokół wilka (Misaki

). Uścisk był twardy jak stalowe liny, unieruchamiający, duszący. Korzenie pulsowały, żywe, gotowe bronić swojego pana.Ent zawył raz jeszcze, potężnie wściekły, ale wciąż daleki od śmierci.
Pinglista:
Verriel Adaya Misaki Nezuko Vaelcarth Nyvian Ezayra Promień Jutrzenki Riskikoi Tsavu Echo Poranka Saba Nyrag Sytri Banna
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 22:35
autor: Ezayra
Samica przez ułamek sekundy patrzyła na Verra z czystym zaskoczeniem, gdy jego aura zapłonęła żywym ogniem. Instynkt kazał jej cofnąć się o krok, lecz tym razem nie ze strachu, a z szacunku dla mocy, która nagle rozlała się w powietrzu. Ciepło uderzyło w jej futro, a oczy rozszerzyły się lekko.
— …Dobrze — mruknęła pod nosem, a w jej spojrzeniu coś się zmieniło. Zaskoczenie szybko ustąpiło miejsca determinacji. Skoro on się nie wahał, ona też nie mogła. Gdy Verriel ruszył na enta, Ezayra przesunęła się szerokim łukiem na bok, nisko przy ziemi, stale obserwując pole walki. Uważnie omijała nie tylko chaotyczne uderzenia konarów, ale też gwałtowne, gorące podmuchy ognistych oddechów demonów. Kilkukrotnie uskoczyła w ostatniej chwili, czując, jak żar muska jej bok. Czekała. Nie na idealny moment, lecz na wystarczająco dobry. Kiedy ent skupił uwagę na płonącym wilku, Ezayra wyskoczyła z cienia. Jeden szybki, zdecydowany ruch i wbiła kły w spękaną, nadpaloną korę, dokładnie tam, gdzie drewno wyglądało na najsłabsze. Ugryzienie było krótkie. Bez szarpania, bez brawury (co ja co, ale to nie jej styl). Zaraz potem odbiła się od pnia i uskoczyła w bok, znikając poza zasięgiem ognia, golema i miotających się gałęzi. Wylądowała miękko, odwracając się pyskiem do walki, gotowa na kolejny ruch.
// 1x gryzienie — 2dmg
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 22:51
autor: Riskikoi
Na moment Riskikoi zapomniał o wszystkim innym. Ent górował nad nimi niczym żywa część lasu, w końcu był potężny, ciężki i zdecydowanie obcy. Zdecydowanie nie był zwierzyną łowną. Wilk nie potrafił oderwać od niego wzroku. Od sposobu, w jaki poruszały się jego korzenie, od trzasku drewna napinającego się jak mięśnie, od tej pierwotnej obecności, która zdawała się mówić… to miejsce należy do mnie. Dopiero nagły żar wyrwał go z tego bezruchu.
Ogień
Nie zwykły nudny płomień, lecz coś znacznie potężniejszego, bo zdecydowanie był to żywioł, który nie tylko palił, ale pożerał przestrzeń wokół siebie. Omnomnom. Uderzył w enta z furią, rozrywając powietrze falą gorąca. Rizz odruchowo cofnął łeb, oczy rozszerzyły mu się, gdy płomienie wspięły się po drewnie, a trzask ognia zagłuszył wszystko inne. Potęga tego ataku była… hipnotyzująca. I niebezpieczna. Zdecydowanie przypominała mu dawne czasy. Nie czekając dłużej, Ryszard skupił się, wbijając spojrzenie w jedno miejsce tuż obok przeciwnika. Powietrze zadrżało, zakręciło się gwałtownie, jakby samo niebo wciągało oddech. Chwilę później ziemię przeciął ryk wirującego żywiołu. Tornado uformowało się gwałtownie, porywając liście, popiół i rozżarzone iskry. Wiatr uderzył w płomienie, rozszalały jeszcze bardziej, podsycone nagłym naporem powietrza. Ogień zawył, wspiął się wyżej, dzikszy, jaśniejszy, lecz to ich przeciwnik znalazł się w samym sercu wiru, uwięziony, unieruchomiony przez szalejący żywioł.
//
używam:
—
Tornado — przyzywa tornado w pobliżu jednego z wybranych przeciwników. Przeciwnik nie może wykonywać żadnych akcji.
