Strona 10 z 17
Leśna Idylla
: 21 wrz 2025, 15:51
autor: Yvarrah
Pozostawał bardzo uważny. Pokonywał kolejne metry, wypatrując zielska o odpowiednim zabarwieniu, co jednak nie było wcale proste, bo mimo nadchodzącej jesieni w okolicy nadal było wyjątkowo zielono i rześko. Jedynie czasami napotkał pierwsze kolorowe liście, zalegające pośród traw.
Dopiero po dobrej pół godzinie szukania dostrzegł paproć o nieco ciemniejszym kolorze. Pokonał biegiem ostatnie metry, rozsunął nosem trawę, by dokładniej przyjrzeć się paproci. Czarnej Paproci. Uśmiechnął się i ostrożnie zerwał największy spośród liści.
/ zebrano: 1 x czarna paproć
Leśna Idylla
: 21 wrz 2025, 15:52
autor: Yvarrah
/ zbieractwo: korzeń imbiru
A skoro już zajmował się przeszukiwaniem lasu za składnikami roślinnymi, uznał, że warto rozejrzeć się również za imbirem — byliną, na której było zapotrzebowanie w lombardzie. Oblizał lekko nos, zadarł łeb, poszukując słońca i na podstawie jego położenia spróbować ustalić, jak wiele czasu pozostało mu nim zapadnie noc. Wychodziło na to, iż miał jeszcze kilka godzin, nim zapadnie mrok. Ruszył więc w dalszą drogę, oddalając się nieco od ruin. Rozglądał się uważnie po okolicy, wypatrując całkiem charakterystycznych pędów.
Leśna Idylla
: 21 wrz 2025, 16:30
autor: Yvarrah
Nie minęło wiele czasu, kiedy oczom samca ukazały się zieloniutkie pędy o całkiem dużych liściach. Przeskoczył ponad konarem zwalonego drzewa, przedarł się przez zarośla, aż w końcu dopadł do rośliny, której uważnie się przyjrzał. Dwa rodzaje pędów, nietrudno je rozpoznać nawet mając jedynie podstawowe pojęcie o roślinach. A może to doświadczenie Yvarraha było po prostu bardziej rozległe, niźli wciąż w siebie niewierzący wilkołak był w stanie przyznać? Ostrożnie odkopał kłącze, by zapakować je do torby. Odetchnął głęboko po schowaniu korzenia, całkiem tak, jakby miało być ono ze szkła czy czegoś równie kruchego.
A potem ruszył w stronę rzeki.
/zt.
/ zebrano: 1 x korzeń imbiru
Leśna Idylla
: 08 paź 2025, 18:15
autor: Arithra
polowanie
ofiara: gronostaj (gr.1), dorosły, statystyki: s. 6 / z. 7 / cz. 5
łowca: Arithra (-0pż), wulkan, statystyki: s. 30 / z. 15 / cz. 30
To był całkiem ładny, jesienny wieczór. Wręcz idealny na polowanie, chciałoby się rzec! I tak więc, skoro już pojawiła się taka myśl, to postanowiła za nią pójść. Jakby nie spojrzeć: jeść wilk musi. Pojawiła się więc w lesie z myślą, by w końcu wrzucić coś na ruszt. Nie marnując czasu, od razu zaczęła węszyć w powietrzu oraz tuż pod podłożem, jednocześnie poszukując spojrzeniem jakichkolwiek śladów — łapy odbite w ziemi, kępka sierści, odchody, resztki po posiłku. Wszystko mogło okazać się przydatne. Uszy uważnie poruszały się energicznie na boki, badając otoczenie pod kątem dźwięków, próbując wychwycić te, które mogłyby okazać się dla Arithry przydatne. Jakby nie spojrzeć, na chwilę obecną nie była jeszcze pewna, czego szuka. Wiedziała jedno: ma ochotę na coś niedużego, mniej wymagającego a przede wszystkim: nie czyniącego większej krzywdy wilkowi. Odkąd wcięło gdzieś Sikhanira — nie chciała się narzucać innym medykom...
MYŚLIWY P. 1
Mechanika – obniża siłę/zręczność wymaganą do wytropienia zwierzyny o ¼.
Myśliwy otrzymuje dodatkowy 1 PD za odbyte polowanie.
