!!! Pomoc dla Senny !!!
Administracja
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
• Sulfur, Adirael, Aurora
Wydarzenia
• Walentynki
• Zadania kwartalne
![]() |
-15°C | Śnieg Nad wilczą krainą zawisły gęste chmury, z których grubymi płatami sypie się śnieg. W wielu miejscach tworzy on wysokie, ponad półmetrowe zaspy. |
Forum w trakcie przebudowy! Zapraszamy na nasz {Discord} po więcej informacji.
Wysokogórskie łąki
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
na wolne tereny wyszła w dokładnie takim samym celu co Ophelia, więc gdy poczuła wśród zmarźliny znajomy zapach, podążyła jego tropem. Większość zwierzyny była w sam raz na dwójkę wilków, a i pewnie młoda Ognik nie miała by nic przeciw towarzystwu.
— Salve. — zawołała, gdy była już w zasięgu swobodnej konwersacji — Pani tutaj na łowy? — zagaiła żartobliwie.
— Salve. — zawołała, gdy była już w zasięgu swobodnej konwersacji — Pani tutaj na łowy? — zagaiła żartobliwie.


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Węszyła ostrożnie. Powietrze było trudne, ciężkie od zimna i wilgoci, niosło zapachy stłumione, urywane przez podmuchy wiatru spływającego z wyższych partii gór. Coś tu było, ale nic nie chciało dać się złapać. Aromaty mieszały się ze sobą, ginęły w tle ziemi, kamienia i zmarzniętej roślinności. Tropienie na razie było tylko obietnicą. Była tak skupiona, że nie od razu świadomie zwróciła uwagę na zapach Adayi. Mózg przyjął informację i kazał dalej szukać, świadomość dopiero chwilę później kazała się zatrzymać co zbiegło się z przywotaniem wilczycy.
— Salve — odpowiedziała gwałtownie unosząc głowę. Poruszyła niespokojnie uszami — Jeśli nazwiesz błądzenie łowami, to chyba tak — dodała cicho. Machnęła nieśmiało ogonem. Pamietała Adayę jako miłą wilczycę, więc nie czuła się spięta spotkaniem.
Adaya
— Salve — odpowiedziała gwałtownie unosząc głowę. Poruszyła niespokojnie uszami — Jeśli nazwiesz błądzenie łowami, to chyba tak — dodała cicho. Machnęła nieśmiało ogonem. Pamietała Adayę jako miłą wilczycę, więc nie czuła się spięta spotkaniem.
Adaya
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
uśmiechnęła się do wilczycy cieplej. Ophelia wydawała się być wciąż trochę zagubiona, ale Adaya doskonale to rozumiała. Pamiętała swoje początki w klanie, jakby to było wczoraj. Nie mogła na siłę przyspieszyć jej aklimatyzacji, ale mogła dać jej do tego warunki — jak kiedyś dali je Daenarys i Banna.
— Na łowach zawsze się trochę błądzi. — powiedziała wesoło — A we dwie na pewno coś znajdziemy. A drogę na ziemie Klanu na pewno znajdziemy potem raz-dwa. — powiedziawszy to, zaczęła się rozglądać po okolicy, szukając najbardziej oczywistych śladów bytowania zwierzyny. Śnieg był dobrym nośnikiem tropów a na jego tle było dobrze widać sierść i odchody. Nic jednak nie rzuciło się jej w oczy więc tylko machnęła zachęcająco pyskiem i ruszyła z oczami wbitymi w podłoże. Coś w końcu znajdą, prawda?
— Na łowach zawsze się trochę błądzi. — powiedziała wesoło — A we dwie na pewno coś znajdziemy. A drogę na ziemie Klanu na pewno znajdziemy potem raz-dwa. — powiedziawszy to, zaczęła się rozglądać po okolicy, szukając najbardziej oczywistych śladów bytowania zwierzyny. Śnieg był dobrym nośnikiem tropów a na jego tle było dobrze widać sierść i odchody. Nic jednak nie rzuciło się jej w oczy więc tylko machnęła zachęcająco pyskiem i ruszyła z oczami wbitymi w podłoże. Coś w końcu znajdą, prawda?


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
> Używam profesji myśliwego poziom 1
Ophelia odwzajemniła uśmiech Adayi, nieco niepewnie, ale szczerze. Jej ogon poruszył się lekko, gdy słuchała jej słów. Było w nich coś uspokajającego, jak obietnica, że zagubienie nie jest błędem, a częścią drogi.