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 2:05
autor: Verriel
Nadzianie się na igły od enta sprawiało mu bardziej dyskomfort, aniżeli jakieś poważne rany. Co prawda w każdej chwili mogło być zdecydowanie gorzej i zdawał sobie z tego sprawę, ale jeśli szczęście nadal będzie po ich stronie to ta walka powinna szybko się skończyć. Taką przynajmniej miał nadzieję. Im szybciej tym lepiej. Zataczał coraz to węższe kręgi wokół enta, zupełnie jakby szykował sie do kolejnego ataku, ciągnąc za sobą smugi tlącego sie żywego ognia i dość mocny zapach siarki unoszący sie dookoła.
Dosłownie parę chwil później poczuł jak ziemia zadrżała pod jego łapami, a następnie coś zaczęło ryć tuż pod powierzchnią. Verr wykonał kilka zwinnych susów, zmieniając nieznacznie /tor/, ale wciąż utrzymując zawężający się kurs na enta unikając szczęśliwie korzeni. Chociaż najwidoczniej to nie on miał być celem, a ktoś inny. Po chwili zauważył że atak został skierowany w kierunku Alfy.
Jedyną rzeczą, którą mógł zrobić to rzucić sie znowu na enta, co też ponownie uczynił i to chyba w odpowiednim momencie, bo nagle zerwał się porywisty wiatr wokół niego, dosłownie przeleciał przez formujący sie wir mas powietrza jeszcze zanim mogło go to unieść wysoko w góre i uderzył swoim rozpalonym ciałem z impetem w enta, ponownie wbijając pazury w miejsca najmniej tknięte przez ogień. Uczepił sie tego enta jak rzep psiego ogona. I ponownie przejechał łapą po jego /plecach/ zeskakując ostatecznie na ziemie, wybiegając z narastającego oka cyklonu. Nie mógł sie wystawiać na atak swoich towarzyszy, a nie dostrzegał innej możliwości rozwiązania tego problemu niż właśnie takie działanie z jego strony.
Opis: Ifryt zamienia się w żywiołaka ognia, cały stając w płomieniach. Każdy atak w zwarciu, który wykona Ifryt, odejmuje ofierze 10 PŻ. Limit: 2/miesiąc. Czas trwania: trzy tury.
// druga tura
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 10:45
autor: Vaelcarth
Nie oderwał wzroku od enta nawet wtedy, gdy ogień i wiatr spleciony przez Riskikoi zamknęły przeciwnika w wirującym piekle. Tornado ryczało, wciągając w siebie żar, popiół i iskry, rozszarpując przestrzeń wokół żywego drzewa. To była dobra synergia, a przede wszystkim skuteczna. Dostrzegł jednak kątem oka coś więcej, korzenie oplatające ich alfę. Nie mógł pozwolić sobie na ogień w jej stronę, a też zdawał sobie sprawę, że atak w enta uwolni ją znacznie szybciej. Gdyby gnojek padł, korzenie puszczą i ją. Skupił się więc na celu. Vael obniżył sylwetkę i przesunął się bokiem, tak by strumień żywiołów skrzydlatego działał na jego korzyść. Wciągnął powietrze głęboko, czując jak ciepło zbiera się w jego piersi, podsycane wichrem. Gdy otworzył pysk po raz kolejny, ognisty oddech nie uderzył frontalnie, lecz został wypuszczony pod kątem, wprost w wir tornada. Płomień został natychmiast porwany przez żywioł powietrza. Ogień rozciągnął się, rozszarpał na smugi i spirale, oplatając enta z każdej strony, wciskając się w pęknięcia kory, w sęki, w miejsca już naruszone wcześniejszym atakiem. Żywica zapłonęła gwałtowniej, a trzask drewna stał się ostrzejszy, pełen bólu i napięcia. Vael nie cofnął się. Stał twardo, kontrolując oddech, dokładając żaru tylko tyle, by osłabić, nie stracić kontroli.
