Strona 33 z 39
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 20:01
autor: Misaki
Wilczyca wychwyciła zapach swoich, cóż... ruszyła w ich kierunku pospiesznie [w torbie mając nadal dwójkę brzdący, Nezuko i Nyvian'a, oczywiście, że na czas walki będzie musiała gdzieś odłożyć plecak, chociażby ze względu na rzeczy, które tam nosi, bo o dzieciach nadal nie miała pojęcia].
Odnalazłszy zapach Verriel'a, Ophelii i Ezayry; cholera.. było nieciekawie, zapach wskazywał na coś groźnego...
Wadera uzbroiła się w cierpliwość i zaczęła ostrożnym krokiem-kroczyć w kierunku wyznaczonym. Teraz głównie skupiwszy się na zmyśle węchu i wzroku, choć słuch również brał czynny udział w tropieniu.
Wadera stawiała łapy powoli, co by nie skrzypnąć nawet gałązką...
Liczyła, że reszta Ognistych ogarnie sytuację i nie postąpii pochopnie.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 20:02
autor: Nezuko
Szturchnęła braciszka w plecaku z nim siedząc... — Ej... a może wyjdziemy? — Zaproponowała do Nyvian'a konspiracyjnym szeptem! bo nie wiedziała, czy nadal mają się ukrywać... czy wziąć sprawy również w swoje łapki i wychylić noski na światło dnia/czy tam nocy.
Nie, niecierpliwiła się.
Była cicha, pokorna, oczekiwała.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 20:13
autor: Verriel
// Żeby nie przeciągać...
Cokolwiek to było, Verr nie miał zamiaru pozwolić żeby uciekło. Czasem "gra w podchody" i skradanie się wydaje sie być całkiem niezłą taktyką, ale w tej sytuacji uznał że gdyby ent rzucił się na niego to nie miałby raczej wielkich szans w pojedynkę. A tak mógł zrobić chyba jedyną słuszną rzecz na chwilę obecną a więc uniósł głowę i zawył oznajmiając reszcie gdzie sie znajduje. Trzymał sie dostatecznie daleko aby nie stracić stworzenia z pola widzenia i być jako tako w miare bezpieczny jednocześnie zauważył kątem oka Ophelie (i Ezayre?), która naglę pojawiła sie z nieco innej strony.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 20:35
autor: Verriel
Podbiegł żwawo do Ophelii i Ezayry -Miło, że wpadłyście. Hm może będzie okazja żeby porozmawiać, jak już będzie po wszystkim... Jeśli nie macie nic przeciwko. Powiedział z pewnością w głosie a następnie spojrzał z uśmiechem w ich kierunku, po czym spoważniał odwracając głowę kierując swoje skupienie na enta. W sumie nie wiedział czego sie po nim spodziewać, po prostu czekał aż reszta przybiegnie, i zacznie atakować to stworzenie. Wtedy mieliby największe szanse, chyba. W takich sytuacjach był raczej ostrożny, nie był lekkomyślny, nie pchał sie przed szereg jeśli można było łatwo oberwać po pysku.
Ophelia Ezayra
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 21:31
autor: Ezayra
Jak dotąd szła obok Ophelii, uważnie lustrując otoczenie. Las wydawał się zbyt cichy, zbyt nieruchomy... jakby coś wstrzymało oddech. Jej uszy pracowały bez przerwy, wyłapując każdy trzask, każdy szelest liści pod łapami. Gdy Verriel podbiegł do nich, odruchowo odwróciła ku niemu pysk i na jego propozycję skinęła krótko głową, choć nie wyglądała na uspokojoną.
— Nie podoba mi się tu. — powiedziała w końcu, głośniej, niż pierwotnie zamierzała. Słowa wyszły z niej z oporem, jakby samo ich wypowiedzenie miało nadać temu miejscu jeszcze więcej mocy.
