Strona 25 z 39

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 0:03
autor: Casael
Czyli jelenie — podsumował wypowiedź Anataela.
Casael by wolał zaryzykować i ruszyć po bizona, ale jego zachowawczy brat zwykle miał rację, w kontekście nie wpakowywania ich w kłopoty. Westchnął cicho, niedosłyszalnie, po czym podniósł łeb i zaczął węszyć. Wiatr wiał dość mocno, niosąc różne zapachy — zupełnie tak samo, jak na ostatni polowaniu, na którym był. Większość z tego była stara lub zupełnie nieprzydatna. Zając, jakieś małe ptaki. Casaelowi wydawało się nawet, że wyczuł coś tak marnego jak mysz. Nie było to obiecujące.
Ruszył więc dalej, wciąż pod wiatr, jak brat, a jednak odrobinę odbił w bok, starając się przeczesać inną część boru. Rozglądał się przy tym za śladami, szczególnie tymi pozostawionymi w błocie.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 1:08
autor: Anatael
Do jego nosa docierały liczne zapachy, z których nie potrafił wyodrębnić nic konkretnego. Obejrzał się, gdy zobaczył, że Casael skręcił. Wyczuł coś? Nie, nadal szukał. W takim razie Anatael szedł dalej obraną przez siebie ścieżką, rozglądając się za... za czymkolwiek.
Rozdzielamy się całkiem czy idziemy razem? — Zapytał, gdy byli jeszcze względnie blisko siebie — bo jak to pierwsze, to musimy ustalić, co robimy, gdy coś znajdziemy. Wycie raczej nie wchodzi w grę — nie chcieli informować znalezionego stada, że w okolicy są wilki i lepiej powędrować gdzie indziej.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 10:35
autor: Casael
Pytanie brata bylo trafne. Casael zmarszczyl nos.
no wlasnie, jak Kaimler sobie to wyobrażał? Że wytropią cos, po czym wroca kawal drogi do zamku zdac raport i potem... znowu tu wroca tropic? to bylo ze sensu.
Dobra. Zrobimy tak — podniosl leb. — tropimy razem. gdy znajdziemy trop mozemy sie rozdzielic. zaczynamy liniec, wiec od czasu do czasu otrzemy sie o krzaki i zostawimy siersc. jeden z nas wroci na zamek i w ciemno powie, żeznalezlismy zwierzyne. a drugi bedzie tropil, az ją znajdzie.
spojrzal na brata.
chyba, że masz lepszy pomysl.

/poprawie bledy pozniej

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 10:53
autor: Anatael
Przechylił łeb, bo plan Casa brzmiał tak, jakby ten nie słyszał słów Kaimlera
Nie na zamek ale na plac — z gilotyną — za trzy dni, zapomniałeś? Mamy znaleźć stada bytujące w tej okolicy i określić, w jakich rejonach żerują, w jakich kierunkach wędrują, by potem było je łatwo odnaleźć. Sierści i innych oznak naszej aktywności lepiej nie zostawiać, by nie informować zwierzyny o naszej obecności. Srać też powinniśmy tak, by zostawić jak najmniej zapachu. Może lepiej się nie rozdzielajmy, razem mamy większe szanse, niż osobno.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 13:55
autor: Casael
Jak wszystko wiesz, to na chuj pytasz — odpowiedział już poirytowany. najpierw mu dupę zawraca, choć już dawno wymyślił co ma robić, a teraz wyładowywał na nim swoją frustrację, że sie bujali tu we dwóch, a on wolałby zamoczyć w Maelyss.
Ruszył z nową energią totalnego wkurwu. Cerber zdecydownie był teraz z nim, toteż Casael wolał zuzyc te siły na tropienie, aby wszystkiego nie wypłoszyć. Najchętniej po prostu dalby bratu w pysk, ale to teraz nie wchodzilo w grę, więc skupił się na zapachach. przy odrobinie szczescia znajdzie jakiegos borsuka i go zlozy Cerberowi w ofierze, wcześniej walcząc.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 14:07
autor: Anatael
Przechylił łeb w drugą stronę zdziwiony, że brat tak się zirytował zwykłą próbą ustalenia planu działania. Może miał jakieś plany na wieczór, które interwencja Kaimlera zakłócia? Kusiło, oj kusiło, by coś jeszcze powiedzieć, lecz mieli coś do zrobienia, do czego niezbędny był Cas zachowujący skupienie i czujność, a nie buzujący irytacją.
Kiedy więc tamten już się od niego odwrócił, Anatael tylko wywrócił oczami i w milczeniu podążył w ślad zanim, starając się uzupełniać jego pole obserwacji. Kiedy więc Cas węszył w górze, Anatael schylał pysk do ziemi, gdy Cas patrzył w lewo — Anatael w prawo. Kiedy jeden szukał śladów na pniach, drugi szedł w krzewy. Miał w głowie wiedzę o tym, czego i gdzie szukać, czym próbowałm nadrobić swoje średnio wyczulone zmysły.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 16:42
autor: Casael
czy coś znajdzie
1 tak 2 nie