// używam:
Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 11:17
autor: Echo Poranka
Widok poruszającego się... drzewa, które z jakiegoś powodu wyglądało strasznie, chyba go trochę otępiło, bo zamarł w bezruchu. A później Ogniści zaczęli korzystać ze swojej magii, i Echo zawiesił się gdzieś pomiędzy zachwytem a strachem. Tak, zianie ogniem, przyzywanie golemów, wszystko wyglądało imponująco. On też tak chciał. Ale wśród magii kryło się, przynajmniej w jego mniemaniu, coś złowrogiego, co być może objawiło się w krzyku cioci Adayi, może w tym jak wyglądała mama, kiedy rodzice wyprowadzali ataki (byli silni i niesamowici, ale trochę straszni, czy jak zrobi coś złego też będą tacy straszni?), a może w zapachu palonego drzewa i płonącego żywego stworzenia, które krzyczało-
Otrząsnął się, kiedy zobaczył, że korzenie oplatają jednego z nich. Puścił się biegiem, żeby dołączyć do dorosłych i oderwał kawałek kory drzewu tam, gdzie nie trawiły go płomienie.
/ugryzienie -2pż (siła: 15+10 morale)
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 18:18
autor: Promień Jutrzenki
Płomienie huczały, podsycane jeszcze przez wiatr wezwany przez ich niespodziewanego sojusznika w postaci Naturzysty, płonący potwór wrzeszczał. Słowem — zewsząd jej uszy atakował okropny hałas, a jakby tego było mało rozlegające się w jej głowie okrzyki demona tylko zwiększały to całe zmieszanie. Ten najwyraźniej postanowił skorzystać z tej rzadkiej okazji, by choćby nieco się wyżyć i dać upust trawiącej jego duszę nienawiści. Dlatego też uparcie nawoływał ją uwolnienia kolejnych płomieni. Zachęcał, by nie ograniczała się tylko do tego jednego wrzeszczącego stwora, lecz by podpaliła cały ten las i zamieszkujące ją zwierzęta. A najlepiej to niech i całą krainę. Cały świat. Niech to wszystko płonie.
Kilkukrotnie potrząsnęła odruchowo głową, mając jakąś marną nadzieję na to, że pomoże jej to uspokoić te wrzaski i ułatwi skupienie. Niewiele to dało. Bardziej pomógł widok rzucającego się do ataku syna, korzeni oplatających Misaki, a także dostrzeżenie nieco dalej skulonych na obrzeżach polanki przerażonych szczeniąt. Pozwoliło to innemu, dobrze znanemu uczuciu przedrzeć się przez ogarniającą ją falę obcego gniewu i nienawiści. Przemożnej potrzebie chronienia tego wszystkiego. Bo przecież kto powinien to robić, jak nie ona. Skupiła się na tej myśli, co pozwoliło jej założyć Flaurosowi mentalne pęta, kazać mu się zamknąć i zmusić do współpracy.
Ponownie zionęła w enta ogniem, a rozszalałe tornado porwało płomienie wyżej, by dosięgły najwyższych z gałęzi. Po czym zepchnęła demona na skraj świadomości tam, gdzie jego miejsce i podbiegła bliżej tak, by mieć oko na syna.
/Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
1x -30 pż
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 19:11
autor: Nyvian
Mama odstawiła torbę i odeszła, uprzednio wyjaśniając tylko, że mają do czynienia z niebezpiecznym drzewem. Co też samo w sobie poważnie zaskoczyło samczyka. Przecież czego, jak czego, ale drzew nigdy nie musieli się obawiać. Nigdy wcześniej nie widział, by jakiekolwiek zaatakowało wilka. Co więcej, także żadne z tych, które zazwyczaj widywał ani się nie poruszało, ani tym bardziej nie wrzeszczało wniebogłosy.
Przykucnął obok Nezuko z miną ewidentnie wskazującą na to, że wcale nie czuje się teraz bardziej komfortowo, niż ona. Wręcz przeciwnie, skulił się najbardziej, jak tylko był w stanie, położył po sobie uszy i wielkimi, przerażonymi oczami przyglądał się temu, co rozgrywało się kawałek dalej. Ogień i wrzeszczący, miotający się wściekle potwór był wystarczająco okropnym widokiem, że zapewne jakiś czas będzie go widział w koszmarach. A kiedy dodatkowo zerwał się okropny wiatr, wilczek skulił się jeszcze mocniej i cofnął o jakieś dwa kroki.
Jakby tego było mało, zauważył, że mamę chwytają korzenie.