Jej spojrzenie przesunęło się po drzewach… i nagle zatrzymało. Jedno z nich poruszyło się. Nie gwałtownie. Nie tak, by każdy to zauważył. Minimalny ruch, ledwie zmiana kąta, jakby pień skręcił się o ułamek chwili. Serce Ezayry zabiło szybciej. Czekaj. CO?! Zamarła w pół kroku, instynktownie napinając mięśnie.
— Co to było? — sapnęła, nie spuszczając wzroku z drzewa, gotowa w każdej chwili uskoczyć… albo wezwać ogień, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 21:33
autor: Riskikoi
1 — "o śnieg"
2, 3, 4 — widzisz, gdzie odłączyli się i poszli Verriel i Ophelia z Ezayrą
5, 6, 7 — czujesz zapach wilgoci zmieszanej z żywicą, gnijącymi liśćmi z dodatkiem czegoć cięzkiego, ziemistego i nienaturalnego (zapach Enta); jesteś w stanie okreslić kierunek zapachu
8 i 9 — czujesz zapach Verriela, Opheliii i Ezayri i to gdzie poszli, mimo że nie widziałeś/łaś momentu ich odłączenia od grupy; jesteś w stanie okreslić którędy poszli
10 — naturalny talent tropieniowi, czujesz/wiesz to co Misaki ma w opisie
Niby tropił, ale w jego myślach wciąż przemykała Islingra. To, co się z nią stało… i do czego to doprowadziło. Wieść o udziale klanu Potępienia pozostawiła w nim pustkę. Co jednak mógł zrobić z tą informacją? Klanu Wiatru już nie było. A wraz z jego zniknięciem zniknęła też odwaga tej krainy. Klan Ognia zawsze był nieprzewidywalny, a Klan Wiatru stanowił dla niego przeciwwagę. A teraz? Klan Natury? Cóż on mógł zdziałać? Riskikoi odsunął tę myśl równie szybko, jak się pojawiła. Teraz liczył się trop albo przynajmniej powinien. Zwolnił krok, po czym zatrzymał się całkiem. Opuścił łeb nisko nad ziemią i powoli, uważnie wciągnął powietrze, pozwalając zapachom ułożyć się w znajomy porządek. Wilgoć. Żywica. Gnijące liście, rozdeptane i ciężkie od cienia lasu. A pod tym wszystkim… coś jeszcze. Zapach był ziemisty, gęsty, obcy. Nie należał do żadnego znanego mu stworzenia. Był nienaturalny... jakby sama ziemia oddychała w niewłaściwy sposób. Riskikoi skupił się na tej woni, oddzielając ją od reszty lasu. Teraz czuł wyraźnie, skąd nadciągała.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 21:47
autor: Ophelia
zasady
- Zaatakowany ent podejmuje walkę z napastnikami w trybie turowym. Każda tura rozpoczyna się postem z akcją enta i trwa, aż wszyscy uczestnicy odpiszą lub minie 48 godzin. Prowadzący polowanie rzuca na zachowanie enta kością k8:
1 — Ent nie atakuje/nie trafia w nikogo
2, 3 — Kanonada igieł — odbiera wszystkim 5 PŻ
4, 5 — Uderzenie rękami — atakuje 1k3 wilki za 10 PŻ
6 — Oplecenie korzeniami — oplata 1 wilka korzeniami pobliskich drzew, uniemożliwiając mu poruszanie się. Korzenie puszczają po zadaniu im 20 obrażeń (ataki zadane korzeniom nie szkodzą samemu entowi).
7 — Przerażający ryk — ent wydaje z siebie głośny, dudniący odgłos, nieprzypominającego głosu żadnego zwierzęcia i z samego tego faktu napełniający strachem wszystkim wkoło. Wilki lękliwe mają 50% szans, że w tej turze nic nie zrobią, ostrożne — 30% szans, odważne lub bezmyślnie brawurowe — 10% szans (sami oceńcie wasze postaci).
8 — Zemsta — ent odbija najsilniejszy atak, jaki został w niego wymierzony w poprzedniej turze, i trafia nim losowego wilka.
- Podczas tury postać może wykonać jedną akcję.