— Czasem mam wrażenie, że wszyscy inni wiedzą dokładnie, dokąd idą. — Ruszyła obok niej, ostrożnie stawiając łapy. Powietrze było rześkie, czyste, niosło ze sobą zapachy ziemi i coś jeszcze. Tym czyms było subtelne drżenie, ledwie wyczuwalne, jakby grunt nie był całkiem martwy. Ophelia przymknęła na moment oczy, pozwalając, by świat zwolnił. Skupiła się. Słuchała. Moc Myśliwego rozlała się w niej cicho wyostrzając uwagę. Każdy drobny ruch, każde zaburzenie powierzchni stawało się bardziej znaczące.
— Znajdziemy coś, razem — dodała spokojniej. — Coś jest pod ziemią. Nie zostawia śladów, ale ziemia zawsze coś zdradza. — Zatrzymała się na moment, nachylając pysk ku podłożu, gotowa iść dalej, ale wtedy jej wzrok padł na nierówną ziemię koło większego głazu. Serce zabiło szybciej. Wskazała tą nierówność Adayi. To coś wyglądało jak mały kopiec.
Adaya
Ophelia odwzajemniła uśmiech Adayi, nieco niepewnie, ale szczerze. Jej ogon poruszył się lekko, gdy słuchała jej słów. Było w nich coś uspokajającego, jak obietnica, że zagubienie nie jest błędem, a częścią drogi.
— Czasem mam wrażenie, że wszyscy inni wiedzą dokładnie, dokąd idą. — Ruszyła obok niej, ostrożnie stawiając łapy. Powietrze było rześkie, czyste, niosło ze sobą zapachy ziemi i coś jeszcze. Tym czyms było subtelne drżenie, ledwie wyczuwalne, jakby grunt nie był całkiem martwy. Ophelia przymknęła na moment oczy, pozwalając, by świat zwolnił. Skupiła się. Słuchała. Moc Myśliwego rozlała się w niej cicho wyostrzając uwagę. Każdy drobny ruch, każde zaburzenie powierzchni stawało się bardziej znaczące.
— Znajdziemy coś, razem — dodała spokojniej. — Coś jest pod ziemią. Nie zostawia śladów, ale ziemia zawsze coś zdradza. — Zatrzymała się na moment, nachylając pysk ku podłożu, gotowa iść dalej, ale wtedy jej wzrok padł na nierówną ziemię koło większego głazu. Serce zabiło szybciej. Wskazała tą nierówność Adayi. To coś wyglądało jak mały kopiec.
Adaya
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
zaśmiała się swobodnie na słowa wilczycy.
— Część z nich pewnie tak. A część stara się chociaż sprawiać wrażenie, że wiedzą. — ona sama na przykład nie zawsze wiedziała, zarówno dosłownie jak i metaforycznie. Jej pewność siebie wynikała głównie z poczucia, że znalazła swoje miejsce na świecie i nawet jeśli nie zawsze wiedziała w którą stronę iść, to zawsze miała chociaż pomysł gdzie wracać.
Zaraz potem zamilkła już, dając wilczycy chwilę bo najwyraźniej Ophelia medytowała. W tym też nie widziała nic dziwnego — czasem wilk po prostu potrzebował by świat zwolnił a medytacja była do tego dobrym sposobem.
Uniosła uszy i uśmiechnęła się w odpowiedzi widząc, że najwyraźniej Ognista czuje się jednak przekonana co do tego pomysłu. Zaraz potem powiodła wzrokiem za jej wskazówką. Było trochę zwierząt żyjących pod ziemią, ale te większe na pewno nie zrobiły by takiego kopczyka. Powoli, starając się nie tuptać za mocno, podeszła do znaleziska.
Uniosła łapkę, nad którą zapalił się ogień i spojrzała pytająco na Ophelię. W alternatywie miały jeszcze rozkopywanie, ale to raczej nie skończyło by się dobrze.
Oczywiście inna sprawa, że nora na pewno miała więcej wyjść więc Adaya rozejrzała się w poszukiwaniu kolejnych kopczyków, tymczasem płomyk w jej łapie powiększył się, a potem ciśnięty tą łapą — wpadł do niewielkiej norki w centrum kopca.