Chodzenie i poszukiwania nie szły mu najlepiej. Przynajmniej w tej chwili nie potrafił myleć trzeźwo, czując, jak zmęczenie z ostatnich tygodni próbuje przejąć jego ciało. Zawziął się, brnąc dalej, choć miał szczerą ochotę po prostu się położyć gdzieś z dala od wszystkich i zniknąć na jakiś czas.

Bory łowieckie

: 19 paź 2025, 16:45
autor: Anatael
a on?

1d2

——————
Słońce przesuwało się po niebie, a oni krążyli po borze usiłując znaleźć jakikolwiek ślad większej zwierzyny. Dotychczas trafiali jednak tylko na drobnicę lub pojedyncze pozostałości po sarnach czy jeleniach, które jednak do niczego ich nie doprowadziły, a Anatael pomstował w duchu na liście, które nie dość, że szeleściły przy każdym kroku zdradzając ich pozycję, to jeszcze obficie pokrywały ścieżki, ukrywając tym samym to, co się na nich znajdowało.
W końcu, w którymś zagajniku, gdy sprawdzał krzewy — nie zauważył tego od razu, ale przy trzecim krzaku zdał sobie sprawę — wszystkie były obgryzione.
Cas — przywołał szeptem brata — coś je pozjadało, coś przynajmniej naszego wzrostu — ocenił szybko, że małe stworzenia nie sięgnęłyby na tę wysokość — trzeba się tu rozejrzeć, może coś jest pod liśćmi

Bory łowieckie

: 21 paź 2025, 21:51
autor: Casael
Szedł powoli do przodu, wciąż uporczywie atakowany jakimiś podłymi zapachami butwiejących liści albo szczurzych odchodów. Całe jego samopoczucie szlag trafił, o ile można było mówić o jakimś samopoczuciu. Inną sprawą było, że Casael po prostu pierwszy raz od wielu tygodni szedł w takiej ciszy i skupieniu. Zamiast tropić, jego myśli zaczęły dryfowywać w kierunku Dnia Gniewu, nocy na Starym Kutrze, spotkaniu Kaimlera i propozycji przyjścia na zamek w czasie, gdy tamten trzymał koronę w torbie. Powrotu do ojca i rewelacji o nowej partnerce i dzieciach. Poznania tej partnerki, którą — jak się okazało — znał. Potem Nokturn i bujanie się na linie. Gry w kasynie z rodziną królewską, w czasie gdy on sam został zepchnięty do roli, jak to lubili określać, "szczura portowego". A na dokładkę wyławianie perły, które o włos nie zakończyło się zdemaskowaniem całego rodzeństwa przez nadmierne zainteresowanie nikomu niczego niewinnej Rhaenys.
Casael zagryzł zęby, pierwszy raz od dawna czując przepełniającą go złość. I zmęczenie. Nie potrafił powoli nad tym panować, choć zawsze spychał te dwie rzeczy na margines swojej świadomości, maskując je dowcipem i przekorą. Z jednej strony miał ochotę coś zniszczyć, z drugiej jednak czuł niemoc, która weszła w posiadanie jego ciała i mowiła mu "przecież to i tak nie ma znaczenia. Niczego nie zmieni, a już na pewno nie na lepsze".
Gdy Anatael odezwał się, Casael spojrzał w jego stronę zrezygnowany, nijak nie reagując na to, że brat pierwszy odkrył ślady. Chciał, by po prostu jak najszybciej się to skończyło, a on mógł pójść do swojego pokoju i posiedzieć tam w ciszy. Bez zmuszania się do wchodzenia w interakcję z kimkolwiek.
Podszedł do krzaków i obejrzał je. Rzeczywiście, były obgryzione i to na sporej wysokości, w końcu nie należeli do kurdupli. Casael pokiwał łbem.
Masz rację — powiedział tylko tyle, bezemocjonalnie. Nie wiadomo, czy odnosił się do znaleziska, czy do tego, co mieli dalej robić.
Zaczął się rozglądać węsząc i wciąż próbując uniknąć zbytniego szeleszczenia liśćmi. Nie przejmował jednak inicjatywy.

