Strona 24 z 39
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 21:29
autor: Mavi Alov
Dawał z siebie wszystko, żeby znaleźć zweirzynę.
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 21:39
autor: Iskariot
O dziwo, trop tym razem niezwykle łatwo wpadł w nozdrza Iskariota. Ba, wysoce prawdopodobnie nie tylko on na to zwrócił uwagę, w pewnym momencie ślady futra i moczu stały się wściekle intensywne, czego powodem były tegoroczne gody w drugiej połowie września. Wkrótce każdy zdąży wyczuć uderzający w nozdrza swąd, jeszcze nim prowadzący znajdzie ofiarę. Iska tylko dźwignął głowę, zaciągnął się raz, porządnie, głęboko i już wiedział, gdzie iść. — Łaska Freya dziś jest po naszej stronie. — Rzucił ironicznie, był chyba najgorszym kapłanem w historii KC. Przyspieszył kroku, niesiony zmysłami i własnymi domysłami. Musi się wyrobić, nim deszcz się rozkręci, a futro powoli moknęło.
Niedługo potem dźwięki walki dwóch byków dało się usłyszeć w oddali, a wkrótce było widać, jak walka o samice zażarta toczyła się, dając widowisko godne zapamiętania. Duet Jeleni zakleszczył się porożem, przez co miotali sobą wzajemnie, niczym szmacianymi lalkami, rycząc i próbując się wydostać, jednocześnie raniąc konkurenta. Gdzieś dalej działy się rzeczy o treści przeznaczonej dla dorosłych, pełne samic, haremów i takie tam.
Zekhrizzyral znalazł dogodną pozycję do obserwacji i zagryzł zęby na samą myśl, że jeśli zechce godną zdobycz, będzie zmuszony dać się poobijać. — Tsk... nie będzie lekko. — Chrzanić plan, musi działać szybko i na wyuczonych schematach.
—*FIIIIIIIIIIIIT*—
Gwizdnął z całej siły, dać znać innym łowcom o dokładnej lokalizacji ofiary i ruszył do działania. Napędzany furią i ekstazą, płynącą w jego żyłach w postaci adrenaliny i jej podobnymi, drastycznie skrócił dystans między cieniami, aż do walczących Jeleni. Cały proces będzie się dział bardzo szybko: Wyjął sztylet i upewnił się, żeby tym razem nikt na noszach nie wrócił do domu. Przemienił w mgnieniu oka oręż w coś na krztałt halabardy z przedłużonym ostrzem i urąbał tylne racice od jednego byka, potem zatańczył między nimi, by ustawić się za drugim i powtórzył proces. Odskoczył prędko, by nie oberwać, ale... los chciał, że zapomniał skrócić broni i zahaczył się o róg jednego z nich. Siła, z jaka został pociągnięty za drzewiec, wyrzuciła go kilka metrów dalej i obiła solidnie po żebrach, ale nic nie złamała. Czemu nie umiał zrobić bardziej sensownego uniku? Urazy z poprzedniego polowania wciąż uwierały Iskariota w mięśniach, więc teraz chwilę poleży w błocie.
Caitlyn
Mavi Alov
Ammat
Kalahtem
Hürrem
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 21:43
autor: Caitlyn
Nie czekała zbyt długo na rozkaz — czy cokolwiek, jakiś okrzyk bojowy, czy inną cholerę. Ruszyła gibko przed siebie, co chwilę spalając się w czarnym ogniu — przyspieszała swój kurs....
Wprost na jednego z jeleni, któremu uczepiła się karku, wbijając po bokach ostre jak brzytwy pazury — i nie tylko. W jednej z łap znalazła się krwista łza, która celowała w tętnicę, jeśli bydlak Caitlyn nie strąci... to zada mu ona jakies obrażenia, ot co. Cóż... Iskariot już i tak bardziej nie musiał jej tego ułatwiać — ale to zrobił. Biada tym biednym roślinożernym gnojom z porożem.
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 21:50
autor: Ammat
Kiedy Iskariot wystrzelił on zaraz, pół kroku za nim. Biegł na jelenie łapę w łapę. Zaatakował z drugiej strony ofiarę wskakując na zad, chcąc siłą powalić przeciwnika.
