Strona 9 z 9

Zacisze nad rzeką

: 09 lis 2025, 23:09
autor: Banna
Pozytywna reakcja Vendetta na zwykłe powitanie zaskoczyła nieco Bannę, ale samiec zdołał ukryć tę emocję całkiem dobrze, szybko odpowiadając na gest samotnika i po prostu uścisnął mu łapę — mocno i nie mniej energicznie. Nie było nic gorszego w mniemaniu Ognistego niż witanie się bez przekonania. Udało mu się nawet ukryć lekkie zmieszanie, gdy wyszło na jaw, że zwrócił się do samca na "ona". A sam nie raz przyczał, iż jest Banna, a nie Panna...
Na szczęście z Bannie było na tyle powściągliwości, że sam nie wyskoczył z łapą do Ophelia i w ramach tego przydługiego powitania po prostu uśmiechnął się do niej miło. Nawet przez tę krótką chwilę, przez którą spojrzał na wilczycę widział, że jest raczej niepewna i nie czuje się w pełni komfortowo, dlatego został w miejscu i nie wchodził w jej przestrzeń.
Skoro już kogoś spotkał, chciał, miło porozmawiać:
— A, no to już zależy jakie grzyby bym znalazł. Czy jadalne, czy trujące, a może te z rodzaju wesołych. Może z wyjątkiem tych śmiertelnie trujących, wziąłbym prawie wszystko. Ale, eh! Nie za dobrze znam tę okolicę i nie mam pojęcia, gdzie tu grzyby lubią rosnąć — rozgadał się, jednocześnie rozglądając się dookoła trochę na pokaz, aby zaprezentować swoją chwilową bezsilność.

Zacisze nad rzeką

: 11 lis 2025, 14:56
autor: Ophelia
Ophelia uśmiechnęła się lekko, widząc ożywienie z jakim samce, jej zdaniem, się rpzywitały. Obecność Banny miała w sobie coś ciepłego, ale może trochę chaotycznego. Kiwnęła do niego łbem, odzwajemniając powitanie, jakby wciąż próbowała oswoić jego energię.
Wesołe grzyby? W jaki sposób grzyby moga być wesołe? — Zdumiała się.Poruszyła uchem zaskoczona takim stwierdzeniem. Jej ogon poruszył się miękko po ziemi, w rytm rozmowy. Odwróciła głowę na bok intensywnie węsząc widząc jak Bannasię rozgląda. Nie była pewna czy wyczuł zbliżające się niebezpeiczeństwo, czy po prostu sie rozglądał.
— Nie znam się na grzybach, a Ty wyglądasz na kogoś, kto zawsze coś znajdzie. Choćby nawet tylko powód do uśmiechu. — Na końcu jej pysk drgnął delikatnie, a w czerwonych oczach błysnęło coś pogodnego. Powoli się rozluźniała, mimo że warunki jak dla niej były dość trudne. Rzadko rozmawiała z więcej niż jedną osobą.

Banna
Vendetta ?

Zacisze nad rzeką

: 11 lis 2025, 18:57
autor: Misaki
Ophelia, Banna
Możecie pisać, nie chcę was blokować, a dzisiaj mam znowu trudniejszy dzień

/Vendetta

Zacisze nad rzeką

: 12 lis 2025, 21:26
autor: Vendetta
— Wesołe grzyby? chodzi o te, po których ma się majaki? wizje? — I to niekoniecznie z tych przyjemnych. Zmarszczył brwi i czekał na odpowiedź samca. Ciekawe, co Banna miał na myśli...
— Dobra... ja będę się zwijał. Na razie. — Zawołał do wilków, oddalając się.

Ophelia
/Brak weny ba Vendke

Zacisze nad rzeką

: 13 lis 2025, 21:29
autor: Banna
— No, dokładnie takie — przytaknął Vendetcie, gdy ten prawidłowo odgadł, jakie grzyby Banna miał na myśli.
A potem długowłosy wilk nagle się zmył, zostawiając Ognistego z dziwnym wyrazem pyska.
— Wstydliwy jakiś czy w czymś mu przeszkodziłem? — zapytał Ophelię skonsternowany, choć raczej bez specjalnych obaw, a pytanie zadawał raczej w ramach żartu. — A ty nie uciekasz? — spytał wilczycę z rozbawieniem, przenosząc na nią z powrotem spojrzenie i zlustrował od góry do dołu.

