Strona 32 z 39

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 1:00
autor: Verriel
// ostatni odpis na teraz, nie chce za bardzo "zaśmiecać". Nie będę pingał każdego, jak ktoś chce to przeczyta a jeśli nie to nie musi :)

// Jak robimy, rzuty na trop? Czy jak? Bo no... zapomniało mi sie jak to tu działa xD

//TL:DR — Verr poszedł węszyć/szukać enta.

W istocie, nie był zbyt ufny w stosunku do obcych, zwłaszcza z poza klanu. Chociaż z drugiej strony, czasami też zdarzało mu sie przesadzać, nawet w takiej sytuacji jak ta. Kiedy usłyszał wzmiankę o Islingrze, nadstawił uszy nieco do góry przysłuchując sie dyskusji. Nie chciał się wtrącać, jednak w jego głowie od razu zaczęło sie pojawiać masę pytań. Wymieniał tylko spojrzenia pomiędzy rozmawiającą Alfą a przedstawicielem Naturystów.

Na chwilę jakby posmutniał słysząc słowa Misaki odwracając głowę w przeciwnym kierunku do zgromadzenia, ciężko wzdychając opuścił głowę. W jednym miała racje, jeśli będzie chciała to kiedyś wróci. Oby, chyba nie zrobiła sobie żadnej krzywdy. Nie byłaby aż tak nierozsądna. — Pomyślał, chociaż tak naprawdę, sam nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć. Nie był chyba gotowy na jakikolwiek związek, i chyba dalej nie jest.

Potrząsnął lekko głową, jakby starając sie wyrzucić myśli, które przechodziły mu przez głowę. Następnie zauważył jak śnieżno biała kulka zaczęła człapać dookoła Adayi a następnie usiadła pod drzewem skwitował to cicho do siebie uśmiechając sie ponownie lekko pod nosem — No proszę, jest i nasza zguba. Tylko w troche innym wydaniu.

Spojrzał na Nyraga, który stanął obok Misaki i gdy tak na nich patrzył to aż mu sie przypomniała rozmowa, którą kiedyś dawno temu przeprowadził z Misaki odnośnie Nyraga i ich wspólnej przeszłości. Chyba poskutkowało, bo było widać po nim (a przynajmniej takie sprawiał wrażenie) że faktycznie sie zmienił, no i są razem. Ponownie westchnął wpatrując sie w bliżej nieokreślony punkt przed sobą.

Na komentarz Banny tylko przeleciał oczami. Nie chciał tego specjalnie komentować. Bo w zasadzie nie było czego. Ot, zwykłe droczenie sie. Zresztą, i tak siedział dalej a nie miał zamiaru sie wydzierać jak głupi, wolał sie skupić na czymś pożytecznym.

Z mijającym czasem zaczęło sie tu robić tłoczno i dosyć /żwawo/, a on sam nie bardzo przepadał za tłumami. Raczej od nich stronił. W całym tym zamieszaniu ponownie skierował swoje spojrzenie w kierunku Ophelii. Zauważył jedynie jak 'wpada(?)' na Ezayre. Najpierw wydał sie nieco zdezorientowany tym faktem, no ale może najwidoczniej jego wpatrywanie było aż nazbyt oczywiste i krępujące. Sam poczuł sie z tym niezręcznie. Chwilę potem podniósł sie z ziemi, i ruszył w kierunku "wyrwanego pnia", zobaczyć czy rzuci mu sie coś szczególnego w oczy.

Z lasu dało sie odczuć coś... niepokojącego. Coś ewidentnie wisiało w powietrzu. Zmarszczył brwi, starając sie wyostrzyć czujność. W taki sposób, aby nie dać sie zaskoczyć. Przystawił nos do pnia, albo raczej tego co z niego zostało i zaczął węszyć w bliskiej odległości.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 1:29
autor: Ophelia
polowanie specjalne