Bory łowieckie

: 22 paź 2025, 17:38
autor: Anatael
Liczył na więcej zaangażowania ze strony brata, lecz temu najwyraźniej ta długa przechadzka nie wystarczyła do uspokojenia myśli. No nic, w takim razie Anatael będzie musiał trochę porobić za niego, starając się nie myśleć o widmie gilotyny w przypadku porażki.
Mieli jakiś ślad, to już coś, prawda? Zawsze... zawsze mogli powiedzieć, że znaleźli zwierzynę, a ta sobie poszła.
Oczywiście, dawało to małe szanse na zadowolenie zleceniodawcy... Toteż adept wytężył umysł (na swoje zmysły nie liczył) by znaleźć wskazówki dotyczące tego, dokąd przemieściły się zwierzęta.
Nie czuł żadnych zapachów, więc uznał, że jedynym, co może mu coś powiedzieć, będą odbicia kopyt w błocie — taki trop, chociaż jeden, da już pewną informację o kierunku...
No dobrze, jeden nie wystarczy, bo równie dobrze coś mogło przejść od krzaka do krzaka, ale zacznijmy chociaż od jednego.
Ziemia również tutaj była pokryta liścmi, więc starał się je odgarniać, nie pocierając za bardzo ziemi pod nimi — co mogłoby uszkodzić potencjalny trop. Szybko zrezygnował zdając sobie sprawę, że musiałby te liście odgarnąć z dużego obszaru, i to najlepiej nie odgarnąć a usunąć całkowicie — gdyż przesunięte z jednego miejsca w inne, mogły ukryć trop pozostawiony w tym drugim.
Zamiast tego podniósł głowę i postanowił wrócić do tego, co już miał — krzewy. Szedł wzdłuż nich przyglądając się gałązkom by ustalić obszar, na którym były poobgryzane. Jeszcze nie wiedział, co mu to powie, ale zapewne... coś.

Bory łowieckie

: 23 paź 2025, 8:55
autor: Anatael
Gdy już ustalił granice żerowania usiadł i zaczął zatanawiać się, w jaki sposób mogło mu to pomóc. Powinien szukać śladów wewnątrz tego obszaru? Nie, wręcz przeciwnie. Już wiedział, że zwierzęta tam były, musiał się dowiedzieć, dokąd poszły. Dlatego teraz zaczął krążyć w obszarze kilku metrów od domniemanej granicy. Zastanawiał się też, czy znajduje się tu jeszcze coś, co jego potencjalne ofiary mogły zjeść — słowem, czy odeszły stąd z braku pożywienia, czy z innych powodów. Niestety nie za bardzo wiedział, czym jego potencjalne ofiary właściwie się żywią. Na krzewach pozostało wiele czerwonych owoców — ale czy one są składnikiem ich diety?
Na początku szukał na ziemi, nawet jeśli nie odcisków kopyt to może jakiś ekstrementów, rozglądał się też za kolejnymi krzewami i młodymi drzewkami. Gdy tylko jakieś wypatrzył, podbiegał do niego i znów — sprawdzał gałązki. Nie udało mu się wypatrzyć kolejnych śladów pożywiania się, wydawało mu się jednak, że przy jednych gęstszych zaroślach niektóre gałązki były połamane. Czy stanowiło to znak, że coś dużego tędy przechodziło? Mogło tak być. I nie musiało. Nawet jeśli, wciąż nie był pewien kierunku przejścia. Szukał więc śladów dalej, lecz po trzecim okrążeniu stwierdził, że nic innego już raczej nie znajdzie.
Chyba poszły tędy — stwierdził, powróciwszy do brata, ale wypowiedział to tak niepewnym tonem, by było jasne, że przyjmie każdy inny pomysł.
Jeśli nie było sprzeciwów, przecisnął się przez tamte krzewy i podążył naprzód, kontynuując poszukiwania.