- Podczas polowania działają moce rangowe. Obniżyć statystyki można maksymalnie o 50%, opętanie pozwala przerzucić akcję enta w kolejnej turze.
- Gryzienie działa zawsze, niezależnie od statystyk postaci.
- Każdy atak fizyczny na enta powoduje nadzianie się na igły i odbiera atakującemu 3 PŻ.
- Polowanie kończy się sukcesem, gdy PŻ enta spadną do 0.
- Polowanie nie kończy się wraz z nastaniem nowego tygodnia — może trwać do 4 stycznia, ale starajcie się zachować aktywność. Postaci, które nie odpiszą w turze, uznajemy za "kręcące się bez sensu przy encie" :P Nie atakują, ale cały czas mogą oberwać.
- Za upolowanie enta każdy zdobywa 15 PD (plus ew. bonusy z profesji, minus za ew. zastrzeżenia co do jakości opisów lub brak aktywności, inne modyfikatory nie obowiązują). Szczeniaki zdobywają 10 PD.
- Surowce do zebrania z enta (nie obowiązuje limit dwóch surowców, ale 1 surowiec na usera już tak — nadmiar może iść do skarbca klanowego):
— Żywica x4
— Kora x4
— Serce enta — zastępuje meritum
- Polowanie nie liczy się do limitu polowań
Rzut kością:
1d8
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 21:57
autor: Ophelia
Opis Narratorski
Sosnowy ent stał pośród rozsypanych igieł i śnieżnego puchu, nadal jeszcze zirytowany tym głupim bizonem czy innym łosiem, który próbował go użyć jako czegoś do otarcia swojego zadka. Jego korona chwiała się ciężko, gałęzie uniosły się, po czym opadły z ostrym szelestem, przypominającym zgrzyt zębów. Żywica sączyła się leniwie po spękaniej korze, a z głębi pnia dobyło się głuche, drapiące buczenie, pełne irytacji i niepokoju. Ent był wyraźnie rozjuszony: korzenie napięły się w ziemi, igły nastroszyły, a całe drzewo juz obróciło się w strone wilków. W powietrzu zawisła ciężka cisza, taka w której nawet oddech brzmi zbyt głośno. Ent, przygotowany do Zemsty, zebrał w sobie gniew. Jego pień napiął się, sęki rozjarzyły się wewnętrznym światłem, a jedna z potężnych gałęzi uniosła się gwałtownie, gotowa odbić niewidzialny cios… który nigdy nie nadszedł. Przez ułamek chwili trwało konsternujące zawieszenie. Gałąź zawisła w powietrzu, ent jakby zorientował się, że nie ma czego odbijać. Z pnia dobiegło krótkie, urażone trzeszczenie. W końcu jakby nie chcąc zmarnować całej tej energii, ent z impetem przywalił własną gałęzią w pobliską sosnę. TRZASK. Z drzewa posypały się igły, szyszki i grudki śniegu, a biedna sosna jęknęła cienko, tracąc kilka gałęzi. Ent wyraźnie zadowolony z faktu, że coś jednak ucierpiało, zwrócił spojrzenie ku wilkom powoli kołysząc się w gniewnym, urażonym rytmie.
Pinglista:
Verriel Adaya Misaki Nezuko Vaelcarth Nyvian Ezayra Promień Jutrzenki Riskikoi Tsavu Echo Poranka Saba Nyrag Sytri Banna
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 22:08
autor: Misaki
Zauważywszy wilka, stanęła groźnie obnażając groźnie białe jak kość słoniowa/albo jeszcze bielsze — uzębienie... Widać było, że Misaki jest gotowa do podjęcia walki, choć na razie nie planowała zbliżać się ciałem do ów istoty...
Nie ściągała torby, nie czuła potrzeby — skoro atak jakiego użyje, będzie strikte magiczny.
Wzięła głęboko wdech.
Skupiła się w pełni.
Przymknęła na moment ślepia, by je rozewrzeć i użyć mocy; terramorfa z ścieżki wulkanu; stworzyła z lawy golema, który zaraz spuści manto drzewu. Yazz... Lawowy potwór ruszył na enta i zaczął go nawalać swoimi pięściami...
