Strona 11 z 11

Strumień płynący przez las

: 21 gru 2025, 22:54
autor: Casael
Przyszedł zapolować, tym razem odpuszczając wleczenie za sobą Księżniczki. Zanurzył się w leśnej gęstwinie i zaczął podążać za szumem, by w koncu trafić nad strumień. Ryby tu nie były zbyt duże, ale i on nie był bardzo głodny.

Strumień płynący przez las

: 21 gru 2025, 23:16
autor: Casael
polowanie
Ryba: 6 / 15 / 10 (dorosła)
Casael: 15 / 8 / 7
Podszedł do wody ostrożnie, aby nie rzucać cienia. Dzień co prawda był pochmurny, ale Casael nigdy nie ryzykował, gdy chodziło o tropienie ryb. Uważnie rozglądał się, szukając czarnych plan pod wodą, świadczących o obecności płetwiastego posiłku, czekającego na schwytanie. Wilk wytężał wzrok, jednocześnie pilnując, by nie robić gwałtownych ruchów.

Strumień płynący przez las

: 21 gru 2025, 23:54
autor: Casael
Dostrzegł interesujący go cień na strumieniu. Ostrożnie przemieścił się nieco w górę strumienia, wciąż uważając na cień i gwałtowne ruchy. W końcu zanurzył łapę w wodzie i czekał.

Strumień płynący przez las

: 21 gru 2025, 23:59
autor: Casael
Poczuł, jak jakaś ryba skubie go po łapie. Był zaskoczony, jak szybko złapała przynętę. Nie czekał jednak aż się rozmyśli i wypchnął ofiarę z wody. Ryba przeleciała łukiem i wylądowała na brzegu. szamotała się w amoku, starając wrócić do wody. Casael już jednak przy niej był, odcinając drogę ucieczki. Doskoczył, całym ciężarem ciała dociskajac ofiarę do ziemi, po czym jednym ugryzieniem zabił. Ryba zmarła niemalże od razu, wcześniej tylko uderzając Casa w pysk ogonem.
Tyle twojego — wilk otrzepał się z wody, po czym wziął jedzenie i wrócił do restauracji.
/zt

Strumień płynący przez las

: 31 gru 2025, 22:52
autor: Kaimler
/ polowanie
ptak średni 10 / 11 / 15
1d6
Kaim 99 / 100 / 74
*powielenie — upiór powiela się. Każda kopia do złudzenia przypomina oryginał, trafienie upiora w tym stanie jest niemożliwe 3/3 grudzień

Wybrał się na samotny spacer, gdzieś daleko. Standardowo na zwiad wysłał swoją kopię, która tym razem brodziła w śniegu idąc ładnych parę metrów przed nim samym. Brak obecności innych miał swoje zalety, na przykład takie, że nikt nie przeszkadzał myśleć. I kiedy sądził, że nie musiał, nadchodził moment, w którym musiał ulotnić się sprzed oczu innych.
Patrzył głównie na ścieżkę przed sobą, jednak jego uwagę odwrócił szelest gałęzi i śnieg spadający tuż nieopodal. Poszedł w tamtą stronę ciekawy co też próbowało zakłócić jego spokój.

Strumień płynący przez las

: 31 gru 2025, 23:12
autor: Kaimler
Zwalniał kroku i przyspieszał tak jak i tajemniczy jegomość, który przemieszczał się, ale dwa piętra wyżej. Wilk w końcu zaczął wspinać się na drzewa i w końcu dostrzegł, że to, co odwróciło jego uwagę było ptakiem, który nie wiedzieć czemu nie chciał odlecieć, tylko przeskakiwał z gałęzi na gałąź. Kaimler podążał za nim, choć wciąż inną drogą. W końcu ważył więcej niż ledwie kilkusetgramowe zwierzę, któremu skakanie po cienkich patyczkach nie sprawiało zupełnie kłopotu i nie powodowało ryzyka.

Strumień płynący przez las

: 31 gru 2025, 23:34
autor: Kaimler
Cały czas dziwił się, że ów ptak nie odlatuje. Jak się okazało przy którymś jego dłuższym skoku, miał uszkodzone skrzydło. Wciąż podążał po grubszych gałęziach, ale w końcu przyspieszył i wyskoczył, pochwycając zwierzę łapami. Runął z nim na ziemię i dość sprawnie ubił, przygniatając drobny szkielet pazurami. Manewrując tułowiem przekręcił się na brzuch, by zaraz wstać. Ptasie truchło leżało powykręcane z rozłożonymi skrzydłami i zmierzwionym śniegu. Wilk nie zamierzał ani go ze sobą zabierać, ani zjadać. Ptak znalazł się nad jego łbem w nieodpowiednim czasie i poniósł tego konsekwencje.
Wkrótce odszedł którąś ze ścieżek. /zt

