Strona 2 z 2
Ściana skarpy
: 15 lip 2025, 15:16
autor: Neffrea
zbieractwo: kwiaty mleczu
Lista potrzebnych składników na szczęście sukcesywnie się kurczyła. Zostały jeszcze dwie rzeczy. Postawiła dzisiaj na recepturę dość roślinną: najpierw postanowiła zebrać nieco kwiatów mleczu — rośliny całkiem wytrzymałej, a przy okazji łatwo roznoszącej się na całkiem spore odległości. Nie spieszyła się. Noc z wolna przechodziła w dzień, a pierwsze promienie słońca przedzierały się ospale przez liście tutejszych drzew.
Za każdym razem, gdy znalazła się blisko tych wrót, czuła przez moment nieprzyjemny dreszcz. Kiedy jednak upewniała się, że żadne dziwaczne jaszczury ani inne anomalie rodem z piekła nie wyłażą przez portal, uspokajała się. Dzisiaj było dokładnie tak samo. Był spokój. Mogła szukać żółtych, niewielkich kwiatków. Powoli dreptała po trawie, wypatrując uważnie mleczy. Cóż, jak to jest, że kiedy absolutnie ich nie potrzebuje — wiecznie na nie trafia, ale kiedy są jej potrzebne — chowają się przed nią bezczelnie!
Ściana skarpy
: 15 lip 2025, 15:51
autor: Neffrea
Na szczęście po jakimś pół godziny dojrzała w końcu skupisko kwiatów o żółtych płatkach. Wywróciła oczyma. No, najwyższa pora. Niespiesznie podeszła w stronę zbiorowiska roślin i zerwała całą garść. W końcu skąd może wiedzieć, ilu finalnie użyje do amuletu? Machnęła kwiatami kilkukrotnie, próbując pozbyć się zadomowionych między płatkami robaczków. Te małe, czarne cholestwa zdecydowanie nie miały swojego miejsca na liście składników.
Ruszyła dalej. Wciąż potrzebowała kilku liści dębu.
/ zt
zebrano: kwiaty mleczu
Ściana skarpy
: 26 paź 2025, 11:56
autor: Sinister
[ zbieractwo: 1x czarna paproć ]
Las, do którego przybył, był starszy niż pamięć. Już od pierwszego kroku siwy czuł ciężar wieków, powietrze gęste od wilgoci i pyłu przeszłości, zapach starego drewna, ziemi i mchów. Gąszcz był niemal nieprzenikniony; korzenie splatały się tu ze sobą jak sieć żył, a każdy pień zdawał się mieć własną historię. Ścieżka wiodła w dół, aż drzewa ustąpiły miejsca przestrzeni, w której ziemia urywała się nagle w pionową ścianę. Skarpa wyrastała spośród pni jak blizna, surowa, kamienna, porośnięta bluszczem, mchami i kępami roślin, których nie spodziewałby się tu spotkać.