- ● Golem — tworząc z lawy potężnego golema. Powolny i ciężki twór tuż po przyzwaniu atakuje falą żaru, raniąc wilki spoza Klanu Ognia za 20 PŻ. Golem ponawia atak co drugi post pojawiający się w temacie. Może wykonać trzy takie akcje, a następnie zamienia się w kamienną statuę. Golem porusza się nawet jeżeli terramorf poległ w walce lub opuścił teren.
Użyć: 2/miesiąc
Reasumując 20PŻ poszło entowi z magii golema.
Bory łowieckie
: 07 sty 2026, 22:54
autor: Vaelcarth
Atak Alfy był jasnym sygnałem... wręcz rozkazem. Czarnofutry nie wahał się ani chwili.. Gdy lawowy golem Misaki ruszył na enta, a powietrze przeszył żar i huk uderzeń, samiec wysunął się o krok do przodu, obniżając sylwetkę. Bursztynowe oczy błysnęły, skupione i chłodne. To było polowanie, a nie chaotyczna potyczka, a drzewo, choć magiczne, samo obrało rolę zwierzyny. W dodatku ent był drewnem. Żywym, wściekłym, przeżartym magią… ale wciąż drewnem. A co jest dobre na drewno? Vael wciągnął powietrze głęboko w płuca. Ciepło zaczęło narastać w jego piersi, znajome, kontrolowane. Futro na karku lekko się uniosło, gdy ognista energia odpowiedziała na wolę basiora. Nie rzucił się do szarży, ani nie skracał dystansu. Zamiast tego uniósł pysk i wyrzucił z siebie ognisty oddech, a strumień tego płomienia uderzył w pień enta z przodu, rozlewając się po spękanej korze i sękach rozjarzonych wewnętrznym światłem. Ogień nie miał spalić drzewa jednym tchem, choć Vael podejrzewał, że magia w nim krążąca nie pozwoli na to tak łatwo. Płomienie syknęły, gdy trafiły na sączącą się żywicę, a powietrze wypełnił ciężki, gryzący zapach spalenizny i rozgrzanego drewna. Samiec odsunął się pół kroku, gotów na kontratak, co jak co, ale korzenie, gałęzie, wszystko mogło ruszyć w każdej chwili.
// używam:
Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 0:39
autor: Adaya
prawdopodobnie jak pozostali, spodziewała się różnych możliwości, ale chodzące żywe drzewo nie było jednym z nich. Widząc, jak stworzenie unosi potężne konary, na chwilę osłupiała, kwestionując swoje zdolności poznawcze. To przecież niemożliwe...
A jednak z całą pewnością miała przed sobą ożywioną furię natury i z jakiegoś powodu jej gniew był wycelowany właśnie w zebrane tu wilki. Nie miała czasu na to by się zastanawiać, zjeżyła futro gotowa do ataku.
Ognik, podobny jak ten którego wyczarowała ostatnio by ogrzać ją i Verriera, teraz pojawił się w mocy większego płomienia, po czym wystrzeliła go miejsce, gdzie stwór miał paszcze. Jakież było jej zdziwienie, gdy twór ledwo osmolił korę.
Obudź mnie kiedy już zdecydujesz się przestać wygłupiać. — ziewnęła ostentacyjnie Nilaihah, niezbyt starannie maskując też irytacje. Raz na jakiś czas podejmowała się prób wpływu na Adayę, ta jednak wydawała się być czujna nawet w najbardziej trywialnych sytuacjach życiowych. Chyba nie żartowała gdy obiecywała sobie, że nigdy nie pozwoli stracić nad sobą kontrolę. Nilaihah winiła kłapanie dziobem naczynia Forneasa — chyba trochę nastraszył jej nosicielkę konsekwencjami.