Strumień płynący przez las

: 18 sty 2026, 19:09
autor: Ezayra
Polowanie
Mysz <dorosła, I> — s: 2 / z: 3 / cz: 3 ——— Ezayra s: 5 / z: 30 / cz: 15
Samiczka zwolniła, gdy zapach wilgotnego lasu stał się wyraźniejszy. Mokre liście, mech i chłodne kamienie mieszały się w znajomą, uspokajającą woń. Szmer wody dotarł do jej uszu jeszcze zanim dostrzegła sam strumień. Był on cichy, jednostajny, niemal kołyszący myśli… w sam raz dla jej zszarganych. Przedarła się przez gęstsze zarośla ostrożnie, uważając na każdy krok. Wilgoć osiadała na futrze, ale nie zwracała na nią większej uwagi. Gdy w końcu stanęła u brzegu, zatrzymała się i pozwoliła sobie na chwilę bezruchu. Woda płynęła spokojnie, odbijając przytłumione światło sączące się między drzewami, a porozrzucane kamienie i korzenie tworzyły naturalne schronienia. Uzdrowicielka opuściła pysk, wciągając powietrze głębiej. Zapach drobnicy był wyraźny, świeży. Niewielka zdobycz, ale wystarczająca. Skoro los przyprowadził ją właśnie tutaj, nie zamierzała odchodzić z pustymi łapami.

Strumień płynący przez las

: 18 sty 2026, 19:20
autor: Ezayra
Poruszała się teraz wolniej, niemal bezszelestnie. Łapy stawiała miękko, omijając suche gałązki i kamienie, które mogłyby zdradzić jej obecność. Wzrok miała nisko, skupiony na ziemi przy brzegu strumienia. Trop był delikatny, łatwy do przeoczenia, ponieważ były to drobne odciśnięcia w wilgotnej, przypruszonej śniegiem ziemi, lekko naruszony mech, cienka ścieżka między kamieniami. Myszy bywały czujne, ale też zbyt pewne siebie, zwłaszcza w pobliżu wody. Samica zatrzymała się, unosząc łeb. Uszy drgnęły, wyłapując cichy szelest. Nie spieszyła się. Pozwoliła, by dźwięki i zapachy same ułożyły się w całość. Zdobycz była blisko. Bardzo blisko.

Strumień płynący przez las

: 18 sty 2026, 19:35
autor: Ezayra
Dostrzegła ją nagle… małą, szarą sylwetkę przemykającą między kamieniami przy samym brzegu. Mysz zatrzymała się na moment, zajęta czymś wśród wilgotnych liści, zupełnie nieświadoma zagrożenia. Eza zastygła. Mięśnie napięły się pod futrem, oddech ucichł. Liczył się jeden ruch. Jeden skok. Kiedy mysz poruszyła się nieco dalej od kryjówki, wilczyca ruszyła błyskawicznie. Krótki sus, szybki atak. Zęby zacisnęły się precyzyjnie, bez zbędnej brutalności. Zdobycz nie miała czasu zareagować.

Strumień płynący przez las

: 18 sty 2026, 19:40
autor: Ezayra
Cofnęła się o krok, upewniając się, że wszystko się skończyło. Puściła zdobycz na ziemię tylko na chwilę, po czym podniosła ją ponownie, już spokojniejsza. Las wrócił do swojego rytmu. Szmer strumienia znów stał się tłem, ptaki odezwały się gdzieś wyżej, a wilgoć chłodziła łapy. Polowanie było udane, niewielkie, ciche, dokładnie takie, jakiego potrzebowała. Ostatni raz rozejrzała się po okolicy, po czym ruszyła w głąb lasu, znikając między drzewami ze swoją zdobyczą.
/zt

Strumień płynący przez las

: 29 sty 2026, 19:32
autor: Melvine
/wydobycie: quercus


Nie spieszyła się, idąc zgodnie z biegiem strumienia. W pewnym momencie pomyślała, że w zasadzie brakuje jej już tylko jednego quercusa, a przecież w takiej okolicy, jak ta, z pewnością występował niejeden dąb. Ruszyła zatem nieco głębiej, brnąc przez śnieżne zaspy łapa za łapą, rozglądając się uważnie za drzewami. Bo tam, gdzie drzewa, tam i liście — chociażby ukryte pod białym puchem, to na pewno obecne. Pytanie tylko w jakim stanie. Na razie nie przejmowała się tym zbytnio. Las był ogromny, występowało w nim naprawdę wiele drzew, a każde z nich z pewnością wydawało tysiące liści.