Zacisze nad rzeką

: 14 lis 2025, 0:58
autor: Ophelia
Ophelia patrzyła jeszcze chwilę za Vendettą, jakby próbowała zrozumieć czemu tak nagle odszedł. Wydawało się jej, że to typ, który znika tak samo jak się pojawia, bez potrzeby tłumaczenia. Przekrzywiła głowę w bok w lisim geście wahania, niepewna czy miała się martwić jego odejściem.
Nie wyglądał na zawstydzonego. Bardziej na kogoś, kto przypomniał sobie o… czymś bardzo pilnym. — uśmiechnęła się trochę przepraszająco, a trochę z zakłopotaniem — Nie znam go jakoś dobrze — Gdy padło pytanie „A ty nie uciekasz?” to uniosła spojrzenie, napotykając spojrzenie Banny. Zmieszała się, opuściła spojrzenie i usiadła nerwowo poprawiając swój ogon.
A powinnam? — odpowiedziała pytaniem na pytanie — Ktoś powinien przypilnować, żebyś nie zjadł wszystkich grzybów na raz — spróbowała zażartować dla rozluźnienia. Odetchnęła i dorzuciła jeszcze jedno pytanie:
Czy nalezysz do jakiegoś klanu?

Banna

Zacisze nad rzeką

: 15 lis 2025, 22:29
autor: Banna
Popatrzył jeszcze w stronę, w którą odszedł Vendetta, a potem po prostu wzruszył barkami. Cokolwiek przyszło wilkowi do głowy, musiało być całkiem pilne. I Banna miał szczerą nadzieję, że jednak nie było związane z jego pojawieniem się. Przecież jeszcze nic nie zdążył zrobić, ledwie się rozkręcał.
— Oby to nie był ogień zostawiony samopas w legowisku. Gość nie wyglądał mi na Ognistego — stwierdził w końcu wspaniałomyślnie, odpuszczając samotnikowi.
Czy powinna uciekać?
— E, no czemu, chyba nie jestem straszny? — zdziwił się, a potem zmrużył oczy, jakby zaczął coś podejrzewać. A może właśnie był? Może Adaya przykleiła mu coś na czoło, kiedy sobie smacznie spał?
Grzybów nie miał (jeszcze), więc raczej mogli się rozluźnić, choć pewnie z grzybami byłoby o to łatwiej.
— Jestem z Klanu Ognia, a ty?

Zacisze nad rzeką

: 16 lis 2025, 19:34
autor: Banna
/zapomniałem pingnąć Ophelia xd

Zacisze nad rzeką

: 16 lis 2025, 20:05
autor: Ophelia
Jej uszy drgnęły, cofając się i znów wracając naprzód w powolnym, wahającym się ruchu.
Nie, nie jesteś straszny. Nie wyglądasz, ale nie trzeba wyglądać żeby być. — odpowiedziała. Zaczęła mówić będąc pewną siebie, za to przy końcówce się zawahała. Przyjrzała mu się analizując wszystkie szczegóły jego wyglądu. Lekko spięła się słysząc jego pytanie:
Ja nie należę do żadnego klanu. — wyznała szczerze, lecz miękko. Jej ogon poruszył się lekko w trawie, spokojnie, choć nadal nisko.
Chyba nie dosłyszałam Twojego imienia? — zapytała ostrożnie — Może.. opowiedziałbyś mi o klanie Ognia? Nadal szukam swojego miejsca, uczę się siebie