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 21:55
autor: Kalahtem
Kiedy natknął się na świeży trop jeleniowatych rozległ się głośny, świszczący gwizd. Widocznie ktoś go uprzedził i nie tylko wytropił ale i namierzył już zwierzynę. Nie był pewien czy wydany przez Iskariota dźwięk nie spłoszy przedwcześnie dwójki tłukących się porożami jeleni toteż poderwał się raptownie z miejsca i pognał w tamtym kierunku by jak najprędzej dołączyć do jatki. Na miejscu okazało się jednak, że sama natura zadrwiła sobie z byków zamykając je w potrzasku, z którego nie sposób było się uwolnić. Chwilę po tym jak Dowódca Cieni widowiskowo pozbawił jelenie racic — dalekim susem doskoczył do jednego z samców i z łomotem wpadł w jego bark, chwiejąc równowagą obojga. Białe zęby zatopił w miękkiej tkance tuż za łociem byka i szarpnął z siłą, jakby chciał mu co najmniej odgryźć jedną z dwojga na tę chwilę sprawnych nóg. Gdzieś tam w tym młynie oberwał z kopyta od drugiego z jeleni i choć poczuł wyraźnie siłę uderzenia gdzieś na wysokości żeber — adrenalina nie pozwalała mu w tej chwili skupiać się na bólu.
Bory łowieckie
: 25 wrz 2025, 22:07
autor: Hürrem
3d30
obr
Nos przytknęła do ziemi, ale chyba była zbyt zmęczona bo nic sensownego wytropić nie mogła, szła więc za resztą wilków. Widziała jak dwa wilki raprownie rzucają się naprzód. Ruszyła bez pomyślunku za nimi rzucając się z całą siłą jaką potrafiła.
Bory łowieckie
: 26 wrz 2025, 20:09
autor: Mavi Alov
{ DO ROZWINIĘCIA PÓŹNIEJ, nie chcę Was blokować }
Malo słyszy sygnał, dostrzega zwierzynę. Pod formą czarnego gęstego dymu (Cz.O.) rusza w jego stronę i wgryza się w pachwinę od dołu ciała ofiary, chcąc rozpłatać podbrzusze. Flaki, krew, mniam!
Sygnał, który posłał im Iskariot, zdecydowanie nie pozostawał bez reakcji. Malo zastrzygł lekko pół-materialnym uchem (prawdopodobnie wyglądał całkiem zabawnie jako smuga dymu, która nagle wyprodukowała dymiaste ucho, by się przysłuchać gwizdowi niewiadomego w pierwszej chwili pochodzenia).
W mgnieniu oka zjawił się obok Dowódcy, niemal natychmiast odczytując intencje. Zanim jednak ruszył do ataku, ubiegli go ci młodsi, pełni wigoru oraz sprawniejsi. Oblizał leniwie pysk, znów przybierając swoją ulubioną formę. Gęsty, ciemny dym rozlał się tuż ponad trawą, dziwnym zwyczajem otulając okaleczoną wcześniej ofiarę (tę, którą oblepiła większa liczba wilków — jeśli nie wszystkie?), by zaraz spośród ciemnych smug wyłoniła się wilcza paszcza. Ba, paszcza ta zraniła boleśnie byka w podbrzusze, próbując zadać jak najwięcej, jak najbardziej dotkliwych ran. Czuł, jak tkanki puszczają, a ciepło krwi zalewa nie w pełni materialny pysk Wojny.
Bory łowieckie
: 27 wrz 2025, 13:56
autor: Kalahtem
Nadal polował.
(dzisiaj na wieczór raczej nie znajdę czasu więc przedłużam sobie czas do jutra)
Bory łowieckie
: 27 wrz 2025, 20:55
autor: Iskariot
Trochę się poobijał i pobrudził, lądując nieco dalej od centrum akcji, niż planował. Warknął stfrustrowany, wstał i wytarł pysk z błota. Wtedy też ukradkiem dostrzegł, że Ci, co nie zachowują ostrożności, dostają tęgie manto w szamotaninie. Hurren z nich wszystkich chyba najbardziej oberwała, ale to młodym Kalahtemem się bardziej przejął, gdyż w przeciwieństwie do niewolnicy, widział w nim potencjał. Zdzierżenie przez siebie popełnionych błędów było jedną z najtrudniejszych rzeczy d ozrobienia, nie mógł się z tym pgoodzić. Nigdy! Rozścieczony, wciąż napędzany adrenaliną, wystrzelił z powrotem w kierunku walczących jeleni. Będąc blisko, przywołał swój sztylet, tym razem formując go w toporek i wtedy skoczył wysoko, by zamachnąć się na poroże obu byków, by oddzielić je od ich bezsensownego tańca i ułatwić reszcie grupy dobicie ofiary.