Ent: 150-100-200 pż 500
Statystyki wilków
Verriel 24-55-52
Adaya 50-55-50
Misaki 85-80-65
Nezuko 11-12-12
Vaelcarth 60-55-50
Ophelia 17-35-28
Nyvian 11-12-12
Ezayra — — —
Promień Jutrzenki 60-50-55
Riskikoi — — —
Tsavu — — —
Echo Poranka 25-15-20
Saba — — —
Nyrag 45-55-45
Sytri 101-50-50
Banna — — —
Statystyki wpisane już z bonusem od Alfy; tam gdzie nie są wpisane, to multi lub ktoś z nie rozdanymi statystykami
Misaki dodałam jagodę brawury; Proszę sprawdźcie czy wszystko się zgadza z wyliczeniami.
Suma: siła 489 — zręczność 474 — czujność 439
zasady

znajdzie trop

Pinglista:
Verriel Adaya Misaki Nezuko Vaelcarth Nyvian Ezayra Promień Jutrzenki Riskikoi Tsavu Echo Poranka Saba Nyrag Sytri Banna
Opis narratorski
Stado stało jeszcze w luźnym kręgu, wymieniając ostatnie uwagi, gdy z głębi Borów Łowieckich dobiegł dźwięk. Niski i głęboki ryk. Sądząc po głosie coś bardzo dużego, łoś, może bizon. Dźwięk masywnego gardła i potężnych płuc niósł się daleko. Echo dobijało go głucho pomiędzy drzewami, krzakami, korzeniami i gęstwiną, utrudniając rozpoznanie z którego konkretnie kierunku ten ryk pochodził. Zapach ziemi zdawał się gęstnieć, jakby wilgoć i żywica pracowały intensywniej. Gdzieś wysoko poderwały się ptaki.

Ale ktoś usłyszał więcej. Kto? Wilk wskazany kostką — Verriel i Ophelia.

Gdzieś ukryty pod dźwiękiem ryku był jeszcze jeden dźwięk. Dźwięk zbyt niski by nazwać go głosem, zbyt regularny by być przypadkiem. Przypominał trochę trzask, jakby lamanej gałęzi, ale musiała by to być bardzo duża gałąź. Odgłos ten nie należał do żadnego znanego zwierzęcia. Coś ogromnego przesunęło się, może głaz, może coś innego. W każdym razie — ta dwójka będzie w stanie określić, w którą stronę ruszyć by znaleźć ryczącego bizona.
[Verrel jbc wybierz kierunek]