Banna Zerkałam wczoraj i nie widziałam odpisu

Zacisze nad rzeką

: 16 lis 2025, 22:38
autor: Banna
— W sumie to całkiem mądre — zgodził się z Ophelią. Nie każdy, kto miał ładny pysk, był miłym i uprzejmym stworzeniem, Powiedziałby wręcz, że dwulicowość była całkiem popularną przypadłością. Na szczęście chyba jego nie dosięgnęła.
— Czyli jesteś samotnikiem? — dopytał, by mieć pewność, choć z drugiej strony jakie inne były opcje?
Chwilę potem mocno się zdziwił.
— Serio, nie przedstawiłem się? — to był szczyt roztargnienia. Należało się z tego zaśmiać i naprawić błąd. — Jestem Banna. A ty jak się nazywasz? Również nie dosłyszałem twojego imienia. — Tu miało się nieodparte wrażenie, że dobór słów nie był przypadkowy. Wytykanie komuś, że się nie przedstawił nie było zbyt miłe, tym bardziej jeżeli samemu było się winnym tego czynu.
Może i był trochę w gorącej wodzie kąpany, ale w sumie czemu nie zaproponowaćby wilczycy czegoś więcej?
— Mogę ci opowiedzieć i mogę nawet pokazać, oczywiście jeżeli masz ochotę na spacer. Tereny Ognistych są spory kawałek stąd.

Zacisze nad rzeką

: 17 lis 2025, 12:20
autor: Ophelia
Woda szumiała melodyjnie, chłód jesiennego powietrza owiewał jej policzki. Zapatrzyła się na spokojny nurt rzeki.
— Tak, jestem samotniczką. — potwierdziła, ale bez wstydu. Wydawało się jej, że bycie samotnikiem nie jest niczym złym, nawet jeśli dla wilków nie jest typowe.
— Nie znałam innej drogi. — dodała łagodnie, pozwalając, by jej spojrzenie na chwilę uciekło w stronę wilka. Drgnęła delikatnie, gdy usłyszała oficjalnie jego imię. Zanim zdążyła się zastanowić, czy powinna zrobić to bardziej wilczo, skłoniła głową lekko, miękko, typowo po lisiemu. Wydawało się jej, że Banna słyszał jej imię jak Vendetta się do niej odezwał, ale może się myliła, skoro zapytał. Uśmiechnęła się krótko, trochę niepewnie, ale szczerze:
Ophelia. — przedstawiła się przymykając oczy na moment. Przeciągnęła się wyrażając gotowość do drogi:
Jeśli Ci to nie przeszkadza, to chętnie skorzystam. Wciąż poznaję tę krainę. Wydajesz się taki miły, jakbyś miał w sobie ciepło ognia, ale nie to niszczycielskie, tylko to dobre, które ogrzewa w trakcie zimnej nocy — Gwałtownie cofnęła uszy, kiedy zdała sobie sprawę, że odezwała się zbyt otwarcie i wilkowi mogłoby się to nie spodobać. Opuściła na chwilę wzrok, czubek jej ogona drgnął nerwowo po ziemi, kiedy próbowała pozbyć się węwnętrznego napięcia.

Banna

Zacisze nad rzeką

: 18 lis 2025, 21:53
autor: Banna
Nie miał problemu z tym, że była samotniczką, nawet niewiele o tym pomyślał. Za to spytał głównie po to, by czasami nie robić dobrej miny do złej gry, gdyby jednak okazało się, że Ophelia jest z Klanu Cienia. Potępioną może jeszcze by przeżył, ale wilków spod Szczytu Chaosu — nie bardzo.
Na jej bardzo zmyślny i uroczy komplement roześmiał się głośno, nieco rubasznie.
— Ha, kto wie, może coś tam w środku mam — nie zaprzeczył, ale też nie potwierdził wprost, żeby nie wyjść czasem na bardzo zarozumiałego. Dźgnął ją za to pazurem w bark, gdy spuściła zawstydzony wzrok.
— Chodź, bo nas mrok zastanie, a jak chcesz pozwiedzać, to lepiej widzieć dobrze.
To mówiąc, zebrał się znad rzeki i poprowadził wilczycę zgodnie z jej biegiem, na południowy zachód, po drodze wskazując jej parę charakterystycznych punktów w krainie, które uznał za wystarczająco godne, by były wymienione. Po pewnym czasie na horyzoncie zamajaczyły tereny Klanu Ognia.