Koszt – 30 energii
Leśna Idylla
: 08 paź 2025, 19:07
autor: Arithra
W końcu złapała jakiś interesujący ją zapach — a przynajmniej tak jej się zdawało. Woń ta należała do czegoś łasicowatego, na chwilę obecną nie była w stanie dokładnie określić, którego. Uniosła łeb i rozejrzała się dookoła. Trop nie był nad wyraz świeży, gronostaj z pewnością znajdował się kilka dobrych kilometrów dalej. Dlatego postanowiła nie marnować więcej czasu i zawierzyć instynktowi łowcy, ruszając za zapachem na wschód. Biegła całkiem szybko, miała więc nadzieję, że dopadnie łacisowatego nim ten uda się na spoczynek. Nie chciało jej się szukać nory czy innego schronienia, w którym się ukryje ofiara.
Z każdym kolejnym krokiem ślad był bardziej wyraźny, bardziej kuszący. Aż miała ochotę się oblizać, ale nie zamierzała się rozkojarzać. Nie teraz, kiedy — jak czuła — znajdowała się całkiem blisko celu. I w końcu go ujrzała. Ciemna końcówka ogona zwisała z niskiej gałęzi, widocznie smakołyk właśnie odpoczywał po posiłku na drzewie, ewentualnie dobierał się do jakiegoś gniazda. Zaraz się okaże.
Leśna Idylla
: 08 paź 2025, 19:34
autor: Arithra
Niestety, po drzewach chodzić nie potrafiła. Nie była tak zwinna, jak łasicowaty. Musiała więc wypłoszyć gronostaja, zamiast próbować go złapać. Oczywiście wiązało się to z pewnym ryzykiem, iż ofiara ucieknie gdzieś indziej lub nie zdąży jej dopaść. Zakradła się jednak cichaczem do drzewa, postanawiając zaryzykować. Uderzyła bokiem o pień drzewa — a że te było raczej młode i wcale nie jakieś szczególnie potężne, zachwiało się pod naporem wilczego ciała. Gronostaj, zaalarmowany drżeniem, zerwał się i zeskoczył z drzewa, po omacku, po prostu rzucając się do ucieczki.
Na to liczyła. W kilku susach dobiegła do stworzenia, zgrabnie zaciskając szczęki za jego łbem. Na tyle ostrożnie i daleko, by nie dać sie podrapać małymi pazurami. A że zwierzątko wiło się, walcząc o każdy kolejny oddech, uniknięcie szponów nie było proste.
W końcu zwierzak wydał ostatni dech, a ona zaraz potem — jak zwierzę! — po prostu go zeżarła. I ruszyła dalej, oblizując mordę z resztek posoki.
/ zt.
/ polowanie zakońcone sukcesem
Leśna Idylla
: 18 paź 2025, 20:23
autor: Zenfel
Polowanie
Zenfel i Shine: 12/28/30
Zajęczak: 8/20/20
Przyprowadził Shine do pięknego lasu gdzieś na wspólnych terenach. Od kiedy opuścili tereny KN wypatrywał śladów zwierzyny.
— Daj znać jak coś wyczujesz, albo zauważysz. — Polecił córce i sam zajął się węszeniem przy ziemi.
Shine
Leśna Idylla
: 19 paź 2025, 18:03
autor: Shine
Uhm! Shine skinęła głową z powagą, jakby właśnie dostała najważniejsze zadanie w życiu. Zaraz potem pochyliła się nisko, aż jej nosek prawie dotykał ziemi, i zaczęła węszyć z zapałem. Przesuwała się powoli, łapa za łapą, ogon uniesiony lekko, uszy drgające przy każdym nowym dźwięku.
Zapachy lasu mieszały się ze sobą — mech, żywica, wilgotna ziemia, ślady innych stworzeń. Shine zatrzymała się co jakiś czas, unosząc pysk, by złapać coś w powietrzu, po czym znów wracała do tropienia...
Po chwili jej uszy drgnęły gwałtownie. — Tato! – Zawołała szeptem, odwracając się do Zenfela. – Coś tu było… – Wskazała nosem niewielkie odciski w miękkiej ziemi. – Może królik? – ....zapytała, a jej oczy błyszczały podekscytowaniem.
Zaczęła iść powoli po śladach, pilnując, by nie robić hałasu. Widać było, że stara się, jak tylko potrafi — każdy krok stawiała ostrożnie, tak jak ją uczył. Co chwila zerkała na ojca, szukając potwierdzenia, że robi wszystko dobrze...