— Patrz czy gdzies nie ucieka. — rzuciła do wilczycy, wpuszczając do nory kolejny płomień.
— Część z nich pewnie tak. A część stara się chociaż sprawiać wrażenie, że wiedzą. — ona sama na przykład nie zawsze wiedziała, zarówno dosłownie jak i metaforycznie. Jej pewność siebie wynikała głównie z poczucia, że znalazła swoje miejsce na świecie i nawet jeśli nie zawsze wiedziała w którą stronę iść, to zawsze miała chociaż pomysł gdzie wracać.
Zaraz potem zamilkła już, dając wilczycy chwilę bo najwyraźniej Ophelia medytowała. W tym też nie widziała nic dziwnego — czasem wilk po prostu potrzebował by świat zwolnił a medytacja była do tego dobrym sposobem.
Uniosła uszy i uśmiechnęła się w odpowiedzi widząc, że najwyraźniej Ognista czuje się jednak przekonana co do tego pomysłu. Zaraz potem powiodła wzrokiem za jej wskazówką. Było trochę zwierząt żyjących pod ziemią, ale te większe na pewno nie zrobiły by takiego kopczyka. Powoli, starając się nie tuptać za mocno, podeszła do znaleziska.
Uniosła łapkę, nad którą zapalił się ogień i spojrzała pytająco na Ophelię. W alternatywie miały jeszcze rozkopywanie, ale to raczej nie skończyło by się dobrze.
Oczywiście inna sprawa, że nora na pewno miała więcej wyjść więc Adaya rozejrzała się w poszukiwaniu kolejnych kopczyków, tymczasem płomyk w jej łapie powiększył się, a potem ciśnięty tą łapą — wpadł do niewielkiej norki w centrum kopca.
— Patrz czy gdzies nie ucieka. — rzuciła do wilczycy, wpuszczając do nory kolejny płomień.


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Uniosła uszy wyżej, gdy Adaya wytworzyła ogień. Kiwnęła głową uznając, ze to dobry pomysł. Lepszy niż kopanie. Kret ostrzezony rozkopywaniem jednego z kopców mógł bez problemu uciec, z ogniem nie będzie tak łatwo. Przysiadła nisko przyglądając się uważnie ziemi.
— Jest więcej wyjść — powiedziała cicho, niemal szeptem, wskazując pyskiem lekko w bok. — Tam. I jeszcze jedno… dalej, pod kamieniem. — Już się przesuwała, zanim drugi płomień zniknął w norze. Nie biegła. Nie spieszyła się. Obchodziła teren półkolem, zniżając sylwetkę jeszcze bardziej, aż brzuch niemal muskał trawę. Każdy ruch był przemyślany. Nie chciała spłoszyć zwierzęcia za wcześnie. Ostrożność była tu przewagą. Zatrzymała się przy jednym z bocznych wyjść i znieruchomiała. Czekała. Serce biło jej szybciej, ale oddech pozostał równy. Gdy ziemia pod jej łapami ledwie dostrzegalnie zadrżała, napięła mięśnie. Nie rzuciła się od razu, czekała. Pierwszy kret wyskoczył gwałtownie z nory bliżej Adayi, jakby wypchnięty przez żar i dym. Mała, czarna sylwetka przemknęła po trawie w chaotycznym zrywie, niemal wpadając pod łapy demonicy. Zwierzę było oślepione, zdezorientowane, poruszało się krótkimi, nerwowymi skokami, szukając najbliższego schronienia. Ziemia pryskała spod jego łapek, gdy próbował zawrócić, ale płomień skutecznie odciął mu drogę powrotu do nory. Drugi kret miał więcej szczęścia. Wykorzystał moment zamieszania i nie wyszedł głównym wyjściem. Zamiast tego ziemia zapadła się dalej, kilkanaście kroków od kopca, tuż przy kamieniach porośniętych mchem. Zwierzę wyskoczyło nisko, niemal przylegając do ziemi, i od razu obrało kierunek w dół zbocza, gdzie trawa była wyższa, a grunt miękki. Ophelia zauważyła go sekundę później, ale to wystarczyło. Rzuciła się w pogoń z impetem.
