Strona 15 z 22

Prastara dzicz

: 17 wrz 2025, 23:40
autor: Kalahtem
I kiedy tak sobie stąpał za Neffreą na chwilę zdawał się zapomnieć po co tu właściwie przyszli. Dopiero dziwny ryk, połączony z hukiem uderzających w wilczą szczękę kopyt zwrócił jego uwagę na tyle by raz jeszcze przekalkulował sytuację i przegrupował jakoś priorytety. Dźwignął pysk namierzając źródło hałasu, a potem przyspieszył kroku do energicznego truchtu i przedarł się przez gąszcza do głównego miejsca akcji. Długim susem pokonał dystans dzielący go od bizona, dołączając do skoordynowanego ataku. Neonowe pazury cięły twardą skórę na boku zwierzęcia, a kły zatopiły się w jednej z jego pachwin, rozszarpując ją boleśnie. Świeża, ciepła krew spłynęła po jego wargach, znacząc czerwienią białe futro na podbródku i szyi. Cienkie wichcie jakiegoś krzaka chlasnęły go z impetem po mordzie kiedy bizon taranem przegnał przez leśne chaszcze i choć uderzenie rozcięło mu polik — zdawał sie tego nawet nie zauważyć. Cichy, zdławiony śmiech wyrwał się z jego krtani kiedy poprawił chwyt i podciągnął się wyżej, zatopionymi w skórę pazurami tylnej łapy ślizgając się po byczych żebrach.

Prastara dzicz

: 18 wrz 2025, 0:30
autor: Gressil
Zobaczył wszystkich Cienistych Bogów przed oczami, mając wrażenie, że został oświecony ich mądrością.
Powrócił na Cienistą ziemię przywiedziony głosem śmiertelniczki. Otworzył ślepia, by zobaczyć pysk Neffrea. Chciał już jej odpowiedzieć, że tak, udało mu się zachować całe uzębienie i że dziękuje za troskę. W końcu poczuł się bardzo miło. Nie zdążył jednak, bo odbiegła.
Skąd miał siły? Była to zasługa Yuosphee. Gressil dźwignął się na łapy i najszybciej jak potrafił znalazł się przy bizonie. Wszystko powinno go boleć, a jednak on przekuwał go w siłę. Rozwarł stłuczony pysk i chwycił wolny skrawek mięsa na bizonie. Próbując przewrócić ofiarę walczył.

Prastara dzicz

: 18 wrz 2025, 0:37
autor: Atraks
Zobaczyć jak wielki bizon posyła w powietrze ogromnie nabitego wilka było warte przyjścia. Atraks przyglądał się temu, samemu zapamiętując, od której strony nie powinien podchodzić do zwierzyny tych gabarytów. Wilczek przesuwał się jak cień za pozostałymi członkami jego klanu, wszystkiemu się przyglądając. Chciał spróbować swoich sił, ale rozumiał, że bizon nie był najłatwiejszym przeciwnikiem. Nie powinien był do niego podchodzić. Nie teraz.
Atraks postanowił, że zacznie ćwiczyć walki, aby móc choć minimalnie polepszyć swoje umiejętności jako myśliwy.