Z wysokich konarów świerka coś poruszyło się niemrawo. Najpierw cicho, a potem śnieg w białej kaskadzie mieniącej się drobinkami niczym kryształowe, spadł na łeb Banny. Gałąź zakołysała się uwolniona od cieżaru. Przez krótką chwilę jedynym dźwiękiem było osuwanie się śniegu na ziemię. Dodatkowo 1d16 Promień Jutrzenki też oberwał/oberwała osypującym się śniegiem z innej gałęzi.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 11:15
autor: Nyvian
Odsunął się, gdy łapa mamy pojawiła się w torbie. Nie chciał zostać zbyt wcześnie wykryty, właściwie to nie chciał, by w ogóle go zauważono. Może i nie kazano by mu wracać do domu, ale najpewniej rodzice nie byliby zadowoleni. Pewnie nawet dostałby potem szlaban i musiałby siedzieć i się nudzić w ich rodzinnym domostwie. A już na pewno nie miałby okazji obserwować tego, co się właśnie tu działo.
Jednakże nie został znaleziony i łapa zniknęła, więc samczyk odetchnął z ulgą. Zmienił pozycję na taką, która umożliwiała obserwację otoczenia przez szparę w materiale i rozejrzał się krótko dookoła. Trochę zgłodniał, więc zjadł ciastko, które jakiś czas wcześniej znalazł.
Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
Widział, że dorośli rozglądają się dookoła i czegoś szukają, więc zaczął robić to samo, choć oczywiście miał ograniczone pole widzenia. I nie miał pojęcia, co właściwie próbowali znaleźć. Jakieś zwierzę? Wyglądał więc jakiegokolwiek ruchu, który mógłby świadczyć o obecności takowego. Nawet wyściubił z torby nosek i nim kilkukrotnie pociągnął. Czuł tylko żywicę.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 11:59
autor: Promień Jutrzenki
Odwróciła się od śladów, bowiem jej uwagę przykuło pojawienie się nowego skrzydlatego wilka. Jego osoba zaintrygowała ją o wiele bardziej, niż pojawiający się Ogniści, po części dlatego, że widziała go po raz pierwszy, lecz głównie ze względu na zapach, w którym na jedna, charakterystyczna nutka Ognistej magii została zastąpiona czymś innym. Podniosła głowę, wbijając w samca czujne spojrzenie, lecz nic nie powiedziała, po prostu pozostając gotowa do działania jeśli będzie taka konieczność. Odczuła pewną ulgę, gdy dowiedziała się, że mają do czynienia z Naturzystą. Zawsze lepsze to niż jakiś członek klanu Cienia, czy tam inny Potępiony. Gdyby zależało to od niej postarałaby się nawet mocno o poprawienie stosunków między ich klanami, bo przecież wspólnych wrogów posiadali wystarczająco wielu, by uznać kłótnie między sobą za stratę czasu i energii. Jednakże raz, nie była Alfą, dwa, mimo wszystko była nadal jedynie przybłędą z zewnątrz i niewiele wiedziała o ich wspólnej historii i chowanych być może głęboko urazach, więc nie zabierała głosu. Jedynie skinęła samcowi głową.
Zaraz jednak skupiła się na Echu, który postanowił do nich dołączyć. Zmarszczyła brwi, dostrzegając jak się jeży, po czym nachyliła się w jego stronę.
Spokojnie — powiedziała cicho, trącając go w ucho, a potem polizała go po czubku głowy. Zaraz jednak odwróciła własne ucho, gdy z głębi lasu dobiegł ryk czegoś dużego. Chyba bizona. Trudno było jednoznacznie określić skąd ów dźwięk nadbiegał, lecz tak duże zwierzę musiało pozostawić w pobliżu jakieś ślady. Spojrzała na syna i Vaelcartha i skinęła na nich, zachęcając do poszukiwań.
Zaczęła krążyć po polance, szukając jakichkolwiek śladów, które mogłyby poprowadzić ich w stronę zwierzyny. Zniżyła głowę, skupiając się na podłożu i próbach wychwycenia jakiegoś zapachu — co jednak okazało się trudne, żywiczna woń wydawała się wszystko maskować. Od kiedy żywica pachnie aż tak intensywnie...?
Tak, czy owak nie zwracała zbyt dużej uwagi na to, co znajdowało się nad głowami, bo przecież bizon na drzewo nie wlezie. Dlatego też oberwanie znienacka śniegiem było niemałym szokiem. Aż się cofnęła, parskając i czym prędzej się otrząsnęła z nadmiaru białego puchu. I tyle się nacieszyła suchym futrem. Zadarła głowę, odruchowo zerkając w górę tam, skąd śnieg spadł.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 12:16
autor: Riskikoi
Riskikoi wysłuchał jej bez przerywania. Gdy wspomniała o Islingrze, jedynie drgnęło mu ucho. Trochę posmutniał po tej informacji, choć rozumiał. Nie dał tego jednak po sobie poznać… jedynie spojrzenie na ułamek chwili stało się cięższe, jakby coś w nim cicho przygasło. Zauważył też reakcję Verriela. Jeszcze przed chwilą basior patrzył na niego z wyraźną nieufnością, lecz na wzmiankę o zniknięciu Islingry i jego postawa na moment się zmieniła. Jakby i w nim coś równie przycichło. To wystarczyło, by zrozumiał, że nie tylko on przyjął tę informację ciężej, niż chciałby okazać.
Jeśli tak woli… — odparł spokojnie po chwili. — To rzeczywiście nie mnie decydować, czy powinna zostać odnaleziona. — Dodał, choć trochę skłamał, bo zdecydowanie rzuciłby się na jej poszukwiania. Niemniej wiedział, że są istoty, które znikają nie dlatego, że się je zgubiło, ale dlatego, że same wybrały taką drogę. Gdy Misaki zaprosiła go do pozostania, spojrzał jeszcze raz na ślady odciśnięte w ziemi. Przesunął spojrzeniem po otoczeniu, jakby już teraz układał w głowie możliwe scenariusze starcia. Coś dużego. Coś ciężkiego. Coś, co nie poruszało się bez celu.
Dziękuję, wspomogę. — Odpowiedział, przestępując z nogi na nogę. Kiedy grupa ruszyła, Skrzydlaty opuścił łeb nisko nad ziemią, wciągając powietrze powoli, uważnie. Zapach był wyraźny, ale ciężki, metaliczny, przesiąknięty wilgocią i czymś jeszcze, co nie należało do tej części lasu. Ślady prowadziły głębiej, w stronę gęstszego poszycia, gdzie mech był zdarty, a kora na drzewach nosiła świeże rysy. W międzyczasie zjadł jagodę brawury jak i ciastko z żurawiną.