Adaya
— Jest więcej wyjść — powiedziała cicho, niemal szeptem, wskazując pyskiem lekko w bok. — Tam. I jeszcze jedno… dalej, pod kamieniem. — Już się przesuwała, zanim drugi płomień zniknął w norze. Nie biegła. Nie spieszyła się. Obchodziła teren półkolem, zniżając sylwetkę jeszcze bardziej, aż brzuch niemal muskał trawę. Każdy ruch był przemyślany. Nie chciała spłoszyć zwierzęcia za wcześnie. Ostrożność była tu przewagą. Zatrzymała się przy jednym z bocznych wyjść i znieruchomiała. Czekała. Serce biło jej szybciej, ale oddech pozostał równy. Gdy ziemia pod jej łapami ledwie dostrzegalnie zadrżała, napięła mięśnie. Nie rzuciła się od razu, czekała. Pierwszy kret wyskoczył gwałtownie z nory bliżej Adayi, jakby wypchnięty przez żar i dym. Mała, czarna sylwetka przemknęła po trawie w chaotycznym zrywie, niemal wpadając pod łapy demonicy. Zwierzę było oślepione, zdezorientowane, poruszało się krótkimi, nerwowymi skokami, szukając najbliższego schronienia. Ziemia pryskała spod jego łapek, gdy próbował zawrócić, ale płomień skutecznie odciął mu drogę powrotu do nory. Drugi kret miał więcej szczęścia. Wykorzystał moment zamieszania i nie wyszedł głównym wyjściem. Zamiast tego ziemia zapadła się dalej, kilkanaście kroków od kopca, tuż przy kamieniach porośniętych mchem. Zwierzę wyskoczyło nisko, niemal przylegając do ziemi, i od razu obrało kierunek w dół zbocza, gdzie trawa była wyższa, a grunt miękki. Ophelia zauważyła go sekundę później, ale to wystarczyło. Rzuciła się w pogoń z impetem.
Adaya
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
wodziła wzrookiem za miejscami, wskazywanymi przez Ophelię. Z którejś z tych nor wkrótce spodziewała się zobaczyć uciekające zwierzęta.
Nie musiała długo czekać — krety wypadły jak szalone. Zaskoczona tym, jak jeden z nich prawie na nią wpadł, nie zdążyła go schwytać, ale instynkt łowcy już się uruchomił. Niewiele myśląc pognała za kretem, początkowo próbując zwyczajnie schwytać go w paszczę. Po kilku susach i kilku kłapnięciach tuż tuż od małego ssaka, ostatecznie zirytowała się i spróbowała trafić w niego formowanymi w pośpiechu płomieniami. Te jednak również chybiały o włos. Korciło ją strasznie by użyczyć mocy od Nilaihah ale to byłhy bardzo głupi pomysł. Ćwiczyła więc swoją celność dalej, ostatecznie wreszcie trafiając. Zwierzak pisną głośno i upadł, jeszcze żywy ale zbyt ranny by od razu się poderwać. Adaya skróciła jego cierpienie jednym kłapnięciem zębów.
Nie musiała długo czekać — krety wypadły jak szalone. Zaskoczona tym, jak jeden z nich prawie na nią wpadł, nie zdążyła go schwytać, ale instynkt łowcy już się uruchomił. Niewiele myśląc pognała za kretem, początkowo próbując zwyczajnie schwytać go w paszczę. Po kilku susach i kilku kłapnięciach tuż tuż od małego ssaka, ostatecznie zirytowała się i spróbowała trafić w niego formowanymi w pośpiechu płomieniami. Te jednak również chybiały o włos. Korciło ją strasznie by użyczyć mocy od Nilaihah ale to byłhy bardzo głupi pomysł. Ćwiczyła więc swoją celność dalej, ostatecznie wreszcie trafiając. Zwierzak pisną głośno i upadł, jeszcze żywy ale zbyt ranny by od razu się poderwać. Adaya skróciła jego cierpienie jednym kłapnięciem zębów.


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Ophelia nawet nie marzyła, żeby tak władać ogniem jak Adaya. Musiałaby się skupić, przerwać pogoń a potem mieć jeszcze nadzieję, że trafi. Wydłużyła krok, pozwalając ciału przejść w płynny sprint. Łapy niemal nie wydawały dźwięku, gdy sunęła po zboczu, trzymając nisko głowę i skupiając wzrok na drobnej, ciemnej plamce poruszającej się między kępami trawy. Kret próbował zniknąć w ziemi, ryjąc w pośpiechu nową norę, ale grunt był tu twardszy. Ruda przyspieszyła tyle ile trzeba by jak najszybciej zamknąć dystans. W ostatniej chwili kłapnęła zębami łapiąc znikającą w norze tylną część ciała kreta. Wyrzuciła go w powietrze. Parę iskier uformowało się w ogniki, ale trafiła tylko jednym. Dwa pozostałe poleciały krzywo mijając ciało kreta i gasnąc chwilę potem. Kiedy oszołomiony i osmalony kret spadł na ziemię, złapała go za kark kończąc jego życie. Nie czekajac aż wyzionie ducha, zawróciła z ciałkiem w stronę Adayi. Szła lekkim, niemal tanecznym krokiem lekko podrzucając kreta w pysku.