— MAMO! — pisnął, podrywając się na równe łapy, lecz na tym się skończyło. Wiedział, że powinien jakoś jej pomóc, ale... Cóż, okropnie bał się zbliżyć choćby na kilka kroków do tego paskudnego drzewa. Zresztą, nie miał nawet pojęcia, co robić. Korzenie oplatające Misaki wydawały się stanowczo zbyt grube, by zdołał je przegryźć.
Więc zrobił to, czego zapewne można było się spodziewać po szczeniaku w podobnej sytuacji. I po prostu się rozpłakał.
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 19:16
autor: Misaki
Wilczycva niestety została spętana.... nie używa takich słów, ALE KURWA MAĆ!
— Synu nie podchodź, zostań z siostrą! Zawołała do małego
Nyvian'a, nie powinien się narażać. NIE TUTAJ, NIE TERAZ!
Był za młody, za młody by ginąć za matkę.
Korzenie uniemożliwiały jej większość ruchów. ALE NIE WSZYSTKIE.
Ruszyła kolejny raz z tym samym zaklęciem... Tworzącym golema... który już sobie poradzi z entem, a jakże...
— Nic mi nie jest, badźcie bezpieczni! — Zawołała jeszcze do dzieci, i gotowy golem ruszył na enta. Zadając mu obrażenia, o co.
- ● Golem — tworząc z lawy potężnego golema. Powolny i ciężki twór tuż po przyzwaniu atakuje falą żaru, raniąc wilki spoza Klanu Ognia za 20 PŻ. Golem ponawia atak co drugi post pojawiający się w temacie. Może wykonać trzy takie akcje, a następnie zamienia się w kamienną statuę. Golem porusza się nawet jeżeli terramorf poległ w walce lub opuścił teren.
Użyć: 2/miesiąc
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 20:17
autor: Tsavu
Tsavu nadal stał jak słup, a jego szczenięcy umysł nie mógł poradzić sobie z procesowaniem tego co działo się właśnie przed jego oczami. Łapy miał ciężkie jak z ołowiu, a przyklejone do czaszki uszy tłumiły dźwięki otoczenia zamieniając je w puste echo. Czuł się ogłuszony, prawdopodobnie przez emocje i pulsującą w żyłach krew, a ze stanu tego (częściowo) wyrwało go dopiero głośne, przerażone wołanie Nyviana. Wreszcie drgnął, okrągłe oczy zogniskowały swe spojrzenie na uwięzionej przez korzenie drzewca Misaki, a w kolejnym odruchu drobne ciało poderwało się do ucieczki. Nie pobiegł jej pomóc. Za bardzo się bał. Wątpił też zresztą, że mógłby zdziałać cokolwiek. Wskoczył długim susem między Nyviana i Nezuko i położył się w śniegu, jakby miało mu to pomóc ukryć się przed zagrożeniem.
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 21:19
autor: Nezuko
Spojrzała na mamę, potem na Nyvian'a i następnie na Tsavu, który doskoczył do ich małej ukrytej ferajny...
W oczach Nezu ponownie zbierały się łsy!
Była straszna beksa... ale co się dziwić, to dziecko, które się boi o rodziców!
Przytuliła się do braciszka kurczowo, a jej oczki błyszczały od łez...
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 23:07
autor: Nyrag
Skłamałby, gdyby miał powiedzieć, że się nie bawił. Dominowanie wroga tak wielką mocą wprawiało Nyraga w nadto dumny nastrój, dopóki nie zobaczył, co się dzieje z Misaki. — O nie. — Wtedy natychmiast odpuścił walkę z Entem, przynajmniej dopóki nie rozwiąże ukochanej. Podbiegł do niej natychmiast i zrobił szybkie oględziny. — Kur... — Pokręcił głową na widok grubych korzeni. — Nie ruszaj się skarbie, zaraz Cię uwolnię. — Czy to było mądre? No nie, ani trochę nielogiczne, bo śmierć enta i tak ją uwolni. Thausael jednak nie był logiczny, kochał rodzinę i wpierw ruszy jej na ratunek, jeśli taka będzie potrzeba. Taki był i taki będzie.
Zofnął się o dwa kroki i kliknął językiem, po czym wziął głęobki oddech i ponownie zionął ogniem, tym razem subtelniej, by wypalić więzy alfy na popiół i nie wyglądać jak assasyn próbujący ją zamordować.