Zabieg niekoniecznie chirurgiczny okazał się sukcesem. Rywal o nieco lepszym stanie zdrowia został pozbawiony poroża nieco nad głową i stracił kawałek pyska, ale został uwolniony i stracił zapał do dalszej walki, w panice zwyczajnie popędził w przeciwną stronę na pozostałych mu, kuśtykających racicach.
Bory łowieckie
: 27 wrz 2025, 22:09
autor: Caitlyn
Caitlyn nie poddawała się w walce, jeśli trzeba było wykonać jakiekolwiek uniki — cóż, od tego miała magię czarnego ognia. Spalała się, rozpływając potem jak mgła...
Nie zmieniała swej pozycji. Dzisiaj była pomocą, nie bronią ostateczną. Dopomagała stadu pokonać przeciwnika, którego zapewne po oskórowaniu przez dwa wilki — reszta skonsumuje...
Lub złożą go w ofierze bóstwom — tego jeszcze nie grali...
Jej szczęki zaciskały się mocno, a sztylet dziabał już niemal na oślep — w losowe miejsca na jego tyłach, chcąc zranić i po drodze pociąć jak największą ilość żył, które utrzymywały tego dzielnego stwora przy żywocie...
/Usunęłam posta, bo była potrzeba... i wtedy wyrobiłam się w czasie.
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 11:33
autor: Kalahtem
Kalahtem nie odpuszczał. Krew ofiary spływająca wartką strużką po jego brodzie mobilizowała go i napędzała do dalszego działania. Rozerwał boleśnie pachę byka, wyrywając zeń solidny kawał soczystego mięsa, a potem odrzucił go niedbale na bok, by wspiąć się wyżej do samczej szyi i właśnie tam zakleszczyć zębiska. W tym samym momencie Iskariot odciął bycze poroża, co skutecznie nie tylko rozdzieliło ofiary ale też gdy straciły one jedyne względnie solidne oparcie — skutecznie posłało je na ziemię. Kalahtem runął wraz z jednym z nich, wciąż uczepiony jego gardzieli, ani myśląc puścić czy oddać komukolwiek innemu ten jeden, jedyny, krótki moment chwały. Chciał zabić, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś po raz pierwszy miał właściwie okazję. W głowie mu huczało przez pulsującą w żyłach krew, na moment stracił wnet zupełnie kontakt z rzeczywistością.
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 11:39
autor: Mavi Alov
Nie zamierzał odpuścić. Adrenalina gotowała mu krew w żyłach, kiedy raz po raz otaczał jelenia dymem i kąsał oraz drapał, zwiększając ubytki tkanek z każdym kolejnym atakiem. Ofiara prawdopodobnie nie miała już zbyt wiele siły; straciła sporo krwi, energii oraz siły. Sama adrenalina to zbyt mało, by utrzymać przy życiu tego, kto niemal gaśnie w oczach. Nie na tym jednak skupiał się Wojna. Kątem oka starał się kontrolować stan pozostałych uczestników polowania. O Cait obawiał się najmniej — nie dlatego, że jej nie lubił, lecz dlatego, że jako WA była niemal nieśmiertelna, podobnie, jak on. Dodatkowo piastowała stanowisko dłużej i miała więcej doświadczenia. Słowem: dziewczyna sobie poradzi.
Niewolnika szkoda. Ammat też swoje w klanie robił. Iskariot zwykle świetnie sobie radził, chociaż przez pewnego rodzaju brawurę nieraz obrywał najmocniej i najpoważniej. Oni zaś niedawno wrócili z łowów na bizona; wciąż pewnie leczyli rany i zbierali siły. Dlatego miał nadzieję, iż obejdzie się bez większych obrażeń. Ale, ale! Nie czas myśleć o tym, co będzie później!