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
stając nad martwym kretem i powoli wygaszając swoją adrenalinę, Adaya rozejrzała się za Ophelią. Czuła się za Iskrę trochę odpowiedzialna — w końcu kto jak nie starsi Ogniści powinien trzymać pieczę nad świeżymi adeptami magii ognia — ale przy tak ograniczonym zagrożeniu, nie widziała powodów by pilnować samicę przez cały czas. Co więcej, Ophelia przeżyła już swoje jako samotniczka, więc nadopiekuńczość byłaby w tym przypadku wręcz urągająca.
Uśmiechnęła się do rudej, widząc jak półlisica idzie już ze swoją zdobyczą w pysku. Sądząc po zapachu, nie tylko kły Ophelii brały udział w egzekucji.
— Dobry trening. — powiedziała, po czym zerknęła na swoją własną ofiarę. O ile ta Iskry była co najwyżej osmolona, o tyle ta upolowana przez Adayę była... cóż, lekko mówiąc — zwęglona do połowy. Wilczyca parsknęła śmiechem.
— Dużo to z niego nie zostało. — dodała, trącając poczerniałe ciało łapką. — Wracamy?
Uśmiechnęła się do rudej, widząc jak półlisica idzie już ze swoją zdobyczą w pysku. Sądząc po zapachu, nie tylko kły Ophelii brały udział w egzekucji.
— Dobry trening. — powiedziała, po czym zerknęła na swoją własną ofiarę. O ile ta Iskry była co najwyżej osmolona, o tyle ta upolowana przez Adayę była... cóż, lekko mówiąc — zwęglona do połowy. Wilczyca parsknęła śmiechem.
— Dużo to z niego nie zostało. — dodała, trącając poczerniałe ciało łapką. — Wracamy?


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Zatrzymała się niedaleko Adayi. Wiatr był ostrzejszy, a trawy uginały się jak fala pod zboczami. Położyła zdobycz odkładając ją ostrożnie na kamień. Skinęła głową bez pośpiechu.
— Był w sam raz — odparła cicho. W jej głosie pobrzmiewała satysfakcja. Spojrzała na zwęglone szczątki, potem znów na Adayę, z ledwie zauważalnym uśmiechem w kąciku pyska. Jej kret nie był tak spalony, ale nie była pewna czy chciałaby go zjeść. Podniosła wzrok ku grani, gdzie słońce zaczynało chylić się ku dolinom, barwiąc chmury na miedziano.
— Tak, wracajmy, zanim wiatr zamieni się na nocy. W górach wszystko dzieje się szybciej— dodała wdychając chłód i zapach ziół. Wzięła swojego kreta w pysk mając zamiar zabrać go ze sobą.
— Był w sam raz — odparła cicho. W jej głosie pobrzmiewała satysfakcja. Spojrzała na zwęglone szczątki, potem znów na Adayę, z ledwie zauważalnym uśmiechem w kąciku pyska. Jej kret nie był tak spalony, ale nie była pewna czy chciałaby go zjeść. Podniosła wzrok ku grani, gdzie słońce zaczynało chylić się ku dolinom, barwiąc chmury na miedziano.
— Tak, wracajmy, zanim wiatr zamieni się na nocy. W górach wszystko dzieje się szybciej— dodała wdychając chłód i zapach ziół. Wzięła swojego kreta w pysk mając zamiar zabrać go ze sobą.