Ściana skarpy
: 26 paź 2025, 12:13
autor: Sinister
Zszedł niżej, badając wzrokiem strukturę podłoża. Ziemia była tu ciemniejsza, zbita i wilgotna, miejscami przesiąknięta wodą, która spływała z wyższych warstw skały. Wokół rosły typowe gatunki podszytu, paprocie, mchy i skrzypy. Zatrzymał się przy granicy gęstwiny i przez dłuższą chwilę obserwował otoczenie. Wiedział, że czarna paproć wymaga stałej wilgoci, cienistego miejsca i mineralnego podłoża. Tu, w półmroku pod skalną ścianą, warunki zdawały się odpowiednie, lecz na pierwszy rzut oka nie było widać niczego poza zwykłymi mchami. Postąpił jeszcze wgłąb, ostrożnie stawiając łapy na miękkiej ziemi. Każdy krok rozlewał po okolicy zapach rozgrzanej wilgoci i torfu. Przez chwilę przeglądał liście i pnie, badając, które gatunki dominują w podszyciu. Większość była typowymia paprotnikami, jednak zupełnie nie tym czego szukał. Dopiero po dłuższej chwili dostrzegł to, co zwróciło jego uwagę. Między dwoma głazami, w zagłębieniu skalnym, gdzie woda powoli sączyła się z góry, wyrastała pojedyncza paproć o liściach ciemniejszych od reszty. Pochylił się, odgarniając z niej mech. Jej powierzchnia była gładka i chłodna, a kolor głęboki, niemal czarny, z niebieskawym połyskiem na brzegach. Zgiął palce sięgając niżej, wbijając pazury w miękką ziemię. Korzenie sięgały głęboko, gęsto oplatając kamień na którym rosła paproć. Pracował powoli, warstwa po warstwie odgarniając torf, aż natrafił na najgrubszy fragment kłącza — czarny, skręcony, twardy jak lina. Kiedy wreszcie udało mu się unieść paproć, ziemia wokół zapadła się miękko, a wilgotne korzenie wysunęły się ze szczeliny z charakterystycznym odgłosem odrywania. Liście poruszyły się lekko, rozsypując drobne krople wody, które spłynęły po ich powierzchni jak po czarnym metalu.
Ściana skarpy
: 26 paź 2025, 12:30
autor: Sinister
Przyjrzał się roślinie z bliska. Była dobrze rozwinięta, dorodna, z wyraźnym unerwieniem i gęstą strukturą liści. Otrzepał z korzeni nadmiar gleby, zostawiając ich naturalną wilgoć, po czym owinął całość w dorodny liść, który niedawno musiał opaść z rozłożystego drzewa obok. Wyprostował się, skanując wzrokiem otoczenie. Mgła zaczynała już osiadać na niższych partiach lasu, a skarpa, przy której pracował, lśniła wilgocią. Woda wciąż ściekała po kamieniach, a drobne krople osiadały na resztkach mchu. Schował zabezpieczoną paproć i wracając po własnych, wydeptanych w torfie, śladach, udał się w kierunku klanowych terenów.
/zt
Ściana skarpy
: 31 gru 2025, 16:36
autor: Elbae
[Zbieractwo: 1x pióro kruka]
Przyszła do miejsca, o którym tylko słyszała z opowieści. Że było straszne, że to tędy przedostały się stworzenia, które miały raz na zawsze zmienić to, jak wygląda Wilcza Kraina. Na szczęście tak się nie stało. Ona przyszła tu w innym celu. Nie tracąc czasu podążała za nawoływaniem kruków szukając surowca: czarnego pióra. Były one zwykle długie i lśniące, więc właśnie na czymś takim się skupiła. Wytężała wzrok szukając gniazd lub po prostu porzuconej pojedynczej lotki, którą mogłaby użyć.
Ściana skarpy
: 31 gru 2025, 17:12
autor: Elbae
Ani razu nie zatrzymała się przy zarośniętych wrotach, teraz oprószonych śniegiem. Rozglądała się gorliwie za piórem... I tylko cudem nie oberwała ptasią kupą w głowę. Odchody spadły dosłownie przed jej pyskiem. Ona jednak się nie zdenerwowała, a tylko podniosła łeb, sprawdzając, kto był twórcą tego dzieła.
— Widzę cię! — szczeknęła do kruka, który siedział na gałęzi.
Nie wiedziała, czy jest zadowolony, czy też nie. Nie przywiązywała też do tego jakiejś większej uwagi.
— Dałbyś mi jedno pióro? — zapytała.
Ptak nie odpowiedział. Nie wiedziała nawet, czego miała się spodziewać. Że nagle podleci i wręczy jej swój ogon, jak na tacy? Wtedy jednak dostrzegła, że ptak zaczął pielęgnację skrzydeł... I oto leciało w jej kierunku pióro. Uśmiechnęła się, złapała surowiec, po czym szczeknęła.
— Dziękuję!
Nawet, jeśli to był przypadek, to bardzo miły.
Ruszyła dalej, po jeszcze jeden surowiec. /zt