Bory łowieckie

: 23 paź 2025, 21:57
autor: Casael
Chodzenie naokoło i poszukiwania okazały się jedyną metodą, jaką mieli. Casael w pewnym momencie niemalże przycisnął nos do obryzionego krzaka, potem na ziemię, sprawdzając, czy nie ma jakiejś pozostałości po ślinie, po czym czując coś, co mogło się wydawać bardzo odległym zapachem zaczął iść tym tropem. Niby większe zwierzę powinno się było łatwiej wytropić, a zabicie go miało stanowić nawiększy test dla myśliwego, a jednak to, co tutaj się pożywiało było nader sprytne. Wykorzystywało drogę ze zbutwiałych igieł. Wiatr wiał w stronę Casaela, nie chcąc jednak przynieść żadnego zapachu.
I wtedy nagle wilk to poczuł.
Postawił uszy na sztorc i podniósł łeb, starając się cokolwiek usłyszeć. Wiatr jednak nadal nie był po ich stronie. Casael opuścił wzrok na ziemię.
Tutaj — powiedział, wskazując na głęboki ślad ciężkiego zwierzęcia, które przez przypadek nie trafiło nogą w iglastą ścieżkę, ale zwykłe błoto.
Mamy cię, pomyślał z uśmiechem pełnym satysfakcji, po czym ruszył w kierunku, w którym odciśnięty był ślad. Wilk był tak skupiony, że już dalej nie zwracał uwagi na brata. Sam musiał uważać, by ze swoim futrem nie być jak księżyc na czarnym niebie., a łapom nie dawał się ześlizgiwać w zdradzieckie błoto czy też ostre szyszki.
Wędrówka zajęła dłuższą chwilę, jednak młody Szach się nie zatrzymywał, gnany czymś, co pozwoliło wyciszyć mu myśli. Z czasem uszy zaczęły wychwytywać posapywania, raz nawet niezadowolony pomruk, zdradzając, że był to dobry trop. W końcu, gdy byli dostatecznie blisko, Casael natychmiast skorzystał z miejsca, gdzie wyrastała młoda sosna, idealnie maskująca rozłożystymi gałęziami jego sylwetkę. Wilk powoli wychylił się i spojrzał przed siebie.
Znaleźli paszącego się nieopodal bizona.

Anatael

Bory łowieckie

: 23 paź 2025, 22:50
autor: Anatael
Widok Casaela wyrywającego się z marazmu (przynajmniej zewnętrznego) i przejmującego inicjatywę przyniósł Anataelowi ulgę. Raz, że wolał nie widzieć brata w takim stanie, dwa, że chciał jak najszybciej skończyć zadanie, a zaczynał już myśleć, że nie wykonają go w ogóle.
Long story short, podążał za bratem starając się go nie zgubić podczas szukania kolejnych tropów.
W pewnym momencie, gdy stało się jasne, że mają przed sobą zwierzę, przez myśl przeszło mu "jesteśmy za blisko!". Im bardziej się zbliżali, tym bardziej ryzykowali wykrycie, lecz nie mógł przecież krzyknąć do brata, by ten się zatrzymał, że nie przyszli tutaj, aby polować. Biały wilk zatrzymał się jednak sam i ukrył za drzewem, dzięki czemu skradający się za nim Anatael mógł do niego dołączyć.
Spojrzał na bizona oceniając jego wiek i kondycję. Na pewno dziwnym był widok tylko jednego.
A teraz wycofajmy się i poszukajmy innych — szepnął najciszej, jak się dało, by wciąż pozostać słyszalnym dla uszu brata. Byli stanowczo za blisko.

Bory łowieckie

: 23 paź 2025, 23:22
autor: Casael
Przyglądał się z fascynacją bizonowi, którego odkryli. Niesamowite. Udało się. Nie była to mysz, gronostaj czy ryba. Ale prawdziwy bizon. Casael poczuł, że jakaś jego część samooceny mocno zyskiwała w tym momencie. Byli dobrymi myśliwymi. A przynajmniej tropicielami. Miał ochotę, jak zwykle, nagiąć szczęście do limitów. Polowanie we dwójkę to było samobójstwo, ale gdyby rozejrzeć się i znaleźć resztę stada? Kusiło go to niemiłosiernie, jednak słowa Anataela powstrzymały Casa przed podjęciem dalszych kroków w realizacji swojej potrzeby balansowania na krawędzi prawdopodobiństwa.
Bez słowa zaczął się wycofywać, aż znaleźli się na bezpieczną odległość. Casael zamachał ogonem.
Udało się.
Spojrzał na brata.
To co, może jednak nie będzie na nas tępił gilotyny? — czy coś.