// używam:
Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 12:45
autor: Nezuko
Siedziała bardzo blisko Nyvian, nawet naśladując jego ruchy.... wychyliła lekko nosem i również zaczęła węszyć... to jej pierwsze polowanie, więc jest spora szansa, że uzna enta za TYPOWEGO stworka na którego się poluje, choć nie dla mięsa... a do czego? cóż, się okaże.
Węszyła, kładąc uszka po sobie. Wychyliła lekko język łapiąc cząsteczki zapachu na owy. Mniam. fuj! Skrzywiła się!

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 13:12
autor: Vaelcarth
Samiec skinął Jutrzence głową na powitanie, a gdy zrównała się z nim ciałem, otarł się czule pyskiem o jej bok. Kiedy dołączył Echo, nachylił się ku synowi i musnął go nosem po karku. Dopiero jednak skrzydlaty wilk zatrzymał jego uwagę na dłużej, nie przez skrzydła, lecz przez zadane pytanie. Islingra. Czarnofutry zmrużył oczy na moment. Czuł jej brak podczas ceremonii, w której demony nawiedziły ich ciała. Musiała zniknąć po ataku Klanu Potępienia i nie wyglądała po nim najlepiej. Cholera wie, co widziała w Komnacie Płaczu. Tak naprawdę nikt nie był w stanie pojąć, co drążyło ją od środka.
Leczenie ran wewnętrznych wymaga czasu, a Klan Potępienia postarał się wybitnie — prychnął krótko. Gdy grupa ruszyła, ruszył i on, zwracając szczególną uwagę na Jutrzenkę oraz syna. Położył uszy po sobie, gdy z głębi lasu dobiegł nieznany ryk. Wciągnął powietrze. Trop był wyraźny, ciężki, prowadził w głąb boru.
Uważajcie na siebie. Echo, nie oddalaj się — rzucił, spoglądając kolejno po swojej rodzinie . Nie brzmiało to jak żart. Zniżył łeb nad śladami, przyglądając się głębokim odciskom w zmarzniętym śniegu i wrócił do tropienia.

// używam:
Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 14:17
autor: Verriel
// Jako że padło na mnie... a że parę osób już na to zareagowało więc musze sie jakoś do tego dostosować. Nie miejcie mi tego za złe.

// Wstrzymam się z reakcją Verra na odpis od Ophelii (jako postać i/lub GM), bo ona też była wylosowana.

O dziwo udało mu sie coś wywęszyć pomimo panującego wszędzie zapachu żywicy w okolicy. Runo leśne? O tej porze roku? Najwidoczniej ent musiał być pokryty mchem i jakimiś grzybami? No ale on nie zdawał sobie z tego sprawy z czym ma dokładnie do czynienia, bo jeszcze na tą chwilę go nie widział.

Odwrócił na chwilę głowę w kierunku ognistych spoglądając w ich kierunku. By ostatecznie ruszyć przed siebie podążając za tym zapachem. Zapuścił sie sam(?) nieco głębiej w las, jeszcze zanim dało sie usłyszeć ryk niosący sie po całym terenie.

Nie oddalał sie jednak aż tak daleko od grupy. W pewnym momencie, zatrzymał się i zauważył stworzenie wielkie jak stodoła, większe od bizona. Nie było nawet co porównywać. W pierwszej chwili wydawało mu się że to jest najzwyklejsze drzewo. Tylko takie jakieś dziwnie zdeformowane i jakby bez życia. Co miało sie okazać wkrótce nieprawdą.