Dymowy szal owinął gardziel jelenia, zaciskając się nagle mocno na tejże, utrudniając stworzeniu oddychanie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Oczywiście zadbał o to, by nie przygnieść dodatkowo uczepionego Kalahtema. Być może adept w amoku walki nie dostrzeże, że ktoś mu dopomógł wykończyć ex-rogacza?
W końcu jeleń padł.
~ polowanie zakończone sukcesem ~
/ jak Cait uzupełni placeholder będziemy gotowi, każdy ma po 3 posty — z wyjątkiem Hurrem i Ammata.
Ammat i Hurrem niestety wypadają z polowania przez nieobecność +48h
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 13:24
autor: Ammat
//ale lipa :/
zagubił się
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 22:41
autor: Kalahtem
Rzeczywiście, nie zarejestrował tego, że ktoś mu pomógł. W tej chwili liczyło się tylko to, że to jego szczęki trzymały jelenia za gardziel, a wizja zadania ostatecznego ciosu była tak bardzo podniecająca, że zupełnie przestał zwracać uwagę na otoczenie. Dopiero gdy ofiara wydała z siebie ostatni dech, a jej ciało zwiotczało pod jego zębami i łapami — ocknął się z letargu i sapiąc z wysiłku wypuścił wymemłaną gardziel byka z pyska. Dał sobie chwilę na jako takie wyrównanie oddechu, a potem podniósł się na łapy i skrzywił boleśnie, robiąc krok w tył. Jeleń musiał ładnie poobijać mu żebra, cały lewy bok nieprzyjemnie mu pulsował ale nie było to coś czego Kalahtem nie byłby w stanie udźwignąć. Ból nie był dla niego wielką przeszkodą, po części i na swój pokręcony sposób nawet go lubił, a satysfakcja płynąca z udanych łowów i tak wynagradzała wszystko.
— Bon appetit. — mruknął niegłośno, a potem wyrwał zębami kawałek mięsa z uda ofiary i mieląc go niezbyt dokładnie w pysku — łyknął łapczywie. Ostatnim razem za bardzo nie pojadł, musiał więc nadrobić braki. Szczególnie, że nie mając zbyt wiele czasu by zregenerować siły po poprzednim polowaniu na bizona — dziś odczuwał zmęczenie i głód o dwakroć czy nawet trzykroć silniej.
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 23:39
autor: Iskariot
Schował broń, pokręcił obolałą głową i stęknął rozzłoszczony. — Aaah, za dużo błędów. — Przede wszystkim z jego strony. — No dobra, dajcie mi sekundę. —
Zbieractwo: Skóra
Ten sam oręż, co poprzednio, zmienił w coś na krztałt noża do filetowania i oddzielił skórę na upolowanym Jeleniu. Lata wprawy i odpowiednie narzędzia robią cuda + Beliar ma łapę do kucia szyletów. Niedłużej, niż 5 min i surowiec został oddzielony, schował ją do torby i zawołał. — Wyliżcie rany i zjedzcie, zasłużyliście. Ja zmykam, a tamtego na wpół-martwego może ktoś sobie zgarnąć. — Nie powinien uciec na dwóch racicach, he...
Koniec zbieractwa
Bory łowieckie
: 28 wrz 2025, 23:40
autor: Iskariot
Wymknął się, bo prawie na pewno Alfa będzie coś od niego chciał.
/zt
Bory łowieckie
: 18 paź 2025, 1:55
autor: Casael
Droga z terenów klanu Potępienia zupełnie mu się nie dłużyła. Casael rozglądał się zaciekawiony, chłonąc to, co widział. Nie rozmawiał zbyt wiele z Anataelem, póki byli na terenach klanowych. Gdy jednak się znacznie od nich oddalili, wilk odezwał się:
— Na Nokturnie myślałem, że nie przeżyję tego upadku. Dzięki za wrobienie mnie w trzymanie tamtej liny — zażartował do brata.
Droga mijała im spokojnie, aż stanęli na granicy borów łowieckich. Casael przechylił łeb.
— Z opisu by się zgadzało to miejsce — powiedział, po czym się wyprostował. — Zaczynamy tropienie?