/Atak Ognisty oddech na więzy Misaki — 30 pż, natychmiast ją uwalnia.
Bory łowieckie
: 09 sty 2026, 23:11
autor: Saba
Pokąsał gałązki MOCNIEJ, a nawet coś urwał! Tak! Trofeum w postaci żywej gałązki Enta! Yaaaaaaaay!
Natychmiast wrócił się do towarzystwa w postaci Nezuko Nyvian i Tsavu , bo pamiętał dobrze, że pierwsi malutcy się mocno bali, a ten trzeci gdzieś w międzyczasie doczłapał się. Pokuty przez kolejną salwę igieł, położył zdobycz świeżo urwaną przed nimi u podskoczył kilka razy w miejscu z mega uśmiechniętą mordką. — Saba przybył! Nie bójcie się psijaciele, brzydkie drzewo upadnie! Paczcie, gałązkę Saba urwał!— Do tego machał ogonem niczym wirnik wiatraka i podobnie odgarniał śnieg za swoim tyłkiem. Próbuje Z CAŁYCH SIŁ pocieszyć szczeniaczki, totalnie nie okazywał strachu, ani trochę! I zarazi małych braci i siostrę, MUSI ICH ZARAZIĆ ODWAGĄ! A JEŚLI NIE ODWAGĄ, TO BRAWUROWĄ GŁUPOTĄ! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!11111111
/atak gryzkiem x1 za 1 pż
Bory łowieckie
: 10 sty 2026, 2:01
autor: Adaya
coś w niej szczeknęło zwycięsko, gdy drzewo objęło się ogniem z połączonych wysiłków kilku demonów. Tak naprawdę Adaya nie była w tym momencie nawet pewna czyja to radość — jej czy też może Nilaihah — ale z żarem w oczach patrzyła, jak najsilniejszy z żywiołów trawi właśnie swój cel.
Właściwie była przekonana że już po temacie, ale ku jej zdziwieniu, ent wciąż jeszcze próbował się bronić. To tylko rozjuszyło demona. Kolejna struga ognia opuściła pysk, celując w to samo miejsce co wcześniej, podsycając tylko płomień.
[demon zionie ogniem. Za koszt jednej akcji demon może zranić trzy wybrane wilki za 30 PŻ, lub jednego za 90 PŻ kosztem dwóch akcji.]
Obróciła zwycięsko głowę, by dostrzec... skrępowaną korzeniami Misaki. Momentalnie wygoniła duszę w dalszy zakamarek umysłu, to już nie był czas na popisy demonicy. Zapominając na chwilę o walce, zaczęła szarpać oplatajacy alfę korzeń, próbując ją uwolnić.
(to nie jest akcja, to działanie fabularne — nie chciałam przedłużać polo ładując akcję w bicie korzenia)
Bory łowieckie
: 10 sty 2026, 10:21
autor: Sytri
Ent zapłonął jak świeczka i niby fajnie, ale teraz dla tych, którzy nie byli odporni na płomienie ciężej było się do przeciwnika zbliżyć. Nic to, bo okazało się, że drzewiec sam podłożył się pod kolejne ataki, gdy wyciągnął spod ziemi korzenie. Zamierzał nimi zapewne atakować, ale Sytri widział w nim tylko kolejny cel. Odskoczył przed korzeniami, by te go nie sięgnęły, a potem sam tupnął łapą w ziemię — bo nie tylko ent potrafił nią tu manipulować. Ziemia dookoła najbliższych Sytriemu korzeni rozpękła się bardziej, a demon znów nabrał powietrza w płuca i dmuchnął raz jeszcze ogniem, tym razem prosto na korzenie, rozpalając je i powoli zamieniając w węgiel drzewny.
/Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
— 30 PŻ
Bory łowieckie
: 10 sty 2026, 10:38
autor: Banna
Ent płonął, ziemia drżała. Nie! Ziemia się ruszała! Spojrzał pod łapy i ledwo uniknął korzenia wyskakującego spod ziemi. Powiódł za nim wzrokiem i tak zobaczył, że w Misaki wpadła w sidła innego z korzeni.
— Żyjesz?! — zawołał do niej, widząc, że Nyrag i Adaya już rzucili się na pomoc. Szybko zastanowił się, co powinien zrobić. Demony dalej atakowały, podtrzymując buchające płomienie. Pobiegł więc za korzeniem, który chciał go zaatakować i go po prostu ugryzł.