Adaya z kolei mogła tylko wściekle zacisnąć zęby, bo trudno też było zaprzeczyć demonicy. Jej kontrola nad ogniem była znacznie lepsza niż kiedyś, ale płomień który wyczarowywała nie mógł nawet równać się z tym, jakim dysponowała Nilaihah. Kątem oka spojrzała po pozostałych. Drzewo wyglądało na wytrzymałe i niespecjalnie łatwopalne, więc prawdopodobnie pozbycie się go wcale do prostych należeć nie będzie. Westchnęła w duchu.
Nilaihah poczuła przyjemne uczucie luzujących się łańcuchów. I zaraz potem w ostatniej chwili uskoczyły przed lecącą w ich stronę gałęzią.
— GIŃ! — wrzasnęła Adaya dziwnym głosem, a potem strumień ognia buchnął z jej pyska, tym razem obejmując enta z dużo większą siłą.
[demon zionie ogniem. Za koszt jednej akcji demon może zranić trzy wybrane wilki za 30 PŻ, lub jednego za 90 PŻ kosztem dwóch akcji.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 2:14
autor: Verriel
//Niech to będzie już liczone jako moja jedna akcja (na zapas).
Zerknął na Ezayrę, a następnie skierował swoje złote ślepia na Ophelię — Mi w zasadzie też nie. No ale, nie jesteście tutaj same. Stwierdził oczywisty fakt. Chociaż nie bardzo wiedział, czy te jego słowa podniosą ją jakkolwiek na duchu. Spoglądając w kierunku enta — Cokolwiek to jest, z pewnością nie jest bizonem... urwał dosłownie na chwilę i dokończył ...Widziałem w swoim życiu gorsze kreatury. I faktycznie, ta istota nie zrobiła na nim większego wrażenia, w takim znaczeniu że nie walił w gacie na sam jej widok. Nie należało tego mylić z całkowitym lekceważeniem, bo wciąż wyglądała groźnie. Ciężko westchnął, krótko potem widząc podbiegającą alfę, która nie czekała z żadnymi uprzejmościami tylko od razu wyjechała entowi z grubej rury.
Z początku Verr przyglądał się jej, jak uformowała ognistego golema i posłała go w kierunku enta. W sumie robił za idealnego "odwracacza uwagi" przynajmniej na tą chwilę. Wraz z mijającymi sekundami, pewność Verra zaczęła rosnąć wprost proporcjonalnie do ilości pojawiających sie wilków. W pojedynkę był zazwyczaj ostrożny, ale wraz z pojawianiem sie coraz to większej liczby wilków nabierał większej pewności siebie. Kiedy Vael i Adaya poczęstowali enta swoją kanonadą z pysków, on wyczekiwał na odpowiedni moment do ataku. Starając sie wyłapać takie miejsce, w którym nie byłby narażony na oberwanie od ognistego oddechu, golema i enta. Chociaż w tym ostatnim przypadku, wygląda na to że walił we wszystkie strony uderzając w co popadnie. Przy jego możliwościach to byłaby raczej taktyka /żądlić aż padnie/ jak w przypadku każdej większej zwierzyny lub w bardziej ordynarnym znaczeniu /doskocz-przypieprz-odskocz/ — Pewnie pożałuje tego, ale i tak jest spora szansa, że oberwę jakimś rykoszetem więc nie ma co sie chować. Odsunął się od nich -A tchórzem też nie jestem. i dodał na koniec cicho do siebie — Już nie...
W tym momencie, gdy wypowiedział ostatnie dwa słowa, jego aura zaczęła sie zmieniać. W jednej chwili, całe jego futro stanęło jakby w żywym płomieniu. Zaraz potem, wystrzelił niczym napięta strzała z cięciwy do przodu gnając w kierunku enta. Wyczekując odpowiedniego momentu do ataku, kiedy ostatecznie go dostrzegł, rzucił się na enta wbijając mu pazury do kory pnia a następnie pociągnął nimi po całej długości. Jeśli możliwości mu na to pozwolą, w odpowiednim momencie puszcza enta i ponownie wraca do biegania w koło niego, ciągnąc za sobą ognisty ślad, roztapiając śnieg po ścieżce, na której biegł.