A jako że Ent był bardziej wyczulony i zżyty z lasem niż wszystko inne nawet najmniejszy szelest spowodowany przez Verriela był pewnie dla niego jak silnik przelatującego nisko samolotu. Stąd prawdopodobnie ent odwrócił się w jego kierunku oraz mógł go zauważyć i ryknąć. Chociaż równie dobrze mógł to zrobić z zupełnie innego powodu.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 14:47
autor: Ezayra
Ophelia zdążyła się cofnąć jeszcze bardziej, wilczyca delikatnie złapała ją za bark, stabilizując i przytrzymując przy sobie. Na jej pysku pojawił się cichy, nieśmiały uśmiech.
Salve, nic się nie stało — mruknęła cicho, nachylając się odrobinę bliżej.
Chodź. Ruszyli. — Zwróciła się znowu do niej jak zauważyła, że reszta grupy ruszyła już naprzód. Uszy Ezayry drgnęły czujnie, a spojrzenie skierowało się na ziemię przed nimi. Bez słowa puściła Ophelię, ruszając razem z nią za innymi, podejmując trop i dopasowując krok do tempa stada.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 15:01
autor: Misaki
— Salve. — Przywitała Sytrego, a potem przeniosła wzrok na małego Tsavu, który mimo kolorystyki nie rzucił się jej od razu w oczy...
Wyczuła go dopiero po chwili.
— Bądź ostrożny, nie wiemy z czym mamy do-czynienia. Trzymaj się ciotek i wujków. — Czyli wilków starszych niż on sam. Misa nadal nie zauważyła swoich szczeniąt, więc uznała, że Tsavu — jest tu jedynym dzieckiem.
———
Potem ruszyła. Tropić... Zapach — węch, wzrok, słuch... Nie odpuszczała. Zapewne to czego szukają jest niedaleko i niebawem będzie dane im się z tym zmierzyć...
A potem posilić, rzecz jasna!
Misaki nie brała pod uwagę faktu, że to nie będzie zwierzę, że to... będzie drzewo. Coś niejadalnego...

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 20:11
autor: Tsavu
Zbierał właśnie okruszki ze śniegu by na pewno nic się nie zmarnowało gdy nagle znad jego ucha dobiegł go czyiś głos. Tak się przestraszył, że w nagłym zrywie potknął się o własne łapy i wykopyrtnął się na śnieg. Wygrzebał się z niego niezgrabnie, otrzepał futro z nadmiaru białego puchu i zadarł jasny pysk w górę, na Misaki.
Rety... Ale mnie wystraszyłaś. — parsknął cicho, teraz już najwyraźniej samemu się z tego śmiejąc. Wtedy też przestrzeń rozdarła się głębokim, niskim rykiem. Tsavu instynktownie odchylił ucho, a potem rozejrzał się kontrolnie, próbując ocenić skąd właściwie on dobiegał. Niczego niestety nie dostrzegł.
Dobrze. — przytaknął grzecznie, dźwigając jednocześnie kuperek z ziemi by ruszyć za grupą. — A... Dokąd właściwie idziemy? — zainteresował się jeszcze, drepcząc dzielnie obok alfy.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 20:50
autor: Echo Poranka
On był najzupełniej spokojny. Najzupełniej. To nic, że stał przy mamie spięty jak struna, ale na ten pocieszający matczyny gest wychylił pysk do góry, żeby na Jutrzenkę spojrzeć. Wciąż z nietęgą miną, pokiwał głową. Chciał powiedzieć coś w stylu, żeby się nie martwiła i że on ją obroni, miał jednak przed oczami widok tego wstrętnego mamuta targającego nią, tatą i Zenitem.
Pokiwał pyskiem też ojcu — akurat nie zamierzał się tutaj sprzeciwiać i kombinować po swojemu. Bo jeśli rodziców coś mogło tak potargać, jak ostatnim razem, to światopogląd trochę mu się zmienił. Zaczął poszukiwanie śladów (choć zupełnie nie wiedział czego szukać), rozglądając się i nasłuchując. Trzymał się jednak blisko rodziców.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 22:51
autor: Nyrag
Zaczynał mieć wątpliwości, czy zabranie reszty dzieci było dobrym pomysłem, ale też nie zostawi ich samopas. Najbezpieczniej będzie im przy rodzicach, przynajmniej tak starał się myśleć. Cicho rozglądał się po towarzystwie, nie ingerując za mocno w rozmowy i inne akcje, oprócz tropienia. Nyrag przede wszystkim interesował się swoją rodziną i może dlatego nadawał się TYLKO na demona, a nie na ich dowódcę? Byłoby strasznie dużo roboty z tym, wolał być żołnierzem w bitwie, niż jej przewodnikiem. A to, co trzymał w torbie, najprawdopodobniej właśnie spało.
— To lecimy z tropieniem? — Kuknął na Misaki z trudnym do zdarcia z jego mordy uśmiechem i lekką zadziornością. Może i pił mniej, ale wciąż miał pewną niezdrową pewność siebie.
Nie musiał też długo czekać na odpowiedź partnerki, ryk w oddali oznajmił obecność potwora. — Uh, to było głośne. — chrupnął kostkami w karku i ruszył przed siebie szukać... jakiegoś innego drzewa. Po drodze wyczarował mały ognik przy swojej torbie, który unosił się blisko i stabilnie, by grzać szczeniaki, gdy ojciec wrozglądał się za Entem.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 22:53
autor: Misaki
Wilczyca zerknęła jeszcze raz na małego Tsavu... — Będziemy tropili zwierzynę łowną... — Czuła jej zapach, to bizon, czy tam żubr...
— Bądź bezpieczny i trzymaj dystans. — Ruszyła tropić, rzucając okiem co rusz na szczeniaka — bo o swoich o zgrodo, CO ZA MATKA! nie miała pojęcia... i wcale jej torba nie była cięższa, wcale! — Ruszajmy, czas nas goni... jeszcze zwierzyna się oddali na tyle, że jej nie dogonimy... albo co gorsza — ktoś nas uprzedzi. — Odparła do Nyraga i... cóż, konrynuowała tropienie.
Wytężyła zmysły i zaczęła działać.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 22:53
autor: Saba
A on... natychmiast przylepił się do łapy Adaya, gdy coś rykło i hukło w oddali. Obwąchał ją mocno i zawołał. — Saba obroni! Saba będzie tropił! Saba pomocny! — I ruszyl odważnie noskiem w górę i w dół i w górę i tak kilka razy. A potem jeszcze zlazł z jej łapy i zrobił nura do śniegu, by ryć tunele pod nim i poszukiwać czegoś WYJĄTKOWO PODEJRZANEGO. Jeszcze do końca sam nie wiedział, ale tajemnicze drzewo prędzej, czy później się znajdzie! To tak jak magicznie uzupełniająca się lodówka, rzeczy same się znajdują, jeśli bardzo tego chcesz i mama mieszka pod jednym dachem!