Strumień płynący przez las

: 29 sty 2026, 20:09
autor: Melvine
Miała jednak na tyle szczęścia, iż odszukanie ostatniego z potrzebnych liści przyszło zadziwiająco prosto. Już pod pierwszym zbiorowiskiem dębów, pod którym się zatrzymała, rozegnała nieco śniegu i znalazła świetnie zachowany, całkiem jeszcze zielony liść. Podniosła go zatem ochoczo, dmuchnęła na niego (może "na szczęście"?) i schowała do torby.
A potem — co innego miała robić? — wróciła na tereny Klanu, gdzie zamierzała wytworzyć dwie porcje leku.

/zt.
/ zebrano: quercus x1

Strumień płynący przez las

: 08 lut 2026, 20:32
autor: Karmelitta
polowanie
ofiara: jeż (gr.2), dorosły, statystyki: s.8 / z.14 / cz. 10
łowca: Karmelitta (-9pż), stellar, statystyki: s. 8 / z. 30 / cz. 27

rzut na wiek jeża
rzut na obrażenia
To był ładny, choć zimowy, dzień. A może... właśnie dlatego był w jej oczach taki ładny? W końcu lubiła zimę, ba, żyła od jakiegoś czasu na terenach Klanu Księżyca, który przecież zajmował ziemie spowite wiecznie śniegiem! Skakała sobie wesoło przez zaspy, nucąc coś pod nosem, a kiedy natrafiła na strumień — postanowiła pospacerować zgodnie z jego biegiem, może sprawdzić, dokąd ten płynął. Oczywiście miała ze sobą torbę z księgami, bo bez niej nigdy się nie ruszała. Ciężka była jak cholera, lecz wcale jej to nie przeszkadzało.

Nagle jedna myśli zajęła jej umysł, wypierając wszelkie pozostałe.
JA TO BYM COŚ ZJADŁA.
Tylko co można znaleźć zimową porą? Spora część zwierzyny spała. A może... właśnie w tym kryła się recepta na sukces? Jeż! Gdzieś niedaleko na pewno hibernował jakiś jeż! Tylko jak wytropić coś, co śpi i się nie przemieszcza od kilku tygodni? Postukała się pazurem pod brodą.
A potem zaczęła po prostu przeglądać kolejne nory i zagłębienia terenu w poszukiwaniu śladów, albo — najlepiej by było! — samego jeża.

Strumień płynący przez las

: 08 lut 2026, 20:52
autor: Karmelitta
Sama już nie była pewna, jak wiele nor przeszukała. Czasami wpadała do jakiejś jamy całym pyskiem, a raz to nawet łapy jej się osunęły na rozmoczonej śniegiem ziemi i wpadła cała do wielkiej dziury, która — jak się okazało — wcale nie była niewielką norą, ale jakimś efektem ubocznym działania wilkołaka czy innego, równie silnego, stworzenia. Wygrzebanie się z pułapki zajęło jej całkiem sporo czasu, ale na szczęście w pewnym momencie wspięła się wreszcie po jakichś korzeniach i ruszyła dalej.

Nawet nie zauważyła, że na skutek tego upadku zraniła się w łapę. Zimny śnieg, po którym stawiała urażoną kończynę, sukcesywnie znieczulał. Nawet czerwone krople, które od czasu do czasu po sobie pozostawiała, zostały przez różową przeoczone. Cóz, nie była chyba dzisiaj nazbyt uważnym wilkiem.

Strumień płynący przez las

: 08 lut 2026, 21:06
autor: Karmelitta
W pewnym momencie jednak szczęście się do niej uśmiechnęło. Pod korzeniami rozłożystego drzewa, obecnie liści pozbawionego z wiadomych względów, znalazła niewielką norę. Rozkopała ją więc sprawnie, odnajdując w niej... dorosłego, dość nienagannie odżywionego jeża. Oblizała się. Korzystając z okazji, że ten był zaskoczony nagłym pojawieniem się drapieżnika i niespodziewaną pobudką całkiem łatwo ubiła pokrytego igłami kolegę. Miała dość czasu, aby wymierzyć atak tak, by wycelować w miękki i nieuzbrojony (zaspanego jeża udało jej się bez większych trudności rozwinąć), sprawnie i dość humanitarnie (jak na wilka, hehe) ukrócając jego życie.
A potem ostrożnie go pożarła — a przynajmniej pożarła tą miękką jego część od spodniej części. Igły to mogły posłużyć co najwyżej za wykałaczki, ale obeszło się bez tego.

Po przekąsce, ruszyła dalej, poprawiając jedynie torbę, bo się przekrzywiła nieelegancko.

/zt.