Prastara dzicz

: 18 wrz 2025, 23:16
autor: Ivaroth
Gdy tylko po raz pierwszy poczuł smak krwi w pysku, po grzbiecie przeszedł mu ten przyjemny dreszcz, jakiego od początku oczekiwał, jeżąc czarne, niesforne kosmyki. Wypuścił powoli powietrze przez nos, jednocześnie zaciskając mocniej zęby. Odczekał chwilę, a potem z wymalowaną na pysku chorą satyfkacją szarpnął gwałtownie łbem, rozrywając szybkim ruchem trzymaną w nim skórę. Pysk obryzgała mu krew, czym oczywiście nijak się nie przejął. Właściwie to nadal było mu mało. W czerwonych oczach pojawił się pewien charakterystyczny, szaleńczy błysk i zapewne miał ogromną ochotę wykrzywić mordę w paskudnym uśmieszku. Jednakże tą zaraz znów miał pełną, gdyż nie zamierzał próżnować. Podgryzał uparcie zwierzynę, z każdą chwilą coraz śmielej i dotkliwiej, uwieszony boku bizona jak jakiś wyjątkowo nieprzyjemny i bolesny rzep.
Szło mu to całkiem dobrze. Tym razem pilnował, by trzymać się odpowiednio daleko od rogatego łba i uzbrojonych w twarde kopyta nóg. Jednakże jak wiadomo wszystko, co dobre kiedyś musi się skończyć.
W pewnym momencie uciekający na oślep bizon obił się bokiem o jakieś drzewo. Pech chciał, że uwieszony na nim Ivaroth dostał przy tym jakimś wystającym konarem, na tyle mocno, by na moment go zamroczyło. Odruchowo puścił zwierzynę i wylądował nieszczególnie zgrabnie na zadzie. Gdy zdał sobie sprawę z tego, co właściwie się stało, wyburczał niekoniecznie cicho wiązankę przekleństw i po krótkiej chwili dźwignął się na nogi. Na szczęście adrenalina robiła swoje, toteż jak na razie ból utrzymywał się na możliwym do tolerowania poziomie. Obnażył kły, szukając gniewnym wzrokiem tego cholernego bizona. Odnalazł go akurat w momencie, gdy ów tracił oczy.
I niespodziewanie uprzednia irytacja ustąpiła miejsce rozbawieniu. Z zakrwawionego pyska rogatego młodzika mimowolnie wyrwał się nieprzyjemny, złośliwy rechot, gdy tak patrzył jak bizon rzuca się na oślep, w panice, zderzając się z okolicznymi drzewami. Wyglądało to w jego mniemaniu niczym jakiś przekomiczny taniec godny jakiegoś błazna, a nie dumnego króla puszczy. Przeszło mu przez myśl, że chętnie zobaczyłby go w wilczym wykonaniu. Cóż, pewnie prędzej, czy pónien nadarzy się okazja. Wpadnie mu w łapy jakiś niezbyt użyteczny niewolnik albo kolejny obcy księciunio z niewyparzoną gębą sobie na to zasłuży.
Wciąż z rozbawionym wyrazem pyska dogonił grupę i ponowił atak.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 11:37
autor: Mavi Alov
Obserwował z boku, wyczekując odpowiedniego momentu na powtórzenie ataku.
Tak, gram na zwłokę i chcę dodać sobie nieco czasu, jakbym się nie wyrobiła.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 11:40
autor: Neffrea
Nie wszystko poszło tak, jak sobie założyła. Chociaż rogów jakoś uniknęła, tak potężne trzepnięcie bizonowego łba sprawiło, że poderwała się w górę, odskoczyła od ofiary — prosto na gałąź drzewa, którą zraniła się od boku szyi, aż po bark. Rana nie była szczególnie niebezpieczna; udało się uniknąć rozerwania tętnicy, niemniej już wiedziała, że uraz będzie się pasudnie goić. Zaklęła głośno, odskakując kilka kroków, jakby bizon zamierzał wziąć na niej odwet i zaatakować ciężką czaszką.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 19:18
autor: Kalahtem
Nadal trzymał się jak rzep bizona.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 19:21
autor: Zuma
Rozdziawił pysk widząc namacalną siłę wielkiego jak góra bizona. A potem szerzej, kiedy ta sama siła odrzuciła wilka od siebie. Odruchowo skrzywił się, cofając pysk i przymknął przy tym jedno oko. Musiało boleć. Potem jednak wilki znów zaczęły atakować i Zuma miał szczerą nadzieję, że go w końcu powalą. Wyskoczył nieco ze swoich zarośli, powarkując młodzieńczo, co mogło być trochę komiczne dla tak zaprawionych w polowaniach wilków. Nikt nie mógł tutaj przecież zginąć. Wilczek musiał jakoś wrócić do domu. Idąc za grupą wilków nie zarejestrował do końca skąd dokładnie przyszedł.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 19:28
autor: Caitlyn
Nadal kąsa bydlaka.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 19:52
autor: Iskariot
Konfrontacja z drzewem nie poszła do końca tak, jak sobie to zaplanował i zamiast oszołomić byka, minął się z celem i kilka wilków przy tym oberwało. Polowania zawsze miały ten... element nieprzewidywalności, tak bywa i już. Iskariot sam w sobie nieco za bardzo namachał się przy próbie bicia rekordów na dzikim rodeo i z braku sił w łapie puścił się, przez co spadł z kupy futra i mięcha na mokrą glebę z głośnym chlaśnięciem. Czyżby wielki łowca i jego nienaganna technika zaczynają rdzewieć? Oby nikt tego nie zauważył.
Rozeźlony sytuacją szybko otrząsnął się i dogonił potwora, taranującego wszystko, na co wpadnie, po drodze rejestrując potencjalne straty, a będąc przy nim, dobył własnego sztyletu "Trujący bluszcz" i zawiesił się mu pod brzuch, by dźgnąć go w mocno precyzyjnie dobrane miejsce pod żebrami, by trafić w serce i wykrwawić. Pierwotny plan zakładał dumne łowy przy pomocy zębów i kłów, noelle trudno się mówi. Szał łowów dziś był jakiś... inny, jakby mniej kontrolowany, ale za to bardziej chaotyczny (Jakby to miało być zaletą...), a ponadto — Jego ostrze Wydawało się dziwnie Eteryczne, nieco blade i ciemne jednocześnie, ale przede wszystkim — czuł o wiele silniejszą więź z nim. Jego druga połówka. Jego Trujący bluszcz, Jego oręż. Sekunda po tym, gdy ostrze wbiło się po samą rękojeść, manifestował na nim długie, ostre ciernie, robiące spustoszenie we wnętrznościach bestii.