//używam:
Całospalenie:
Opis: Ifryt zamienia się w żywiołaka ognia, cały stając w płomieniach. Każdy atak w zwarciu, który wykona Ifryt, odejmuje ofierze 10 PŻ. Limit: 2/miesiąc. Czas trwania: trzy tury.
Ophelia
Ezayra
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 13:34
autor: Promień Jutrzenki
Spojrzała szybko na Vaelcartha, gdy jego słowa ewidentnie zasugerowały, że Potępieni skrzywdzili Ognistą. Co prawda wilczycę, o której była mowa widziała chyba tylko raz, jednakże mimo wszystko była mowa o członku ich klanu. A to wystarczyło, by wzbudził w niej słuszny w jej mniemaniu gniew. Warknęła pod nosem, odsłaniając końcówki kłów.
— Nie możemy dłużej dawać tak pluć sobie w twarz i krzywdzić naszych bliskich — mruknęła, właściwie to nie do żadnej konkretnej osoby. — Czy to Potępionym, czy Cienistym — dodała, kierując wzrok w stronę Misaki. Powinna ją zrozumieć, nie tylko jako Alfa, lecz też, być może przede wszystkim dlatego, że sama przecież jakiś czas temu została matką. Nie wątpiła, by chciała dla swojej rodziny jak najlepiej, tak jak i Jutrzenka pragnęła swojej własnej zapewnić bezpieczeństwo. A tego nie osiągną, jeśli ich wrogowie dalej będą tak sobie z nich otwarcie kpić.
Warknęła krótko pod nosem, krzywiąc się nieznacznie, odczuła bowiem niecierpliwe poruszenie Flaurosa, zapewne zbudzonego jej własnym gniewem. A pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno była skłonna przeprowadzić z Potępionymi podrostkami całkiem kulturalną rozmowę. Najwyraźniej powinna zwyczajnie je wówczas przegonić.
Tropienie nie przyniosło zbyt wielkich rezultatów. Możliwe, iż właśnie z powodu tego gniewu, który dodatkowo usilnie próbował podsycić demon, zapewne licząc na utratę kontroli. Musiała skupić się bardziej na ochronie własnego umysłu przed nim, niż na tym, co działo się dookoła, tak więc nic dziwnego, że niczego konkretnego nie zauważyła. Przynajmniej dopóki nie usłyszała wreszcie dobiegającego z innej części lasu hałasu, który kazał jej czym prędzej podążyć w tamtą stronę.
Na miejscu zastała chyba najdziwniejszy widok, jaki do tej pory miała okazję widzieć. Miała już do czynienia z magią różnego rodzaju i pogodziła się z faktem jej istnienia, jednakże... No cóż, nie spodziewała się ujrzeć drzewa, które się porusza. Na jej pysku pojawił się wyraz zaskoczenia, lecz tylko na chwilę. Zaraz jej oblicze stężało, a wyćwiczone mięśnie napięły się widocznie, gdy zdała sobie sprawę z tego, że stwór najwyraźniej przygotowuje się do ataku.
Który... Nie nastąpił.
Jutrzenka zrobiła głupią minę ewidentnie wskazującą na to, że nic z tego nie rozumie. Poniekąd otrząsnęła się z tej chwili szoku, kiedy ent przywalił w najbliższe drzewo, widocznie sfrustrowany. Przypomniała sobie, iż mimo wszystko mają przed sobą nieznanego, magicznego stwora, którego należało jak najszybciej unieszkodliwić.
Oczywiście pierwsze, co przyszło do głowy, to po prostu go podpalić. Mimo wszystko przecież to drzewo, magiczne, czy też nie. Zresztą nie tylko ona miała taki pomysł, bowiem zewsząd posypały się płomienie. Wzięła więc przykład z reszty i uwolniła Flaurosa z łańcucha, na którym w końcu szarpał się już niecierpliwie od dłuższego czasu.