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Adaya
- Dowódca Demonów
Nilaihah
- Posty: 238
- Płeć: Samica
- Ciąża: Nie
- Siła: 45 [10+35]
- Zręczność: 50 [15+35]
- Czujność: 45 [10+35]
- Wiedza: 15
- Życie: 52 (24.01)
- Energia: 40 (16.01)
- Punkty Doświadczenia: 42 [wym 15]
- Profesje: Tropiciel [1]
Wysokogórskie łąki
słyszała tą satysfakcję w głosie Ophelii i zdecydowanie jej się udzielała. To zawsze było bardzo przyjemne móc obserwować czyjś rozwój i małe kroki ku poprawie własnych umiejętności. To też budowało pewność siebie, a Adaya zdecydowanie lepiej czuła się w towarzystwie wilków, które tą pewną siebie miały. W sumie trochę szkoda, że na ostatnim treningu z Bastianem, nie zainteresowała się jak poszło pozostałym, zaabsorbowana swoim zdaniem.
Pokiwała głową w odpowiedzi po czym skierowała się ku terenom klanowym, odprowadzając Ophelię jeśli tego potrzebowała.
//zt
Pokiwała głową w odpowiedzi po czym skierowała się ku terenom klanowym, odprowadzając Ophelię jeśli tego potrzebowała.
//zt


Czy Ada ma teraz płaszczyk: NIE
Moce:
Opętanie (0/2 styczeń, działa 3 tury)
Ognisty oddech (1/3 styczeń)
Um: Żar Serca — całkowite władanie ogniem.
Telepatia — demony potrafią kontaktować się ze sobą na odległość
za pomocą mentalnych wiadomości.
Posiadam: foczy tłuszcz

- Ophelia
- Ifryt

- Posty: 499
- Rodzice: Katana x Lysander De Vill
- Płeć: Samica
- Siła: 7
- Zręczność: 45 (15+30)
- Czujność: 38 (8+30)
- Wiedza: 25
- Życie: 91 (11.02)
- Energia: 40 (11.02)
- Punkty Doświadczenia: 19
- Profesje: Myśliwy [3]
Wysokogórskie łąki
Ruszyła obok niej, pozwalając, by dystans między nimi ułożył się naturalnie. Nie za blisko, ani zbyt daleko. Dobrze było tak wędrować razem, dobrze było być w klanie. Doceniała to wiedząc jak trudno było jej znaleźć swoje miejsce. Czy to miejsce było tym ostatecznym, jeszcze nie wiedziała, ale mogła mieć nadzieję. Wysokogórska łąka powoli zostawała za ich plecami, a trawy szeptały cicho pod naporem wiatru.
/zt
/zt
| KARTA POSTACI Na szyi nosi szalik z wietrznej włóczki
I swore my loyalty to me, myself, and I moc rangowa |
- Lysanthir
- Samotnik

- Posty: 74
- Rodzice: Naiara x Arkhan
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 25 (15 + 10)
- Zręczność: 30 (20 + 10)
- Czujność: 25 (15 + 10)
- Wiedza: 0
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 30
Wysokogórskie łąki
Walentynki 2026
Mizrak i Lysanthir
Jak to zwykle bywa w jego przypadku, Lysanthir krążył po krainie bez większego planu. Nigdy nie musiał się takowymi za bardzo przejmować i dziś nie miał zamiaru zaczynać. Zawędrował w góry, które szczerze powiedziawszy coraz bardziej zaczynał lubić. Może znów postanowi wspiąć się na najwyższy ze szczytów i spędzić dzisiejszy wieczór wśród tamtych starych ruin, kto wie. Choć z drugiej strony, czy chciało mu się wspinać tak wysoko w taką pogodę? Chyba nie. Prędzej po prostu się tu rozejrzy, może upoluje sobie kolację, a potem znajdzie jakieś przyjemne miejsce na drzemkę.
Takie do bólu przyziemne rozmyślania przerwał mu widok, który kazał mu się zatrzymać i zadrzeć łeb wysoko ku górze. Niebo... Nagle stało się różowe. Zagapił się na nie, zapominając o całym świecie.
Mizrak i Lysanthir
Jak to zwykle bywa w jego przypadku, Lysanthir krążył po krainie bez większego planu. Nigdy nie musiał się takowymi za bardzo przejmować i dziś nie miał zamiaru zaczynać. Zawędrował w góry, które szczerze powiedziawszy coraz bardziej zaczynał lubić. Może znów postanowi wspiąć się na najwyższy ze szczytów i spędzić dzisiejszy wieczór wśród tamtych starych ruin, kto wie. Choć z drugiej strony, czy chciało mu się wspinać tak wysoko w taką pogodę? Chyba nie. Prędzej po prostu się tu rozejrzy, może upoluje sobie kolację, a potem znajdzie jakieś przyjemne miejsce na drzemkę.