Zenfel
Leśna Idylla
: 19 paź 2025, 22:45
autor: Zenfel
Choć wyczuwał delikatną woń zajęczej sierści zachował to odkrycie dla siebie. Na razie. Przecież nie po to tutaj byli żeby tylko upolować zwierzynę i się najeść. Chciał dać szansę wykazać się Shine i być może czegoś ją przy okazji nauczyć. Szedł z nosem przy ziemi, delikatnie stawiając łapy by nie wywoływać zbędnego hałasu. Przystawał co kilka metrów i unosił wyżej pysk by skosztować węchem bukietu woni, którą niósł delikatny powiew wiatru.
Gdy córka go zawołała zwrócił łeb i wzrok w jej stronę. Kiwnął głową porozumiewawczo i uniósł ogon wolno wachlując nim na boki. Czujnym okiem przyglądał się zachowaniu Shine i był pod wrażeniem tego jak profesjonalnie przyjęła właściwą postawę. Ruszył za nią węsząc przy ziemi i co jakiś czas wypatrując widoku zająca.
I nie musieli długo śledzić futrzaka, bo zaledwie kilkadziesiąt metrów od pierwszych tropów dostrzegli siedzącego w trawie szaraka. Był zajęty podskubywaniem jakiś soczystych listków i zdawał się nie zwracać uwagi na to co się działo wokół niego. Uszy miał opuszczone — to dobry znak.
Zen jak tylko zauważył zająca podszedł do boku Shine i trącił ją nosem w bar, a następnie wskazał jej łapą właściwy kierunek.
— Jest tam... — szepnął. Dając przykład córce ugiął łapy w stawach zniżając się by nue zostać zauważonym. — Czeka nas gonitwa, bo wiatr nam nie sprzyja i zaraz nas wyczuje. Ale spróbujmy podejść jak najbliżej. — Powiedział bardzo cichym szeptem i zaczął się podkradać do zająca starając się omijać hałaśliwe przeszkody.
Shine
Leśna Idylla
: 21 paź 2025, 13:11
autor: Shine
Shine słuchała się w milczeniu ojca, zachowując się dokładnie tak, jak jej wskazał. Obniżyła ciało, przytulając brzuch do ziemi, i zaczęła się skradać z największą ostrożnością, jaką potrafiła w sobie zebrać. Każdy krok stawiała miękko, z wyczuciem, a uszy miała położone płasko, by nie zdradzały jej ruchu. Czuła przyspieszone bicie serca, ale starała się oddychać spokojnie — tak, jak uczył ją Zenfel....
Zatrzymała się, gdy zając poruszył uszami, i zastygła w bezruchu, nawet nie mrugając. Po chwili znów ruszyła, krok po kroku, aż do miejsca, gdzie źdźbła trawy zaczynały się lekko rozrzedzać, dając lepszy widok na zwierzynę. Jej ogon był nieruchomy, cała skupiona tylko na celu.
Ostrożnie spojrzała w stronę ojca, szukając jego wzroku, jakby pytała bez słów: „Teraz?”. Jej ciało drżało z napięcia, gotowe do skoku, ale czekała na znak. Niewielki podmuch wiatru poruszył listkami, a Shine ledwo zauważalnie cofnęła łapę, by nie nadepnąć na suchą gałązkę...
Zenfel
Leśna Idylla
: 21 paź 2025, 18:50
autor: Zenfel
Starał się zachowywać jak najciszej i przy okazji zwracał też uwagę na córkę, której chciał dać jak najwięcej wskazówek tak aby w przyszłości poradziła sobie bez jego pomocy. Popatrzył jak wilczyca płynnie stawia kroki i prawie szoruje brzuszkiem po trawie. Pokiwał głową z aprobatą i zerknął na zająca. Uh. Chyba już bliżej nie podejdą. Byli może 5 metrów od niego. Czas się zabawić.
Zerknął na Shine akurat, kiedy posyłała mu pytające spojrzenie. Otworzył pysk i poruszając bezgłośnie ustami dał jej czytelny sygnał: TERAZ.
I wyskoczył z wysokich traw mniej więcej w tym samym momencie do Shine. Zając aż podskoczył z wrażenia przelatując tuż nad głową Zenfela na oślep udbijając się łapami w powietrzu jakby szukał nimi jakiegokolwiek podparcia by wybić się i uciec.