/zt —> Polana Sprawiedliwych

Zacisze nad rzeką

: 19 lis 2025, 1:57
autor: Ophelia
Szarawy nurt rzeki migotał przyjemnie, gdy szła obok niego. Jego śmiech wywołał w niej lekkie drżenie ucha. Lubiła ten dźwięk; był pełen życia, zupełnie inny niż te ponure echa, które towarzyszyły jej zwykle w samotnych wędrówkach. Kiedy dotknął ją pazurem w bark, poderwała wzrok, jakby wyrwał ją z krótkiego zawieszenia. Jej ogon poruszył się niepewnie w bok.
Och… dobrze. Nie chciałabym, żebyś przez moje marudzenie wracał po ciemku — Podniosła się odnajdując z powrotem swój rytm i wdzięk w krokach. Zaczęła iść tuż obok, ale nie za blisko. Wystarczyło by czuć, że idą razem, czuć swoją obecność, ale żeby nie naruszać własnej przestrzeni. Zadrżała lekko, kiedy powiało od rzeki. Wciąż traktowała każde nagłe zimno jak ostrzeżenie z dawnych wędrownych dni. Spróbowała ukryć drżenie prostując kark. Starała się zapamietać wszystko co pokazywał. Nigdy nie wiadomo co się przyda w dalszych przygodach w tej krainie. Kiedy zamajaczyły na horyzoncie tereny Ognistych, przystanęła na moment
To tam? Twój dom? — zapytała, a w jej głosie wybrzmiała szczera ciekawość i odrobina niewypowiedzianej nadziei.

/zt na polanę

Zacisze nad rzeką

: 08 lut 2026, 13:26
autor: Alistair
Polowanie: Ropucha
  • Siła: 2 (Alistair: 15)
  • Zręczność: 4 (Alistair: 10)
  • Czujność: 3 (Alistair: 5)
  • Surowiec: brak
Wilk przywędrował nad rzekę w jednym, lecz bardzo konkretnym celu; chciał coś ukatrupić. Dla postronnego obserwatora mogło to brzmieć absurdalnie, ale taka była najzwyklejsza prawda. Alistair był zły, wciąż tak okropnie zły. Od dłuższego czasu próbował ujarzmić narastający gniew na różne sposoby — począwszy od samotnego picia domowego bimbru po długie, bezcelowe wędrówki po ziemiach Klanu Ognia. W końcu jednak doszedł do wniosku, że musi po prostu przelać całą tę gorycz i nadmiar energii na coś (lub, choć tego wolał uniknąć, na kogoś). Dlatego postanowił wybrać się na samotne polowanie.
Choć uważał się już za dorosłego wilka, brakowało mu siły i doświadczenia, aby móc podjąć się walki z większą zwierzyną. Z tego powodu celował nisko. I to tak dosłownie. Szedł z pyskiem zawieszonym tuż nad ziemią, węsząc za jakimś płazem albo gryzoniem. Jako szczenię wielokrotnie polował na podobne stworzenia, więc mniej więcej wiedział, czego szukać.
Węszył intensywnie, sunąc łapami po podmokłej trawie.