Zaraz znów miała wrażenie, jakby w jej wnętrzu rozpalił się ogień. Jej ślepia zalśniły płomiennym blaskiem bardzo odmiennym od zwykłego błękitu, pysk wykrzywił paskudny grymas, a następnie buchnęły z niego gorące płomienie, dosięgając zaraz drewnianego potwora.
/Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
1x -30 pż
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 13:43
autor: Nyvian
Początkowo nie był jeszcze pewien, czy powinni się ujawnić, czy może lepiej nie, więc odpowiedział Nezuko wzruszeniem wątłymi barkami. Jednakże zaraz usłyszał z zewnątrz zamieszanie, które nakazało mu porzucić wszelkie wątpliwości i wystawić łebek z torby. Podtrzymał łapą materiał, żeby także i siostra mogła wyjrzeć, a potem znieruchomiał, zauważając, co właśnie działo się wokół nich.
Widział ogień. Dużo ognia. A oprócz tego grupę wilków, które zawzięcie walczyły z... Drzewem? Co więcej, to najwyraźniej ono także nie pozostawało im dłużne i próbowało oddawać. Samczyk położył po sobie uszy, robiąc minę wyrażającą zaskoczenie pomieszane z niepokojem.
— Mamo...? — odezwał się wreszcie, tym samym zdradzając swoją obecność. — Czy oni... Biją drzewo? Od kiedy drzewa się ruszają...? — zapytał.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 13:56
autor: Misaki
Usłyszała głos syna, cholera... jak on się tam spakował? Była głupia, że niezauważyła... — To drzewo jest groźne, uważaj, nie zbliżaj się prosze do niego. — Wyjaśniła synkowi, bo Nezuko jeszcze nie zauważyłam.
Misaki wzięła plecak i... położyła go nieco w oddali. — Proszę, zostań tu, to niebezpieczne drzewo... — Jeszcze raz wyjaśniła, Nyviankowi. — Uważaj z siostrą, pilnuj jej, Nyvianku. — Dojrzała w końcu i Nezuko, która wraz z bratem jakoś się tu przemyciła...
Misaki wróciła bliżej walki, musiała trzymać się blisko stada, ale i ubezpieczając szczeniaki, co by kijowe drzewo im nic nie zrobiło!
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 19:37
autor: Nezuko
Nezuko wyłoniła się... nie wychodziła całkiem z plecaka, nadal w nim siedziała... to miejsce było jakieś takie za zimne, szkoda wychodzić z ciepłej torby maminej.
— Braciszku... boję się... — Wydukała mała Nezuko, wtulając się przednimi łapkami w Nyvian'a. — To drzewo jest okropne... dlaczego jest okropne? dlaczego jest złe? — Zaszlochała cichuteńko...
Westchnęła również, mocniej wtulając się w braciszk.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 20:06
autor: Nyrag
Zaskakująco łagodny mieli pierwszy kontakt z Entem, choć sam jego widok wywołał mocno mieszane emocje w Nyragu. W zasadzie... po prostu zdurniał i to manifestował całą swoją mordą. — Eee, co to jest? — Mało nie rzucił kur*ą, ale przypomniał sobie, że ma dzieci pod łapą, a druga ich część była przy Misaki. Swoją drogą, mądrze zrobiła, że je odłożyła, więc przyłączył się i tuż obok położył swoją (prawdopodobnie były tam jego dzieci, sam tylko się domyśla). — Dzieci, siedźcie tutaj i nie wychodźcie, zrozumiano? Tata i Mama się wszystkim zajmą. — Uśmiechnął się szarmancko i puścił oczko młodym, po czym wrócił do reszty walczących wilków.