Shine
Leśna Idylla
: 23 paź 2025, 20:03
autor: Shine
Shine wystartowała dokładnie w tej samej chwili, w której ojciec dał znak. Jej łapy popędziły po ziemi tak szybko, jak potrafiła — była drobna, lekka i zwinna, więc sunęła przez trawy jak strzała. Zając wyskoczył wysoko, ale ona trzymała się tuż za nim, czując uścisk w gardle.
Pysk otwarty, zęby gotowe do pochwycenia ofiary — raz zatrzasnęły się tuż przy jego futrze, drugi raz mogła musnąć sierść, czuła ją może na języku przez ułamek sekundy. To dodało jej odwagi. W uszach dudnił tylko pęd i szelest liści rozgarnianych ich biegiem...
Skupiła się na ruchach szaraka, na tym, gdzie skręci, jak postawi łapy. Podążała za nim niemal odbijając jego ścieżkę — i była naprawdę blisko. Jej ogon uniósł się w górę, drżał z ekscytacji, całe ciało pracowało, by go dopaść. Każdy krok był walką o zwycięstwo, o pokazanie ojcu, że potrafi...!
Zenfel
Leśna Idylla
: 23 paź 2025, 20:40
autor: Zenfel
Chaos! Liście poderwał nagły podmuch wiatru, kiedy Zenfel zamachał skrzydłami, aby odepchnąć się i ruszyć w pościg za ofiarą. Wyprzedziła go (o dziwo!) jego córka. Uśmiechnął się kątem pyska, ale nie zwolnił. Zaczął biec za Shine i rozwarł szczęki, kiedy był już dostatecznie blisko żeby spróbować złapać szaraka. Biedny zając nie miał szans, a o jego losie przesądził jeden tragiczny błąd jaki popełnił, czyli poślizgnięcie się na liściach i wypadnięcie z rytmu. To był ten moment, który wykorzystały wilki.
Zarówno Zenfel, jak i Shine złapali niemal jednocześnie w mordercze szczęki ciało zająca i przez wstrząs i chaotyczne ruchy połamali mu kosteczki doprowadzając do natyczmiastowego zgonu.
Sapiąc i machając uniesionym ogonem popatrzył z bliska w oczy córki. Puścił ciało zająca oddając jej zdobycz.
— Ależ to było super! — Zawołał podkskując z podniecenia. Zamachał skrzydłami i zawył z dumy. Cieszył się jak nie wiem co z wyczynu Shine.
— Byłaś jak promień światła! Oh! Żeby inni to widzieli... Wspaniale sobie poradziłaś — zachwalał córeczkę machając szybko ogonem.
Polowanie zakończone. Zając — dead
Shine
Leśna Idylla
: 24 paź 2025, 18:55
autor: Shine
Shine aż trzęsła się z ekscytacji. Oddech rwał się szybki, pyszczek wciąż uchylony, a oczy błyszczały jak poranne krople na liściach. Czuła pod łapami jeszcze drżenie ziemi po gonitwie, czuła smak zwycięstwa na języku i to cudowne poczucie, że naprawdę coś potrafi...!
Kiedy tata oddał jej zdobycz, pochyliła się z szacunkiem do martwego zająca. Tak ją uczono — dziękować naturze za dar życia, który ją nakarmi. Dotknęła nosa futra i cicho wypowiedziała swoje drobne, dziecięce, ale szczere podziękowanie w myślach, po czym uniosła głowę z szerokim uśmiechem.
— Ale dobrze mi się z tobą poluje! — Zapiszczała z radości, troszeczkę jeszcze nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę się udało.
Podskoczyła lekko i szturchnęła Zenfela nosem w bok, ogon latał jak szalony. — Jesteśmy świetnym duetem! — Dodała dumna z nich obojga.
A potem znów spojrzała na upolowaną zdobycz i westchnęła głęboko, pełna satysfakcji. Dziś naprawdę zasłużyła, by być najszczęśliwszą wilczycą na świecie...! najszczęśliwą i najbardziej kochaną córeczką...!
Zenfel
Leśna Idylla
: 24 paź 2025, 19:49
autor: Zenfel
— Najlepszym z najlepszych — zaśmiał się merdając ogonem i oblizując pysk z resztek futra zajęczaka. — Trzeba go oskórować. Futerko na pewno się przyda.