/Atak fizyczny za -5 PŻ (41+10 siły)
Bory łowieckie
: 10 sty 2026, 14:43
autor: Ophelia
W tym chaosie, gdy uwaga enta była rozproszona przez ogień, wiatr i zmasowany nacisk z wielu stron, Ophelia wreszcie znalazła moment dla siebie. Skupiła się, a pomiędzy jej łapami zaczęło formować się niewielkie światło, kolejny i ostatni już ognik, który w porównaniu do potężnych strug ognia demonów był drobny, niemal delikatny. Skierowała ognik w miejsce, gdzie płomienie i wiatr odsłoniły rdzeń enta, fragment pnia pozbawiony już kory, pęknięty i nadpalony. Ognik uderzył dokładnie tam, wnikając w szczelinę jak iskra rzucona w suche liście.
/Ognik-Psotnik — Ognik przywołuje niewielki, żywotny płomyk. Płomyk zaatakuje wilka, który odpisze tuż po Ogniku i zrani go za 15 PŻ.
Bory łowieckie
: 10 sty 2026, 14:53
autor: Ophelia
Każdy atak fizyczny na enta powoduje nadzianie się na igły i odbiera atakującemu 3 PŻ — Ezayra, Verriel , Saba, Echo Poranka;
Zadano 255 obrażeń. (po rozmowie na disrodzie, doliczam brakujące -40 PŻ z poprzedniej rundy za Golema)
Entowi zostaje 19 PŻ (274-255)
Ent nie wykonuje ataku, gdyż jest unieruchomiony tornadem Riskikoia.
Opis Narratorski
Ent nie był istotą, która znała strach. Był pamięcią lasu, wolą zakorzenioną głębiej niż jakiekolwiek pojedyncze drzewo. Gdy jednak pierwszy ogień uderzył w jego korę, wstrząsnęło nim coś, co można było nazwać zaskoczeniem. Płomienie Verriela nie tylko parzyły , ale wgryzały się w strukturę drewna, podążając za żywicą jak za otwartą raną. Ent zawył, dźwiękiem niskim i przeciągłym, który bardziej przypominał pękające pnie podczas wichury niż głos żywej istoty. Gdy do ognia dołączył wiatr Riskikoia, reakcja była natychmiastowa i gwałtowna. Tornado nie pozwalało płomieniom zgasnąć i otoczyło Enta ognistym wirem. Próbował z tym walczyć wbijając korzenie w glebę, ale wirujący żywioł tego nie ułatwiał. Ataki Ezayry i Banny nie zadawały ran głębokich. Każde ugryzienie trafiało w miejsca już osłabione, powodując, że struktura enta zaczęła tracić integralność. Kora kruszyła się pod naciskiem, a z wnętrza tryskała płonąca żywica, skapując na śnieg syczącymi kroplami. Kiedy Vaelcarth i Adaya wprowadzili ogień w sam środek tornada, ent zawył ponownie, tym razem wyraźnie z bólu. Gałęzie opadały ciężej, jakby traciły sprężystość, a korzenie, choć wciąż niebezpieczne, desperacko próbowały odzyskac kontrolę w tornadzie. Całości dopełnił ognisty golem, który zajął miejsce poprzednika teraz stojącego jak nieruchomy posąg. Tornado trzymało go w uścisku, nie pozwalając na obronę, na którą nie miał wiele sił. Próby skupienia magii natury kończyły się fiaskiem. Energia rozpraszała się natychmiast, rozszarpywana przez żywioł powietrza. Ent próbował się zakorzenić, lecz korzenie, pozbawione kontaktu z ziemią, zwisały bezużytecznie, stopniowo obracając się w popiół. Z jego wnętrza wydobył się niski, urywany dźwięk, nie ryk, a pękanie rdzenia, jak wtedy kiedy stare drzewo łamało się pod własnym ciężarem. Nie był jeszcze martwy i jedyne co mógł zrobić to czekać na swoją egzekucję.
Pinglista:
Verriel Adaya Misaki Nezuko Vaelcarth Nyvian Ezayra Promień Jutrzenki Riskikoi Tsavu Echo Poranka Saba Nyrag Sytri Banna