Takie do bólu przyziemne rozmyślania przerwał mu widok, który kazał mu się zatrzymać i zadrzeć łeb wysoko ku górze. Niebo... Nagle stało się różowe. Zagapił się na nie, zapominając o całym świecie.
L y s a n t h i r
────◆◆◆────

────◆◆◆────
────◆◆◆────
────◆◆◆────

────◆◆◆────
STAN
ZAPACH
EKWIPUNEK
KARTA POSTACIZAPACH
EKWIPUNEK
● Chudy, lecz nie nadmiernie wychudzony.
● Sierść średniej długości, znacznie mniej puszysta, niż zimą, w dość zauważalnym nieładzie.
● Zdrowy i w pełni sił, brak zauważalnych obrażeń.
● Zielony szalik w kratkę luźno zawiązany na szyi.
● Sierść średniej długości, znacznie mniej puszysta, niż zimą, w dość zauważalnym nieładzie.
● Zdrowy i w pełni sił, brak zauważalnych obrażeń.
● Zielony szalik w kratkę luźno zawiązany na szyi.
Zapach leśnego runa, żywicy, nutka woni zająca.
● zielony szalik w kratkę (na szyi)
● mapa krainy (zatknięta za szalik)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
●Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Przyczepiana grzywka — klasyczna, stylowa grzywka w kształcie litery M, znana też jako grzywka wpierdolu. — brązowa z kilkoma białymi pasemkami
●1 x Podpałka
● mapa krainy (zatknięta za szalik)
● kubek gorącej czekolady z bitą śmietaną i posypką — regeneruje 10PŻ
●Jagoda Brawury — złoto-pomarańczowy, półprzezroczysty owoc, po którego zjedzeniu na jedną fabułę przybywa wilkowi 10 punktów siły.
● marchewka — ma całe mnóstwo zastosowań: może służyć za nos bałwana, róg bałwana, kolec bałwana, pazur bałwana. Można nią zwabić zwierzę lubiące marchewki (nie trzeba spełniać wymagań czujności do upolowania tego zwierzęcia, ale marchewka zostaje zjedzona). Można też ją samemu zjeść (+5 PŻ i zdrowy wzrok).
● Ciastko z żurawiną — daje jednorazowo dodatkowy 1 PD za ukończone polowanie
● Dzwonek szczęścia — dzwoneczek na szyję i przyjemnym dla ucha tonie. Pozwala na jeden przerzut kostki.
● Przyczepiana grzywka — klasyczna, stylowa grzywka w kształcie litery M, znana też jako grzywka wpierdolu. — brązowa z kilkoma białymi pasemkami
●1 x Podpałka
────◆◆◆────
- Mizrak
- Strzyga

- Posty: 615
- Rodzice: Elisabeth x Kaimler
- Płeć: Samiec
- Ciąża: Nie dotyczy
- Siła: 33(13+20)
- Zręczność: 7
- Czujność: 37 (17+20)
- Wiedza: 13
- Życie: 100
- Energia: 100
- Punkty Doświadczenia: 52
- Przydomek: Gash
Wysokogórskie łąki
Dlaczego cholerne niebo zrobiło się różowe? Zadawał sobie to pytanie, kiedy już maszerował coraz bardziej w górę. Normalnie by sobie odpuścił i poszedł siedzieć w barze, ale ciekawość wygrała. Może jak wejdzie wystarczająco wysoko to znajdzie coś fajnego? Oby. Przy okazji natrafił na trop innego wilka, więc postanowił za nim podążać tak długo, aż go dogonił. Może on coś wiedział na temat tego koloru na niebie, ale zanim Mizrak zdążył w ogóle otworzyć pysk to oberwał strzałą kupidyna. Tylko on nie wiedział, że to kupidyn i był na początku przekonany, że wpadł w jakąś pułapkę. Szok zmienił się w dziwne uczucie zmieszania. Zrobiło mu się gorąco, a wilk przed nim zaczął z niewiadomych przyczyn mocno mu się podobać.
Lysanthir
Lysanthir
Get the fuck outta my head, so long, sucker
I don't wanna see you, I hate this life
Good luck killing me 'cause I'm already
Already dead inside
I don't wanna see you, I hate this life
Already dead inside