Bory łowieckie
: 18 paź 2025, 9:09
autor: Anatael
Anatael również niewiele mówił i również chłonął, lecz więcej było w tym uważnego badania niż ciekawości. Szukał na drodze charakterystycznych punktów, którymi zapełniał mentalną mapę będącą, poza terenami Klanu Potępienia, w większości białą plamą.
Skulił uszy na uwagę brata. Teraz się mogli z tego śmiać, lecz myśl, że faktycznie mógł wyprawić Casa na tamtą stronę, była nieznośnie bolesna.
Westchnął ciężko.
— Przepraszam, widziałem, że puszcza... I właściwie miałem rację. Chyba nie powinniśmy w ogóle rzucać się do lin na tak dużym statku w takich warunkach. Mnie musiał pomóc tata, bo w pewnym momencie mogłem już jedynie trzymać się pokładu.
W dalszej drodze myślał jeszcze trochę o tym zdarzeniu i dochodził w gruncie rzeczy do tych samych wniosków. Chcieli pomóc i źle wymierzyli swoje siły na trudność zadania. Teraz natomiast Anatael był doskonale świadomy swoich możliwości.
— Gdzieś trzeba, więc może być tu. Liczę na ciebie, bo jak mi wskażesz palcem ślad, to ja bez problemu dorobię różne teorie o jego pochodzeniu, ale samemu nie udało mi się jeszcze nigdy nic znaleźć.
Bory łowieckie
: 18 paź 2025, 22:00
autor: Casael
Zobaczył, że Anatael naprawdę się zafrasował, więc stuknął go bokiem.
— Daj spokój, nawiedzałbym cię jako duch.
Po chwili dotarło do niego co dodał brat.
— Tata tam był?
Zdziwił się autentycznie. Czy ryzykował dla nich, by wyciągnąć z tarapatów, czy chodziło o partnerkę i młodsze rodzeństwo? Odrzucił zaraz tę druga myśl. Wiadomo, że to o nich dbał. Reszta to była tylko fasada.
Uśmiechnął się do brata.
— Widzę, że potrzebujesz mojej fachowej porady — zaczął rozbawiony, zaraz jednak wrócił do swojego normalnego tonu. — Pamiętasz, co tata mówił na szkoleniu? Iść pod wiatr, wtedy niesie zapachy, uważać pod łapami by nie nadepnąć na jakieś suche gałęzie, ale i nie wpaść w jakąś dziurę, rozglądać się i kamuflować? Okazuje się, że to całkiem dobre porady. Może nie dają gwarancji, ale zawsze.
Wskazał pyskiem gąszcz.
— Ja do tej pory zwracam uwagę jeszcze na jedną rzecz: sierść. Zwierzyna często ją gdzieś zostawia, szczególnie jesienią i wiosną. No i staram się sobie przypomnieć gdzie jaka ofiara lubi przebywać. Woda, bo piją, dziuple, między korzeniami, bla bla bla. Zależy na co polujesz... — urwał nagle, po czym zmarszczył nos. — Myślisz, że powinniśmy przyszpanować i wytropić jakieś jelenie? Albo wiem, bizona. To jest kawał sukinsyna. Groźny, ale smaczny — rozmarzył się.
Skrzywił się jednak.
— Ale bizony mieszkają w innej części, w Łaskawych Niwach. A Kaimler powiedział nam o borach... Chyba się nie wścieknie, jak pójdziemy właśnie tam?
Teraz już zastanawiał się głośno, mówiąc wszystko, co mu przyszło do głowy. Anatael musiał wysłuchiwać tego, choć nie było to jakieś bardzo mu obce, to na pewno nie należało do najlepszych rzeczy pod słońcem. Na szczęście Casael już się zamknął i czekał.
Bory łowieckie
: 18 paź 2025, 23:56
autor: Anatael
— Teorię znam — powiedział, by przerwać wykład brata — Chciał, byśmy szukali tu, to szukajmy tu. Najwyżej jak tu znajdziemy stado albo dwa, albo właśnie jak zupełnie nic tu nie będzie, to mozemy iść gdzie indziej — minął Casa i poszedł dalej (pod wiatr), trzymając nos przy ziemi.