/możemy powoli kończyć. Ze zbieractwa potrzebuję skóry do ołtarza, a róg rozdajcie jak chcecie.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 19:56
autor: Caitlyn
Nie przestawała atakować bestii — króla puszczy — była w ciągłej determinacji i głodzie, który napędzał jej mięśnie do działania. Kły szarpały zwierzynę z zaciętością, siekając jej skórę i mięśnie. Sztylet rozwalił kilka pobliskich żył, sprawiając, że jeszcze więcej posoki zalało puszyste, brązowe futro żubra — i nie tylko... bo podłoże również zaczęło się nią barwić i to nie tylko z łapsk Głodu, ale i wszystkich tu obecnych, którzy podłączyli się pod morderczy bój.
Wysiłek sprawiał jej satysfakcje.
Kochała to uczucie... GŁODU, przydatności, zaspomkajania GŁODU MORDU... głodu krwi, głodu żarcia... GŁODU...

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 20:26
autor: Kreon
gryzu ghryzu drapu drapu jakby przypadkiem user spóźnił się z postem.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 22:44
autor: Gressil
Trzymał się bizona, jakby miały zależeć od tego punkty doświadczenia z polowania klanowego. Najwięcej karku tutaj nadstawił, toteż zdecydowanei chciał spróbować trochę tego mięsa. Adrenalina wciąż go trzymała, choć tłumaczył to sobie wolą bogów. Zacisnął ostatkiem sił swoje potężne kły i po prostu uwiesił się na bizonie, starając się go spowolnić na tyle, by inni mogli go dobić. Zapewne strategia zmieniłaby się, gdyby był w pełni sił. Próbowałby powalić zwierza albo przynajmniej zachwiać. Niestety, teraz nie miał wyjścia. Mógł być tylko męczącym ciężarem.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 22:44
autor: Atraks
Trzymał się nadal na uboczu, obiegając zgromadzenie i co i raz zaglądając, co robią. Rozpoznawał wilki, które tutaj polowały. Dla nich pewnie nie był zbyt znany. Syn Beliara, brat Nyks. Oba zaszczytne tytuły. Żaden niczego o nim nie mówiący. On sam nie przywiązywał do tego zbyt wiele uwagi. Odrzucał od siebie myśl, że anonimowość czyniła go bardziej podatnym na ataki lub po prostu brak obrony.
Wilczek wypatrywał kolejnych ruchów: Zabiegnięcie drogi, kąsanie w strategicznych miejscach (bo wyraźnie bizon wtedy słabł), czy też po prostu spowalnianie ofiary. Dziąsła swędziały go, a ślina ciekła na samą myśl o mięsie. Czekał cierpliwie, zdając sobie sprawę, że tyko by wszystkim utrudniał polowanie. Bez Nyks nie czuł się też na tyle pewnie, by samemu ruszyć do walki.

Prastara dzicz

: 19 wrz 2025, 22:49
autor: Ammat
wilk wczepił sie w szyję bizona. wgryzł sie białymi kłami, pazury wbiły głęboko w krtań. jucha pociekła na jego biale długie futro ale Ammatowi nie przeszkadzało to w zaden sposób. Poczuł adrenaline i głod. Kiszki mu marsza grały.

Prastara dzicz

: 20 wrz 2025, 11:30
autor: Neffrea
/ Jak nikt niczego nie będzie chciał, chętnie przygarnę róg, żeby do klanu jakieś amulety porobić

Oczywiście, że widziała rodeo Iskariota oraz to, że upadł. Wiedziała jednak, że był zbyt dumny, aby przyjął pokornie jej pytanie o stan swojego samopoczucia, więc zignorowała ten fakt. Zresztą... Dowódca szybko się pozbierał, napędzany adrenaliną, związku z czym nie zaprzątała sobie tym dlużej głowy.
Przy bizonie działo się naprawdę wiele. Dołożyła swoją cegiełkę, teraz nie było już sensu, by pchała się dalej do boju, na pierwszą linię frontu. Wycofała się więc i próbowała wylizać ranę, tam, gdzie tylko dała radę dosięgnąć. Pchając się na ofiarę jedynie dodałaby zamieszania, a te na pewno nikomu by się nie przysłużyło. Czyszcząc bok, kątem oka obserwowała tą plątaninę wilczych ciał i niestrudzonych umysłów.