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 0:18
autor: Casael
Reszta tropienia minęła im dość spokojnie. Zupełnie, jakby wcześniejsze załamanie humoru Casaela gdzieś się rozpłynęło. Wszystko to dzięki decyzji o odpoczynku i śnie tak obojgu potrzebnym. Bracia kontynuowali poszukiwania następnego dnia, kiedy to nie tylko odnaleźli całe stado bizonów, ale i pokaźną grupę całkiem tłustych saren. Zwierzęta były gotowe na zimę, co było obietnicą uczty dla klanu Potępienia.
Trzeci dzień wiązał się z powrotem na tereny klanu Potępienia i choć zarówno Casael, jak i Anatael planowali pomysł swojej siostrze i kuzynce w poszukiwaniach, nie zdołali wrócić na tyle wcześniej, by zdążyć zrealizować swój pomysł. Ostatecznie ich kroki skierowali wprost pod gilotynę. Casael był pełen nadziei, że to, co znaleźli wystarczy, by ta wycieczka nie była ich ostatnią w życiu. /zt x2

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 20:08
autor: Kaimler
Przybiegł, zawył, zwołujac Klan Potępienia
Powielil się *moc w podpisie*

Potem jakoś ładnie opiszę

Post powstał, by zacząć polowanie

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 20:17
autor: Earendil
Przyszedł i się ładnie przywitał, bo to grzeczny chłopiec.

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 20:34
autor: Maelyss
Pojawiła się wcale nie tak długo po ojcu, wyłaniając się z zarośli. Zdecydowanie bardziej, niż przy spotkaniu w sali tronowej wypoczęta i gotowa do działania. Całkiem możliwe zresztą, że perspektywa polowania budziła w niej jakąś namiastkę eskcytacji.
Przywitała wszystkich należycie i zatrzymała się nieopodal, swoim zwyczajem rozglądając się dookoła i zawieszając spojrzenie na każdym z pojawiających się wilków.

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 20:39
autor: Persefona
Przez jakiś czas biła się z myślami, nie mogąc się zdecydować, czy powinna wziąć udział w łowach, czy może lepiej było pozostać na zamku. Może nie powinna rzucać się w oczy nowemu Alfie, tak na wszelki wypadek. A może wręcz przeciwnie, powinna udowodnić, że może być dla klanu przydatna. Choćby i dla własnego dobra.
Ostatecznie zdecydowała się na to drugie.
Zjawiła się jakąś chwilę później, odpowiednio do polowania przygotowana — czyli tym razem bez płaszcza na grzbiecie i ze związanymi włosami. Jak to zwykle bywało w jej przypadku, przywitała obecnych zgodnie z etykietą, lecz cichym głosem. Po czym stanęła gdzieś w cieniu drzewa starając się (jak zwykle bez skutku) wtopić w tło.

Bory łowieckie

: 28 paź 2025, 20:46
autor: Althedor
To miały być pierwsze poważne łowy w jego życiu. Do tej pory co najwyżej raz udało mu się pogonić po zamkowym korytarzu jakąś zabłąkaną myszkę. Lecz jeśli chodzi o prawdziwe polowanie na grubszą zwierzynę, dziś miał robić to po raz pierwszy w życiu. Nic więc dziwnego, że był z tego powodu okropnie wręcz podekscytowany. Nie myślał o tym, co może pójść nie tak, ani czy przypadkiem się przy wszystkich nie zbłaźni. Jak na razie wyrósł głównie fizycznie, a w głowie sporo pozostało z beztroskiego szczeniaka, marzącego o wielkiej przygodzie. Polowanie zdecydowanie mogło być jedną z nich.
Przymaszerował więc na miejsce dziarskim krokiem, rozglądając się z zaciekawieniem po okolicy. Tak naprawdę nie miał jeszcze pojęcia, czego tak naprawdę będą szukać, lecz jakoś tak instynktownie wiedział, że takie lasy skrywają naprawdę wiele.
Przywitał się, jak zwykle pewnie odrobinę zbyt głośno i radośnie, po czym przysiadł gdzieś z rozmachem, odgarniając sobie niesforne loczki z oczu.