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 23:40
autor: Sytri
Gdy coś ryknęło w oddali, od razu obejrzał się w tamtą stronę. Ruszył za resztą grupy, bo to była jedyna logiczna rzecz, jaką mógł zrobić. Czujnie strzygąc uszami podążał w stronę dźwięku, spoglądając też na ziemię, czy nie zdradzają tej ryczącej istoty jeszcze jakieś tropy i zapachy — bo nosem też poruszał miarowo, wdychając głęboko powietrze i szukając w nim czegoś specyficznego.

Bory łowieckie

: 06 sty 2026, 23:46
autor: Banna
Coś spadło mu na łeb, zupełnie jakby za karę z żartu, jaki wywinął Adayi.
— Aja — mruknął, strzepując łapą resztki śniegu z głowy. Przynajmniej skutecznie go to uciszyło i nie śmieszkował więcej.
Otrzepał się raz jeszcze i ruszył za grupą, bo coś ryczało i chyba wypadało to sprawdzić. Kierował się na słuch, pewnie tak jak większość. Dźwięk podawał dość jasny kierunek i póki było go słychać, wiadomo było, gdzie mają iść.
...A może nie chciało mu się patrzeć pod łapy?

Bory łowieckie

: 07 sty 2026, 2:17
autor: Ophelia
Ophelia drgnęła, gdy Ezayra delikatnie ujęła ją za bark. Ten dotyk był delikatny ale pewny, przywracający równowagę. Poczuła, jak napięcie w jej łopatkach powoli puszcza, a oddech sam się wyrównuje. Uniosła spojrzenie tylko na moment, trafiając na ten nieśmiały uśmiech Ezayri i odpowiedziała podobnym uśmiechem.
Dziekuję — szepnęła, prawie bezgłośnie żeby nie słoszyć zwierzyny. Było to nad wyraz ostrożne, bo cokolwiek kopytnego śledzili, darło się głośno. Coś jednak nie dawało jej spokoju. Nie chodziło o ryk, a o to co zdawało się jej że słyszała. Jakby było tam coś jeszcze. Nie wiedziała, czym to jest. Wiedziała tylko, że nie powinna tego ignorować. Cicho westchnęła ruszając ze stadem. Łapy same dopasowały się do rytmu stada, do znajomego tempa wspólnego marszu. Głowę trzymała nisko, uszy pracowały niespokojnie, wyłapując dźwięki lasu, śniegu i oddech innych wilków. Zerknęła instynktownie przed siebie i wtedy jej wzrok zatrzymał się na Verrielu, który znikał gdzieś pomiędzy drzewami. To wystarczyło:
Tędy — Szepnęła do Ezayri. Ophelia przyspieszyła o pół kroku, zerkając za siebie na stado. Łapy wchodziły dokładnie w odciski zostawione przez wilka.