/ Pamiętajcie misie o przyjęciu obrażeń i odpowiedniej edycji pola profilu

Prastara dzicz

: 20 wrz 2025, 11:35
autor: Mavi Alov
Bizon był już na wykończeniu. Znów użył Czarnego Ognia, by smugą dopaść do ofiary, by dopiero przy niej przybrać nieco bardziej wilczego wyglądu — wciąż jednak majacząc między światem cielesnym a niematerialnym. Zadał jeszcze jeden cios, bardziej dla zasady niż z konieczności — kopytny już był martwy, nawet, jeśli jeszcze oddychał i — być może — ostatkiem sił podejmował namiastkę czegoś, co można by nazwać walką, chociaż byłoby to spore wyolbrzymienie działań stworzenia, z którego uchodziło życie.

Prastara dzicz

: 20 wrz 2025, 12:16
autor: Kreon
tak niespodziewanie jak się pojawił, tak równie niespodziewanie — wycofał. Ostatnie chwile bizona pozbawione już były udziału Kreona, który z niedalekiej odległości patrzył jak Klan dobija zwierzynę. Przez łeb przepłynęła mu myśl, że Wilcze Krainy już dawno przestały być konkurencją dla podopiecznych Chaosa i to zarówno pod względem wrogich wilków jak i zwierzyny (chociaż to drugie przynajmniej czasami było w stanie wypełnić łapy uzdrowicieli pracą). I chociaż teoretycznie miał już zaczątki planu co z tym zrobić, wiedział że zajmie to trochę więcej czasu.
Eh, gdyby przypadkiem znów jakieś magiczne jelenie zdecydowały się zwiedzać krainę...
Uniósł łeb i wciągnął woń wilgotniejących liści. Jesień była zawsze wrotami do rozpoczęcia zimy, więc kto wie?
Tymczasem, rozglądając się po wilkach, sprawdzając czy każdy strząśnięty bądź łupnięty przez bizona wykazuje oznaki życia, zauważył ruch w pobliskich krzakach. Tam nieco zaskoczony odnalazł Zumę, który jak na kogoś, kto absolutnie nie wydawał mu się znajomy, z pewnością był częścią Klanu (Kreon nie wiedział skąd to wie, więc jak zwykle w takich chwilach zdał się na twierdzenie, że Chaota zawsze znajdzie ten pierwiastek chaosu w innym Chaocie), a co więcej nosił na sobie nuty zapachowe kogoś, kogo Kreon z pewnością znał.
— A co ty tutaj robisz?

Prastara dzicz

: 20 wrz 2025, 13:14
autor: Ivaroth
Z dziką radością gryzł gdzie popadnie, napawając się każdym chluśnięciem krwi i wyrywającym się z pyska bizona bolesnym dźwiękiem. Przynajmniej aż do czasu, gdy jego ruchy zaczęły spowalniać, a głos ucichł, zastąpiony przez stłumiona rzęrzenie. Jak wiadomo gryzienie czegoś, co już na to nie reaguje to zadna zabawa. Toteż rogaty oderwał się wreszcie od ciała, jeszcze raz szarpnąwszy krótko łbem, po czym cofnął się o krok.
Następnie przysiadł, krzywiąc się lekko, bowiem łapa, którą najmocniej przywalił podczas zderzenia zaczynała wreszcie dawać się mu we znaki. Właściwie to nie tylko ona, cały bok miał poobijany, jednakże ona była w tym momencie najbardziej dokuczliwa. Poruszył się, przenosząc ciężar na drugą nogę a tą obolałą trzymając przed sobą.
W takiej pozycji się zatrzymał, wbijając wzrok w dogorywającego bizona. Pewnie w normalnych okolicznościach obserwowałby z lubością, jak życie umyka z jego ślepi. Jednakże ów oczu już nie miał. Musiał więc zadowolić się widokiem jego okaleczonego pyska. Dopiero, gdy znieruchomiał na dobre odwrócił wzrok i powiódł nim po pozostałych wilkach.
Nie śpieszył się do jedzenia. Musiał nieco odpocząć.

Prastara dzicz

: 21 wrz 2025, 10:45
autor: Kalahtem
Kotłujący się pod ciężarem i naciskiem wilków bizon, parł jakiś czas naprzód obijając się o drzewa i krzewy, chcąc w ten sposób pozbyć się zbędnego balastu. Sam Kalahtem nie ucierpiał jakoś znacząco, finalnie skończył z kilkoma siniakami i zadrapaniami, ktorych w ferworze walki nawet nie zauważył. Zęby wbił w ciało bizona i zacisnął z pełną siłą, a potem nie zważając na to, że ofiara wciąż przecież żyła — solidnym szarpnięciem wyszarpał niemały kawał mięsa, który potem zmielił w pysku i przełknął, wciąż zwisajac u boku słabnącej już powoli ofiary. Nie pchał się na pierwszy plan, pomagał jedynie utrzymać ofiarę, czekając aż któryś Cienisty dokończy wreszcie jej żywota.