Trochę to nieprzyjemna robota, a on nie był w tym dobry, ale udało mu się zdjąć skórę z zająca. Mięso podzielił po równo i jedną połówkę oddał Shine. Swoją zaczął wcinać ze smakiem.
3d5
Shine
Leśna Idylla
: 25 paź 2025, 11:21
autor: Shine
Shine zajadała mięso z prawdziwym apetytem, czując dumę przy każdym kęsie. Gdy skończyła, starannie oblizała pyszczek i podniosła wzrok na Zenfela — ślepka jej błyszczały radością.
— Najlepsze śniadanko… — Pisnęla a zadowolona, po czym wstała i otrzepała futerko. Ogonek znów ożył.
— I co teraz, tatku? — Zapytała, już gotowa na dalszą przygodę.
Zenfel
Leśna Idylla
: 26 lis 2025, 0:10
autor: Elbae
[1x pióro kruka]
Przyszła z czarną paprocią, przypomniawszy sobie, że miała jeszcze przynieść pióro kruka. Chodziła sobie po nieznanych jej terenach rozglądając się za czymś, co zdradziłoby obecność kruków. Odchody, ślady, resztki pożywienia. Nie było to łatwe, przemieszczać się ostrożnie po ciemku, szukając czarnego pióra, ale wilczyca zdała się na swój węch. Doskonale znała specyficzny zapach tych ptaków, więc zadanie miała łatwione. A okolica przesycona była kruczymi wońmi.
Elbae podniosla pysk z nad ziemi, po czym rozejrzała się po koronach drzew. Czy gdzieś tam było gniazdo?
Leśna Idylla
: 26 lis 2025, 1:18
autor: Elbae
[ZBIERACTWO: 1x pióro kruka]
Kra, kra, kra, nader niskie i dobitne krakanie poniosło sie po okolicy. Elbae nie traciła ani chwili. Ruszyła pędem w kierunku źródła dźwięku, rozglądając się po drodze. Kruki były tuż tuż, trzeba było tylko je odnaleźć. Wilczyca starała się je jakoś dostrzec, ale o ile przy paproci Księżyc był pomocny, o tyle teraz jego blask bardziej zdawał się przeszkadzać, niż pomagać. Kruki świetnie kryły się wciemności, wykorzystując świetliste przebłyski. Jednak cienie były dzisiaj po stronie Elbae.
Gdy ogromny kruk przeleciał nad jej głową, zapewne nawet by tego nie zauważyła. Dzęki cieniowi zobaczyła jednak, że coś najdowało się nad nią. Podniosła łeb...
Pióro spadało powoli z nieba. Z gracją zataczało koła, czasem wpadając w istną spialę piruetów. Ostateczniewbiło jej się ono nieco w futro. Usunęła je więc deikatnie i włożyła do swojej torby. Po tym ruszyła na tereny klanowe. /zt
Leśna Idylla
: 02 gru 2025, 13:16
autor: Ammat
[ zbieractwo Quercus ]
Wilk wtuptał tutaj bo rosły drzewa. O tej porze roku może być ciężko znaleźć to czego szuka ale wszak nie ma jeszcze mroźnej zimy toteż postanowił wejść od razu glębiej gdzie z reguły bylo cieplej i miał większe szanse na znalezienie tego co potrzebuje. Ziewnął szeroko bo wyglądał na dość zmęczonego i sennego. A może to po prostu przez pogodę? Tuptał noga za nogą rozglądając się to tu to tam. Wziął głeboki wdech mając nadzieję że szybko pójdzie to mini zadanie. Kiedyś lubił zbierać rzeczy ale ostatnio miał więcej obowiązków i nie miał czasu wyskoczyć na coś co kiedyś praktykował niemal codziennie. Westchnął ciężko. Niech mu Aaha dopomoże.
Leśna Idylla
: 02 gru 2025, 13:47
autor: Ammat
Szedł i szedł a czas mu się dłużył okropnie. W dodatku co jakiś czas wiatr podwiewał mu futro. Nienawidził wietrznej pogody no ale cóż, jakoś żyć trzeba nie? Machnął ogonem i w końcu dostrzegł dąb. Nawet kilka dębów. Zaczął szukać najmniej umartego liścia. Na szczęście większość z nich leżała na ziemi więc nie musiał wysilać się by je zrywać. Uśmiechnął się pod nosem i w końcu znalazł odpowiedniego. Jeszcze w miarę żywego liścia.