Bory łowieckie

: 07 sty 2026, 2:53
autor: Ophelia
Mały opis narratorski

Verriel: Między pniami przemknęła masywna sylwetka, możliwe że bizon, a może łoś, trudno było rozróżnić w tej gęstwinie. Zwierzę uciekało. Jedna z jodeł rosnących niedaleko, zadrżała.Najpierw delikatnie, jak pod naporem wiatru. Gałęzie ugięły się, obsypując śnieg, który tym razem spadł na ziemię, bo nie było w okolicy wilka. Pień jednak nie wrócił na swoje miejsce. Zamiast tego wykonał minimalny ruch. Ledwie zauważalny, jakby drzewo korygowało pozycję. Drzewo.. się obracało. Jedna z gałezi uniosła się nienaturalnie wysoko.
TLDR — Verriel widzi Enta

To samo zobaczyła Ophelia i prawdoopdobnie Ezayra jesli nadal towarzyszyła rudej.

Misaki : Zapach był trudny do uchwycenia, niemal jak wilgoć zmieszana z żywicą i gnijącymi liśćmi, ale pod spodem czaiło się coś jeszcze, coś ciężkiego, ziemistego, nienaturalnie cierpliwego. Czułaś też zapach Verriela, Ophelii i prawdopodobnie też Ezayri. Te zapachy mówiły, że ta trójca ma przekichane. Jesteś też w stanie określić, którędy trzeba iść, żeby dotrzeć tam, gdzie jest ta trójca i "to coś dziwnego".

Dla pozostałych chętnych rzut 1d10 gdzie:
1 — "o śnieg"
2, 3, 4 — widzisz, gdzie odłączyli się i poszli Verriel i Ophelia z Ezayrą
5, 6, 7 — czujesz zapach wilgoci zmieszanej z żywicą, gnijącymi liśćmi z dodatkiem czegoć cięzkiego, ziemistego i nienaturalnego (zapach Enta); jesteś w stanie okreslić kierunek zapachu
8 i 9 — czujesz zapach Verriela, Opheliii i Ezayri i to gdzie poszli, mimo że nie widziałeś/łaś momentu ich odłączenia od grupy; jesteś w stanie okreslić którędy poszli
10 — naturalny talent tropieniowi, czujesz/wiesz to co Misaki ma w opisie

Dla niechętnych do rzutów — określcie sami co chcecie żeby była w stanie okreslić Wasza postać.Jako, że to opis dodatkowy w oczekiwaniu na tych co jeszcze nie odpisali, możecie tez nic nie dopisywać, albo dopisać później przy głównym odpisie. Główny odpis postaram się, żeby był dzisiaj — jesli Verriel i Adaya odpiszą do tego czasu to o godzinie 17, jesli nie to zobaczymy.

Bory łowieckie

: 07 sty 2026, 19:56
autor: Adaya
towarzystwo Ognistych zawsze budziło w Adayi przyjemne ciepło na sercu. Ich obecność dawała poczucie wspólnoty, której tak bardzo potrzebowała. Nie zdążyła jeszcze powitać wszystkich, gdy nagle ryk zerwał ją na równe łapy. Chwilę później coś uderzyło w jej łapę. Jaka była zdziwiona gdy zobaczyła...
Saba? — niemal wykrzyknęła. — Gdzieś ty był...
Zaraz potem zreflektowała się i już miała go pocieszyć, że na pewno wszystko będzie dobrze, gdy adept wyrwał się dzielnie do przodu, jak zwykle zdradzając zero instynktu samozachowawczego. Najwyraźniej z ich dwójki to on miał być tym 'broniącym'.
Na chwilę straciła wątek co się dzieje, ale zaraz potem zauważyła, że wilki faktycznie ruszają, prawdopodobnie za Verrielem. Dźwięk wydany przez tamtą istotę nie brzmiał do końca jak bizon, ale co innego mogło to by być?
Ruszyła więc razem z resztą, szukając na ziemi bizonich śladów.

1d10