Zacisze nad rzeką

: 08 lut 2026, 13:44
autor: Alistair
Do jego nozdrzy w końcu dotarło coś konkretnego. Zapach był mulisty i... zdecydowanie nieświeży. Jednym słowem, nieapetyczny. Dokładnie taki, jakiego można się spodziewać po starej, tłustej ropusze, która najwyraźniej czaiła się gdzieś w pobliżu.
Po kilku minutach Alistair nagle zatrzymał się, uniósł łeb i zmrużył oczy. Właśnie dostrzegł swoją zdobycz.
W gęstwinie traw, po drugiej stronie brzegu, siedziała ona — wielka jak balon i z brzuchem tak okrąglutkim, że wyglądała, jakby miała zaraz pęknąć. Z jakiegoś powodu przemknęło mu przez myśl, że płaz ten musi być wyjątkowo leniwym i egoistycznym stworzeniem. Kto wie, może właśnie ta ropucha skazała na śmierć głodową rodzinę uroczych żabek, konsumując całą populację okolicznych much? Nie był w stanie inaczej sobie wytłumaczyć, jakim cudem tak małe (relatywnie) zwierzę mogło być tak grube.
Uznał, że będzie to idealny cel na dzisiejsze polowanie. I to na dodatek moralnie usprawiedliwiony!
Wilk ruszył ostrożnie naprzód, tak, aby nie spłoszyć zwierzęcia. Ropucha poruszyła się nieznacznie, jakby przeczuwała, że coś nadchodzi, lecz wciąż tkwiła na swoim miejscu. Może była już zbyt stara, żeby reagować na potencjalnie niebezpieczeństwo, a może po prostu zbyt leniwa?
Alistair przyspieszył. Już prawie ją miał, już czuł pod kłami tę paskudną, obślizgłą skórę, gdy nagle ropucha wykonała zaskakująco żwawy skok. A zaraz potem drugi, a potem... chlupnęła do wody.
Wilk zatrzymał się nieopodal, i wyciągnął pysk nad spokojną taflę rzeki. Jakim cudem nie zdążył złapać tej starej, wstrętnej ropuchy?! Aż poczerwieniał na twarzy ze złości i zaklął soczyście pod nosem. Natychmiast jednak rozejrzał się po okolicy, aby upewnić się, że nikt nieproszony go nie usłyszał. I tak był już dostatecznie zawstydzony i zażenowany swoim pokazem łowiectwa.

Zacisze nad rzeką

: 08 lut 2026, 13:59
autor: Alistair
Oczywiście mimo pierwotnej porażki, Alistair nie zamierzał odpuścić. W okolicy nadal unosił się intensywny, ropuszy swąd, a to oznaczało, że jego ofiara nie odpłynęła daleko. Wilk przeszedł się wzdłuż brzegu, stawiając łapy ostrożnie, by nie wdepnąć w głębokie błoto. Jeszcze tego by mu brakowało, żeby się pobrudzić jak ostatnia sierota.
W końcu zatrzymał się, napiął mięśnie i pochylił łeb. Pod powierzchnią coś się ruszało; powoli i ciężko, tak, jakby samo istnienie było dla tego stworzenia wysiłkiem. Ropucha, choć próbowała wtopić się w gąszcz rzecznych zarośli, nie miała szans na umknięcie przed jego czujnym spojrzeniem. Była zbyt błyszcząca, zbyt ociężała i zdecydowanie zbyt duża.
Alistair zanurzył pysk, szybkim ruchem rozgarniając trawę i muł. Ropucha poderwała się do kolejnego, rozpaczliwego skoku, ale tym razem młody wilk był szybszy. Zacisnął kły się jej obślizgłym ciele, w reakcji na co płaz wydał z siebie krótkie, żałosne "brreee". Zwierzątko jeszcze żyło, choć nie zapowiadało się na to, żeby taki stan rzeczy miał się długo utrzymać.
Basior uniósł łeb i otrząsnął pysk z brudnej wody. Poczuł przyjemny przypływ endorfin — nagrody za to, że ostatecznie udało mu się upolować swoją ofiarę.
Trwał tak chwilę, dumny. A potem TRACH! Zacisnął zęby na czaszeczce płaza, miłosiernie ukrócając jego żywot.

Zacisze nad rzeką

: 08 lut 2026, 14:08
autor: Alistair
Uśmiercenie zwierzątka było bardzo satysfakcjonujące, ale przyjemne uczucie równie nagle, jak się pojawiło, tak nagle uleciało. Wyglądało jednak na to, że jego pierwotny cel się ziścił, bo faktycznie nie czuł już gniewu (chociaż zapewne tylko tymczasowo). Zamiast tego bowiem poczuł... dziwną pustkę, wwiercającą się niemiłosiernie w jego żołądek. I przejmujący smutek.
Zupełnie bezmyślnie, nadal trzymając kurczowo ropuchę w zębach, ruszył z powrotem w kierunku ziem Klanu Ognia.

//zt