Stanął naprzeciw już przypalanego Enta, a jego mina zmieniła się z przyjaznej o 180*, a dokładniej mówiąc — w obraz czystej szydery i wkurzenia. — Draniu pieprzony... — Upewnił się, że dzieci go nie słyszą.— Ja ci kurwa dam zagrażać mojej rodzinie i klanowi. — gdzieś w pół zdania demon się obudził i podzielił głosem, a płomienie łagodnie wywinęły się z jego mordy, dając się kąsać przez poruszaną jadaczkę. Chwilę potem jego oczy zajęły się ogniem, zasilane napływem negatywnych intencji, związanych z... ot, choćby, totalną destrukcją zagrożenia dla jego braci i sióśtr. Kliknął dwa razy językiem, by pobudzić w paszczy płomienie, a potem dźwignął łeb ku górze, by wziąć głęboki oddech i wtedy dopiero wypoziomował go z kręgosłupem, wypuszczając z siebie ognisty oddech, palący zmutowane drzewo przez gałęzie, kore, aż do jego żywego mięsa.
Swoją drogą, magia Misaki była czadowa, aż pozazdrościł magii lawowej. Kreatywne, trzeba przyznać.
/Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
1x -30 pż
/Już piszę tako, by nie blokować. Zaraz coś dopiszę.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 20:09
autor: Saba
Saba wyskoczył gwałtownie ze śniegu i zobaczył TO drzewo, które wyglądało jak zły typ! Wszyscy je atakją, Saba nie może być wobec tego gorszy!
Ale czekaj, Pani Misiaki i Pan Nyrka zostawili torby z puchatą zawartością. Pachniały strachem i cukierkami, pewnie tam są szczeniaczki!
Podbiegł bardzo szybko i sturchnął je kilka razy, dopóki się nie ujawniły i nie uaktywyniły. A więc to tak!
Saba liznął Każdego po kolei W czółko i dał trochę otuchy. — Nie bójcie się, Saba przybył na ratunek! Będziecie bezpieczne, Saba obroni! Saba pogryzie brzydkie drzewo razem z innymi psijaciółmi! — Potem poklepał Nezóko i innych po główce i ruszył do boju, kąsać i szarpać nisko położone Enta gałązki! A masz!
1x gryzek za 1 pż.
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 21:13
autor: Sytri
No tego to się Sytri nie spodziewał. Myślał, że tropią jakąś zwierzynę, a natknęli się na ruszające się, i chyba wściekłe drzewo. W sumie to nie wiedział, co z nim zrobić. Bicie się z drzewem brzmiało jak nie tyle bezsensowny, co absurdalny pomysł. Nie lepiej było zachować siłę na coś innego?
Nim jednak doszedł do sensownej konkluzji, inni zaatakowali to "stworzenie", a więc najprawdopodobniej należało się spodziewać jakiejś reakcji. Nie był też tak kompletnie stworzony do narzekania, a bardziej do działania — dołączył, choć jeszcze nie wiedział po co. Nabrał powietrza w płuca, skoczył w stronę enta i dmuchnął na niego ognistym oddechem, topiąc śnieg na gałęziach i przypalając ich końce.
//Ognisty oddech — z pyska demona bucha ognista fala uderzeniowa. Demon ma prawo wybrać czy fala uderzeniowa zada po 30 PŻ i zrani 3 wilki (koszt 1 akcja) czy zada 90 PŻ jednemu wilkowi (koszt 2 akcji).
1x -30 pż
Bory łowieckie
: 08 sty 2026, 21:18
autor: Banna
— O kurde — powiedziało się Bannie, gdy odnaleźli enta. On też nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział, ale inaczej niż Sytri nie zastanawiał się za istotnością atakowania tego stworzenia. Był ciekawy, co w nim tkwi i czy może da się go zjeść? Albo zrobić jakąś fajną ławkę lub coś podobnego. Nie potrafił jednak ziać tak, jak demony, ba, podstawianie się pod ich ogniste oddechy też nie było zbyt mądre, gdy wciąż ziały ogniem. Skupił się więc, szukając w żywym drzewie tchnienia. I coś odnalazł. Chwycił mentalnie za jego esencję, wyciągnął ją i energię, którą zebrał, przekierował... Na Sabę. Może mu się przyda po tak brawurowym ataku.
/Dobro i Zło — odbiera tchnienie dowolnego wilka (może wybrać siebie), raniąc go za 30 PŻ i leczy innego wilka za 30 PŻ.
— 30 PŻ w enta, leczę Sabę za 30 PŻ.